Ekumenizm nie jest dodatkiem do chrześcijaństwa

...

ks. Alfred Marek Wierzbicki 2012-01-28, ostatnia aktualizacja 2012-01-27 21:54:27.0

Nie wiem, jak wielu chrześcijan modliło się w tygodniu od 18 do 25 stycznia o jedność chrześcijan. Na spotkania modlitewne w świątyniach różnych wyznań przychodzą ci najbardziej zaangażowani, którzy od lat już się dobrze znają i można o nich powiedzieć, że stanowią poniekąd osobną lubelską "parafię ekumeniczną" - pisze ks. Alfred Marek Wierzbicki.

Pomimo wyraźnej opcji na rzecz ekumenizmu w posoborowym nauczaniu Kościoła katolickiego nie brak duchownych, dla których ekumenizm wydaje się czymś podejrzanym. Usłyszałem nawet opinię, że grozi on rozmyciem tożsamości. Cóż, "strażnicy tożsamości" jeszcze nie zauważają, że ekumenizm należy do tożsamości katolickiej.

Z wielką satysfakcją czytałem w tych dniach zebrane w jednym tomie medytacje ekumeniczne ks. Wacława Hryniewicza, pisane w ciągu ponad 25 lat na Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. 27 medytacji składających się na książkę "Ekumenia żyje nadzieją" dopełnia rodzaj autorskiego posłowia: "Moje doświadczenia ekumeniczne". W latach 1980-2005 ksiądz profesor brał udział w doktrynalnym dialogu teologów prawosławnych i katolickich. Uważa, że "dialogi doktrynalne są ważne, ale muszą być zakorzenione w dialogu codziennej życzliwości i przyjaźni, w dialogu samego życia" (s.222).

Ponadto zbliżeniu chrześcijan pomaga świadomość istnienia Kościołów w czasie. Z jednej strony trzeba pamiętać o nieszczęsnej przeszłości wzajemnych walk. "Zapominać o dziejach cierpienia oznaczałoby godzić się na powtarzanie wciąż na nowo błędów przeszłości. Cierpienia chrześcijan przynaglają do jedności" (s.220). A z drugiej strony konieczna jest otwartość na nowość, duchowy zmysł nadziei. "Pragniemy poznawać innych nie po to, aby podporządkować ich sobie, lecz, aby razem pełniej uczestniczyć w tajemnicy Chrystusa i lepiej spełnić dziejowe zadanie chrześcijaństwa wobec ludzi każdego pokolenia (s. 227).

Najważniejsza jest duchowość, z której rodzi się postawa ekumeniczna. Dzięki niej ludzie różnych wyznań odkrywają, że są sobie bliscy, interesują się sobą, otaczają szacunkiem i życzliwością, wspólnie się modlą. U źródeł ducha ekumenicznego zdaje się znajdować filozofia jedności w wielości. Dobrze jest mieszkać w swoim domu, ale jakże koszmarną siedzibą byłby dom bez drzwi, przez które mogą wejść goście. W przypadku ekumenizmu jest jeszcze coś więcej. Chrześcijanie odkrywają, że niezależnie od podziałów mieszkają w tym samym domu, który podarował im Chrystus. Samo uznanie odmienności konfesyjnej nie wystarcza. Jan Paweł II nie miał wątpliwości, do czego powołani są chrześcijanie. "Cóż to za bracia, którzy tylko się tolerują, a nie potrafią miłować się!"

Ks. Wacław Hryniewicz przekonuje, że dialog uczy chrześcijaństwa i pozwala pełniej stawać się chrześcijaninem. "Duchowość ekumeniczna to nie dodatek do chrześcijaństwa, lecz wewnętrzny kształt bycia chrześcijaninem w świecie naznaczonym pluralizmem wierzeń, wyznań i religii. Głęboka i autentyczna duchowość sprzyja dialogowi i czyni go owocnym. Ludzie wierzący mają wystarczającą motywację do dialogu w głównych prawdach swojej wiary" (s. 130). Dialogu nie można ograniczyć do dysputy, bycie razem daje szansę uczyć się od innych.

Polską specyfiką spotkań ekumenicznych, która ukształtowała się jeszcze w czasach prymasa Wyszyńskiego, jest głoszenie kazań przez duchownych innych wyznań. Odbiega to od rygorystycznych norm watykańskich, ale kiedy powołano się na tradycję prymasa Wyszyńskiego, który był raczej niechętny "nowinkom", okazało się to w Rzymie argumentem wystarczającym na rzecz kontynuacji "polskiego stylu".

Podziwu godna jest intensywność spotkań w ciągu tygodnia ekumenicznego arcybiskupa Abla i bpa Mieczysława Cisły. Modlili się wspólnie w Chełmie i Bełżycach. A dodatkowo spotkali się jeszcze podczas kolacji w seminarium duchownym w dniu, w którym prawosławny arcybiskup odwiedził katolickich kleryków i odpowiadał na ich pytania. Serdeczność spotkania przy stole świadczy o bliskiej znajomości obydwu hierarchów. Jakoś tak jest, że przy stole dialog nabiera prawdziwych rumieńców. Wspomnienia i refleksje stają się zwierciadłem przebytej drogi.

Biskup Cisło wspominał ekumeniczny gest ks. Stanisława Wrzołka z Tomaszowa Lubelskiego. Gdy na początku lat 80. przybył po latach nieobecności duchowny prawosławny, nie miał nawet naczyń liturgicznych do odprawiania mszy, wówczas katolicki proboszcz przekazał mu kielich. Arcybiskup Abel przypomniał, że w czasach komunizmu duchowni prawosławni cierpieli wielką biedę.

Sam z kolei opowiedział, jak w latach 90. wspomagał katolickiego duchownego. Był nim ks. Tadeusz Kawala, który z pasją zbierał ikony. Często przyjeżdżał na targ pod Zamkiem, gdzie można je było kupić od handlarzy ze Wschodu. Zdarzało się, że ikon było tak wiele, że księdzu Tadeuszowi nie wystarczało pieniędzy, wówczas szedł do arcybiskupa Abla po pożyczkę.

Przyjaźń ks. Tadeusza z arcybiskupem Ablem rozlewała się także na innych duchownych katolickich, którzy za jego pośrednictwem poznawali arcybiskupa. Zapraszają go do swych parafii. Jest to piękne dziedzictwo ekumenicznej otwartości ks. Kawali. Zmarł przedwcześnie wskutek choroby nowotworowej. Pamiętam przejmującą panichidę odśpiewaną na jego pogrzebie w Chełmie przez duchownych prawosławnych.

Świadectwem jego ekumenicznej wrażliwości jest także wnętrze zbudowanego przez niego kościoła św. Trójcy w Chełmie. W harmonijny sposób starał się połączyć elementy sztuki sakralnej Wschodu i Zachodu, sztuki dawnej i współczesnej. W absydzie umieszczono ikony, a w nawie Drogę krzyżową namalowaną przez Tadeusza Borutę. Ikony ukazują świat odkupiony, ciało przemienione i chwalebne, a obrazy Drogi krzyżowej cierpienie i mękę. Są to dwa różne języki, ale przecież nie wykluczają się, a nawet w pewien sposób wzajemnie się tłumaczą.

Jeśli czegoś uczy ekumenizm, to przynajmniej tego, aby nie zamykać się w jednym języku. Zazwyczaj ktoś, kto nauczył się obcego języka, zaczyna także rozumieć lepiej swój własny język - jego zalety i ograniczenia.

* Ks. prof. Alfred Marek Wierzbicki jest dyrektorem Instytutu Jana Pawła II i prorektorem Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Lublinie