Janusz Palikot o problemach prezydenta Wasilewskiego
2010-02-05
, aktualizacja: 05.02.2010 16:26
- Na tle marazmu, w którym Lublin od lat tkwił za rządów PiS, rządy Adama Wasilewskiego to swoisty przełom - mówi Janusz Palikot, lider lubelskiej Platformy. Partia za dwa miesiące wskaże kandydata na prezydenta. Będzie wybierać między wicewojewodą Henryką Strojnowską, zastępcą prezydenta Krzysztofem Żukiem i Wasilewskim
ZOBACZ TAKŻE
- Koniec epoki Elżbiety Mącik w ratuszu. Emerytura (18-05-10, 20:00)
- Ważą się losy prezydent Kołodziej-Wnuk. Kiedy śledztwo (30-04-10, 07:00)
- Zadzwoni do ciebie Platforma i zapyta o prezydenta (02-03-10, 20:00)
- Palikot wrócił z Indii ze złamanym żebrem (16-02-10, 13:20)
- Prof. Kokowski jest rozczarowany akademickim Lublinem (11-02-10, 15:53)
- Obwodnica nie rozwiąże problemów zakorkowanego miasta (10-02-10, 17:11)
- Recepta na sukces. Rozmowa z prezydentem Rzeszowa (07-02-10, 15:25)
RAPORTY
SONDAŻ
PO jest przekonana, że to jej kandydat zostanie prezydentem Lublina i liczy na większość w nowej radzie miasta.
"Gazeta" przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi podsumowała wczoraj ponad trzy lata rządów prezydenta Adama Wasilewskiego. Wystawiona cenzurka to 2 +, w akademickiej skali od dwóch do pięciu. Ocena niedostateczna, z którą egzaminu się nie zdaje.
"Nowy Lublin", czyli nowoczesne miasto przedstawione w ulotce wyborczej prezydenta, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Plus prezydent otrzymał przede wszystkim za kulturę.
Jacek Brzuszkiewicz: Przed rokiem na obecnego prezydenta chciał głosować co czwarty mieszkaniec Lublina. Dziś, jak wynika z badań sopockiej pracowni PBS DGA, Adama Wasilewskiego popiera jedynie 18 proc. mieszkańców. Gorsze notowania ma tylko prezydent Szczecina i odwołani niedawno prezydenci Chęstochowy i Łodzi. Co Pan na to?
Janusz Palikot: - Adam Wasilewski naprawdę nie jest złym prezydentem. To za jego kadencji w ratuszu rozbito swoisty układ biznesowo-towarzyski, za którym stała Elżbieta Mącik, była zastępca dyrektora wydziału architektury. Pani dyrektor, która odpowiadała m.in. za stworzenie kompromitujących ratusz podwójnych planów dla osiedla Rudnik, została w końcu zdymisjonowane z tej funkcji.
Za rządów Adama na Felinie powstała strefa ekonomiczna, baseny nad zalewem, rozpoczęto remont Teatru Starego, wkrótce całkowicie zmieni się potężny kwartał miasta wokół Centrum Spotkań Kultur przy al. Racławickich, na terenie byłej cukrowni powstanie nowoczesny stadion piłkarski, niebawem całkowicie zmieni się Podzamcze, a w Świdniku powstanie lotnisko. Lublin jest jednym z liderów w boju o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Na tle marazmu, w którym Lublin od lat tkwił za rządów PiS, rządy Wasilewskiego to swoisty przełom.
Mówi pan jak piarowiec Platformy dokładnie wiedząc, że lotnisko i CSK, dwie najbardziej zaawansowane inwestycje Lubelszczyzny, to przede wszystkim zasługa urzędu marszałkowskiego i Janusza Palikota, który ufundował nagrody dla twórców najlepszych projektów Centrum. Tymczasem na inwestycje miejskie będziemy musieli jeszcze długo czekać. Dam przykład pierwszy z brzegu. Prezydent przez trzy lata zastanawiał się, gdzie powstanie miejski stadion: przy al. Zygmuntowskich, czy na terenie byłej cukrowni. Opóźnienie spowodowało, że przeznaczone na ten cel unijne fundusze mogą przepaść. Skoro jest tak dobrze, dlaczego z oceną prezydenta jest tak źle?
