Po ESK. Międzynarodowe imprezy, czy kultura na miarę

Małgorzata Szlachetka
27.06.2011 , aktualizacja: 27.06.2011 20:37
A A A Drukuj
Wczorajsze spotkanie w Trybunale Koronnym miało być szansą na zabranie głosu przez zwykłych mieszkańców miasta. Ale rozmowę w dużej części zdominowały deklaracje urzędników i twórców lubelskiej aplikacji. Wiele z nich już wcześniej słyszeliśmy.
Mimo że spotkanie zaczęło się w południe, czyli wtedy, kiedy wszyscy są w pracy, to Sala Ślubów w Trybunale Koronnym wypełniła się do ostatniego miejsca
Fot. Rafał Michałowski / AG
Mimo że spotkanie zaczęło się w południe, czyli wtedy, kiedy wszyscy są w pracy, to Sala Ślubów w Trybunale Koronnym wypełniła się do ostatniego miejsca
Mimo że spotkanie zaczęło się w południe, to Sala Ślubów w Trybunale Koronnym wypełniła się do ostatniego miejsca. Zaproszenie przyjęli przede wszystkim przedstawiciele lubelskiego środowiska kultury.

Pierwszy głos zabrał prezydent Lublina Krzysztof Żuk. Przypomniał, że teraz można punkt ciężkości z 2016 roku przenieść na rok 2017, czyli datę 700-lecia Lublina: - Mógłby to być sposób na zwrócenie na nas uwagi Polski i Europy. Nie widzę powodu, aby nie liczyć w związku z tym na wsparcie finansowe ze strony Ministerstwa Kultury.

Prezydent po raz kolejny podkreślił, że założenia z lubelskiej aplikacji będą realizowane, a zakładane zwiększenie wydatków na kulturę w budżecie miasta w 2016 roku - z 4 do 6 procent - będzie zrealizowane.

Krzysztof Żuk dodał, że niezależnie od przegranej w konkursie ESK, powinna zostać powołana oddzielna instytucja, która zajmie się realizacją planów z aplikacji - po to, żeby nie stracić społecznego potencjału, jaki narodził się w trakcie walki o tytuł ESK. Prezydent podkreślił: - Kultura nadal pozostanie kołem zamachowym rozwoju miasta. A lubelską racją stanu powinna być współpraca ze Wschodem.

Ostrożniejszy w deklaracjach na temat przeszłości był Włodzimierz Wysocki, zastępca prezydenta Lublina odpowiadający za kulturę. - Zdaję sobie sprawę z trudności, nie wszystkie zaplanowane wydarzenia będzie można powiązać z programem 2017 roku.

Włodzimierz Wysocki odniósł się także do planów stworzenia nowej, miejskiej instytucji kultury: - Taka instytucja powołana w Krakowie w związku z ESK istnieje do tej pory i ma co robić. Ale to wiąże się oczywiście z odpowiednim budżetem. Czy uda nam się zgromadzić tyle, ile deklarowaliśmy w aplikacji? Być może będzie konieczne ograniczenie się do realizacji jedynie najbardziej wartościowych projektów.

A może szansą na zabłyśnięcie Lublina powinno być organizowanie jednej, ważnej imprezy, ale o zasięgu międzynarodowym, takiej jak Manifesta - Europejskie Biennale Sztuki Współczesnej, która w Lublinie mogłaby odbyć się w 2014 lub 2016 roku. Gdy prezydent Wysoki powiedział, że organizatorzy tej ważnej imprezy wymagają wyłożenia 3,5 miliona euro przez gospodarza, na sali rozległ się śmiech.

Inaczej na tę sprawę patrzy reżyser i twórca Teatru Provisorium Janusz Opryński: - Róbmy imprezy na swoją miarę. Powstrzymajmy się od źle pojętej światowości. Pamiętajmy o tym, co mówił Zygmunt Bauman, twórzmy rzeczy nowe, a nie kopiujmy.

