Jak wykorzystać pokłosie ESK. Są setki projektów

Danuta Majka
19.09.2011 , aktualizacja: 19.09.2011 11:35
A A A Drukuj
Noc Kultury 2011. Budowanie i wypalanie ceramicznej rzeźby inspirowanej miastem Lublin Fot. Piotr Gasiorowski / AGENCJA GAZETA Noc Kultury 2011. Budowanie i wypalanie ceramicznej rzeźby inspirowanej miastem Lublin
Najwyższy czas, żeby zdecydować, jak zostaną wykorzystane setki pomysłów i projektów, które narodziły się w czasie przygotowań Lublina do startu w konkursie o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Trzy miesiące, które minęły od naszej przegranej, to wystarczający czas, żeby się otrząsnąć.
Jarmark Jagielloński 2011. Czwartkowe warsztaty tkactwa
Fot. Rafał Michałowski / AG
Jarmark Jagielloński 2011. Czwartkowe warsztaty tkactwa
Setki osób: artystów, pracowników instytucji kultury i zwykłych mieszkańców miasta przez kilka ostatnich lat skupiło swoje wysiłki na jednym celu - żeby Lublin wygrał tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Skala tego zrywu i determinacja ludzi budziła podziw. Niestety, stolicą kultury w 2016 roku będzie Wrocław. Decyzja zapadła prawie trzy miesiące temu. Tydzień po rozstrzygnięciu władze miasta i artyści przyrzekli jeszcze w Trybunale Koronnym, że spadek po ESK nie zostanie zmarnowany. Potem zapadła cisza.

- Zaczęły się wakacje, był to też czas odreagowywania przegranej. Ten okres musiał oznaczać pewne wyciszenie. Dziś wracamy do pytania: jakie projekty, wpisane do naszego programu ESK będziemy realizować. Uważam, że powinniśmy się koncentrować na projektach o wymiarze europejskim, bo tylko takie mogą uzyskać dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i promować Lublin - mówi prezydent Lublina, Krzysztof Żuk.

Tymczasem spadek po ESK jest ogromny, bo kiedy pisano w Lublinie aplikację konkursową, to artyści, różne instytucje, stowarzyszenia, a także zwykli mieszkańcy zgłosili ponad 500 projektów różnych działań artystycznych, które mogłyby zostać zrealizowane w ramach Europejskiej Stolicy Kultury. Warto wspomnieć, że ok. 70 pomysłów pochodziło z Ukrainy. Do oficjalnej części aplikacji jej autorzy wpisali ponad 120 projektów, pozostałe kilkaset znalazło się w aneksie do konkursowego dokumentu. Co stanie się z całym tym dorobkiem?

- Chcemy, żeby jak najwięcej tych projektów było realizowanych. Na pewno pozostaną takie wydarzenia jak Noc Kultury czy Jarmark Jagielloński, które pojawiły się w mieście w ciągu ostatnich trzech lat, czyli wtedy, kiedy zaczęliśmy przygotowania do ESK. Są też projekty, które chcielibyśmy kontynuować, to np. Europejskie Kolegium Kultury, czyli cykl debat z zapraszanymi do Lublina wybitnymi postaciami życia kulturalnego. Jeżeli natomiast chodzi o projekty, które nie są rozpoczęte, to wszystko zależy od funduszy. Nie jestem w stanie pokazać listy pomysłów, które mogą wejść w życie, bo nie zostały jeszcze wybrane - mówi Michał Karapuda, wicedyrektor wydziału kultury w lubelskim urzędzie miasta.

Krzysztof Czyżewski, który był dyrektorem artystycznym projektu ESK Lublin 2016, a obecnie pracuje nad strategią rozwoju lubelskiej kultury do 2020 r. podkreśla, że odgórne decydowanie, które pomysły z aplikacji mają być realizowane, a które nie, byłoby błędem. Powinni się nimi zaopiekować ich autorzy, czyli instytucje kulturalne, które je zgłaszały.

