Prokuratura w Lublinie przesłuchała Julię Piterę, ponieważ ona również pytała o stan zdrowia prezydenta. Przed przesłuchaniem Pitera stwierdziła, że Palikot który w styczniu tego roku na swoim blogu zapytał o rzekome problemy prezydenta Lecha Kaczyńskiego z alkoholem był w swojej wypowiedzi "trochę nachalny" i "przesadził". Dodała jednak, że są kraje, gdzie są udzielane informacje o stanie zdrowia osób publicznych.
Po wyjściu z przesłuchania Pitera oświadczyła dziennikarzom, że nic nie wie na temat rzekomych problemów alkoholowych prezydenta Kaczyńskiego. Jednak jej zdaniem, pytanie, które na blogu zadał Palikot, nie powinno obrażać głowy państwa. - W internecie po wybuchu tej sprawy pojawiło się mnóstwo wpisów i komentarzy, często bardziej obraźliwych wobec prezydenta - wyjaśniła.
Choć Palikot dzień po opublikowaniu wpisu przeprosił prezydenta, jednak jego kancelaria przeprosin nie przyjęła. Tuż po tym prokuratura rozpoczęła z urzędu czynności sprawdzające w sprawie rzekomego znieważenia prezydenta, ale w połowie lutego odmówiła wszczęcia postępowania z powodu "braku interesu publicznego w objęciu ściganiem z urzędu występku ściganego z oskarżenia prywatnego".
Ta decyzja nie spodobała się adwokatowi Lecha Kaczyńskiego, który złożył do lubelskiej prokuratury zażalenie na tę decyzję. Chciał, by śledczy rozważyli, czy nie można było wszcząć śledztwa na podstawie innych przepisów. 28 lutego prokuratura konsekwentnie uznała jednak, że wszystko było w porządku i sprawy Palikotowi wytaczać nie zamierza. Ostateczną decyzję o tym, że prokuratura powinna zająć się tą sprawą podjął lubelski sąd.
Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin