Odpowiada za korupcję i uczy pedagogiki
2009-11-13
, aktualizacja: 13.11.2009 21:23
Sprawca jednego z największych skandali akademickich Lublina ostatnich lat, były wykładowca UMCS prof. Ryszard K. którego prokuratura oskarżyła o przyjmowanie łapówek od studentów wrócił do nauczania - uczy pedagogiki studentów państwowej uczelni w Krośnie.Tymczasem w sądzie rejonowym trwa jego proces.
ZOBACZ TAKŻE
- Oskarżony o korupcję wykłada w Krośnie. I w Rykach (30-11-09, 21:27)
- Oskarżony o korupcję nadal będzie uczył pedagogiki (16-11-09, 19:38)
Skandal wybuchł wiosną 2007 r. Prokuratura postawiła wówczas zarzuty 65-letniemu prof. Ryszardowi K., z Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS. Według prokuratorów K. przyjmował od studentów łapówki a w zamian za to miał korzystnie traktować ich podczas egzaminu albo odstąpić od jego przeprowadzania. Wśród "podarunków" znalazły się m.in. pióra, słodycze, teczka skórzana, 700 zł w gotówce, kryształowy flakon, dwa zegarki, butelka brandy i whisky oraz aparat fotograficzny.
Ale to nie wszystko. Prokuratura zarzuciła K. również, że od grudnia 2006 r. przyjął od studentów ok. 7,5 tys. zł za "rozpowszechnianie" książki "Wioski dziecięce SOS w świecie i w Polsce". W tamtym czasie był on społecznym prezesem Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce, miał specjalną kliszę i po prostu mógł dodrukowywać egzemplarze książki w razie potrzeby. Student-nabywca mógł liczyć na przychylność podczas egzaminu. Gdy skandal wyszedł na jaw, K. zrezygnował z funkcji w stowarzyszeniu.
Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu rejonowego na początku ubiegłego roku a wiosną 2008 ruszył proces, który wciąż trwa.
Na wniosek obrony naukowca proces został utajniony. K. grozi do ośmiu lat więzienia. W śledztwie nie przyznał się do winy, wyjaśniał, że studenci przynosili mu upominki, ale on nie zwracał na nie uwagi. Nie oceniał wartości tych przedmiotów, traktując je jako wyraz sympatii studentów
Niezależnie od postępowania karnego sprawa miała swój dalszy finał na UMCS. K. zajęła się komisja dyscyplinarna. Jeszcze w 2007 naukowiec przeszedł na emeryturę ale nie miało to wpływu na postępowanie. Latem ubiegłego roku komisja orzekła wobec pedagoga karę pozbawienia prawa do wykonywania zawodu nauczycielskiego na pięć lat.
Prof. Kazimierz Goebel, wówczas rzecznik dyscyplinarny dla nauczycieli UMCS, mówił "Gazecie": - Studenci, z którymi rozmawiałem, potwierdzili, że panowało powszechne przekonanie, iż łatwiej zdać egzamin, jak się kupi książkę ["Wioski dziecięce..." - red.] A jedna ze słuchaczek stwierdziła wręcz, że studiując na wydziale pedagogiki i psychologii nauczyła się, że trzeba okazywać wdzięczność w sposób materialny. Na pewno nie można tego uznać za pedagogiczny sukces.
Tymczasem prof. K. właśnie wrócił do nauki. Znajduje się w dostępnym na stronie internetowym wykazie "Kadry naukowej" Zakładu Pedagogiki Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Krośnie. W sekretariacie szkoły usłyszeliśmy, że zaczął tam pracę od tego roku akademickiego. Z planów zajęć wynika, że prowadzi m.in. zajęcia dla studentów I i III roku "stacjonarnej" pedagogiki. Jak to możliwe? Okazuje, się że komisja dyscyplinarna przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego - do której odwołał się prof. K. - uchyliła orzeczenie komisji dyscyplinarnej UMCS dotyczące zakazu pracy. - Powodem było to, że jedna z rozpraw na UMCS odbyła się pomimo nieobecności na niej adwokata reprezentującego pedagoga - mówi Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzeczniczka UMCS. - Komisja odwoławcza przy Radzie Głównej nakazała UMCS ponownie rozpatrzenie sprawy. Jednak wkrótce po tym - na wniosek adwokata prof. K. - musieliśmy ją umorzyć. Bo z prawa wynika, że postępowanie dyscyplinarne może trwać maksymalnie dwa lata. Zatem prof. K. obecnie może uczyć.
Mieczkowska-Czerniak podkreśla: - Okres dwóch lat to za krótko na rozpatrzenie tego typu przypadku, zwłaszcza gdy wykładowca lub jego adwokat kilkakrotnie nie stawiają się na posiedzenia komisji. Naturalnie dostarczali zwolnienia lekarskie lub usprawiedliwienia. Poza tym komisja w Warszawie pisała uzasadnienie swojego orzeczenia dwa miesiące.
Prof. K. nie zgodził się na rozmowę z dziennikarzem, podobnie jak reprezentująca go mecenas Barbara Jurkiewicz. Przypomniała, że postępowanie przed sądem rejonowym ma charakter niejawny, podobnie jak i to, które toczyło się na UMCS.
Zapytany o prof. K., prof. Zygmunt Sibiga, kierownik Zakładu Pedagogiki PWSZ w Krośnie, odłożył słuchawkę.
