Prezydent Wysocki o tym dokąd zmierzamy po ESK 2016
01.07.2011
, aktualizacja: 01.07.2011 13:21
Należy odróżnić imprezy i kalendarz obchodów w 2017 roku 700-lecia otrzymania przez Lublin praw miejskich - od starań miasta o uzyskanie europejskiego rozgłosu poprzez kulturę. Pod hasłem programu 2017 nie da się zrealizować wszystkich zamierzeń i całej strategii, jaką Lublin chciał zrealizować, gdyby został Europejska Stolica Kultury 2916.
ZOBACZ TAKŻE
- W czwartek przyjeżdża minister kultury. Sypnie groszem (27-12-11, 09:00)
- ESK. Ile jeszcze będziemy rozpamiętywać porażkę? (14-11-11, 10:00)
- Dlaczego przegraliśmy ESK? Raport komisji nie wyjaśnia (22-07-11, 19:00)
- ESK 2016 nie dla Lublina. Graliśmy wspaniale, co dalej (23-06-11, 17:00)
- Aplikacja ESK. Czy Lublin nie zrezygnuje z kultury? (23-06-11, 15:22)
Grzegorz Józefczuk: Co trzeba zrobić teraz, aby podtrzymać ducha i energię, jaką wywołał start Lublina, niestety przegrany, w konkursie o tytuł ESK 2016?
Włodzimierz Wysocki: Moim zdaniem trzeba było zamknąć etap konkursu jakimś spotkaniem i stanowiskiem. I dobrze, że taka rozmowa odbyła się w Trybunale Koronnym. Idziemy do przodu i wszyscy deklarujemy, że nie możemy zmarnować dorobku starań ESK 2016 - taka była jej konkluzja.
Jednakże spotkanie zaczęło przeradzać się w ponowne układanie listy pobożnych życzeń ze strony przedstawicieli różnych środowisk kultury
- Jest zrozumiałe, że poszczególni twórcy zabiegają o najlepsze miejsce dla tego, co robią i niekoniecznie są to pobożne życzenia, a więc oczekiwania, których nie da się zrealizować. Na pewno jednak punktem wyjścia do dalszych działań powinien być program przyjęty już w naszych aplikacjach. Gdybyśmy teraz próbowali zaczynać wszystko od początku, oznaczałoby, że nie wykorzystaliśmy tych czterech lat, które mamy za sobą. Uważam, że teraz trzeba trochę ochłonąć, a po wakacjach kontynuować debaty, koncentrując się na układaniu zadań i problemów, które już zdefiniowaliśmy.
Ale już wcześniej pojawiła się idea, że jeżeli Lublin przegra starania o tytuł ESK 2016, to cała energia kultury powinny zostać ukierunkowana na projekt Lublin 2017 - czyli obchody rocznicy 700-lecia nadania naszemu miastu praw miejskich. A program działań kulturalnych zawarty w aplikacji ESK 2016 powinien stać się niejako automatycznie programem Lublin 2017
- Moim zdaniem prosta zmiana hasła Lublin 2016 na Lublin 2017 nie byłaby wystarczającą propozycją i takie jej rozumienie wynika chyba z nieporozumienia. Na razie nie mamy 120 milionów złotych, aby realizować program całej aplikacji, a poza tym - część planowanych w niej przedsięwzięć przystawała bardziej do ESK. Pod hasłem programu 2017 nie da się zrealizować wszystkich zamierzeń i całej strategii, jaką Lublin wiązał z ESK. Istota projektu 2017 powinna być dalece bardziej skonkretyzowana. Projekt 2017 powinien mieć charakter nie tylko symbolicznego, nowego otwarcia epoki dziejów miasta, ale przede wszystkim u jego podstaw powinno tkwić założenie, że do 2017 roku stawiamy sobie za cel radykalną, korzystną zmianę relacji społecznych w Lublinie, uspołecznienie w znacznej mierze działań kulturalnych, budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Po to, abyśmy w 2017 roku mogli powiedzieć, że mamy nowy, lepszy Lublin. Jeśli tak to potraktujemy, trzeba będzie ściśle określić rdzeń programu 2017 poprzez wybranie i weryfikację tych projektów, które znalazły się w aplikacji ESK, lub wygenerowanie nowych. Moim zdaniem, powinny być wyłonione głównie te projekty, które mają charakter edukacyjny, działań społecznych, aktywności w dzielnicach miasta. Jeżeli w tej drugiej aplikacji mówimy o tzw. kulturze szerokiej, to należy to umieścić w programie 2017 - aby docierać z kulturą do tych środowisk miasta, które z różnych powodów z kultury nie korzystają.
