Siódma wycieczka. Anioły też do pieca
21.09.2010
, aktualizacja: 21.09.2010 13:25
Zanim trafią na dożynkowy kiermasz w Kraśniku muszą stwardnieć i nabrać kolorów. Dlatego razem z setką glinianych towarzyszy poskwierczą ze dwie doby w piecu.
ZOBACZ TAKŻE
- Trzynasta wycieczka. Wyż nas rozpieszcza (08-10-10, 20:42)
- Dwunasta wycieczka. Nad Niemnem, nad Bugiem (01-10-10, 21:37)
- Jedenasta wycieczka. Kres czyli koniec (24-09-10, 23:11)
- Dziewiąta wycieczka. Niedaleko od szosy (21-09-10, 13:27)
- Ósma wycieczka. Lody i obrączki (21-09-10, 13:26)
- Dziesiąta wycieczka. Włóczęga z deszczem w tle (20-09-10, 22:53)
- Zioło, które leczy. Wycieczka do Gardzienic i Piask (20-08-10, 15:14)
- Fotoprzewodnik. Trzecia wycieczka w stronę UFO (30-07-10, 20:28)
- Fotoprzewodnik. Druga wycieczka z wodą w tle (23-07-10, 22:37)
- Fotoprzewodnik. Pierwsza wycieczka. Rejowiec i Wojsławice (17-07-10, 11:00)
Zręczne ręce garncarza, 1000 stopni Celsjusza przekształcą burą maź w cudną ceramikę. Podczas odwiedzin pracowni rodowej pana Zygfryda Gajewskiego w Bęczynie zachwycona dotykałam wielkiego "uszastego" dzbana. Naczynie schło, na dworze upał, w drewnianej chacie - pracowni miły chłód, zapach gliny i przykładając dłoń do naczynia czułam powiew odparowującej z gliny wody.
Więc kto ma ochotę na więcej niż zakupy to powinien zadzwonić do gminnego ośrodka kultury w Urzędowie i zapisać się na warsztaty garncarskie w zagłębiu tradycyjnych garncarzy. Przyjadą zaprzyjaźnieni z lubelskimi artyści z zagranicy, pewnie z Nadudvaru na Węgrzech z niesamowitą czarną ceramiką. Cały pierwszy weekend września poświęcony będzie lepieniu nie tylko garnków.
Dzwoneczki, krucyfiksy, figury frasobliwych i stada aniołów i pewnie czort z kopytkami też- wylądują w piecu do wypalania, które utrwala każde gliniane dzieło. Przy okazji warto zobaczyć Urzędów, bo mało jest miasteczek z własnymi obserwatoriami astronomicznymi. I takich, które odwiedzali władcy tuż po nadaniu praw miejskich. Jak zapisali kronikarze, w mieście gościł w 1412 roku król Władysław Jagiełło. Kolekcjonerzy malowniczych rynków i ryneczków w drodze do Kraśnika powinni tam zajrzeć, bo minął już czas, gdy architektura łuszczyła się warstwami farb, najczęściej w kolorze brudny orzech a na łóżkach i szczękach handlowano każdym badziewiem. Zieleń, fontanna, i drewniana zabudowa bocznych uliczek, na przykład ulica Żabia- na pożegnanie wakacji w sam raz.
A w okolicach też jest na co popatrzeć. W Chodlu nie sposób nie zwrócić uwagi na kościół w stylu późnego gotyku z wieżą w kształcie korony, gdzie w latach 1843-44 wikariuszem był ks Piotr Ściegienny. A spacerując pomiędzy stawami nie poszukać na wyspie resztek pojezuickiego kościoła z I połowy XVIII wieku, który po kasacji zakonu popadł w ruinę. A jego wyposażenie, w tym obraz Matki Bożej Loretańskiej znalazły schronienie w kościele przy rynku.
Więc kto ma ochotę na więcej niż zakupy to powinien zadzwonić do gminnego ośrodka kultury w Urzędowie i zapisać się na warsztaty garncarskie w zagłębiu tradycyjnych garncarzy. Przyjadą zaprzyjaźnieni z lubelskimi artyści z zagranicy, pewnie z Nadudvaru na Węgrzech z niesamowitą czarną ceramiką. Cały pierwszy weekend września poświęcony będzie lepieniu nie tylko garnków.
Dzwoneczki, krucyfiksy, figury frasobliwych i stada aniołów i pewnie czort z kopytkami też- wylądują w piecu do wypalania, które utrwala każde gliniane dzieło. Przy okazji warto zobaczyć Urzędów, bo mało jest miasteczek z własnymi obserwatoriami astronomicznymi. I takich, które odwiedzali władcy tuż po nadaniu praw miejskich. Jak zapisali kronikarze, w mieście gościł w 1412 roku król Władysław Jagiełło. Kolekcjonerzy malowniczych rynków i ryneczków w drodze do Kraśnika powinni tam zajrzeć, bo minął już czas, gdy architektura łuszczyła się warstwami farb, najczęściej w kolorze brudny orzech a na łóżkach i szczękach handlowano każdym badziewiem. Zieleń, fontanna, i drewniana zabudowa bocznych uliczek, na przykład ulica Żabia- na pożegnanie wakacji w sam raz.
A w okolicach też jest na co popatrzeć. W Chodlu nie sposób nie zwrócić uwagi na kościół w stylu późnego gotyku z wieżą w kształcie korony, gdzie w latach 1843-44 wikariuszem był ks Piotr Ściegienny. A spacerując pomiędzy stawami nie poszukać na wyspie resztek pojezuickiego kościoła z I połowy XVIII wieku, który po kasacji zakonu popadł w ruinę. A jego wyposażenie, w tym obraz Matki Bożej Loretańskiej znalazły schronienie w kościele przy rynku.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Gdzie urządzić przyjęcie komunijne w ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Miody z Lublina podbijają świat! 80-lecie ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...





więcej zdjęć