- Śmiało mogę powiedzieć, że informacja o tym przetargu wywołała w środowisku lubelskich architektów wzburzenie, jakiego dawno nie było - mówił w styczniu "Gazecie" Jerzy Korszeń, prezes lubelskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów RP.
Powód? Politechnika Lubelska ogłosiła przetarg na opracowanie dokumentacji budowy i rozbudowy budynku wydziału budownictwa i architektury przy ul. Nadbystrzyckiej 40 w którym głównym kryterium była cena. To wywołało protesty. Architekci domagali się ogłoszenia najpierw dostępnego dla wszystkich konkursu na koncepcję budynku. Bo gmachy dla specyficznych i elitarnych wydziałów architektury powstają rzadko. Udział w takim konkursie to więc prestiż i duże wyzwanie.
- Przez swoją formę powinien być wizytówką kierunku, jak i wydziału, pełnić funkcję pedagogiczną - mówił o przyszłym gmachu Korszeń.
Przetarg formalnie oprotestowała Lubelska Okręgowa Izba Architektów. Wątpliwości wzbudzał też m.in. krótki termin realizacji inwestycji. Politechnika wyjaśniała, że ma nóż na gardle - w szybkim tempie musi wydać środki pochodzące z programu Rozwój Polski Wschodniej a przeznaczone na inwestycje, bo inaczej przepadną. Ostatecznie uczelnia odrzuciła protest i pod koniec ubiegłego tygodnia rozstrzygnęła przetarg. Udział w nim wzięło osiem firm i konsorcjów. Z Lublina wystartował lubelski oddział warszawskiej spółki Elektroprojekt. Wygrało konsorcjum ze Szczecina, którego liderem jest biuro Metropolis a w skład wchodzi jeszcze Biuro Projektowo-Inżynierskie Redan. Pracownie zaproponowały najniższą cenę 541 tys. zł. (Najwyższa w przetargu wynosiła 1,6 mln zł).
- Sercem można popierać żądania lubelskiej izby architektów, ale jednak trzeba startować w tych przetargach, które są - mówi Remigiusz Smolik, właściciel Metropolis i dodaje: - Niska cena nie oznacza, że ta architektura będzie zła.
Jego pracownia działa na rynku od 1997 r. Ma na koncie wiele realizacji - dużych obiektów jak centra handlowe czy multikina ale też mniejszych, ambitnych projektów jak np. wyróżniany Dom pod Papugami, rezydencja inspirowana amerykańskimi willami budowanymi na skałach.
Architekci ze Szczecina przygotowując projekt będą musieli uwzględnić koncepcję przygotowaną przez wykładowców z Politechniki Lubelskiej.
- Jeżeli ktoś bierze udział w przetargu i uważa, że może konkurować na takich a nie innych warunkach to jego decyzja - komentuje Jerzy Korszeń. - Naszym zamiarem nie było blokowanie inwestycji. Nie nawoływaliśmy do bojkotu przetargu, nie organizowaliśmy żadnego strajku. Celem naszego stowarzyszenia jest dbałość o pewien poziom jakości, o dobre praktyki i w tej sprawie zabraliśmy głos.
Prof. Marek Opielak, rektor Politechniki Lubelskiej mówi, że wystosowali do lubelskich architektów zaproszenie do udziału w komisji, która czuwać będzie nad inwestycją. - Ale nie przyjęli go - stwierdza rektor i dodaje: - Mamy nadzieję, że już w przyszłym tygodniu podpiszemy umowę ze zwycięzcą przetargu.
Niewykluczone jednak, że może się to opóźnić - jedna z firm biorących udział w przetargu oprotestowała jego wynik - uważa, że cena zaproponowana przez pracownie ze Szczecina jest zbyt niska.
Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin