Lubelska kultura bez ESK 2016. Sztuka na ulicach
07.07.2011
, aktualizacja: 07.07.2011 14:55
Na bocznej elewacji bloku przy Junoszy 47a w ubiegłym miesiącu powstał mural Ściana Wschodnia Tomasza Bielaka
Chciałbym, żeby polityka kulturalna była ukierunkowana na wsparcie tworzenia, wsparcie lokalnych talentów, spośród których część mogłaby zostać w przyszłości wielkimi artystami. Kultura nie składa się tylko ze spektakli i wystaw. Obejmuje również rozwój, rozkwit człowieka. Być aktorem kultury, a nie wyłącznie widzem - oto nowe postrzeganie i nowe podejście do kultury na miarę XXI wieku - pisze Adrien Gros*.
ZOBACZ TAKŻE
- Dlaczego przegraliśmy ESK? Raport komisji nie wyjaśnia (22-07-11, 19:00)
"Jakiej kultury chcemy w Lublinie?" - zapytał Krzysztof Czyżewski 27 czerwca w Trybunale Koronnym pod koniec spotkania na temat wizji kultury w mieście, które nieznacznie przegrało w konkursie o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku.
Teraz okrągła stół-lica kultury
W Lublinie kultura nadal istnieje, ale w jakim kierunku zmierza? Czy chcemy prestiżu, wiedzy czy rozwoju?
Prestiż bądź kultura wysoka dzięki ważnym artystom sprawia, że mogą z niej korzystać miłośnicy spektakli i dzieł wysokiej jakości. To dodaje również miastu prestiżu, ale kultura nie musi zmierzać zanadto w tym mniej lub bardziej elitarnym kierunku, docenianym przez mniejszość wywodzącą się z grupy pasjonatów kultury, która nie stanowi większości całej populacji miasta i regionu. Co więcej, kultura jest ruchem otwarcia. Chciałbym, żeby polityka kulturalna była ukierunkowana na bezpośrednie wsparcie twórczości, wsparcie lokalnych talentów, spośród których część mogłaby zostać w przyszłości wielkimi artystami. Kultura nie składa się tylko ze spektakli i wystaw. Obejmuje również rozwój, rozkwit człowieka. Być aktorem kultury, a nie wyłącznie widzem - oto nowe postrzeganie i nowe podejście do kultury na miarę XXI wieku. Sądzę, że najważniejsza część miejskich budżetów przeznaczonych na kulturę powinna skupić się na wsparciu tworzenia poprzez warsztaty wprowadzające mieszkańców w świat sztuki, pracownie do dyspozycji artystów, nieduże wydawnictwa, lokale oraz wyposażenie, by tworzyć, ćwiczyć, a nawet występować (sztuki plastyczne, muzyka i teatr).
Dzieła powinny zwrócić się do tych, którzy się do nich nie zbliżają, tak, aby kultura nie przyciągała wiecznie tych samych ludzi (z którymi rozmawia się przy lampce wina w trakcie wernisaży). Należałoby bardziej rozwinąć, to co nazywam "Sztuką na ulicach''. Wyprowadźmy sztukę z galerii i muzeów, w których ciągle spotykają się te same osoby. Zapewne stanowi to wyzwanie techniczne (uszkodzenia prac, kradzieże), ale piesi nie mogą oderwać spojrzeń od dzieł wystawianych na ulicach, placach i terenach zielonych. W ten sposób sztuka byłaby niczym chleb powszedni wśród większej części ludności uwrażliwionej na kulturę. Dochodzę do wniosku, że prace mogłyby być pokazywane w sklepach piekarniczych oraz innych lokalach. Istnieje także możliwość rozwoju kultury na ulicach z wykorzystaniem oryginalnych wiat przystankowych, większej liczby murali, ale także poprzez czytanie, malowanie na ulicach, placach lub w parkach miejskich. Kierunkiem polityki kulturalnej XXI wieku mogłoby się stać również kształcenie o sztuce i nauce. Proponuję ponownie rozważyć pomysł pracowni, jak również centrów edukacyjnych podobnych do tego, które planuje się w gmachu Filharmonii Lubelskiej.
Kultura w przestrzeni publicznej
Sądzę, że dyskusje i debaty nie muszą mieć miejsca ciągle w tych samych budynkach, lecz mogłyby odbywać się również w barach, na placach, w otwartych bądź bardziej intymnych przestrzeniach miasta. Wówczas przekaz naukowy docierałby do większego grona. Bardzo ważne są, oczywiście, informacje o wydarzeniach kulturalnych i stanowią one temat wielu rozmów. Rozwijając ironicznie tę kwestię: dlaczego słupy miejskie przeobrażają się w dyskoteki? Należałoby zwiększyć liczbę słupów i dopilnować na podstawie uchwały rady miasta ich sprawiedliwego podziału dla sektora komercyjnego, organizacji pozarządowych oraz środowiska kultury. Podobnie jak wiaty przystankowe, słupy mogłyby mieć oryginalny, artystyczny kształt. Ponadto w mieście odczuwa się dotkliwy brak tablic ogłoszeń. Mogłyby one również przybierać oryginalne formy. Owalne, zielone tablice dobrze współgrają z zielenią. Spróbujmy w mieście uczynić estetyczną tzw. małą architekturę użyteczności publicznej. Na koniec, myślę, że Lublin mógłby przyciągąć więcej turystów zwłaszcza dzięki oryginalnym festiwalom. Dwa już istnieją: "Miasto Poezji'' oraz "Festiwal Sztukmistrzów''. Mam nadzieję, że powstaną także inne inicjatywy w Lublinie, mieście inspiracji...
