Lubelskie nie ma brania

Danuta Majka
2010-01-15 , aktualizacja: 15.01.2010 20:25
A A A Drukuj
Przedsiębiorca, który szuka w Polsce dobrego miejsca na rozwijanie biznesu, dopiero na samym końcu weźmie pod uwagę Lubelszczyznę - taki jest wniosek z dorocznego raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, w którym oceniono atrakcyjność inwestycyjną regionów.
Strefy bez pomysłu to znak rozpoznawczy lubelskiej polityki inwestycyjnej
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJ
Strefy bez pomysłu to znak rozpoznawczy lubelskiej polityki inwestycyjnej
ZOBACZ TAKŻE
Instytut od pięciu przygląda się, z jakim skutkiem polskie województwa przyciągają kapitał, co im w tym przeszkadza, a co pomaga. W zestawieniu podsumowującym rok 2009 Lubelszczyzna przegrywa ze wszystkimi - znalazła się na ostatnim miejscu.

Rozmowa z Maciejem Tarkowskim*

Danuta Majka: Z raportu wynika jeden wniosek: jeżeli jakiś region miał kilkadziesiąt lat temu przemysł, nieważne jaki, to i dziś daje sobie radę. A jak region był rolniczy, to przegrywa na całej linii.

Maciej Tarkowski*: - Ta atrakcyjność rzeczywiście wynika z wieloletniego rozwoju, ale nie można mówić, że jak u nas przemysłu nie było, to już zawsze będziemy z tyłu. O atrakcyjności regionów decyduje też wiele czynników, na które obecne władze mają wpływ. Na przykład trzeba się starać, żeby infrastruktura transportowa była jak najlepsza. Znaczenie ma dobre połączenie drogowe i kolejowe z Warszawą, lotnisko, wielkim atutem jest autostrada.

Koło Lublina autostrada nie powstanie...

- Ale będzie biegła przez Rzeszów, trzeba to maksymalnie wykorzystać i zadbać o dobre połączenie z nią.

Zamiast podłączać się do Rzeszowa, Lublin wolałby budować atrakcyjny wizerunek wielkiego ośrodka akademickiego. Mamy 100 tysięcy studentów, z uczelni wychodzą wykwalifikowane kadry.

- Masa kształcących się ludzi może w przyszłości stanie się ważnym atutem. Na razie w skali całej Polski lubelski ośrodek nie jest ani największy, ani wyjątkowo znaczący.

To może specjalne strefy ekonomiczne podniosą Lubelszczyznę z gospodarczego marazmu?

- Nie zaszkodzi mieć strefy, ale jak to jest teren w szczerym polu, bez dojazdu, to kto tam będzie inwestował? Dziś przedsiębiorca może mieć strefę wszędzie, nawet w środku Poznania mu zrobią, bo każdy samorząd walczy o inwestorów. Oczywiście w centrum Poznania dostanie mniejsze ulgi, ale za to ma lepszą infrastrukturę. Poza tym strefy ekonomiczne na Lubelszczyźnie są stosunkowo niewielkie, czyli duży inwestor tam nie wejdzie.

Strefa nie, uczelnie nie, to na co Lubelskie ma postawić?

- Na aktywność. Badaliśmy taki wskaźnik jak aktywność województw wobec inwestorów. Bo jeżeli chcemy ściągnąć przedsiębiorców, to musimy najpierw przygotować dla nich ofertę - czyli działki uzbrojone, które mają uregulowane sprawy własnościowe i plan zagospodarowania. Do działek potrzebna jest jeszcze sprawna obsługa, czyli urzędnik, który zajmie się inwestorem jak dzieckiem i poprowadzi go przez formalności. Wszystko to jednak na nic, gdy inwestor nie wie, że czeka na niego dobra oferta i życzliwy urzędnik. Dziś nie wystarczy być i czekać. Trzeba pokazywać się na targach, jeździć z ofertą do krajów, gdzie możemy spotkać potencjalnych inwestorów. I z tego rodzaju aktywnością Lubelskie ma wielki problem. Nie pokazuje swojej oferty.

Jak to sprawdziliście?

- Liczyliśmy, ile lokalizacji pod biznes Lubelskie zgłosiło do Polskiej Agencji Inwestycji Zagranicznych. Mało, w 2009 r. zaledwie 59, a Podkarpackie w tym czasie 70, nie mówiąc o Dolnośląskiem, które miało 175 takich lokalizacji. Pytaliśmy też polskie ambasady o to, które regiony się poprzez nich promują gospodarczo, szukając w ten sposób inwestorów za granicą. Lubelskie korzysta z tej formy najrzadziej.

Rada na koniec?

- Lubelszczyźnie potrzebna jest spójna polityka inwestycyjna, bo na razie widać, że te działania są różne i nieskoordynowane, o czym świadczą na przykład strefy ekonomiczne bez pomysłu. Na początek wystarczy organizacyjnie ogarnąć dobre przygotowanie gruntów pod inwestycje, dodać do tego sprawną obsługę urzędników i dobrą promocję. Świetnie byłoby, gdyby samorządy współpracowały w tym między sobą.

Druga sprawa, trudniejsza i z dłuższą perspektywą, to szukanie swojej specyfiki, niszy, w której region będzie najlepszy. Na Wschodzie ciągle pada hasło "agroturystyka", albo "rolnictwo ekologiczne", ale może warto zastanowić się nad czymś ciekawszym?



*Dr Maciej Tarkowski - współautor raportu o atrakcyjności inwestycyjnej województw, opracowanego przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 38 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • Lubelskie nie ma brania euro012 16.01.10, 07:09

    widocznie za twarde głowy (i serca!) niektórych rządzących...»

  • Lublin jest wydrenowany z wartościowych osób. pcat 16.01.10, 21:42

    Każdy kto miał trochę oleju w głowie już od dawna mieszka w Warszawie,Londynie czy Nowym Jorku. Czego więc się spodziewać po lokalnych politykach?Założę się, że o wiele trafniejsze decyzje »

  • Klucz do rozwoju regionu shadowofeclipse 18.01.10, 15:19

    Współpraca z Chinami powinna być dla regionu priorytetem, może nam postawiąelektrownię słoneczną tak jak Czechom.»

Polub nas na Facebooku