- Nie zgadzam się z panem. Gdyby nie Adam ani lotnisko, ani CSK nie byłyby tak bliskie realizacji. Te inwestycje powstaną także dzięki niemu. Przecież jest on im życzliwy i przychylny.
Ale Lublina nie stać na prezydenta, który jest życzliwy i przychylny inwestycjom, za którymi stoją inni. Z takim nastawieniem one mogą nigdy nie powstać. Wszystko będzie się przelewać z pustego w próżne, jak z odkładaną od lat wielką przebudową serca miasta, czyli placu Litewskiego. W efekcie, według sondażu, z życia w Lublinie jest zadowolonych tylko 75 proc. mieszkańców, a w prowincjonalnym Rzeszowie - aż 95 proc. Dlaczego?
- Nie sądzę, by te dane oddawały rzeczywisty stan nastrojów w naszym mieście. Być może słaba ocena wystawiana Lublinowi wynika w tym wypadku z charakterystycznego dla nas malkontenctwa. Być może gdzie indziej jest ono mniejsze.
Wie Pan, co w styczniu było największym utrapieniem Białegostoku, a co Lublina?
- Nie mam pojęcia.
To, że w Białymstoku z powodu siarczystych mrozów wstrzymano miejskie inwestycje, budowę BOM-ów i nowych ulic. Miejscy urzędnicy z tego powodu załamywali ręce. W Lublinie władze nie mogły sobie poradzić z odśnieżaniem miasta.
- Muszę przyznać, że wiele miejskich inwestycji powinno przebiegać zdecydowanie szybciej. W dużej mierze to problem nieodpowiednich ludzi, których Adam dobrał sobie za współpracowników. Przed rokiem w rozmowie z panem byłem przekonany, że najgorszym zastępcą Adama jest Stanisław Fic [odpowiada za inwestycje, prywatnie jest przyjacielem Wasilewskiego - przyp. jb]. Wielokrotnie rozmawiałem z Adamem i bezskutecznie sugerowałem, wręcz prosiłem, by go odwołał i zatrudnił w ratuszu fachowca. Prezydent z moją oceną Fica się nie zgadzał.
Dziś uważam, że równie słabym zastępcą Wasilewskiego, o ile nie najsłabszym, jest Elżbieta Kołodziej-Wnuk [do lata zeszłego roku odpowiadała m.in. za stadion, teraz za politykę socjalną - red.], która nie dość, że jest słaba merytorycznie to skompromitowała się wyjazdem służbowym samochodem na Okęcie, skąd razem z rodziną poleciała na wczasy do ciepłych krajów [media ujawniły, że podczas zagranicznych wojaży korzystała ze służbowej komórki wydzwaniając z niej 1,4 tys. zł. - red.].
Pani Kołodziej-Wnuk wciąż jest zastępcą prezydenta. Co Pan na to?
- Użyję mocnych słów: to skandal. Patrząc na warszawskie standardy obowiązujące w Platformie taka osoba natychmiast straciłaby stanowisko. Kilka dni temu spotkałem się z Adamem i zapytałem wprost, dlaczego jej dotychczas nie odwołał. Prezydent odparł, że nie wyrzuca się z pracy człowieka za 1,4 tys. zł. Adam jest przykładem XIX-wiecznego pięknoducha, któremu czasem brak zdecydowania w sytuacjach stykowych. Niestety, stawia on interes ludzki ponad interesem mieszkańców, miasta, jego rozwoju. Tak być nie powinno.
Popełnił Pan błąd wskazując przed czterema laty kandydaturę Adama Wasilewskiego?
- To nie jest wszystko takie proste. Adam naprawdę nie jest złym prezydentem. W porównaniu z jego poprzednikiem [Andrzejem Pruszkowskim z PiS] - dobrym. Problem Adama leży gdzie indziej. Brak mu zdolności tzw. autokreacji.
Czyli?
