Stolica Kultury. Nie tylko całoroczny happening
30.09.2009
, aktualizacja: 30.09.2009 21:18
Były problemy z własnością terenu i protesty ludzi, którzy nie zgadzali się z wizją władz miasta, ale w końcu zaniedbaną dzielnicę udało się przemienić w nowoczesny kompleks handlowy. Receptę na taki sukces, którego podstawą jest solidny plan zagospodarowania poznali urzędnicy lubelskiego ratusza.
ZOBACZ TAKŻE
- ESK 2016. Wysocki: Jesteśmy szansą Polski "B" (14-02-10, 17:28)
- Europejska Stolica Kultury. Mamy czas do sierpnia (09-11-09, 18:32)
Wczoraj popołudniu pracownicy urzędu miasta oraz radni wysłuchali wykładu Johna Hinchliffe'a, urbanisty z Liverpoolu, Europejskiej Stolicy Kultury w 2008 r. Organizował on starania tego miasta o wpis na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, a także kierował pracami nad planem zarządzania dziedzictwem historycznym.
Do Lublina Hinchliffe przyjechał na zaproszenie wydziału kultury kierowanego przez Włodzimierza Wysockiego, zastępcę prezydenta Lublina. - Chcielibyśmy, by Lublin, startując w konkursie o tytuł ESK doświadczył analogicznego rozwoju jak Liverpool. By zdobycie tego tytułu i starania nie wiązały się jedynie z rocznym happeningiem, kumulacją festiwali, ale by spowodowało rozwój miasta jeśli chodzi o zagospodarowanie przestrzeni - mówił podczas wczorajszego spotkania prezydent Wysocki.
Hinchliffe podzielił się doświadczeniami Liverpoolu co do rewitalizacji zaniedbanych doków. Fragment miasta, o którym mowa, został wprawdzie odbudowany po bombardowaniu Liverpoolu po II wojnie światowej, ale przestrzeń ta nie była w żaden sposób atrakcyjna. Teraz stoi tam nowoczesny kompleks handlowo-rekreacyjny "Liverpool One" - zespół ponad 30 budynków o różnych funkcjach z licznymi przestrzeniami publicznymi, w tym parkiem. Przy okazji inwestycji udało się odratować znajdujące się na tym terenie zabytki, m.in. magazyny z początku XIX w. czy pierwszy na świecie konsulat amerykański.
Budowa "Liverpool one" przypomina sytuację, jaką w Lublinie mamy na lubelskim Podzamczu - inwestycję blokował skomplikowany stan własnościowy działek. - Teren należał do kilku właścicieli. Część działek była w posiadaniu miasta, pozostałe odkupowaliśmy na podstawie ceny rynkowej. Ale były też działki, których właściciele nie chcieli odsprzedać, więc dostali nakazy sprzedaży. Mogli się od nich odwołać i tak też zrobili, ale w końcu odpowiednie instytucje uznały, że ze względu na interes społeczny powinni je odsprzedać. Oczywiście było rozczarowanie pewnych ludzi, ale inaczej nie dało się tego zrobić - opowiadał Hinchliffe.
Budowę centrum "Liverpool One" miasto zaczęło od pomysłu, który wśród władz miasta powstał w 1999 r. Kolejnym krokiem było szukanie inwestora, później przygotowywanie planu zagospodarowania przestrzennego, który planistom Liverpoolu zajął dwa lata. Kompleks był gotowy w 2008.
Zdaniem Hinchliffe'a z doświadczeń Liverpoolu śmiało mogą czerpać inne miasta. - Trzeba tylko pamiętać o tym, że bardzo ważna jest jasna wizja, przejrzysta polityka wykorzystania terenu, solidny plan miejscowy, ścisła współpraca władz miasta i inwestorów, a także szerokie konsultacje społeczne, które zapewnią wsparcie inwestycji - tłumaczył. Na temat planów budowy centrum w Liverpoolu odbywały się liczne warsztaty i dyskusje z udziałem mieszkańców. Dla tych, którzy nie mogli w nich uczestniczyć, inwestor w centrum miasta postawił makietę kompleksu.
Do Lublina Hinchliffe przyjechał na zaproszenie wydziału kultury kierowanego przez Włodzimierza Wysockiego, zastępcę prezydenta Lublina. - Chcielibyśmy, by Lublin, startując w konkursie o tytuł ESK doświadczył analogicznego rozwoju jak Liverpool. By zdobycie tego tytułu i starania nie wiązały się jedynie z rocznym happeningiem, kumulacją festiwali, ale by spowodowało rozwój miasta jeśli chodzi o zagospodarowanie przestrzeni - mówił podczas wczorajszego spotkania prezydent Wysocki.
Hinchliffe podzielił się doświadczeniami Liverpoolu co do rewitalizacji zaniedbanych doków. Fragment miasta, o którym mowa, został wprawdzie odbudowany po bombardowaniu Liverpoolu po II wojnie światowej, ale przestrzeń ta nie była w żaden sposób atrakcyjna. Teraz stoi tam nowoczesny kompleks handlowo-rekreacyjny "Liverpool One" - zespół ponad 30 budynków o różnych funkcjach z licznymi przestrzeniami publicznymi, w tym parkiem. Przy okazji inwestycji udało się odratować znajdujące się na tym terenie zabytki, m.in. magazyny z początku XIX w. czy pierwszy na świecie konsulat amerykański.
Budowa "Liverpool one" przypomina sytuację, jaką w Lublinie mamy na lubelskim Podzamczu - inwestycję blokował skomplikowany stan własnościowy działek. - Teren należał do kilku właścicieli. Część działek była w posiadaniu miasta, pozostałe odkupowaliśmy na podstawie ceny rynkowej. Ale były też działki, których właściciele nie chcieli odsprzedać, więc dostali nakazy sprzedaży. Mogli się od nich odwołać i tak też zrobili, ale w końcu odpowiednie instytucje uznały, że ze względu na interes społeczny powinni je odsprzedać. Oczywiście było rozczarowanie pewnych ludzi, ale inaczej nie dało się tego zrobić - opowiadał Hinchliffe.
Budowę centrum "Liverpool One" miasto zaczęło od pomysłu, który wśród władz miasta powstał w 1999 r. Kolejnym krokiem było szukanie inwestora, później przygotowywanie planu zagospodarowania przestrzennego, który planistom Liverpoolu zajął dwa lata. Kompleks był gotowy w 2008.
Zdaniem Hinchliffe'a z doświadczeń Liverpoolu śmiało mogą czerpać inne miasta. - Trzeba tylko pamiętać o tym, że bardzo ważna jest jasna wizja, przejrzysta polityka wykorzystania terenu, solidny plan miejscowy, ścisła współpraca władz miasta i inwestorów, a także szerokie konsultacje społeczne, które zapewnią wsparcie inwestycji - tłumaczył. Na temat planów budowy centrum w Liverpoolu odbywały się liczne warsztaty i dyskusje z udziałem mieszkańców. Dla tych, którzy nie mogli w nich uczestniczyć, inwestor w centrum miasta postawił makietę kompleksu.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Stolica Kultury. Nie tylko całoroczny happening
pogarda
21.10.09, 15:01
Dokladnie taka sama inicjatywa, na bazie liverpoolskiej powstala w Swansea. SA1 - nazwa pochodzi od kodu pocztowego rejonu, o ktorym mowa, to kompleks piknych biurowcow, exkluzywnych »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Gdzie urządzić przyjęcie komunijne w ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Miody z Lublina podbijają świat! 80-lecie ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...