Ale to nie wszystko. Prokuratura zarzuciła K. również, że od grudnia 2006 r. przyjął od studentów ok. 7,5 tys. zł za "rozpowszechnianie" książki "Wioski dziecięce SOS w świecie i w Polsce". W tamtym czasie był on społecznym prezesem Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce, miał specjalną kliszę i po prostu mógł dodrukowywać egzemplarze książki w razie potrzeby. Student-nabywca mógł liczyć na przychylność podczas egzaminu. Gdy skandal wyszedł na jaw, K. zrezygnował z funkcji w stowarzyszeniu.
Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu rejonowego na początku ubiegłego roku a wiosną 2008 ruszył proces, który wciąż trwa.
Na wniosek obrony naukowca proces został utajniony. K. grozi do ośmiu lat więzienia. W śledztwie nie przyznał się do winy, wyjaśniał, że studenci przynosili mu upominki, ale on nie zwracał na nie uwagi. Nie oceniał wartości tych przedmiotów, traktując je jako wyraz sympatii studentów
Niezależnie od postępowania karnego sprawa miała swój dalszy finał na UMCS. K. zajęła się komisja dyscyplinarna. Jeszcze w 2007 naukowiec przeszedł na emeryturę ale nie miało to wpływu na postępowanie. Latem ubiegłego roku komisja orzekła wobec pedagoga karę pozbawienia prawa do wykonywania zawodu nauczycielskiego na pięć lat.
Prof. Kazimierz Goebel, wówczas rzecznik dyscyplinarny dla nauczycieli UMCS, mówił "Gazecie": - Studenci, z którymi rozmawiałem, potwierdzili, że panowało powszechne przekonanie, iż łatwiej zdać egzamin, jak się kupi książkę ["Wioski dziecięce..." - red.] A jedna ze słuchaczek stwierdziła wręcz, że studiując na wydziale pedagogiki i psychologii nauczyła się, że trzeba okazywać wdzięczność w sposób materialny. Na pewno nie można tego uznać za pedagogiczny sukces.
Tymczasem prof. K. właśnie wrócił do nauki. Znajduje się w dostępnym na stronie internetowym wykazie "Kadry naukowej" Zakładu Pedagogiki Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Krośnie. W sekretariacie szkoły usłyszeliśmy, że zaczął tam pracę od tego roku akademickiego. Z planów zajęć wynika, że prowadzi m.in. zajęcia dla studentów I i III roku "stacjonarnej" pedagogiki. Jak to możliwe? Okazuje, się że komisja dyscyplinarna przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego - do której odwołał się prof. K. - uchyliła orzeczenie komisji dyscyplinarnej UMCS dotyczące zakazu pracy. - Powodem było to, że jedna z rozpraw na UMCS odbyła się pomimo nieobecności na niej adwokata reprezentującego pedagoga - mówi Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzeczniczka UMCS. - Komisja odwoławcza przy Radzie Głównej nakazała UMCS ponownie rozpatrzenie sprawy. Jednak wkrótce po tym - na wniosek adwokata prof. K. - musieliśmy ją umorzyć. Bo z prawa wynika, że postępowanie dyscyplinarne może trwać maksymalnie dwa lata. Zatem prof. K. obecnie może uczyć.
Mieczkowska-Czerniak podkreśla: - Okres dwóch lat to za krótko na rozpatrzenie tego typu przypadku, zwłaszcza gdy wykładowca lub jego adwokat kilkakrotnie nie stawiają się na posiedzenia komisji. Naturalnie dostarczali zwolnienia lekarskie lub usprawiedliwienia. Poza tym komisja w Warszawie pisała uzasadnienie swojego orzeczenia dwa miesiące.
Prof. K. nie zgodził się na rozmowę z dziennikarzem, podobnie jak reprezentująca go mecenas Barbara Jurkiewicz. Przypomniała, że postępowanie przed sądem rejonowym ma charakter niejawny, podobnie jak i to, które toczyło się na UMCS.
Zapytany o prof. K., prof. Zygmunt Sibiga, kierownik Zakładu Pedagogiki PWSZ w Krośnie, odłożył słuchawkę.
Najnowsze wiadomości
-
Wyprzedzał na zakręcie, wpadł na drzewo. Trzech rannych
-
Radni PO: "Jesteśmy nieznani, bo nas nie zapraszają"
-
Poranek na ulicach Lublina. Jeździ się coraz gorzej
-
Pogoda na środę. Będzie bardzo ciepło i słonecznie
-
Pułkownik, kryminaliści, matka i porwanie JAK TO BYŁO
-
Z Europarlamentu: Jakoś to będzie, ale czy o to chodzi?
-
Ratusz nie dogaduje się z Echo Investment. Jest zwłoka
-
Pacjenci DSK malują: "Tu jest biedronka a tu krasnal"
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
"News" i psy gończe
educo3
14.11.09, 08:50
Ale NEWS !!! Dziennikarstwo schodzi na psy. Czy za osobami które wyszły z więzienia też węszycie? Gazeta w Lublinie ma takie koniki: dowalić władzom UMCS-u , wyrzucić komunikacje autobusową »
-
Odpowiada za korupcję i uczy pedagogiki
nowojorczyk5
14.11.09, 09:05
Dla wszystkich jasnym jest, ze profesor pedagogiki, ktory przyjmowal prezenty oraz sprzedawal przed egzaminami swoje ksiazki, nie powinien wiecej uczyc studentow pedagogiki, bowiem to nie »
-
Odpowiada za korupcję i uczy pedagogiki
anders76
14.11.09, 16:42
Podziwu godne ilu obroncow ma taki s..syn. Czyzby spoleczenstwo juz tak byloprzezarte dwulicowoscia ?Jak mu emeryturki za malo to sa zawsze wolne miejsca na parkingowych alboniech popelni »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Gdzie urządzić przyjęcie komunijne w ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Miody z Lublina podbijają świat! 80-lecie ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...




