Dziewiąta wycieczka. Niedaleko od szosy
21.09.2010
, aktualizacja: 21.09.2010 13:27
Wisła po raz trzeci pokazała pazury. Wezbrała, rozlała się i postraszyła. Znów nie pozwala na penetrowanie nadbrzeżnych łąk, wierzbowych zarośli, podziwiania monstrualnych topoli. Zamiast poszukiwać ciepłych kapci w piwnicy, bo koniec wakacji i za oknem rozpacz, warto wybrać się na wycieczkę. Pojawić się w miejscach, które mijamy w drodze do Radomia, Kazimierza, Warszawy, Dęblina i zawsze obiecujemy sobie , że kiedyś trzeba się tu wreszcie zatrzymać.
ZOBACZ TAKŻE
- Trzynasta wycieczka. Wyż nas rozpieszcza (08-10-10, 20:42)
- Fotoprzewodnik. Pierwsza wycieczka. Rejowiec i Wojsławice (17-07-10, 11:00)
- Dwunasta wycieczka. Nad Niemnem, nad Bugiem (01-10-10, 21:37)
- Siódma wycieczka. Anioły też do pieca (21-09-10, 13:25)
- Dziesiąta wycieczka. Włóczęga z deszczem w tle (20-09-10, 22:53)
- Zioło, które leczy. Wycieczka do Gardzienic i Piask (20-08-10, 15:14)
- Ósma wycieczka. Lody i obrączki (21-09-10, 13:26)
- Fotoprzewodnik - piąta wycieczka. Nie tylko Bończa (13-08-10, 20:35)
Niedaleko od szosy w Jastkowie jest pałac. Pierwsza wzmianka o starym, drewnianym dworze pochodzi z roku 1452. Dzisiejszy pałac wzniesiony został na zamówienie Nikodema Budnego ok. roku 1880. Otaczający park w stylu angielskim, pełen pięknych pomnikowych drzew stawiany jest w czołówce zespołów dworskich parków XIX wieku. Obecnie jest własnością i siedzibą gminy. W Jastkowie w dniach 31 lipca - 3 sierpnia 1915r stoczyli bitwę z Rosjanami legioniści 4 Pułku I Brygady. W 1924 zjazd uczestników bitwy, na który przybył również Józef Piłsudski. Aby trwale uczcić bitwę i poległych legionistów postanowiono wtedy wybudować pomnik - szkołę Powszechną w Jastkowie. W Garbowie też jest pałac. Wystarczy zatrzymać się za stawami, koło restauracji rybnej i przejść kilka kroków do parku. W roku 1819 nabył go Jan hr. Jezierski. Późniejszy marszałek szlachty Guberni Lubelskiej w historii wsławił się niechlubnym poselstwem do cara Mikołaja I w 1830 roku. Jezierski okazał się kiepskim politykiem, sprawdził się natomiast jako gospodarz. Podniósł dochodowość majątku poprzez założenie gorzelni i wielkiego, wzorowo prowadzonego gospodarstwa rybnego. W pierwszych latach naszego wieku majątek kupili Broniewscy, rodzina potentatów polskiego przemysłu cukrowniczego. Bohdan Broniewski w ciągu kilku lat przekształcił go w gospodarstwo przemysłowe. Zbudował cegielnię parową, gorzelnię rektyfikację, następnie Cukrownię Garbów, która zaczęła produkcję w 1908 roku i funkcjonowała do 2006. Penetrując okolice Garbowa warto zajrzeć do Piotrowic Wielkich i Leśców. Dwa dwory i dwa wizerunki zabytków Lubelszczyzny. Odnowiony w Leściach i zaniedbany wraz z parkiem w Piotrowicach. Coroczne lipcowe święto róż w Końskowoli ma związek z plantacjami tych kwiatów, które zapierają dech i są uzupełnieniem produkcji krzewów i drzewek owocowych, sławnych w całej Europie. Miejscowość, satelita pobliskich Puław, (kiedyś miasto) nie ma planów na administracyjne połączenie z sąsiadem. Końskowola była miastem od 8 czerwca 1532 roku do 1 marca 1870. Jako oficjalny powód podawano wiejski charakter miejscowości, ale wśród motywów władzy mogło być też chęć ukarania za poparcie udzielone powstaniu styczniowemu. Wielu mieszkańców wzięło bowiem czynny udział w walkach, a sama miejscowość przez pewien okres pełniła rolę bazy wypadowej przed bitwą pod Żyrzynem. Związana z rodami Tęczyńskich, Zbaraskich, Opalińskich miała ekonomiczne szczęście do właścicieli. W okresie miejskim Końskowola była znaczącym ośrodkiem rolno-przemysłowym. Sprowadzenie się Czartoryskich do Puław tylko wzmocniło rolę Końskowoli, w której znajdowało się centrum administracyjne majątku. Wybrukowana za ich czasów droga z Końskowoli do Puław była pierwszą drogą bitą w całym województwie lubelskim. Ciekawostką jest, że przez 21 lat proboszczem w Końskowoli był Franciszek Zabłocki, znany komediopisarz, autor Fircyka w zalotach, opiekun mieszkającego tutaj poety Franciszka Dionizego Kniaźnina. Ponieważ celem wycieczki miała być wezbrana po raz trzeci Wisła, nie sposób zapomnieć o Gołębiu. Wystarczy odrobinę oddalić się od przebiegającej nad Wisłą drogi Puławy - Dęblin, żeby odwiedzić to ciekawe miejsce. W drugiej połowie sierpnia wszystkie okoliczne bocianie gniazda były już puste. Ptaki albo jadły na pobliskich łąkach, albo te młode, siadały na kościele i tam trenowały starty i lądowania.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Gdzie urządzić przyjęcie komunijne w ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Miody z Lublina podbijają świat! 80-lecie ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...






więcej zdjęć