Zastępcy prezydenta: nie-nadzwyczajny i kulturalny
2010-02-01
, aktualizacja: 01.02.2010 17:10
Dziś druga część ocen zastępców prezydenta Adama Wasilewskiego. Wystawiamy cenzurki Stanisławowi Ficowi i Włodzimierzowi Wysockiemu. Skala od 1 do 6
ZOBACZ TAKŻE
- Prof. Kokowski jest rozczarowany akademickim Lublinem (11-02-10, 15:53)
- Obwodnica nie rozwiąże problemów zakorkowanego miasta (10-02-10, 17:11)
- Trzy zmarnowane lata prezydenta Adama Wasilewskiego (04-02-10, 19:32)
RAPORTY
Prezydent profesor. Nadzwyczajny
NASZA OCENA: 1+
Stanisław Fic z Adamem Wasilewskim współpracuje od początku kadencji, prywatnie są bliskimi znajomymi. To Fic kieruje tak ważnymi jednostkami, jak wydział architektury i budownictwa, inwestycji, dróg i mostów oraz ochrony środowiska. Najlepszą miarą dla osiągnięć prezydenta Fica niech będą drogowe inwestycje, których w Lublinie praktycznie nie ma. Przez trzy lata nie udało ruszyć się przebudowy wielu ważnych skrzyżowań, jak choćby ul. 3 Maja z ul. Radziwiłłowską. Pieniądze zarezerwowane na ten cel radni wielokrotnie musieli skreślać z listy miejskich wydatków, bo najczęściej urzędnikom stawały na drodze jakieś problemy z przygotowaniem dokumentacji. Jeśli już inwestycje się zdarzyły, to ich wspólną cechą było to, że łatwo można je było przeprowadzić - bez stosu pozwoleń i protestów mieszkańców, bo polegały na wybudowaniu nowego odcinka drogi (przedłużenie ul. Jana Pawła II do al. Kraśnickiej oraz przedłużenie ul. Krańcowej do ul. Kunickiego).
Wyjątek stanowił remont mostu na ul. Krochmalnej, ale w tym przypadku kiedy ratusz zabrał się za remont, ruch w mieście na długo został sparaliżowany.
Leżą też sprawy związane z planowaniem przestrzennym. Pod koniec ubiegłego roku prezydent Wasilewski powierzył je swojemu drugiemu zastępcy Krzysztofowi Żukowi, ale to właśnie Fic bardzo długo odpowiadał za urbanistów. Tolerował bałagan na Podzamczu, gdzie wokół paskudnego dworca autobusowego rozrastają się budy handlowe zasłaniając najcenniejsze zabytki Lublina. Podlegli mu urzędnicy niewiele zrobili, by opracować plan zagospodarowania dla tego miejsca, którego brak hamuje zmiany. Plan nie powstał też dla okolic dworca PKP, gdzie prezydent obiecał węzeł komunikacyjny.
Za największą porażkę Stanisława Fica trzeba jednak uznać konkurs na projekt placu Litewskiego (mimo zmian organizacyjnych w ratuszu, nadal zajmuje się tym podległy Ficowi wydział). Konkurs zapowiadany był jeszcze na początku kadencji prezydenta. Jego termin wielokrotnie przesuwano, z różnych z powodów. Ostatnia wymówka to konieczność przygotowania nowej dokumentacji po proteście właściciela placu przed dawnym Pedetem.
Na plus zapisujemy Ficowi zainteresowanie zniszczonymi kamienicami na Starym Mieście. Dzięki jego współpracy z urzędem ochrony zabytków udało się wysłać nakazy remontów niektórym właścicielom. Fic angażował się również w projekt rewitalizacji Czerniejówki. Gdyby udało się zrealizować plany ratusza, zaniedbana dolina rzeki stałaby się prawdziwą atrakcją.
Podczas ostatniej sesji rady miasta Fic musiał tłumaczyć się z tego, dlaczego osobom z nim spokrewnionym udało się tak szybko wprowadzić pod głosowanie wniosek dotyczący zmiany planu zagospodarowania przestrzennego, skoro inni muszą czekać na to latami. Zastępca prezydenta zapewniał, że nie ma z tym nic wspólnego i nie wiedział o sprawie. Przypomnijmy, że wcześniej musiał tłumaczyć się z tego, że w dwa miesiące po objęciu funkcji zastępcy prezydenta Lublina, na niewielkiej ul. Hiacyntowej, przy której mieszka, ni stąd, ni zowąd pojawiły się uliczne latarnie.