Prosty zabieg polegający na tym, że 2016 zamieniamy na 2017, i robimy to wszystko, co planowaliśmy, ale pod innych hasłem w ramach innego projektu, nie byłoby więc najszczęśliwszym rozwiązaniem. Inne były zasady i oczekiwania wobec ESK, a inne wiązane z rokiem 2017. Lublin 2017 nie wyczerpuje wszystkich naszych aspiracji i tego, co powinniśmy w dziedzinie kultury w Lublinie zrobić.
Jak zatem Lublin miałby wybić się poprzez kulturę, aby być zauważonym w Europie?
- Niezależnie od projektu 2017 i obok niego powinniśmy przyjąć pewien harmonogram, aby w Lublinie miały miejsce często, przynajmniej raz do roku, jakieś duże wydarzenia kulturalne o randze europejskiej, a może i światowej. Jest na przykład pomysł z Rozdroży, aby następny rok był w Lublinie rokiem Johna Cage'a, i ten projekt ma już wsparcie m.in. środowiska akademickiego. Jest propozycja, aby Lublin był partnerem strategicznym Instytutu Adama Mickiewicza w budowaniu sieci sztuk performatywnych East Europan Performing Arts Platform 15 państw Europy Środkowej i Wschodniej. Rozmawialiśmy także z fundacją Manifesta - The European Biennial of Contemporary Art. To festiwal, który można by zorganizować wspólnie ze Lwowem. Ze strony fundacji Manifesta jest zainteresowanie lokalizacją jednej z edycji festiwalu, w roku 2014 lub 2016, w mieście na wschodzie Unii Europejskiej. To jest impreza trwająca trzy miesiące, na którą przyjeżdżają tysiące ludzi z całego świata. Możemy szukać partnerów także w miastach Polski wschodniej w ramach Wschodniej Osi Kultury. Nasze stanowisko wobec Manifesta, które było dotychczas raczej warunkowe, wymaga postawienia kropki nad "i" i podjęcia negocjacji.
Zarazem te wszystkie ważne, markowe i popularne, wypromowane cykliczne lubelskie imprezy, festiwale - należy bezwzględnie kontynuować, zarówno takie z tradycjami jak Konfrontacje Teatralne jak i te nowe, jak Kody czy Open City, i wiele innych, których wszystkich tu przecież nie wymienię. Nie chodzi więc o alternatywę: albo Manifesta albo np. Konfrontacje Teatralne, nie tak trzeba traktować ten problem.
Jeżeli jednak naszym celem jest osiągniecie takiego miejsca wśród miast europejskich, jak to zakładaliśmy w przypadku wygrania ESK, to nie da się tego osiągnąć bez międzynarodowych wydarzeń kulturalnych o randze i rozgłosie europejskim.
Wróćmy do Lublina 2017. Czy do kierowania tym projektem powinno się powołać nową instytucję kultury?
- Powołanie nowej instytucji kultury, finansowanej przez miasto i marszałka województwa, było założeniem związanym z wygraniem konkursu o ESK. Jeśli mamy realizować coś innego, mianowicie program 2017, to też go trzeba przyporządkować jakiejś instytucji kierującej, bo to kwestia budżetowania, umów, odpowiedzialności. Uważam zarazem, że organizacją imprez kulturalnych nie powinien zajmować się bezpośrednio Wydział Kultury Urzędu Miasta, od tego są właśnie miejskie instytucje kultury. Czy jednak powołanie nowej instytucji ma teraz wystarczające uzasadnienie? Rozwiązaniem mogłoby być powierzenie tego zadania np. Warsztatom Kultury wyodrębnionym z Centrum Kultury, ale to nie oznacza, że inne podmioty nie miałyby w tym uczestniczyć.
Jak w obecnej sytuacji Lublin wpisuje się z projektami kulturalnymi w program Partnerstwa Wschodniego?
- Nie bez powodu próbuję wyodrębnić projekt Lublin 2017 od pozostałych działań, jakie należy podejmować i jakie powinny opierać się na strategii Partnerstwa Wschodniego, abyśmy jako miasto mogli być postrzegani jako kulturalny lider tej strategii. To moim zdaniem nie mieści się w ramach tak zdefiniowanego projektu Lublin 2017. Nasze liderowanie w Partnerstwie Wschodnim realizowane powinno być właśnie przez takie przedsięwzięcia jak Manifesta, wystawy czy festiwale wspólnie realizowane m.in. w ramach Wschodniej Osi Kultury z Białymstokiem i Rzeszowem i z innymi miastami polskimi, jak również aktywny udział w sieciach i programach kulturalnych miast Europy Wschodniej.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na to, co powinniśmy robić po zakończeniu konkursu ESK 2016, można mieć bardzo różne spojrzenia, wierzę jednak że ostateczny kształt wspólnej koncepcji takich działań powstanie już niebawem, na skutek szerokiej dyskusji, zgodnie z zasadą Lublin - Miasto w dialogu.
