UMCS. Koniec wódki za złotówkę, koniec Pubu Arena?
2009-11-04
, aktualizacja: 04.11.2009 18:36
Czy Pub Arena, niechlubny symbol miasteczka akademickiego, który "zasłynął" z wódki sprzedawanej na kieliszki za złotówkę, zniknie z terenu UMCS? Uniwersytet wymówił najemcom umowę i zapowiada, że jeżeli nie opuszczą uczelnianego lokalu dojdzie do eksmisji
ZOBACZ TAKŻE
- Wyrzucą pub z miasteczka akademickiego? (24-11-09, 18:37)
- Przekrętów na UMCS jednak nie było? (06-11-09, 00:00)
- Co lubi student w Lublinie? Tanie piwo, wódka, dyskoteka (22-10-09, 17:36)
Przed kilkoma tygodniami "Gazeta" opublikowała wyniki sondażu, który przeprowadziliśmy w miasteczku akademickim. Przepytaliśmy pół tysiąca studentek i studentów, jak spędzają wolny czas. Wnioski były przygnębiające. Większość siedzi w klubie lub pubie. Wśród mężczyzn najpopularniejszy okazał się Pub Arena, który mieści się w pomieszczeniach dawnej stołówki akademickiej przy ul. Langiewicza, w sercu miasteczka akademickiego. Jadłodajnia działała tam jeszcze w 2006 r., została zlikwidowana bo przynosiła uczelni straty. Pomieszczenia w budynku wynajął od uczelni Lech Cwalina, współwłaściciel znanego restauracji "Hades". Umowa wygasa wiosną 2011 r. Część powierzchni Cwalina podnajął innym firmom, m.in. aptece, na części zaś jego spółka "Stołówka" otworzyła przed rokiem Pub Arena.
O lokalu szybko zrobiło się głośno z powodu jego niecodziennej oferty: kieliszek wódki za złotówkę. Alkohol można było zakąsić na przykład kanapką z boczkiem. Pub od razu stał się popularny wśród młodych ludzi. Zdarzały się dni, gdy ciężko było dostać się do środka, bo każdy metr podłogi zajęty był przez amatorów alkoholu. Jednak los pubu właśnie zawisł na włosku.
- Uważam, że lokal znany głównie z taniej wódki nie powinien działać na terenie miasteczka akademickiego, ponieważ może to sugerować, że uniwersytet w jakichś sposób go legitymizuje. A tak absolutnie nie jest - podkreśla prof. Andrzej Dąbrowski, od roku rektor UMCS. - Ponadto uważam, że cena, za jaką pomieszczenia zostały wynajęte przez administrację uczelni, nie koresponduje z aktualnymi stawkami wynajmu na rynku.
Jednak powód, dla którego UMCS oficjalnie rezygnuje ze współpracy z Cwaliną, jest inny.
- Najemca przeprowadził w obiekcie szereg prac budowlanych nie informując o tym uczelni i nie posiadając na to naszej zgody - informuje Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzeczniczka UMCS. - Chodzi między innymi o wymianę okien, przebudowę wejścia czy zabudowanie szybu windy. W związku z tym wysłaliśmy do niego wypowiedzenie umowy najmu, którego nie przyjął. Wysłaliśmy też wezwane do opuszczenia obiektu. Jeżeli je zignoruje skierujemy do sądu wniosek o eksmisję.
Co na to Cwalina? - Pub niszczy czarny PR - stwierdza. - Wódki za złotówkę już tam nie sprzedajemy, jest bezpiecznie. Chodzą do niego dzieci moich znajomych i chwalą sobie. Miałem kontrolę z miasta bo chcieli mi odebrać koncesję na sprzedaż alkoholu ale urzędnicy nie dopatrzyli się żadnych nieprawidłowości, to chyba coś znaczy? Poza tym od kiedy ja jestem najemcą uniwersytet nie musi już dopłacać do obiektu. Rozumiem, że UMCS chce zarabiać więcej na tych pomieszczeniach i teraz próbują nas usunąć ale akurat jeżeli chodzi o prace budowlane zostały one przeprowadzone pod nadzorem pracownika uniwersytetu.
Rzeczniczka UMCS: - Pan Cwalina zlecił nadzór nad pracami pracownikowi UMCS. Po prostu zatrudnił ówczesnego kierownika działu inwestycji i remontów, który miał uprawnienia budowlane. Ale nasz pracownik - który zresztą już pożegnał się z uniwersytetem - absolutnie nie miał upoważnienia na przeprowadzenie tego typu prac w imieniu UMCS. Nie ma na to śladu w naszej dokumentacji.
Najemca zapowiada, że łatwo nie ustąpi. - Spotkamy się z uczelnią w sądzie - mówi. - Na prace budowlane wydałem około miliona złotych, będę się domagał rekompensaty. Poza tym miałem właśnie w miejsce pubu utworzyć tanią jadłodajnię dla studentów. Rozmawiałem o tym z jedną z ogólnopolskich spółek, która prowadzi tego typu usługi ale jak się dowiedzieli, że UMCS chce mi wymówić umowę wycofali się.
