Prezydent Fic: Mamy słabe drogi, przez Kongresówkę

Rozmawiał Marcin Bielesz
2009-11-04 , aktualizacja: 04.11.2009 16:59
A A A Drukuj
Lublin to specyficzne miasto. Nie było inwestycji, którą przeprowadzilibyśmy bez protestów. Rozmawiałem o tym z prezydentem Rzeszowa i okazuje się, że tam nie mają takich kłopotów. Może to mentalność - tam była Galicja, tutaj Kongresówka. O drogowych problemach miasta mówi Stanisław Fic, zastępca prezydenta Lublina.
Zastępca prezydenta Lublina Stanisław Fic
Fot. Jakub Orzechowski / AGENCJA GAZE
Zastępca prezydenta Lublina Stanisław Fic
Marcin Bielesz: Od połowy września lubelscy kierowcy stoją w korkach, jakich chyba nigdy nie było. Zatory na ulicach zaczynają się po południu, kończą się wieczorem. Sznury samochodów stoją na al. Kraśnickiej, na al. Solidarności, tradycyjnie na Filaretów i Głębokiej, na Narutowicza. Korki opanowały miasto. Układ drogowy Lublina jest niewydolny.

Stanisław Fic, zastępca prezydenta Lublina: - Niestety, taki stan jest oczywisty, a powodów jest kilka. Tranzyt przez miasto we wszystkich kierunkach przebiega przez centrum i jego najbliższe okolice. Aby zmienić tę sytuację, musi powstać obwodnica, której realizacja ma się zakończyć w 2013 roku. Musimy też pamiętać, że w ostatnich latach gwałtownie wzrosła liczba samochodów. W Lublinie jest ich już ponad 265 tys. i kolejne wciąż przybywają.

Mamy plan rozwoju układu sieci drogowej do 2027 roku. Sukcesywnie go realizujemy, w zależności od tego, ile jest pieniędzy w budżecie.

W planach dotyczących układu drogowego Lublina należy ponadto brać pod uwagę, że nie będzie zewnętrznej obwodnicy od strony południowej. Aby usprawnić tam ruch pojazdów, zarówno tranzytowy, jak i lokalny, wybudowany został nowy odcinek ul. Jana Pawła II oraz budowane jest przedłużenie ul. Krańcowej do ul. Kunickiego. Obiecująco przebiegają obecnie rozmowy z wojskiem na temat przeprowadzenia dalszego fragmentu ul. Krańcowej, tak aby połączyć ją z ul. Wrotkowską. Gdy to zrobimy, w południowej części miasta powstanie tzw. wewnętrzna obwodnica spinająca wschodnią al. Kraśnicką z al. Witosa.

Dwa lata temu przeprowadziliście reformę ratusza, w efekcie której wydziały miały zacząć działać bardziej efektywnie. Teraz Najwyższa Izba Kontroli wytyka urzędowi, że przepływ informacji między urzędnikami odpowiedzialnymi za drogi jest zły, komunikacja w urzędzie szwankuje. Wychodzi na to, że trzeba zrobić jeszcze jedną reformę, żeby poprawić tamtą reformę.

- W mojej opinii błędem naszych poprzedników była likwidacja Wojewódzkiej Dyrekcji Dróg Miejskich, która zajmowała się wszystkimi drogami powiatowymi, wojewódzkimi i krajowymi. W połowie lat 90. jej kompetencje przeszły do miasta. Próbowaliśmy uporządkować ten stan rzeczy tworząc departamenty, jednak obecnie widzimy, że trzeba zrobić jeszcze krok dalej, by usprawnić cały system.

Teraz zapowiadacie, że do końca roku powstanie Zarząd Dróg i Zieleni, a także Dyrekcja Rozbudowy Miasta, co zasugerowali uczestnicy wrześniowej debaty "Gazety" dotyczącej lubelskich dróg. Nie można było wcześniej dostrzec problemu i pójść przykładem innych miast, gdzie takie instytucje skutecznie działają?

- Nasza sytuacja kadrowa jest bardzo trudna. Mamy mało specjalistów, ponieważ gdzie indziej mogą oni zarobić więcej. Kilku urzędników znających się na drogach i infrastrukturze zostało podkupionych przez konkurencję. Fachowców mamy więc jak na lekarstwo, ale pozyskaliśmy w końcu kilka osób i teraz wreszcie jest możliwe utworzenie Zarządu Dróg i Zieleni. Wcześniej sytuacja kadrowa była taka, że było to niemożliwe. Zarząd będzie odpowiadał za utrzymanie ulic wraz z całą infrastrukturą: oświetleniem, chodnikami, odwodnieniem, zielenią. Dyrekcja zajmie się nowymi inwestycjami. Wkrótce obydwa projekty zostaną przedstawione radnym. Chcemy, aby obydwie jednostki mogły zacząć działać w przyszłym roku.

NIK wytknął też, że Lublin w 2008 roku na inwestycje drogowe pozyskał zero złotych. Jak to możliwe?