"Gazeta" przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi podsumowała wczoraj ponad trzy lata rządów prezydenta Adama Wasilewskiego. Wystawiona cenzurka to 2 +, w akademickiej skali od dwóch do pięciu. Ocena niedostateczna, z którą egzaminu się nie zdaje.
"Nowy Lublin", czyli nowoczesne miasto przedstawione w ulotce wyborczej prezydenta, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Plus prezydent otrzymał przede wszystkim za kulturę.
Jacek Brzuszkiewicz: Przed rokiem na obecnego prezydenta chciał głosować co czwarty mieszkaniec Lublina. Dziś, jak wynika z badań sopockiej pracowni PBS DGA, Adama Wasilewskiego popiera jedynie 18 proc. mieszkańców. Gorsze notowania ma tylko prezydent Szczecina i odwołani niedawno prezydenci Chęstochowy i Łodzi. Co Pan na to?
Janusz Palikot: - Adam Wasilewski naprawdę nie jest złym prezydentem. To za jego kadencji w ratuszu rozbito swoisty układ biznesowo-towarzyski, za którym stała Elżbieta Mącik, była zastępca dyrektora wydziału architektury. Pani dyrektor, która odpowiadała m.in. za stworzenie kompromitujących ratusz podwójnych planów dla osiedla Rudnik, została w końcu zdymisjonowane z tej funkcji.
Za rządów Adama na Felinie powstała strefa ekonomiczna, baseny nad zalewem, rozpoczęto remont Teatru Starego, wkrótce całkowicie zmieni się potężny kwartał miasta wokół Centrum Spotkań Kultur przy al. Racławickich, na terenie byłej cukrowni powstanie nowoczesny stadion piłkarski, niebawem całkowicie zmieni się Podzamcze, a w Świdniku powstanie lotnisko. Lublin jest jednym z liderów w boju o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Na tle marazmu, w którym Lublin od lat tkwił za rządów PiS, rządy Wasilewskiego to swoisty przełom.
Mówi pan jak piarowiec Platformy dokładnie wiedząc, że lotnisko i CSK, dwie najbardziej zaawansowane inwestycje Lubelszczyzny, to przede wszystkim zasługa urzędu marszałkowskiego i Janusza Palikota, który ufundował nagrody dla twórców najlepszych projektów Centrum. Tymczasem na inwestycje miejskie będziemy musieli jeszcze długo czekać. Dam przykład pierwszy z brzegu. Prezydent przez trzy lata zastanawiał się, gdzie powstanie miejski stadion: przy al. Zygmuntowskich, czy na terenie byłej cukrowni. Opóźnienie spowodowało, że przeznaczone na ten cel unijne fundusze mogą przepaść. Skoro jest tak dobrze, dlaczego z oceną prezydenta jest tak źle?
- Nie zgadzam się z panem. Gdyby nie Adam ani lotnisko, ani CSK nie byłyby tak bliskie realizacji. Te inwestycje powstaną także dzięki niemu. Przecież jest on im życzliwy i przychylny.
Ale Lublina nie stać na prezydenta, który jest życzliwy i przychylny inwestycjom, za którymi stoją inni. Z takim nastawieniem one mogą nigdy nie powstać. Wszystko będzie się przelewać z pustego w próżne, jak z odkładaną od lat wielką przebudową serca miasta, czyli placu Litewskiego. W efekcie, według sondażu, z życia w Lublinie jest zadowolonych tylko 75 proc. mieszkańców, a w prowincjonalnym Rzeszowie - aż 95 proc. Dlaczego?
- Nie sądzę, by te dane oddawały rzeczywisty stan nastrojów w naszym mieście. Być może słaba ocena wystawiana Lublinowi wynika w tym wypadku z charakterystycznego dla nas malkontenctwa. Być może gdzie indziej jest ono mniejsze.
Wie Pan, co w styczniu było największym utrapieniem Białegostoku, a co Lublina?
- Nie mam pojęcia.
To, że w Białymstoku z powodu siarczystych mrozów wstrzymano miejskie inwestycje, budowę BOM-ów i nowych ulic. Miejscy urzędnicy z tego powodu załamywali ręce. W Lublinie władze nie mogły sobie poradzić z odśnieżaniem miasta.