A co z pomysłami społecznymi, od zwykłych ludzi? Czy oni mają teraz wziąć pod pachę opis swojego projektu i szukać kogoś, kto chciałby im pomóc? - Pomysł jest taki, żeby Warsztaty Kultury przekształcić w samodzielną instytucję kultury, której zadaniem byłoby zaopiekowanie się projektami społecznymi. Warsztaty byłyby odpowiedzialne za szukanie pieniędzy na te pomysły i pomagałyby w ich realizacji - mówi Czyżewski i podkreśla, że Warsztaty na pewno zadbałyby o prawa osób, które projekt opracowały i nie ma niebezpieczeństwa, że autorstwo takiego wydarzenia przypisałaby sobie jakaś inna instytucja.

Pomysł przekształcenia Warsztatów Kultury, które dziś działają jako filia Centrum Kultury, w samodzielną instytucje popiera prezydent Krzysztof Żuk.

Dlaczego Warsztaty miałyby się zająć dziedzictwem po ESK? - Bo w moim przekonaniu to instytucja jeszcze na tyle młoda, nieukonstytuowana i w związku z tym na tyle otwarta, że może przyjąć na siebie nowe zadania. Warsztaty sprawdziły się jako instytucja nieuatorska, czyli nie stawiająca na silnego lidera i własny program, tylko sieciowa, oparta na współpracy i zapraszaniu innych do wspólnych przedsięwzięć, bo Warsztaty mają być miejscem otwartym i dawać pole innym. Nasza rekomendacja jest taka, żeby Warsztaty wzmocnić, bo oni muszą dostać możliwość zbudowania takiej kompetencji zespołu, który by to dziedzictwo po ESK udźwignął - tłumaczy Krzysztof Czyżewski.

I tu mogą się rodzić wątpliwości, bo skoro instytucja ma dopiero budować kompetencje, żeby zająć się społecznym spadkiem po ESK, to znaczy, że dziś nie jest do takiego zadania gotowa. Nie ma na przykład takich doświadczeń, lub też odpowiednich specjalistów, żeby się z nowego zadania wywiązać. A przecież ogromem społecznych pomysłów, które zostały po ESK, trzeba zająć się już dziś.

Po drugie, nie jest wcale takie pewne czy Warsztaty Kultury poradzą sobie organizacyjnie z tym zadaniem. Na razie stawiają głównie na samograje, takie jak Jarmark Jagielloński, Noc Kultury albo festiwale, czyli imprezy, które doskonale sprawdziły się w poprzednich latach. Problem w tym, że nawet te samograje nie zawsze trzymają artystyczny poziom. Przykład pierwszy i najbardziej się narzucający: ostatnia Noc Kultury. Niewątpliwe sukces frekwencyjny, ale czy artystyczny? Po raz pierwszy w programie zabrakło lubelskich teatrów, z których jesteśmy tak dumni i które zna cała Polska. To znacznie obniżyło rangę artystyczną Nocy Kultury i nie można dopuścić, aby ta impreza zmierzała dalej w podobnym kierunku, bo to może oznaczać, że za kilka lat nie da już ona szansy tzw. szerokiej publiczności na spotkanie z tym co w kulturze nowe i wartościowe.

Miasto tłumaczy tę słabość ostatniej Nocy Kultury tym, że pracownicy Warsztatów byli zaangażowani w przygotowywanie aplikacji do ESK 2016. Może tak było, a może nie. A jeżeli, to ów sieciowy charakter Warsztatów - amorficzność i brak programu prowadzi do tego, że instytucja ta traci wyraz i kreatywność? Czy w takim razie przekazywanie tam setek społecznych projektów, które zostały po ESK, jest najlepszym rozwiązaniem?

A może to po prostu to szukanie sensu istnienia dla Warsztatów Kultury, które same nie mają pomysłu na siebie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • Jak wykorzystać pokłosie ESK. Są setki projektów euro012 22.09.11, 00:22

    Tak dla otrzeźwienia, lubelscy decydenci d/s kultury zupełnie nie zdają sobie sprawy, jak gigantyczne kwoty wydano na osiągnięcie (nieudane) ESK w Warszawie (wiadomość podaję za "Gazetą »

Polub nas na Facebooku