Dziewiąta wycieczka. Niedaleko od szosy

Iwona Burdzanowska
21.09.2010 , aktualizacja: 21.09.2010 13:27
A A A Drukuj
Garbów Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA Garbów
Wisła po raz trzeci pokazała pazury. Wezbrała, rozlała się i postraszyła. Znów nie pozwala na penetrowanie nadbrzeżnych łąk, wierzbowych zarośli, podziwiania monstrualnych topoli. Zamiast poszukiwać ciepłych kapci w piwnicy, bo koniec wakacji i za oknem rozpacz, warto wybrać się na wycieczkę. Pojawić się w miejscach, które mijamy w drodze do Radomia, Kazimierza, Warszawy, Dęblina i zawsze obiecujemy sobie , że kiedyś trzeba się tu wreszcie zatrzymać.
Garbów, pałac Jana Jezierskiego
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA
Garbów, pałac Jana Jezierskiego
Wisła w okolicach Borowej
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA
Wisła w okolicach Borowej
Niedaleko od szosy w Jastkowie jest pałac. Pierwsza wzmianka o starym, drewnianym dworze pochodzi z roku 1452. Dzisiejszy pałac wzniesiony został na zamówienie Nikodema Budnego ok. roku 1880. Otaczający park w stylu angielskim, pełen pięknych pomnikowych drzew stawiany jest w czołówce zespołów dworskich parków XIX wieku. Obecnie jest własnością i siedzibą gminy. W Jastkowie w dniach 31 lipca - 3 sierpnia 1915r stoczyli bitwę z Rosjanami legioniści 4 Pułku I Brygady. W 1924 zjazd uczestników bitwy, na który przybył również Józef Piłsudski. Aby trwale uczcić bitwę i poległych legionistów postanowiono wtedy wybudować pomnik - szkołę Powszechną w Jastkowie. W Garbowie też jest pałac. Wystarczy zatrzymać się za stawami, koło restauracji rybnej i przejść kilka kroków do parku. W roku 1819 nabył go Jan hr. Jezierski. Późniejszy marszałek szlachty Guberni Lubelskiej w historii wsławił się niechlubnym poselstwem do cara Mikołaja I w 1830 roku. Jezierski okazał się kiepskim politykiem, sprawdził się natomiast jako gospodarz. Podniósł dochodowość majątku poprzez założenie gorzelni i wielkiego, wzorowo prowadzonego gospodarstwa rybnego. W pierwszych latach naszego wieku majątek kupili Broniewscy, rodzina potentatów polskiego przemysłu cukrowniczego. Bohdan Broniewski w ciągu kilku lat przekształcił go w gospodarstwo przemysłowe. Zbudował cegielnię parową, gorzelnię rektyfikację, następnie Cukrownię Garbów, która zaczęła produkcję w 1908 roku i funkcjonowała do 2006. Penetrując okolice Garbowa warto zajrzeć do Piotrowic Wielkich i Leśców. Dwa dwory i dwa wizerunki zabytków Lubelszczyzny. Odnowiony w Leściach i zaniedbany wraz z parkiem w Piotrowicach. Coroczne lipcowe święto róż w Końskowoli ma związek z plantacjami tych kwiatów, które zapierają dech i są uzupełnieniem produkcji krzewów i drzewek owocowych, sławnych w całej Europie. Miejscowość, satelita pobliskich Puław, (kiedyś miasto) nie ma planów na administracyjne połączenie z sąsiadem. Końskowola była miastem od 8 czerwca 1532 roku do 1 marca 1870. Jako oficjalny powód podawano wiejski charakter miejscowości, ale wśród motywów władzy mogło być też chęć ukarania za poparcie udzielone powstaniu styczniowemu. Wielu mieszkańców wzięło bowiem czynny udział w walkach, a sama miejscowość przez pewien okres pełniła rolę bazy wypadowej przed bitwą pod Żyrzynem. Związana z rodami Tęczyńskich, Zbaraskich, Opalińskich miała ekonomiczne szczęście do właścicieli. W okresie miejskim Końskowola była znaczącym ośrodkiem rolno-przemysłowym. Sprowadzenie się Czartoryskich do Puław tylko wzmocniło rolę Końskowoli, w której znajdowało się centrum administracyjne majątku. Wybrukowana za ich czasów droga z Końskowoli do Puław była pierwszą drogą bitą w całym województwie lubelskim. Ciekawostką jest, że przez 21 lat proboszczem w Końskowoli był Franciszek Zabłocki, znany komediopisarz, autor Fircyka w zalotach, opiekun mieszkającego tutaj poety Franciszka Dionizego Kniaźnina. Ponieważ celem wycieczki miała być wezbrana po raz trzeci Wisła, nie sposób zapomnieć o Gołębiu. Wystarczy odrobinę oddalić się od przebiegającej nad Wisłą drogi Puławy - Dęblin, żeby odwiedzić to ciekawe miejsce. W drugiej połowie sierpnia wszystkie okoliczne bocianie gniazda były już puste. Ptaki albo jadły na pobliskich łąkach, albo te młode, siadały na kościele i tam trenowały starty i lądowania.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Polub nas na Facebooku