Włodzimierz Wysocki: Moim zdaniem trzeba było zamknąć etap konkursu jakimś spotkaniem i stanowiskiem. I dobrze, że taka rozmowa odbyła się w Trybunale Koronnym. Idziemy do przodu i wszyscy deklarujemy, że nie możemy zmarnować dorobku starań ESK 2016 - taka była jej konkluzja.
Jednakże spotkanie zaczęło przeradzać się w ponowne układanie listy pobożnych życzeń ze strony przedstawicieli różnych środowisk kultury
- Jest zrozumiałe, że poszczególni twórcy zabiegają o najlepsze miejsce dla tego, co robią i niekoniecznie są to pobożne życzenia, a więc oczekiwania, których nie da się zrealizować. Na pewno jednak punktem wyjścia do dalszych działań powinien być program przyjęty już w naszych aplikacjach. Gdybyśmy teraz próbowali zaczynać wszystko od początku, oznaczałoby, że nie wykorzystaliśmy tych czterech lat, które mamy za sobą. Uważam, że teraz trzeba trochę ochłonąć, a po wakacjach kontynuować debaty, koncentrując się na układaniu zadań i problemów, które już zdefiniowaliśmy.
Ale już wcześniej pojawiła się idea, że jeżeli Lublin przegra starania o tytuł ESK 2016, to cała energia kultury powinny zostać ukierunkowana na projekt Lublin 2017 - czyli obchody rocznicy 700-lecia nadania naszemu miastu praw miejskich. A program działań kulturalnych zawarty w aplikacji ESK 2016 powinien stać się niejako automatycznie programem Lublin 2017
- Moim zdaniem prosta zmiana hasła Lublin 2016 na Lublin 2017 nie byłaby wystarczającą propozycją i takie jej rozumienie wynika chyba z nieporozumienia. Na razie nie mamy 120 milionów złotych, aby realizować program całej aplikacji, a poza tym - część planowanych w niej przedsięwzięć przystawała bardziej do ESK. Pod hasłem programu 2017 nie da się zrealizować wszystkich zamierzeń i całej strategii, jaką Lublin wiązał z ESK. Istota projektu 2017 powinna być dalece bardziej skonkretyzowana. Projekt 2017 powinien mieć charakter nie tylko symbolicznego, nowego otwarcia epoki dziejów miasta, ale przede wszystkim u jego podstaw powinno tkwić założenie, że do 2017 roku stawiamy sobie za cel radykalną, korzystną zmianę relacji społecznych w Lublinie, uspołecznienie w znacznej mierze działań kulturalnych, budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Po to, abyśmy w 2017 roku mogli powiedzieć, że mamy nowy, lepszy Lublin. Jeśli tak to potraktujemy, trzeba będzie ściśle określić rdzeń programu 2017 poprzez wybranie i weryfikację tych projektów, które znalazły się w aplikacji ESK, lub wygenerowanie nowych. Moim zdaniem, powinny być wyłonione głównie te projekty, które mają charakter edukacyjny, działań społecznych, aktywności w dzielnicach miasta. Jeżeli w tej drugiej aplikacji mówimy o tzw. kulturze szerokiej, to należy to umieścić w programie 2017 - aby docierać z kulturą do tych środowisk miasta, które z różnych powodów z kultury nie korzystają.
Prosty zabieg polegający na tym, że 2016 zamieniamy na 2017, i robimy to wszystko, co planowaliśmy, ale pod innych hasłem w ramach innego projektu, nie byłoby więc najszczęśliwszym rozwiązaniem. Inne były zasady i oczekiwania wobec ESK, a inne wiązane z rokiem 2017. Lublin 2017 nie wyczerpuje wszystkich naszych aspiracji i tego, co powinniśmy w dziedzinie kultury w Lublinie zrobić.
Jak zatem Lublin miałby wybić się poprzez kulturę, aby być zauważonym w Europie?
