Rzeźby w plenerze. Brzydkie, ładne, ale są..

Małgorzata Domagała
19.07.2010 , aktualizacja: 16.07.2010 13:59
A A A Drukuj
W latach 70 niektóre osiedla zostały ozdobione rzeźbami plenerowymi. Lublinianom znane są przede wszystkim te z LSM-u, ale podobne instalacje stanęły też między blokami na Kalinowszczyźnie

Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA
Fot. Jakub Orzechowski / AGENCJA GAZE
Kiedy popatrzymy na listę pomników z ostatnich lat, zobaczymy, że praktycznie wszystkie powstały na czyjąś cześć, a nie doczekaliśmy się żadnej rzeźby, która po prostu zdobiłaby skwer, czy cieszyła przechodniów. Niemal na każdym rogu znajdziemy pamiątkową płytę - a to poświęconą ks. Jerzemu Popiełuszce (ul. Królewska), a to pamięci pomordowanych leśników (ul. Czechowska). Nawet w wąwozie na Rurach, gdzie aż prosiło się o lżejszy repertuar, ustawiono pamiątkowe kamienie, by przypominały daty zawarcia przez Lublin umów partnerskich z innymi miastami.

Tymczasem zapomnieliśmy, jak fantastycznie może wyglądać miasto, w którym stoją plenerowe rzeźby. A przecież w Lublinie mamy tego doskonałe przykłady.

Osiedle-galeria

Pod tym względem prawdziwym ewenementem jest LSM. Rzeźby w tej dzielnicy powstały podczas Lubelskich Spotkań Plastycznych w latach 1976-78. Wśród zrealizowanych wtedy przykładów można wymienić m.in. tancerzy, strusia, krokodyla czy niedźwiadka.

Na Spotkania Plastyczne twórców zaprosił do Lublina warszawski malarz oraz animator życia artystycznego Marian Bogusz i postawił przed nimi zadanie wzbogacenia przestrzeni publicznej dziełami sztuki. Takimi w ludzkiej skali, dostępnymi dla wszystkich.

Wybór na LSM padł nieprzypadkowo, bo jego osiedla uważane były wtedy za wzorcowe i nowoczesne, czego dowodem były liczne nagrody w konkursach urbanistycznych. Artyści podzielili się na 30 zespołów, liczących od trzech do siedmiu osób; wśród nich byli też studenci.

Dzieła ze Spotkań Plastycznych, niestety niektóre już w bardzo złym stanie, można na LSM-ie podziwiać do dziś. W dodatku żeby je zobaczyć, wcale nie trzeba zapuszczać się w osiedlowe ulice, bo prace te znajdziemy m.in. wzdłuż ul. Filaretów. Te, podobnie jak niedźwiadka przy ul. Wallenroda, wykonał zespół lubelskiego rzeźbiarza Tadeusza Skwarczyńskiego.

Po drugiej stronie ulicy, w pobliżu hali Globus stoi z kolei rzeźba skonstruowana z metalowych rur, zwana przez mieszkańców pomnikiem hydraulika lub pomnikiem wody mineralnej. Naprawdę dzieło nazywa się "Komopozycja" a wykonali je Lech Kunka i Tadeusz Huszcza.

W głębi LSM na uwagę zasługują chociażby reliefy na Piastowskim. Osiedle powstało w 1966 roku, gdy przypadała tysięczna rocznica powstania państwa polskiego. Stąd właśnie nazwy ulic, których patronami są władcy Polski z dynastii Piastów. Do nich nawiązują także rzeźby ustawione na osiedlu. Ich autorami byli Barbara Zbrożyna, Jadwiga Janus i Michał Leszczyński, którzy nanieśli na kamień rysunki wykonane przez dzieci.

Krokodyl, czapla i tancerze stoją na osiedlu Konopnickiej. Wykonali je z blachy Władysław Frycz i Andrzej Skoczylas. Rzeźby od początku stały się ulubionymi zabawkami dzieci z osiedla. Do wnętrza krokodyla można było wejść - przez ażury w bokach albo (co było bardziej ryzykowne) przez gardło zwierzęcia. Struś z kolei służył do zabawy dźwiękiem - jego brzuch zrobiony został z arkusza wygiętej blachy, więc od środka był pusty, dzięki czemu miał dość dobrą akustykę. Dzieci krzyczały w jego kuper i robiło to wrażenie, jakby to struś mówił dziobem.

Rzeźby z LSM-u jak zabawki - a nie obiekty w muzeach, czyli zgodnie z intencją ich twórców - traktowane są zresztą do dziś. Na przykład reliefy na Piastowskim ktoś niedawno pokolorował kredą.

Nie tylko LSM

Rzeźbami plenerowymi ozdobione jest jeszcze jedno lubelskie osiedle - Niepodległości na Kalinowszczyźnie, ale te realizacje są znacznie mniej znane lublinianom i o ich istnieniu wiedzą raczej tylko okoliczni mieszkańcy. Zdecydowanie słabszy jest też ich poziom.

Rzeźby na Kalinowszczyźnie powstały w 1979 r. W ramach czynu społecznego wykonali je studenci Instytutu Wychowania Artystycznego UMCS. Miały uatrakcyjnić największe, bo liczące w sumie 30 budynków, osiedle Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej "MOTOR". Bloki stawiane były od 1972 r., a czas wykonania rzeźb zbiegł się z organizowaniem przestrzeni publicznych i miejsc do rozrywki dla mieszkańców. Wtedy, również w ramach czynów społecznych, powstały jeszcze m.in. boiska do gry w piłkę nożną i badmintona, wypożyczalnia sprzętu sportowo-turystycznego, świetlica czy kąciki do gry w szachy i warcaby.

Rzeźby na osiedlu Niepodlegości porozrzucane są na skwerach przed blokami. Wchodzących na osiedle od strony ul. Andersa wita popiersie Józefa Bema, dalej są jeszcze Jarosław Dąbrowski i Tadeusz Kościuszko. Znaleźć można też grupę dziewczynek czy olbrzymią rękę. Pracownicy administracji osiedla nie kryją, że obiektom przydałby się porządny lifting, bo deszcz czy śnieg przez lata zrobiły swoje. Będą więc szukać na to pieniędzy.

Ówczesny prezes spółdzielni Roman Janczarek wspomina, że pomysł wziął się stąd, że uczelnia szukała jakiegoś miejsca na plener, a ponieważ na przykładzie LSM-u było już wiadomo, jak sztuka wzbogaca przestrzeń, skorzystano z tej okazji. Spółdzielnia zapewniła studentom materiały, zakwaterowanie i posiłki. Z tego, co pamięta Janczarek, rzeźby powstały w ciągu jakiegoś półtora miesiąca. Znaczna część zachowała się do dziś i podobnie, jak te na LSM-ie często służą dzieciom do zabawy - to są bazą na wojnie, to domkiem.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Polub nas na Facebooku