- To niepokojące. Składaliśmy wszelkie możliwe wnioski - do RPO, do programu Rozwój Polski Wschodniej. Uważam, że były przygotowane dobrze. Dlaczego nie dostaliśmy pieniędzy? Trzeba o to pytać w instytucjach, które pieniądze przyznają. Obecnie sytuacja wygląda już inaczej. Miasto podpisało umowę na dofinansowanie przedłużenia ul. Mełgiewskiej. Inwestycja ta będzie w sumie warta około 180 mln zł. Otrzymaliśmy refinansowanie na wykonany już odcinek ul. Krańcowej, dzięki czemu do kasy miasta spłynie dodatkowe 27,6 mln zł. W trakcie pozyskiwania są bardzo duże środki finansowe na budowę przedłużenia al. Solidarności do obwodnicy przy węźle Dąbrowica oraz na budowę nowej ulicy Poligonowej, którą wymieniam na końcu, ponieważ roboty będzie można tam zacząć dopiero po modernizacji skrzyżowania al. Solidarności z al. Sikorskiego i ul. gen. Ducha. Mamy też obiecane 270 mln zł dofinansowania na Zintegrowany System Miejskiego Transportu Publicznego, w którym zawarta jest m.in. budowa nowych odcinków trakcji trolejbusowej, zakup taboru oraz modernizacja ulic i skrzyżowań.

Urząd tłumaczy, że nie można wykonać niektórych inwestycji drogowych z braku pieniędzy. Sam Pan wysunął pomysł umożliwienia normalnego przejazdu między ul. Prusa i 3 Maja przez al. Solidarności. Okazało się, że nawet na utworzenie tam skrzyżowania nie ma pieniędzy.

- Nie ukrywam, że z pieniędzmi na drogi nie jest dobrze, jednak inwestycja, o której Pan mówi, będzie przeprowadzona w przyszłym roku. W budżecie będzie też 5,7 mln złotych na przebudowę skrzyżowania ul. Radziwiłłowskiej i ul. 3 Maja. Na tę inwestycję mamy obiecane finansowanie z RPO. Jednak pieniądze to nie jedyny problem hamujący inwestycje drogowe.

To jakie jeszcze hamulce wam w tym przeszkadzają?

- Lublin to specyficzne miasto. Nie było inwestycji, nawet drobnej, którą przeprowadzilibyśmy bez żadnych protestów. Płacimy za teren, zawieramy ugody, a potem komuś się przypomina, że jednak nie zgadza się, by rozebrać jakiś płot. Mieliśmy takie problemy np. przy budowie chodnika na ul. Nałęczowskiej. Rozmawiałem o tym m.in. z prezydentem Rzeszowa i okazuje się, że tam nie mają takich kłopotów. Może to mentalność - tam była Galicja, tutaj Kongresówka. W każdym razie zdumiewa mnie to i na co dzień sprawia bardzo dużo kłopotów. A do tego jest jeszcze konieczność opracowywania coraz większej liczby dokumentów, w tym raportów środowiskowych, co jest wymogiem unijnym. Musimy też organizować konsultacje społeczne, które teraz np. blokują przedłużenie ul. Związkowej. Połowa mieszkańców chce tej inwestycji, druga połowa nie.

Uczestnicy debaty "Gazety" wskazywali, że na korki w śródmieściu może pomóc likwidacja lewoskrętów, czy wprowadzenie ruchu jednokierunkowego na niektórych ulicach.

- To rzeczywiście dobry kierunek działania i dlatego zleciliśmy specjalistom analizę takiego rozwiązania. Jednak osobiście trochę boję się wprowadzania radykalnych zmian w Lublinie, ponieważ kierowcy jeżdżą u nas szybko i na pamięć. To może doprowadzić do wielu kolizji.

W debacie "Gazety" uczestniczyli też rowerzyści. Sugerowali, że gdyby były ścieżki rowerowe prowadzące do centrum, to ludzie jeździliby do pracy rowerem, w centrum byłoby mniej samochodów.

- Zbudowaliśmy dużo ścieżek i budujemy je tam, gdzie to możliwe. Niestety, na wydzielanie pasa na jezdni na wąskich ulicach w centrum nie ma miejsca.

Mimo że Pan przedstawia tu wizję układu do 2027 roku, to zarzuca wam się właśnie brak wizji. Realizujecie plany poprzedników, projekty, które są w urzędzie od lat.

- Przy realizacji układu drogowego miasta należy zachować ciągłość, ponieważ dobry układ drogowy buduje się przez wiele lat i musi być spójny z tym, co zrobione zostało wcześniej i pojawi się w przyszłości. Na przykład przedłużenie ul. Krańcowej do Kunickiego zaplanowano 25 lat temu, ale tej bardzo potrzebnej inwestycji poprzednicy nie mogli zrealizować, bo np. uznali, że teren jest trudny. A my uznaliśmy, że to trzeba zrobić.

Eksperci twierdzą, że miasto wielkości Lublina musi mieć takie rozwiązania jak tunel pod al. Racławickimi i ul. Sowińskiego oraz estakadę nad ul. Głęboką. Tymczasem Adam Wasilewski tunel obiecywał, później Krzysztof Żuk stwierdził, że to nierealna inwestycja, teraz znów ratusz obiecuje, że jednak tunel będzie. Kiedy?

- Wadą całego układu drogowego w Lublinie jest oczywiście brak dobrego połączenia północ-południe. W 2007 r. sądziłem, że uda się podzielić tę inwestycję na etapy. W pierwszej kolejności zbudowalibyśmy wiadukt nad ul. Głęboką. Kosztowałby 55-60 mln złotych. Usprawniłoby to układ komunikacyjny w rejonie ul. Filaretów, Głębokiej i jej skrzyżowania z ul. Sowińskiego. Jednak pieniądze się nie znalazły. Podtrzymuję to, że tunel i estakadę trzeba wybudować. Problemem są środki finansowe i dlatego w najbliższych dwóch latach nie ma możliwości zrealizowania tej budowy.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 106 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Polub nas na Facebooku