- Niezależnie od projektu 2017 i obok niego powinniśmy przyjąć pewien harmonogram, aby w Lublinie miały miejsce często, przynajmniej raz do roku, jakieś duże wydarzenia kulturalne o randze europejskiej, a może i światowej. Jest na przykład pomysł z Rozdroży, aby następny rok był w Lublinie rokiem Johna Cage'a, i ten projekt ma już wsparcie m.in. środowiska akademickiego. Jest propozycja, aby Lublin był partnerem strategicznym Instytutu Adama Mickiewicza w budowaniu sieci sztuk performatywnych East Europan Performing Arts Platform 15 państw Europy Środkowej i Wschodniej. Rozmawialiśmy także z fundacją Manifesta - The European Biennial of Contemporary Art. To festiwal, który można by zorganizować wspólnie ze Lwowem. Ze strony fundacji Manifesta jest zainteresowanie lokalizacją jednej z edycji festiwalu, w roku 2014 lub 2016, w mieście na wschodzie Unii Europejskiej. To jest impreza trwająca trzy miesiące, na którą przyjeżdżają tysiące ludzi z całego świata. Możemy szukać partnerów także w miastach Polski wschodniej w ramach Wschodniej Osi Kultury. Nasze stanowisko wobec Manifesta, które było dotychczas raczej warunkowe, wymaga postawienia kropki nad "i" i podjęcia negocjacji.
Zarazem te wszystkie ważne, markowe i popularne, wypromowane cykliczne lubelskie imprezy, festiwale - należy bezwzględnie kontynuować, zarówno takie z tradycjami jak Konfrontacje Teatralne jak i te nowe, jak Kody czy Open City, i wiele innych, których wszystkich tu przecież nie wymienię. Nie chodzi więc o alternatywę: albo Manifesta albo np. Konfrontacje Teatralne, nie tak trzeba traktować ten problem.
Jeżeli jednak naszym celem jest osiągniecie takiego miejsca wśród miast europejskich, jak to zakładaliśmy w przypadku wygrania ESK, to nie da się tego osiągnąć bez międzynarodowych wydarzeń kulturalnych o randze i rozgłosie europejskim.
Wróćmy do Lublina 2017. Czy do kierowania tym projektem powinno się powołać nową instytucję kultury?
- Powołanie nowej instytucji kultury, finansowanej przez miasto i marszałka województwa, było założeniem związanym z wygraniem konkursu o ESK. Jeśli mamy realizować coś innego, mianowicie program 2017, to też go trzeba przyporządkować jakiejś instytucji kierującej, bo to kwestia budżetowania, umów, odpowiedzialności. Uważam zarazem, że organizacją imprez kulturalnych nie powinien zajmować się bezpośrednio Wydział Kultury Urzędu Miasta, od tego są właśnie miejskie instytucje kultury. Czy jednak powołanie nowej instytucji ma teraz wystarczające uzasadnienie? Rozwiązaniem mogłoby być powierzenie tego zadania np. Warsztatom Kultury wyodrębnionym z Centrum Kultury, ale to nie oznacza, że inne podmioty nie miałyby w tym uczestniczyć.
Jak w obecnej sytuacji Lublin wpisuje się z projektami kulturalnymi w program Partnerstwa Wschodniego?
- Nie bez powodu próbuję wyodrębnić projekt Lublin 2017 od pozostałych działań, jakie należy podejmować i jakie powinny opierać się na strategii Partnerstwa Wschodniego, abyśmy jako miasto mogli być postrzegani jako kulturalny lider tej strategii. To moim zdaniem nie mieści się w ramach tak zdefiniowanego projektu Lublin 2017. Nasze liderowanie w Partnerstwie Wschodnim realizowane powinno być właśnie przez takie przedsięwzięcia jak Manifesta, wystawy czy festiwale wspólnie realizowane m.in. w ramach Wschodniej Osi Kultury z Białymstokiem i Rzeszowem i z innymi miastami polskimi, jak również aktywny udział w sieciach i programach kulturalnych miast Europy Wschodniej.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na to, co powinniśmy robić po zakończeniu konkursu ESK 2016, można mieć bardzo różne spojrzenia, wierzę jednak że ostateczny kształt wspólnej koncepcji takich działań powstanie już niebawem, na skutek szerokiej dyskusji, zgodnie z zasadą Lublin - Miasto w dialogu.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Prezydent Wysocki o tym dokąd zmierzamy po ESK ...
qavtan
01.07.11, 11:29
"aktywności w dzielnicach miasta. Jeżeli w tej drugiej aplikacji mówimy o tzw. kulturze szerokiej, to należy to umieścić w programie 2017 - aby docierać z kulturą do tych środowisk miasta, »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Gdzie urządzić przyjęcie komunijne w ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Miody z Lublina podbijają świat! 80-lecie ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...



