Siódma wycieczka. Anioły też do pieca

Iwona Burdzanowska
21.09.2010 , aktualizacja: 21.09.2010 13:25
A A A Drukuj
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA
Zanim trafią na dożynkowy kiermasz w Kraśniku muszą stwardnieć i nabrać kolorów. Dlatego razem z setką glinianych towarzyszy poskwierczą ze dwie doby w piecu.

Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA
Zręczne ręce garncarza, 1000 stopni Celsjusza przekształcą burą maź w cudną ceramikę. Podczas odwiedzin pracowni rodowej pana Zygfryda Gajewskiego w Bęczynie zachwycona dotykałam wielkiego "uszastego" dzbana. Naczynie schło, na dworze upał, w drewnianej chacie - pracowni miły chłód, zapach gliny i przykładając dłoń do naczynia czułam powiew odparowującej z gliny wody.

Więc kto ma ochotę na więcej niż zakupy to powinien zadzwonić do gminnego ośrodka kultury w Urzędowie i zapisać się na warsztaty garncarskie w zagłębiu tradycyjnych garncarzy. Przyjadą zaprzyjaźnieni z lubelskimi artyści z zagranicy, pewnie z Nadudvaru na Węgrzech z niesamowitą czarną ceramiką. Cały pierwszy weekend września poświęcony będzie lepieniu nie tylko garnków.

Dzwoneczki, krucyfiksy, figury frasobliwych i stada aniołów i pewnie czort z kopytkami też- wylądują w piecu do wypalania, które utrwala każde gliniane dzieło. Przy okazji warto zobaczyć Urzędów, bo mało jest miasteczek z własnymi obserwatoriami astronomicznymi. I takich, które odwiedzali władcy tuż po nadaniu praw miejskich. Jak zapisali kronikarze, w mieście gościł w 1412 roku król Władysław Jagiełło. Kolekcjonerzy malowniczych rynków i ryneczków w drodze do Kraśnika powinni tam zajrzeć, bo minął już czas, gdy architektura łuszczyła się warstwami farb, najczęściej w kolorze brudny orzech a na łóżkach i szczękach handlowano każdym badziewiem. Zieleń, fontanna, i drewniana zabudowa bocznych uliczek, na przykład ulica Żabia- na pożegnanie wakacji w sam raz.

A w okolicach też jest na co popatrzeć. W Chodlu nie sposób nie zwrócić uwagi na kościół w stylu późnego gotyku z wieżą w kształcie korony, gdzie w latach 1843-44 wikariuszem był ks Piotr Ściegienny. A spacerując pomiędzy stawami nie poszukać na wyspie resztek pojezuickiego kościoła z I połowy XVIII wieku, który po kasacji zakonu popadł w ruinę. A jego wyposażenie, w tym obraz Matki Bożej Loretańskiej znalazły schronienie w kościele przy rynku.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Polub nas na Facebooku