- Muszę przyznać, że wiele miejskich inwestycji powinno przebiegać zdecydowanie szybciej. W dużej mierze to problem nieodpowiednich ludzi, których Adam dobrał sobie za współpracowników. Przed rokiem w rozmowie z panem byłem przekonany, że najgorszym zastępcą Adama jest Stanisław Fic [odpowiada za inwestycje, prywatnie jest przyjacielem Wasilewskiego - przyp. jb]. Wielokrotnie rozmawiałem z Adamem i bezskutecznie sugerowałem, wręcz prosiłem, by go odwołał i zatrudnił w ratuszu fachowca. Prezydent z moją oceną Fica się nie zgadzał.
Dziś uważam, że równie słabym zastępcą Wasilewskiego, o ile nie najsłabszym, jest Elżbieta Kołodziej-Wnuk [do lata zeszłego roku odpowiadała m.in. za stadion, teraz za politykę socjalną - red.], która nie dość, że jest słaba merytorycznie to skompromitowała się wyjazdem służbowym samochodem na Okęcie, skąd razem z rodziną poleciała na wczasy do ciepłych krajów [media ujawniły, że podczas zagranicznych wojaży korzystała ze służbowej komórki wydzwaniając z niej 1,4 tys. zł. - red.].
Pani Kołodziej-Wnuk wciąż jest zastępcą prezydenta. Co Pan na to?
- Użyję mocnych słów: to skandal. Patrząc na warszawskie standardy obowiązujące w Platformie taka osoba natychmiast straciłaby stanowisko. Kilka dni temu spotkałem się z Adamem i zapytałem wprost, dlaczego jej dotychczas nie odwołał. Prezydent odparł, że nie wyrzuca się z pracy człowieka za 1,4 tys. zł. Adam jest przykładem XIX-wiecznego pięknoducha, któremu czasem brak zdecydowania w sytuacjach stykowych. Niestety, stawia on interes ludzki ponad interesem mieszkańców, miasta, jego rozwoju. Tak być nie powinno.
Popełnił Pan błąd wskazując przed czterema laty kandydaturę Adama Wasilewskiego?
- To nie jest wszystko takie proste. Adam naprawdę nie jest złym prezydentem. W porównaniu z jego poprzednikiem [Andrzejem Pruszkowskim z PiS] - dobrym. Problem Adama leży gdzie indziej. Brak mu zdolności tzw. autokreacji.
Czyli?
- Chodzi o wykorzystywanie sukcesów ratusza do budowania wizerunku prezydenta, menedżera, dobrego gospodarza. Dam przykład Husqvarny i strefy ekonomicznej. To, że Szwedzi w ogóle wzięli pod uwagę lubelską lokalizację, wielokrotnie tu przyjeżdżali, w końcu siedli do stołu i zaczęli rozmawiać na temat warunków należało przestawić, jako sukces, wielki sukces Lublina, sukces naszej strefy ekonomicznej. Przecież ten fakt świadczy, że jest ona dobrym produktem, który ktoś wcześniej, czy później kupi.
Tymczasem wycofanie się Szwedów z negocjacji i wybranie przez nich oferty Mielca na Podkarpaciu ratusz Wasilewskiego przedstawił jako porażkę. W świecie tworzenia wizerunku, wszechobecnego piaru to niewybaczalny błąd. Traci na tym i ratusz, i Adam, ale też lubelska Platforma.
Przed rokiem w Lublinie na kandydata na prezydenta z PO, jak wynika z badań sopockiej pracowni PBS DGA, swój głos gotowych było oddać 49 proc. Dziś tylko 29 proc (18 na obecnego prezydenta, a 11 na innego kandydata Platformy).
- Kandydat Platformy będzie faworytem w wyborach prezydenckich w Lublinie i je wygra. Dziś, zgodnie z naszymi wynikami sondażu, może on liczyć na blisko 50 proc. poparcia. Do 31-osobowej rady miasta wprowadzimy 16 rajców i będziemy mieli większość. Już nie będziemy musieli oglądać się na radnych z PiS, przez których Echo Investment nie wzniesie za 80 mln zł. wiaduktu nad al. Solidarności, który rozładowałby korki w tej części Lublina [w zamian rada miasta miała wyrazić zgodę na budowę na Czechowie hipermarketu - przy. jb].
Adam podczas swojej kadencji wstawił lubelską lokomotywę na właściwe tory. W kolejnej kadencji to zaprocentuje. Lublin przyspieszy. Z pewnym opóźnieniem, ale w końcu przyspieszy.
Przed rokiem mówił Pan, że do końca grudnia Platforma przedstawi kandydata na prezydenta Lublina. Wybraliście?
- Nie. Opóźnienie wynika z zamieszania, jakie powstało w wyniku wyborów w partii, które odbędą się na przełomie marca i kwietnia. Tuż po ich zakończeniu przedstawimy naszego kandydata.
Z nieoficjalnych informacji docierających z zarządu regionu lubelskiej Platformy wynika, że Adam Wasilewski z oczywistych powodów w ogóle nie jest brany pod uwagę?
- To nieprawda. W tej chwili jest jednym z trzech kandydatów, choć muszę powiedzieć szczerze, że nie jest to kandydatura najmocniejsza. Obok Adama pod uwagę bierzemy także kandydaturę wicewojewody lubelskiej, członka lubelskich władz PO Henryki Strojnowskiej i zastępcę prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka, który nie jest członkiem Platformy.
Kto ma największe szanse?
- To będzie trudny wybór. Nie podam nazwisk, ale każdy kandydat ma swoje plusy i minusy. Jeden z powodu swoich cech osobowościowych może nie spełnić oczekiwań. Inny może doprowadzić do rozłamu w partii, czego pomni doświadczeń z historii na pewno byśmy nie chcieli. Ale to już koniec. Niczego więcej na ten temat już panu nie powiem. Proszę poczekać, maksimum dwa miesiące.
Czy tak jak cztery lata temu to Pan osobiście zadecyduje o nazwisku kandydata na prezydenta Lublina?
- Nie żartujmy. Przecież wkrótce są wybory i wcale nie muszę ponownie zostać szefem lubelskiej PO. Mogę powiedzieć, że dokonując wyboru na pewno przeprowadzimy wewnętrzny sondaż.
Po co, skoro przed czterema laty wygrał go Paweł Bryłowski, a kandydatem Platformy został Adam Wasilewski?
- Sondaż to tylko jeden z elementów. Znając jego wyniki zastanowimy się, który z kandydatów ma największy kapitał negatywny. Znając odpowiedź na to i inne pytania dokonamy właściwego wyboru. Jestem o tym przekonany, wyboru przyszłego prezydenta Lublina.
Tymczasem wycofanie się Szwedów z negocjacji i wybranie przez nich oferty Mielca na Podkarpaciu ratusz Wasilewskiego przedstawił jako porażkę. W świecie tworzenia wizerunku, wszechobecnego piaru to niewybaczalny błąd. Traci na tym i ratusz, i Adam, ale też lubelska Platforma.
Przed rokiem w Lublinie na kandydata na prezydenta z PO, jak wynika z badań sopockiej pracowni PBS DGA, swój głos gotowych było oddać 49 proc. Dziś tylko 29 proc (18 na obecnego prezydenta, a 11 na innego kandydata Platformy).
- Kandydat Platformy będzie faworytem w wyborach prezydenckich w Lublinie i je wygra. Dziś, zgodnie z naszymi wynikami sondażu, może on liczyć na blisko 50 proc. poparcia. Do 31-osobowej rady miasta wprowadzimy 16 rajców i będziemy mieli większość. Już nie będziemy musieli oglądać się na radnych z PiS, przez których Echo Investment nie wzniesie za 80 mln zł. wiaduktu nad al. Solidarności, który rozładowałby korki w tej części Lublina [w zamian rada miasta miała wyrazić zgodę na budowę na Czechowie hipermarketu - przy. jb].
Adam podczas swojej kadencji wstawił lubelską lokomotywę na właściwe tory. W kolejnej kadencji to zaprocentuje. Lublin przyspieszy. Z pewnym opóźnieniem, ale w końcu przyspieszy.