Krzysztof Czyżewski, dyrektor artystyczny projektu Lublin 2016: - Lublin na pewno nie powinien organizować wydarzenia podobnego do konkursu ESK, a raczej zagrać o wyższą stawkę i wygenerować coś całkowicie własnego - podkreślił.

Jeden ze współautorów lubelskiej aplikacji, Rafał "Koza" Koziński z Warsztatów Kultury dodał, że Lublin mógłby pomóc Wrocławiowi w nawiązaniu kontaktów z artystami i animatorami kultury ze Lwowa. I być może w ten sposób udałoby się zrealizować nasz autorski pomysł zawarty w aplikacji, czyli miesiąc ESK 2016 we Lwowie. Sceptyczny wobec tego pomysłu był prof. Jan Hudzik, lider Pracowni "Kultura Wiedzy": - Wrocławianie w nawiązaniu współpracy ze Lwowem poradzą sobie bez naszego pośrednictwa. Jednocześnie profesor zwrócił uwagę, że na wczorajszym spotkaniu nie było nikogo z lubelskich posłów, a bez wsparcia politycznego trudno nam się będzie przebić na zewnątrz ze swoją ofertą kulturalną.

Goście byli zgodni co do jednego: podobnie jak Wrocław ze swoich wcześniejszych porażek, m.in. w wyścigu o organizację Expo, powinniśmy wyciągać wnioski, żeby móc wyjść z tej próby jako silniejsze miasto.

A co można zrobić nowego?

Najciekawsza była ta część debaty, w trakcie której uczestnicy wymieniali konkretne pomysły kulturalne.

* Teresa Księska-Falger, wieloletnia dyrektorka Filharmonii Lubelskiej zaproponowała, że zorganizuje w 2012 roku międzynarodowy festiwal muzyki honorowego obywatela Lublina Andrzeja Nikodemowicza, wybitnego współczesnego kompozytora. - To byłby światowy festiwal zrobiony za niewielkie pieniądze - mówiła Teresa Księska-Falger.

* Artystka wizualna Katarzyna Hołda zwróciła uwagę na potrzebę łączenia oferty kulturalnej z kulturą fizyczną, jako wspólnej dla mieszkańców, chodzi m.in. o taniec, jogę. A co do kierunku, w jakim powinno pójść miasto, to zdaniem Katarzyny Hołdy dalszej mobilizacji sił i jednocześnie promocji będzie sprzyjać udział Lublina w kolejnych konkursach.

* W Lublinie powinno się oddać niektóre nieużytkowane budynki twórcom kultury niezależnej. Nie musiałoby tam być żadnej struktury administracyjnej, bo ludzie dbaliby o nie sami. Tą drogą poszła Cordoba, gdzie na takie niezależne centra kultury są adaptowane pomieszczenia po Expo. To pomysł Rafała Sadownika z Warsztatów Kultury.

* Elżbieta Nowicka-Różycka, szefowa Stowarzyszenia Poleskiego we Włodawie stawiałaby natomiast na łączeniu w regionie działań kulturalnych z myśleniem ekologicznym.

Uczestnicy debaty zwracali także uwagę na potrzebę realizowania projektów kulturalnych w dzielnicach i pamiętania o ułatwianiu dostępu do kultury dla wszystkich mieszkańców. Chodzi na przykład o zapisany w lubelskiej aplikacji ESK projekt Asystenci Kultury, czyli pomysł przeszkolenia 500 osób, które byłyby przewodnikami ułatwiającymi korzystanie z kultury m.in. osobom starszym i niepełnosprawnym.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 24 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Na miarę, bez budżetu giganta qavtan 28.06.11, 08:53

    Popieram cytowane głosy panów Opryńskiego i Czyżewskiego.Trzeba mówić o tym, że 1317 to nie jest założenie/powstanie Lublina, tylko konkretna data wydarzenia, ale nie odkrywczego, a »

Polub nas na Facebooku