PKS Wschód. Co czwarty pracuje w administracji

Karol Adamaszek
01.09.2009 , aktualizacja: 01.09.2009 21:37
A A A Drukuj
Czy firma transportowa może normalnie funkcjonować jeśli jedna czwarta jej załogi to administracja, a część zysków osiąga z wynajmowania straganów?

Fot. Karol Wiśniewski / AG
W poniedziałek radni sejmiku zgodzili się, aby zarząd województwa wystąpił do ministra skarbu z wnioskiem o przekazanie 100 procent akcji PKS "Wschód". Gdy się tak stanie, samorząd weźmie na swoje barki dwa problemy. Pierwszy to uporządkowanie Podzamcza, poprzez przeniesienie dworca autobusowego i straganów z jego okolic. Drugi to odpowiedzialność za transport publiczny w warunkach ostrej rywalizacji, którą PKS-y dziś często przegrywają z prywatnymi busiarzami.

Przerost zatrudnienia w administracji

"Gazeta" poznała raport sporządzony na podstawie sprawozdań i dokumentów finansowych PKS za ostatnie siedem miesięcy ub. roku (wtedy przewoźnik był już państwową spółką akcyjną). Ocenę przygotowała skarbnik województwa Elżbieta Mocior, specjalistka od finansów, która od lat odpowiada za przygotowanie budżetu dla regionu.

W dokumencie czytamy m.in., że struktura zatrudnienia w spółce jest "bardzo niekorzystna", bo jedną czwartą załogi stanowi administracja. "W bieżącym roku spółka zwolniła 30 osób - nie ma informacji na temat struktury zatrudnienia zwalnianych. W oddziale Lublin - jest największy udział administracji, a nie zwolniono żadnego pracownika" - pisze skarbnik we wnioskach.

Prezes PKS "Wschód" Teresa Królikowska (wybrana z poparcia PSL). - Potwierdzam, że jest przerost zatrudnienia w administracji. Z nowym właścicielem będziemy starali się ciąć niepotrzebne etaty - tłumaczy.

W prywatnej firmie Mobilis, oferującej przewozy autobusowe w Warszawie, Krakowie i Bydgoszczy pracuje 600 osób. Administrowaniem zajmuje się co dziesiąta. - Więcej nam nie potrzeba. Jeśli chcemy np. sprawdzić ile dany autobus zużywa paliwa, to od tego mamy centralny system informatyczny - mówi prezes Mobilisa Eugeniusz Szymonik.

Związki zawodowe i stary tabor

Prezes Królikowska: - Kilkanastu osób z administracji zwolnić nie mogliśmy, bo są to osoby z władz związków zawodowych i przed zwolnieniem chroni je prawo.

PKS, jak wielokrotnie pisała "Gazeta" jest wręcz opanowany przez związkowców z 14 związków zawodowych. Związkowcy protestują przeciwko przeniesieniu straganów z al. Tysiąclecia, bo straci na tym PKS - który na wynajmie placu handlarzom i busiarzom ma zarabiać ok. 300 tys. zł miesięcznie (w audycie to tzw. działalność dodatkowa).

Z raportu dowiadujemy się też, że spółka z roku na rok osiąga co raz mniejsze dochody ze swojej podstawowej działalność, czyli przewozu ludzi, bo spada sprzedaż biletów. Na to jednak zdaniem Elżbiety Mocior złożyły się przyczyny niezależne od PKS: co raz więcej zarejestrowanych samochodów prywatnych, konkurencja innych przewoźników, a nawet ujemny przyrost naturalny.

Pani skarbnik nie ma też wątpliwości co będzie w przypadku, gdy województwo dostanie już zgodę od ministra skarbu na przejęcie udziałów PKS -u. "(...) Rocznie spółka będzie generowała stratę około kilku milionów złotych, co w konsekwencji będzie obciążało budżet samorządu."- czytamy w raporcie. Po za tym, co roku konieczna będzie wymiana co najmniej 10 procent rozpadających się autobusów. To też spadnie na barki nowego właściciela.

Targana problemami finansowym spółka ma również nieruchomości, nie służące do działalności transportowej. Wyceniane są na mniej więcej 16 mln złotych. Tylko, że do dziś udało się sprzedać jedynie niewielką działkę w Krasnymstawie.

Co może uratować PKS?

Po pierwsze zdaniem Elżbiety Mocior zmiana struktury zatrudnienia - administracja powinna stanowić maks. 5 - 8 procent załogi. Ponadto spółka powinna opierać się na "pewnych" źródłach dochodów, czyli na wpływach z biletów miesięcznych i szkolnych, bo tacy pasażerowie raczej nie przerzucą się na busy. Na innych trasach PKS może konkurować z prywaciarzami, ale tylko gdy jego "tabor będzie konkurencyjny", czyli gdy PKS zdecyduje się na podstawienie własnych busów w miejsce paliwożernych autobusów.

Na poniedziałkowej sesji sejmiku wicemarszałek województwa Jacek Sobczak, nie wykluczył, że PKS zostanie sprywatyzowany. Warunek: porozumienie muszą osiągnąć: zarząd województwa, władze spółki oraz związkowcy.

Problemy PKS Wschód

W ubiegłym roku "Gazeta" pisała o problemach ze stworzeniem internetowej wyszukiwarki kursów autobusowych PKS Wschód. Teraz wyszukiwarka już działa, ale często udziela mało dokładnych informacji. Wciąż nie można kupować biletów przez internet (tego dowiedzieliśmy się wczoraj pod numerem infolinii tel. (81) 710 49 68). Przez dłuższy czas pasażerowie PKS mieli też inny problem - tym razem z telefoniczną rezerwacją miejsc. Od pewnego czasu taka rezerwacja działała już bez zarzutu.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • PKS Wschód. Co czwarty pracuje w administracji meganprawo 02.09.09, 09:45

    Takiego horroru jazdą autobusem jak moja jazda do Krynicy jeszcze nie miałam (oczywiście jazda z firmą PKS Wschód ) to było straszne zamiast jednego oknadykta bo się wybiło (kierowca tak »

Polub nas na Facebooku