Fic jest profesorem uczelnianym, tymczasem i na tabliczce przy drzwiach gabinetu i na oficjalnej pieczątce obok jego nazwiska na pierwszym miejscu widnieje dumne "prof. nadzw.".
Kultura wysoka i kultura fizyczna
NASZA OCENA: 4-
Pod koniec tego roku 13 ekspertów wybranych przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego pochyli się nad zgłoszeniem Lublina, jako miasta-kandydata do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury. Od tego, co ta trzynastka powie o aplikacji Lublina, zależy w dużej mierze ocena pracy Włodzimierza Wysockiego, jako zastępcy prezydenta.
Wysocki odpowiada za kulturę, sport i oświatę. W tej ostatniej dziedzinie nie musi wiele robić, bo ma do dyspozycji Ewę Dumkiewicz-Sprawkę, dyrektora wydziału oświaty i wychowania urzędu miasta, jednego z najbardziej kompetentnych urzędników w ratuszu.
Dlatego od początku pracy w ratuszu Wysocki skupił się na ożywieniu lubelskiej kultury. Najpierw wywalczył podniesienie środków na działalność kulturalną w miejskim budżecie. Podwajanie, potrajanie pieniędzy na kulturę to był ewenement w skali kraju. W ten sposób prezydent pokazał, że start w konkursie o tytuł ESK to nie tylko ot tak sobie rzucone hasło.
Może renesans lubelskiej kultury w ostatnich latach to zbyt wielkie słowa, ale nastąpiło wyraźne ożywienie za sprawą miejskiego mecenatu. Udanym pomysłem Wysockiego było utworzenie nowej miejskiej instytucji kulturalnej - Ośrodka Międzykulturowych Inicjatyw Twórczych "Rozdroża". Prezydent musiał stoczyć o to trudną walkę z radnymi, ale okazało się, że było warto. Przykład? Zorganizowany przez "Rozdroża" Festiwal Tradycji i Awangardy Muzycznej "Kody", którego gwiazdą był geniusz saksofonu Jan Garbarek.
Dodajmy do tego Noc Kultury - wyjątkową imprezę w skali kraju, czy przejęcie dla potrzeb Centrum Kultury starych szkolnych warsztatów przy ul. Popiełuszki, gdzie swoją ostoję znaleźli młodzi twórcy, a także to, że wiosną i latem w Lublinie praktycznie co tydzień w kulturze dzieje się coś ciekawego..
Na początku kadencji Wysockiemu udało się też przekonać swego przełożonego, by miasto zaangażowało się w ratowanie Teatru Starego. Miasto zdecydowało się przejąć zabytek i z mozołem go remontuje. Dzięki temu Lublinowi przybędzie nowa placówka kulturalna. Nikt w ratuszu jednak, nie wyłączając Wysockiego, nie wie jeszcze, czemu odnowiony Teatr Stary ma służyć.
Gdyby brać pod uwagę jedynie działalność Wysockiego na polu kultury, to byłby prymusem.
Ale pozostaje jeszcze kultura fizyczna i sport, za którą Wysocki również odpowiada. Tu sukcesów już mniej. Wprawdzie prezydent starał się wypracować jasny system wspomagania lubelskich klubów sportowych, ale chrapkę na decydujący głos w tej sprawie mają też miejscy radni (w tym niektórzy z tymi klubami związani) i Wysocki poddał się ich woli. W efekcie największym klubom miasto daje 100-200 tys. złotych, co w ich budżetach jest niewielką częścią. Do tego pieniądze daje się niemal każdemu, kto po nie wyciągnie ręce. Dobrym pomysłem na wsparcie sportu było zaś stworzenie miejskiego programu stypendialnego dla sportowców.
NASZA OCENA: 1+
Stanisław Fic z Adamem Wasilewskim współpracuje od początku kadencji, prywatnie są bliskimi znajomymi. To Fic kieruje tak ważnymi jednostkami, jak wydział architektury i budownictwa, inwestycji, dróg i mostów oraz ochrony środowiska. Najlepszą miarą dla osiągnięć prezydenta Fica niech będą drogowe inwestycje, których w Lublinie praktycznie nie ma. Przez trzy lata nie udało ruszyć się przebudowy wielu ważnych skrzyżowań, jak choćby ul. 3 Maja z ul. Radziwiłłowską. Pieniądze zarezerwowane na ten cel radni wielokrotnie musieli skreślać z listy miejskich wydatków, bo najczęściej urzędnikom stawały na drodze jakieś problemy z przygotowaniem dokumentacji. Jeśli już inwestycje się zdarzyły, to ich wspólną cechą było to, że łatwo można je było przeprowadzić - bez stosu pozwoleń i protestów mieszkańców, bo polegały na wybudowaniu nowego odcinka drogi (przedłużenie ul. Jana Pawła II do al. Kraśnickiej oraz przedłużenie ul. Krańcowej do ul. Kunickiego).
Wyjątek stanowił remont mostu na ul. Krochmalnej, ale w tym przypadku kiedy ratusz zabrał się za remont, ruch w mieście na długo został sparaliżowany.
Leżą też sprawy związane z planowaniem przestrzennym. Pod koniec ubiegłego roku prezydent Wasilewski powierzył je swojemu drugiemu zastępcy Krzysztofowi Żukowi, ale to właśnie Fic bardzo długo odpowiadał za urbanistów. Tolerował bałagan na Podzamczu, gdzie wokół paskudnego dworca autobusowego rozrastają się budy handlowe zasłaniając najcenniejsze zabytki Lublina. Podlegli mu urzędnicy niewiele zrobili, by opracować plan zagospodarowania dla tego miejsca, którego brak hamuje zmiany. Plan nie powstał też dla okolic dworca PKP, gdzie prezydent obiecał węzeł komunikacyjny.
Za największą porażkę Stanisława Fica trzeba jednak uznać konkurs na projekt placu Litewskiego (mimo zmian organizacyjnych w ratuszu, nadal zajmuje się tym podległy Ficowi wydział). Konkurs zapowiadany był jeszcze na początku kadencji prezydenta. Jego termin wielokrotnie przesuwano, z różnych z powodów. Ostatnia wymówka to konieczność przygotowania nowej dokumentacji po proteście właściciela placu przed dawnym Pedetem.
Na plus zapisujemy Ficowi zainteresowanie zniszczonymi kamienicami na Starym Mieście. Dzięki jego współpracy z urzędem ochrony zabytków udało się wysłać nakazy remontów niektórym właścicielom. Fic angażował się również w projekt rewitalizacji Czerniejówki. Gdyby udało się zrealizować plany ratusza, zaniedbana dolina rzeki stałaby się prawdziwą atrakcją.
Podczas ostatniej sesji rady miasta Fic musiał tłumaczyć się z tego, dlaczego osobom z nim spokrewnionym udało się tak szybko wprowadzić pod głosowanie wniosek dotyczący zmiany planu zagospodarowania przestrzennego, skoro inni muszą czekać na to latami. Zastępca prezydenta zapewniał, że nie ma z tym nic wspólnego i nie wiedział o sprawie. Przypomnijmy, że wcześniej musiał tłumaczyć się z tego, że w dwa miesiące po objęciu funkcji zastępcy prezydenta Lublina, na niewielkiej ul. Hiacyntowej, przy której mieszka, ni stąd, ni zowąd pojawiły się uliczne latarnie.
Fic jest profesorem uczelnianym, tymczasem i na tabliczce przy drzwiach gabinetu i na oficjalnej pieczątce obok jego nazwiska na pierwszym miejscu widnieje dumne "prof. nadzw.".
Kultura wysoka i kultura fizyczna
NASZA OCENA: 4-
Pod koniec tego roku 13 ekspertów wybranych przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego pochyli się nad zgłoszeniem Lublina, jako miasta-kandydata do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury. Od tego, co ta trzynastka powie o aplikacji Lublina, zależy w dużej mierze ocena pracy Włodzimierza Wysockiego, jako zastępcy prezydenta.
Wysocki odpowiada za kulturę, sport i oświatę. W tej ostatniej dziedzinie nie musi wiele robić, bo ma do dyspozycji Ewę Dumkiewicz-Sprawkę, dyrektora wydziału oświaty i wychowania urzędu miasta, jednego z najbardziej kompetentnych urzędników w ratuszu.
Dlatego od początku pracy w ratuszu Wysocki skupił się na ożywieniu lubelskiej kultury. Najpierw wywalczył podniesienie środków na działalność kulturalną w miejskim budżecie. Podwajanie, potrajanie pieniędzy na kulturę to był ewenement w skali kraju. W ten sposób prezydent pokazał, że start w konkursie o tytuł ESK to nie tylko ot tak sobie rzucone hasło.
Może renesans lubelskiej kultury w ostatnich latach to zbyt wielkie słowa, ale nastąpiło wyraźne ożywienie za sprawą miejskiego mecenatu. Udanym pomysłem Wysockiego było utworzenie nowej miejskiej instytucji kulturalnej - Ośrodka Międzykulturowych Inicjatyw Twórczych "Rozdroża". Prezydent musiał stoczyć o to trudną walkę z radnymi, ale okazało się, że było warto. Przykład? Zorganizowany przez "Rozdroża" Festiwal Tradycji i Awangardy Muzycznej "Kody", którego gwiazdą był geniusz saksofonu Jan Garbarek.
Dodajmy do tego Noc Kultury - wyjątkową imprezę w skali kraju, czy przejęcie dla potrzeb Centrum Kultury starych szkolnych warsztatów przy ul. Popiełuszki, gdzie swoją ostoję znaleźli młodzi twórcy, a także to, że wiosną i latem w Lublinie praktycznie co tydzień w kulturze dzieje się coś ciekawego..
Na początku kadencji Wysockiemu udało się też przekonać swego przełożonego, by miasto zaangażowało się w ratowanie Teatru Starego. Miasto zdecydowało się przejąć zabytek i z mozołem go remontuje. Dzięki temu Lublinowi przybędzie nowa placówka kulturalna. Nikt w ratuszu jednak, nie wyłączając Wysockiego, nie wie jeszcze, czemu odnowiony Teatr Stary ma służyć.
Gdyby brać pod uwagę jedynie działalność Wysockiego na polu kultury, to byłby prymusem.
Ale pozostaje jeszcze kultura fizyczna i sport, za którą Wysocki również odpowiada. Tu sukcesów już mniej. Wprawdzie prezydent starał się wypracować jasny system wspomagania lubelskich klubów sportowych, ale chrapkę na decydujący głos w tej sprawie mają też miejscy radni (w tym niektórzy z tymi klubami związani) i Wysocki poddał się ich woli. W efekcie największym klubom miasto daje 100-200 tys. złotych, co w ich budżetach jest niewielką częścią. Do tego pieniądze daje się niemal każdemu, kto po nie wyciągnie ręce. Dobrym pomysłem na wsparcie sportu było zaś stworzenie miejskiego programu stypendialnego dla sportowców.
Wysocki przez trzy lata boryka się z problemem Motoru Lublin. Oczywiście miasto nie powinno być sponsorem profesjonalnego klubu, ale ratusz nie znalazł metody jak pomóc najbardziej znanemu zespołowi z Lublina. Pod koniec roku 2009 przeforsowano pomysł utworzenia spółki akcyjnej Motor z udziałem miasta, ale nie wiadomo, czy to uratuje klub.
Dużą krechę dostaje od nas Wysocki za swoją postawę w sprawie meczów koszykarskich mistrzostw Europy w Lublinie w 2011 r.
Dużą krechę dostaje od nas Wysocki za swoją postawę w sprawie meczów koszykarskich mistrzostw Europy w Lublinie w 2011 r.
Najnowsze wiadomości
-
Lublin. Prawdziwe żydowskie wesele na Starym Mieście
-
Dlaczego przystanek ZTM na Marinie straszy podróżnych
-
Bandyci w natarciu. Fala neofaszyzmu zalewa miasto
-
Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni palą meble
-
Komentarz redakcji. To już nie tyle dziwi, co przeraża
-
Cyfrowa szkoła. Dostali komputery, bo mieli szczęście
-
Były prezes SPR: Mieliśmy nie płacić dziewczynom?
-
Już w piątek pojedziemy nocnymi autobusami do Świdnika
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Zastępcy prezydenta: nie-nadzwyczajny i kulturalny
carrera4
01.02.10, 22:55
To była spodziewana niespodzianka, że Wysocki wygra. Obiektywizm "Wybiórczej" ponad wszystko. »
-
Zastępcy prezydenta: nie-nadzwyczajny i kulturalny
oktawa-4
02.02.10, 10:01
Zastępca prezydenta " kulturalny" dostał słuszną ocenę. Na niwie kultury dużo się w Lublinie działo. Można mieć inne zdanie co do doboru imprez i ich znaczenia ale widoczne było »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Znikała dzielnica żydowska. Powstawało ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...
- Co już lata nad naszym lotniskiem? Zobacz ...
- Nowy adres na klubowej mapie miasta. ZOBACZ
- UMCS. Rektor-elekt o karaniu za picie ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Nowy most kolejowy nad Bystrzycą wjeżdża ...




więcej zdjęć