Już wiemy jaki może być Litewski

Małgorzata Domagała
25.11.2008 , aktualizacja: 25.11.2008 21:52
A A A Drukuj
Pod ziemią parking albo sala do ekspozycji sztuki współczesnej, a na powierzchni miejsce, w którym bawiłyby się dzieci, albo zostałyby ustawione wielkie świetlne maszyny - to tylko niektóre pomysły z pierwszego dnia warsztatów na temat zagospodarowania placu Litewskiego.
Propozycja krakowskich architektów
Fot. Damian Danak / AG
Propozycja krakowskich architektów
Koncepcje, które architekci z czterech krajów przedstawiali we wtorek w Trybunale Koronnym, to wstęp do ogłoszenia przez miasto konkursu na zagospodarowanie śródmiejskiego placu.

Na początku wizję zaprezentował zespół litewski pod kierunkiem Gintarasa Caikauskasa. Jego obecność miała być nawiązaniem do historii miejsca. - Obszar ten już teraz jest ładny i fajny. Przekształcając go, musimy upewnić się, że go nie zepsujemy, a zmiana będzie na lepsze, nie na gorsze - tłumaczył litewski architekt. - Dlatego proponowałbym drogę ewolucji, a nie rewolucji - wyjaśniał.

Podkreślał, że jego koncepcja nie jest zamknięta, bo to zbiór ciągle nowych pomysłów. - Dziś rano, kiedy w hotelu piłem kawę, widok na plac zasłaniały mi samochody - opowiadał. Dlatego pierwszy krok do poprawy jakości tego miejsca, to zabranie parkingu sprzed samego hotelu Europa. Zamiast niego na chodniku mogłoby znaleźć się miejsce dla kolejnych kafejek. Drogę dla służb ratowniczych i umożliwiającą dojazd dla gości hotelowych Caikauskas przesunął bliżej pomnika Unii. W jego koncepcji wszystkie pomniki zostały bardziej wyeksponowane. Na swoim miejscu pozostałaby natomiast fontanna. Litwini proponują jednak dyskusję nad zmianą jej kształtu. Caikauskas, jako pomysł pod dyskusję, poddaje budowę podziemnego parkingu, który mógłby rozwiązać problem parkujących w okolicy samochodów. Wjazd do niego znalazłby się mniej więcej na wysokości wydziału politologii. Jego obecność rozwiązałaby problem lokalizacji szaletu publicznego. Plac zabaw może pozostać, ale mógłby swoją formą nawiązywać do litewskich zamków. W ten sposób historię tego miejsca można by opowiadać najmłodszym.

Włosi: przede wszystkim światło

- Plac Litewski to dziennik z życia miasta, gdzie zapisana jest jego historia - mówił Alberto Mazzucchelli, który na warsztaty przyjechał z Mediolanu. Włoski zespół postawił przede wszystkim na światło. Projektanci uznali, że jest za duży kontrast pomiędzy oświetlonymi budynkami Krakowskiego Przedmieścia a szczególnie ciemną częścią placu za fontanną. Aby to zmienić proponują ustawienie dziesięciu kolumn świetlnych, w rożnych kolorach. Równie dobrze można stawiać podobne kolumny w innych częściach miasta, miałoby to symbolizować miejsce spotkań ludzi. Za pałacem Guberialnym akcentem ożywiającym plac miałby być świetlny mur. Iluminacją w podłożu zaznaczono by miejsce dawnej cerkwi.

Włoscy projektanci zaproponowali też, by wprowadzić dodatkową płaszczyznę, tzn. platformę ponad placem, która dodatkowo odgradzałaby przestrzeń.

Niemcy: taras polityczny

Andreas Reidemeister z Berlina podkreślał, że plac Litewski ma europejski wymiar i jest bardzo ważny dla miasta. Mimo z pewnością licznych zakusów inwestorów, absolutnie nie powinien być sprzedany. Zaproponował podział przestrzeni na dwie części: 2/3 stanowiłyby tereny zielone, reszta byłaby swego rodzaju tarasem politycznym. Miejsce na nim znalazłyby pomniki. Rozdzielenie tych dwóch stref, zmieniłoby układ obecnych alejek pieszych. W części zielonej, mniej więcej tam, gdzie stoi fontanna, zaproponował zbudowanie sceny z trybunami, która dawałby możliwość organizowania na placu koncertów.

Polacy: Litewski musi żyć całą dobę, cały rok

Krakowski architekt, Romuald Loegler przyznał, że celem jaki sobie postawił było połączenie różnych funkcji placu: przekazu historycznego z zabawą, wypoczynkiem itp. - Magnesem powinna być całoroczna i całodobowa aktywność - tłumaczył. Zaproponował podział placu na trzy strefy. Pierwsza to część zielona, z dominującym obeliskiem Unii Lubelskiej, w której mieszkańcy mogliby odpoczywać. Druga opowiadałaby o historii Lublina po czasach unii polsko-litewskiej do II RP. Wiodłaby tędy ścieżka historii z datami ważnych wydarzeń w dziejach kraju i miasta. Aby jednak w spokoju móc kontemplować historię, zespół krakowskich architektów proponuje umieszczenie pomników w głębi placu. Ostatnia strefa byłaby miejscem spotkania kultur - przestrzenią bez drzew, nawiązaniem do dawnego placu musztry. Tutaj mogłyby się odbywać spontaniczne i zorganizowane wydarzenia kulturalne. Aby aktywność placu nie była uzależniona od pogody, Loegler zaproponował budowę pawilonu podziemnego, z kafejką, salą ekspozycyjną i wielofunkcyjną do pokazów mody czy wieczorów literackich. Wymienione części łączyłaby przepływająca przez plac woda. Gdyby podziemna sala ekspozycyjna miała szklany dach, woda nad nią dawałaby ciekawe efekty oświetlenia wnętrza światłem dziennym. Wieczorem z kolei, światło z podziemia czerpałby plac.

Podziel się

  • 62 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Już wiemy jaki może być Litewski on1950 25.11.08, 22:24

    badzmy szczerzy kolejne projekty które zostaną na papierze.Dużo gadania i nic robienia.Gdyby w lublinie realizowano tylko to o czym się mówi byłoby naprawdę fajnie.Ale nie jest.»

  • Litewski zostawić, jest wiele innych rzeczy do zro robertw18 25.11.08, 22:42

    bienia. Niektóre wypowiedzi są rozsądne np. że Litewski już jest ładny, że dobry jest podział na część zieloną i część na występy itp. Ale władze chcą chyba koniecznie się zapisać w dziejach»

  • apel do architektów! iiilub 26.11.08, 13:20

    Czy ktoś pomyślał o starszej części naszego społeczeństwa, Lublinian grających w szachy na Litewskim?? Z całą powagą zgłaszam, że w projektach powinny być uwzględnione dla nich szachownice! »

Polub nas na Facebooku