Przed rokiem mówił Pan, że do końca grudnia Platforma przedstawi kandydata na prezydenta Lublina. Wybraliście?
- Nie. Opóźnienie wynika z zamieszania, jakie powstało w wyniku wyborów w partii, które odbędą się na przełomie marca i kwietnia. Tuż po ich zakończeniu przedstawimy naszego kandydata.
Z nieoficjalnych informacji docierających z zarządu regionu lubelskiej Platformy wynika, że Adam Wasilewski z oczywistych powodów w ogóle nie jest brany pod uwagę?
- To nieprawda. W tej chwili jest jednym z trzech kandydatów, choć muszę powiedzieć szczerze, że nie jest to kandydatura najmocniejsza. Obok Adama pod uwagę bierzemy także kandydaturę wicewojewody lubelskiej, członka lubelskich władz PO Henryki Strojnowskiej i zastępcę prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka, który nie jest członkiem Platformy.
Kto ma największe szanse?
- To będzie trudny wybór. Nie podam nazwisk, ale każdy kandydat ma swoje plusy i minusy. Jeden z powodu swoich cech osobowościowych może nie spełnić oczekiwań. Inny może doprowadzić do rozłamu w partii, czego pomni doświadczeń z historii na pewno byśmy nie chcieli. Ale to już koniec. Niczego więcej na ten temat już panu nie powiem. Proszę poczekać, maksimum dwa miesiące.
Czy tak jak cztery lata temu to Pan osobiście zadecyduje o nazwisku kandydata na prezydenta Lublina?
- Nie żartujmy. Przecież wkrótce są wybory i wcale nie muszę ponownie zostać szefem lubelskiej PO. Mogę powiedzieć, że dokonując wyboru na pewno przeprowadzimy wewnętrzny sondaż.
Po co, skoro przed czterema laty wygrał go Paweł Bryłowski, a kandydatem Platformy został Adam Wasilewski?
- Sondaż to tylko jeden z elementów. Znając jego wyniki zastanowimy się, który z kandydatów ma największy kapitał negatywny. Znając odpowiedź na to i inne pytania dokonamy właściwego wyboru. Jestem o tym przekonany, wyboru przyszłego prezydenta Lublina.
Najnowsze wiadomości
-
Lublin. Prawdziwe żydowskie wesele na Starym Mieście
-
Dlaczego przystanek ZTM na Marinie straszy podróżnych
-
Bandyci w natarciu. Fala neofaszyzmu zalewa miasto
-
Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni palą meble
-
Komentarz redakcji. To już nie tyle dziwi, co przeraża
-
Cyfrowa szkoła. Dostali komputery, bo mieli szczęście
-
Były prezes SPR: Mieliśmy nie płacić dziewczynom?
-
Już w piątek pojedziemy nocnymi autobusami do Świdnika
- 47 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Johny Smokecat znowu duma jak Lublinek zdolowac.
12.12a1
05.02.10, 21:00
Johny zajmuj sie dalej prezydentem i jego malpkami a ten grajdolek wschoduzostaw mieszkancom,na pewno lepiej wybiora bez twojej protekcji i pomocy.»
-
Janusz Palikot o problemach prezydenta Wasilews...
jozek46
06.02.10, 13:02
Już nikt z PO nie zostanie prezydentem Lublina ,ani marszałkiem wojewógztwa,bo to same cieniasy i karierowicze.Brakuje im podstaw zarządzania i cech osobowych do wspłpracy z zespoŁami »
-
Janusz Palikot o problemach prezydenta Wasilews...
cityarch
06.02.10, 15:18
Dobrze się stało, że Janusz Palikot zdecydował się po długim milczeniu bronićAdama Wasilewskiego, nie tylko kulturalnego prezydenta miast ale i całkiemudanego, czego wielu Lublinian nie chce»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Znikała dzielnica żydowska. Powstawało ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...
- Co już lata nad naszym lotniskiem? Zobacz ...
- Nowy adres na klubowej mapie miasta. ZOBACZ
- UMCS. Rektor-elekt o karaniu za picie ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Nowy most kolejowy nad Bystrzycą wjeżdża ...