O lokalu szybko zrobiło się głośno z powodu jego niecodziennej oferty: kieliszek wódki za złotówkę. Alkohol można było zakąsić na przykład kanapką z boczkiem. Pub od razu stał się popularny wśród młodych ludzi. Zdarzały się dni, gdy ciężko było dostać się do środka, bo każdy metr podłogi zajęty był przez amatorów alkoholu. Jednak los pubu właśnie zawisł na włosku.
- Uważam, że lokal znany głównie z taniej wódki nie powinien działać na terenie miasteczka akademickiego, ponieważ może to sugerować, że uniwersytet w jakichś sposób go legitymizuje. A tak absolutnie nie jest - podkreśla prof. Andrzej Dąbrowski, od roku rektor UMCS. - Ponadto uważam, że cena, za jaką pomieszczenia zostały wynajęte przez administrację uczelni, nie koresponduje z aktualnymi stawkami wynajmu na rynku.
Jednak powód, dla którego UMCS oficjalnie rezygnuje ze współpracy z Cwaliną, jest inny.
- Najemca przeprowadził w obiekcie szereg prac budowlanych nie informując o tym uczelni i nie posiadając na to naszej zgody - informuje Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzeczniczka UMCS. - Chodzi między innymi o wymianę okien, przebudowę wejścia czy zabudowanie szybu windy. W związku z tym wysłaliśmy do niego wypowiedzenie umowy najmu, którego nie przyjął. Wysłaliśmy też wezwane do opuszczenia obiektu. Jeżeli je zignoruje skierujemy do sądu wniosek o eksmisję.
Co na to Cwalina? - Pub niszczy czarny PR - stwierdza. - Wódki za złotówkę już tam nie sprzedajemy, jest bezpiecznie. Chodzą do niego dzieci moich znajomych i chwalą sobie. Miałem kontrolę z miasta bo chcieli mi odebrać koncesję na sprzedaż alkoholu ale urzędnicy nie dopatrzyli się żadnych nieprawidłowości, to chyba coś znaczy? Poza tym od kiedy ja jestem najemcą uniwersytet nie musi już dopłacać do obiektu. Rozumiem, że UMCS chce zarabiać więcej na tych pomieszczeniach i teraz próbują nas usunąć ale akurat jeżeli chodzi o prace budowlane zostały one przeprowadzone pod nadzorem pracownika uniwersytetu.
Rzeczniczka UMCS: - Pan Cwalina zlecił nadzór nad pracami pracownikowi UMCS. Po prostu zatrudnił ówczesnego kierownika działu inwestycji i remontów, który miał uprawnienia budowlane. Ale nasz pracownik - który zresztą już pożegnał się z uniwersytetem - absolutnie nie miał upoważnienia na przeprowadzenie tego typu prac w imieniu UMCS. Nie ma na to śladu w naszej dokumentacji.
Najemca zapowiada, że łatwo nie ustąpi. - Spotkamy się z uczelnią w sądzie - mówi. - Na prace budowlane wydałem około miliona złotych, będę się domagał rekompensaty. Poza tym miałem właśnie w miejsce pubu utworzyć tanią jadłodajnię dla studentów. Rozmawiałem o tym z jedną z ogólnopolskich spółek, która prowadzi tego typu usługi ale jak się dowiedzieli, że UMCS chce mi wymówić umowę wycofali się.
Najnowsze wiadomości
-
Lublin. Prawdziwe żydowskie wesele na Starym Mieście
-
Dlaczego przystanek ZTM na Marinie straszy podróżnych
-
Bandyci w natarciu. Fala neofaszyzmu zalewa miasto
-
Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni palą meble
-
Komentarz redakcji. To już nie tyle dziwi, co przeraża
-
Cyfrowa szkoła. Dostali komputery, bo mieli szczęście
-
Były prezes SPR: Mieliśmy nie płacić dziewczynom?
-
Już w piątek pojedziemy nocnymi autobusami do Świdnika
- 28 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
UMCS. Koniec wódki za złotówkę, koniec Pubu Arena?
irjoz
04.11.09, 21:58
Czarny PR?Prawda - wszędzie piszą o "wódce za złotówkę" ale pomijany jest fakt, że jestto pub z największym wyborem różnych rodzajów piwa, również regionalnego -bardzo często nie dostępnego»
-
UMCS. Koniec wódki za złotówkę, koniec Pubu Arena?
ernesio
05.11.09, 13:06
To gdzie ja teraz bede pil??»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Znikała dzielnica żydowska. Powstawało ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...
- Co już lata nad naszym lotniskiem? Zobacz ...
- Nowy adres na klubowej mapie miasta. ZOBACZ
- UMCS. Rektor-elekt o karaniu za picie ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Nowy most kolejowy nad Bystrzycą wjeżdża ...