Przełożył Radosław Łasisz
* Autor jest pisarzem, pracował w Grenoble jako dziennikarz radiowy, przed paroma laty przeniósł się stamtąd do Lublina, miasta jego dziadka
Teraz okrągła stół-lica kultury
W Lublinie kultura nadal istnieje, ale w jakim kierunku zmierza? Czy chcemy prestiżu, wiedzy czy rozwoju?
Prestiż bądź kultura wysoka dzięki ważnym artystom sprawia, że mogą z niej korzystać miłośnicy spektakli i dzieł wysokiej jakości. To dodaje również miastu prestiżu, ale kultura nie musi zmierzać zanadto w tym mniej lub bardziej elitarnym kierunku, docenianym przez mniejszość wywodzącą się z grupy pasjonatów kultury, która nie stanowi większości całej populacji miasta i regionu. Co więcej, kultura jest ruchem otwarcia. Chciałbym, żeby polityka kulturalna była ukierunkowana na bezpośrednie wsparcie twórczości, wsparcie lokalnych talentów, spośród których część mogłaby zostać w przyszłości wielkimi artystami. Kultura nie składa się tylko ze spektakli i wystaw. Obejmuje również rozwój, rozkwit człowieka. Być aktorem kultury, a nie wyłącznie widzem - oto nowe postrzeganie i nowe podejście do kultury na miarę XXI wieku. Sądzę, że najważniejsza część miejskich budżetów przeznaczonych na kulturę powinna skupić się na wsparciu tworzenia poprzez warsztaty wprowadzające mieszkańców w świat sztuki, pracownie do dyspozycji artystów, nieduże wydawnictwa, lokale oraz wyposażenie, by tworzyć, ćwiczyć, a nawet występować (sztuki plastyczne, muzyka i teatr).
Dzieła powinny zwrócić się do tych, którzy się do nich nie zbliżają, tak, aby kultura nie przyciągała wiecznie tych samych ludzi (z którymi rozmawia się przy lampce wina w trakcie wernisaży). Należałoby bardziej rozwinąć, to co nazywam "Sztuką na ulicach''. Wyprowadźmy sztukę z galerii i muzeów, w których ciągle spotykają się te same osoby. Zapewne stanowi to wyzwanie techniczne (uszkodzenia prac, kradzieże), ale piesi nie mogą oderwać spojrzeń od dzieł wystawianych na ulicach, placach i terenach zielonych. W ten sposób sztuka byłaby niczym chleb powszedni wśród większej części ludności uwrażliwionej na kulturę. Dochodzę do wniosku, że prace mogłyby być pokazywane w sklepach piekarniczych oraz innych lokalach. Istnieje także możliwość rozwoju kultury na ulicach z wykorzystaniem oryginalnych wiat przystankowych, większej liczby murali, ale także poprzez czytanie, malowanie na ulicach, placach lub w parkach miejskich. Kierunkiem polityki kulturalnej XXI wieku mogłoby się stać również kształcenie o sztuce i nauce. Proponuję ponownie rozważyć pomysł pracowni, jak również centrów edukacyjnych podobnych do tego, które planuje się w gmachu Filharmonii Lubelskiej.
Kultura w przestrzeni publicznej
Sądzę, że dyskusje i debaty nie muszą mieć miejsca ciągle w tych samych budynkach, lecz mogłyby odbywać się również w barach, na placach, w otwartych bądź bardziej intymnych przestrzeniach miasta. Wówczas przekaz naukowy docierałby do większego grona. Bardzo ważne są, oczywiście, informacje o wydarzeniach kulturalnych i stanowią one temat wielu rozmów. Rozwijając ironicznie tę kwestię: dlaczego słupy miejskie przeobrażają się w dyskoteki? Należałoby zwiększyć liczbę słupów i dopilnować na podstawie uchwały rady miasta ich sprawiedliwego podziału dla sektora komercyjnego, organizacji pozarządowych oraz środowiska kultury. Podobnie jak wiaty przystankowe, słupy mogłyby mieć oryginalny, artystyczny kształt. Ponadto w mieście odczuwa się dotkliwy brak tablic ogłoszeń. Mogłyby one również przybierać oryginalne formy. Owalne, zielone tablice dobrze współgrają z zielenią. Spróbujmy w mieście uczynić estetyczną tzw. małą architekturę użyteczności publicznej. Na koniec, myślę, że Lublin mógłby przyciągąć więcej turystów zwłaszcza dzięki oryginalnym festiwalom. Dwa już istnieją: "Miasto Poezji'' oraz "Festiwal Sztukmistrzów''. Mam nadzieję, że powstaną także inne inicjatywy w Lublinie, mieście inspiracji...
Przełożył Radosław Łasisz
* Autor jest pisarzem, pracował w Grenoble jako dziennikarz radiowy, przed paroma laty przeniósł się stamtąd do Lublina, miasta jego dziadka
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Gdzie urządzić przyjęcie komunijne w ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Miody z Lublina podbijają świat! 80-lecie ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...


