, ostatnia aktualizacja 2009-08-20 16:02:13.0
- Budowa tunelu pod alejami Racławickimi jest nierealna - uważa Krzysztof Żuk, które wkrótce ponownie obejmie funkcję zastępca prezydenta Lublina.
Od lat mieszkańcy miasta w godzinach szczytu grzęzną w korkach starając się dostać z LSM na Czechów i z powrotem. "Wąskie gardło" między ul. Poniatowskiego, a skrzyżowaniem ul. Sowińskiego z Głęboką przysparza udręk kierowcom.
Do budowy tunelu przymierzały się kolejne rządzące miastem ekipy, ale do tej pory z ambitnych planów udało się wybudować tylko wiadukt na przedłużeniu ul. Poniatowskiego, który miał łączyć się z podziemnym przejazdem. Realizację inwestycji zapowiadał też Adam Wasilewski walcząc o fotel prezydenta Lublina. Już jako prezydent z budowy zrezygnował tłumacząc, że miasta nie stać na inwestycję o wartości 300 mln. zł.
Pod koniec lipca "Gazeta" informowała, że skoro prezydent nie chce budować tunelu, to zmuszą go do tego radni umieszczając w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym zapis o tunelu.
- Ta inwestycja jest nierealna - uważa tymczasem Krzysztof Żuk, były wiceminister skarbu, który 1 września obejmie funkcję zastępcy prezydenta Lublina. Przyznaje, że urząd miasta pracuje nad aktualizacją WPI, ale nie ma mowy o umieszczaniu w planie nowych inwestycji.
- Na to, co już jest w planie i tak brakuje pół miliarda złotych - mówi Żuk. Tunel zaś według niego niczego nie rozwiąże. Wprost przeciwnie. - Nawet jeśli wybudujemy tunel, to co dalej? Pozostanie wąskie gardło przy wylocie Sowińskiego, trzeba by też przebudować i lepiej udrożnić rondo Filaretów - Zana, gdzie wpadałby cały ruch z tunelu. Nikomu nie życzę, by stał w korku w tunelu - mówi Żuk i twierdzi, że wszystkie "za i przeciw" budowy tunelu urząd miasta wnikliwie przeanalizował. Trzeba więc szukać innych rozwiązań. Takim ma być planowane przebudowa i przedłużenie ul. Muzycznej do Trasy Zielonej, w którą wpadałby ruch z ul. Głębokiej. - Prostym rozwiązaniem byłoby też poszerzenie ul. Sowińskiego, by nie było tam tak wąsko, jak obecnie. Za pieniądze, jakie trzeba by zapłacić za tunel można przeprowadzić kilka drobniejszych, a bardzo praktycznych inwestycji drogowych - mówi Żuk.
Radny Michał Widomski (SD), który był autorem pomysłu wpisania budowy tunelu do WPI proponował, by budową tunelu zajęło się konsorcjum dwóch firm: jedna wykonałaby inwestycję, a druga ją sfinansowała, mając zabezpieczenie w dochodach miasta. Ratusz mógłby wynegocjować spłatę tunelu w ratach w ciągu 10 lat, przekazując konsorcjum ok. 35 mln zł rocznie.
- Nie wspominajmy już o tunelu. Szukajmy rozwiązań racjonalnych, takich, na które nas stać - apeluje Żuk.
Nie ma pieniędzy na dojazdy
Jednym z pierwszych zadań Żuka po ponownym objęciu funkcji zastępcy prezydenta miasta (poprzednio pełnił ją do jesieni 2007 r.) będzie rozwiązanie problemu budowy dojazdów do obwodnicy Lublina. - Brak pieniędzy na zrealizowanie tych inwestycji - przyznaje Żuk. Zapowiada, że miasto wystąpi o dodatkowe środki z Unii Europejskiej na trzy drogi dojazdowe do obwodnicy (nazywane "Mełgiewska", "Poligonowa", "Dąbrowica"), bo to, co miasto już dostało z UE na dojazdy też nie wystarczy.
Do budowy tunelu przymierzały się kolejne rządzące miastem ekipy, ale do tej pory z ambitnych planów udało się wybudować tylko wiadukt na przedłużeniu ul. Poniatowskiego, który miał łączyć się z podziemnym przejazdem. Realizację inwestycji zapowiadał też Adam Wasilewski walcząc o fotel prezydenta Lublina. Już jako prezydent z budowy zrezygnował tłumacząc, że miasta nie stać na inwestycję o wartości 300 mln. zł.
Pod koniec lipca "Gazeta" informowała, że skoro prezydent nie chce budować tunelu, to zmuszą go do tego radni umieszczając w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym zapis o tunelu.
- Ta inwestycja jest nierealna - uważa tymczasem Krzysztof Żuk, były wiceminister skarbu, który 1 września obejmie funkcję zastępcy prezydenta Lublina. Przyznaje, że urząd miasta pracuje nad aktualizacją WPI, ale nie ma mowy o umieszczaniu w planie nowych inwestycji.
- Na to, co już jest w planie i tak brakuje pół miliarda złotych - mówi Żuk. Tunel zaś według niego niczego nie rozwiąże. Wprost przeciwnie. - Nawet jeśli wybudujemy tunel, to co dalej? Pozostanie wąskie gardło przy wylocie Sowińskiego, trzeba by też przebudować i lepiej udrożnić rondo Filaretów - Zana, gdzie wpadałby cały ruch z tunelu. Nikomu nie życzę, by stał w korku w tunelu - mówi Żuk i twierdzi, że wszystkie "za i przeciw" budowy tunelu urząd miasta wnikliwie przeanalizował. Trzeba więc szukać innych rozwiązań. Takim ma być planowane przebudowa i przedłużenie ul. Muzycznej do Trasy Zielonej, w którą wpadałby ruch z ul. Głębokiej. - Prostym rozwiązaniem byłoby też poszerzenie ul. Sowińskiego, by nie było tam tak wąsko, jak obecnie. Za pieniądze, jakie trzeba by zapłacić za tunel można przeprowadzić kilka drobniejszych, a bardzo praktycznych inwestycji drogowych - mówi Żuk.
Radny Michał Widomski (SD), który był autorem pomysłu wpisania budowy tunelu do WPI proponował, by budową tunelu zajęło się konsorcjum dwóch firm: jedna wykonałaby inwestycję, a druga ją sfinansowała, mając zabezpieczenie w dochodach miasta. Ratusz mógłby wynegocjować spłatę tunelu w ratach w ciągu 10 lat, przekazując konsorcjum ok. 35 mln zł rocznie.
- Nie wspominajmy już o tunelu. Szukajmy rozwiązań racjonalnych, takich, na które nas stać - apeluje Żuk.
Nie ma pieniędzy na dojazdy
Jednym z pierwszych zadań Żuka po ponownym objęciu funkcji zastępcy prezydenta miasta (poprzednio pełnił ją do jesieni 2007 r.) będzie rozwiązanie problemu budowy dojazdów do obwodnicy Lublina. - Brak pieniędzy na zrealizowanie tych inwestycji - przyznaje Żuk. Zapowiada, że miasto wystąpi o dodatkowe środki z Unii Europejskiej na trzy drogi dojazdowe do obwodnicy (nazywane "Mełgiewska", "Poligonowa", "Dąbrowica"), bo to, co miasto już dostało z UE na dojazdy też nie wystarczy.
