UMCS. Sprawa zwolnień sprzątaczek. Brak jednomyślności

Paweł P. Reszka
2009-10-29 , aktualizacja: 29.10.2009 11:09
A A A Drukuj
Za miesiąc na UMCS ruszają największe zwolnienia w historii uczelni. Pracę stracić ma prawie 400 osób, w większości sprzątaczki. Tymczasem jednomyślności co do zwolnień nie ma już w samej ekipie rektorskiej
23 października 2009. Protest zwalnianych pracowników obsługi UMCS.
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJ
23 października 2009. Protest zwalnianych pracowników obsługi UMCS.


- Jako człowiek i członek uczelnianego Związku Nauczycielstwa Polskiego nie ukrywam, że pomysł zwolnienia tak dużej liczby osób jest zły - mówi prof. Stanisław Michałowski, prorektor ds. studenckich UMCS. - Ta opinia wynika z moich poglądów społecznych i również programu, z którym szliśmy do wyborów rektorskich. Nie było w nim mowy o zwolnieniach grupowych. Restrukturyzacja jest konieczna, ale nie takim kosztem społecznym.

Początek zwolnień w grudniu

W piątek władze UMCS mają przedstawić regulamin zwolnień grupowych. Zgodnie z zamiarem ekipy rektora prof. Andrzeja Dąbrowskiego do marca pracę ma stracić blisko 400 osób z liczącego 691 pracowników działu obsługi uniwersytetu. Wśród nich panie sprzątające pomieszczenia uczelniane stanowią największą grupę, zatrudnione są na trzy czwarte etatu i zarabiają średnio 1,2 tys. zł brutto.

Mimo protestów związków zawodowych i skierowanych do władz uczelni listów sprzeciwu m.in. z Porozumienia Kobiet 8 Marca (wśród sygnatariuszy są prof. Maria Janion, Izabela Jaruga-Nowacka i Hanna Samson), rektor Dąbrowski nie wycofuje się ze swoich planów. Władze uczelni tłumaczą, że dług uczelni sięga 54 mln zł i niezbędne są drastyczne cięcia. Zwolnienia mają zacząć się w grudniu.

Tymczasem w ostatnich dniach do rektora trafiły listy z kilkuset podpisami wykładowców uczelni przeciwko redukcjom.

- Ale ze wstępnej analizy, którą zrobił rektor, wynika, że nie wszyscy podpisani są naukowcami - zauważa Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzeczniczka UMCS. - Część to pracownicy administracji.

Rektor zwalnia sprzątaczki, stawia latarnie

Swój "list otwarty obywatela i pracownika naukowego" do mediów rozesłał dr Tomasz Kitliński, adiunkt z wydziału filozofii i socjologii, były stypendysta Fulbrighta w Centrum Badań o Demokracji na nowojorskim uniwersytecie New School for Social Research i autor książek "Obcy jest w nas", "Miłość i demokracja".

Dr Kitliński pyta: "Czy uniwersytet ma być przynoszącą zysk firmą, praktykowaniem i nauczaniem przedsiębiorczości, sprężyną podporządkowaną tzw. mechanizmom rynkowym?" I dalej stwierdza: "Uczelnia to wspólnota bezinteresownych poszukiwaczy i poszukiwaczek prawdy, która daje przykład moralny społeczeństwu.".

- Sposób, w jaki władze UMCS przeprowadzają zwolnienia, jest dla mnie porażający - mówi dr Kitliński. - Przypomina to jak traktowano pracowników w XIX wieku. Uczelnia po prostu hurtowo pozbywa się sprzątaczek i portierów, najbiedniejszej i najmniej zaradnej części uniwersytetu, mówiąc im po prostu: "już was nie potrzebujemy". Traktuje się ich zupełnie bezpodmiotowo, nie biorąc absolutnie pod uwagę sytuacji materialnej, w jakiej znajdzie się ta ogromna rzesza pracowników. Świetną ilustracją tego, o czym mówię, jest zachowanie rektora podczas inauguracji roku akademickiego kilka dni temu. Pod rektoratem protestowali zwalniani, a on idąc na inaugurację, nawet na chwilę nie zatrzymał się, by z nimi porozmawiać. Zignorował ich.

Dr Kitliński podkreśla, że zwolnienia odbywają się przy biernym udziale ogromnej większości pracowników naukowych. - Boją się. Uwierzyli, że jeżeli nie zwolni się sprzątaczek, to trzeba będzie zwolnić profesorów! Tak właśnie ekipa rektorska antagonizuje środowisko naukowe i sprawuje władze zgodnie z zasadą "divide et impera". Podpisy pod protestami przeciwko zwolnieniom zbieraliśmy przez dwa miesiące! Gdy poprosiłem jednego z profesorów, by nas poparł, odpowiedział mi zupełnie poważnie: "ale zobacz za to jakie ładne latarnie pan rektor zainstalował na placu pod rektoratem!". Co się z nami stało? Na stronie radia akademickiego rzeczniczka uczelni mówi, że skoro jedna trzecia naukowców podpisała protest, to znaczy, że dwie trzecie są za zwolnieniami.

Idea uniwersytetu jest zagrożona

Prof. Jadwiga Mizińska z Instytutu Filozofii UMCS: - Nie chcę nikogo wzywać do działania, bo sumienie to kwestia indywidualna. Ale kiedy przeczytałam list dr Kitlińskiego, poczułam radość i wstyd. Radość, bo to mój uczeń i wstyd, bo ja na zamiar zwolnień podobnie jak i inni pracownicy ogarnięci grozą i wygodnictwem wcześniej nie reagowałam. Założyciel filozofii na UMCS, mój mistrz i wzór prof. Narcyz Łubnicki zobaczył kiedyś jak na portierni inni pracownicy drwią sobie z jednej z kobiet. Wyróżniała się wyglądem, była upośledzona umysłowo. Profesor zaopiekował się nią. Za jego namową poszła do szkoły średniej, potem do końca życia pana profesora pracowała jako goniec. Pomagaliśmy jej odrabiać lekcje, do tej pory mam jej zeszyty. Traktowaliśmy ją jako część rodziny. To, co zrobił prof. Łubnicki, w jakimś sensie definiuje uniwersytet jako wspólnotę, w której podstawową wartością jest szacunek dla drugiego człowieka i chęć śpieszenia mu z pomocą. Teraz ta idea Uniwersytetu jest zagrożona. Prof. Mizińska podkreśla: - Nie spodziewałam się, że dożyję czasów, gdy moja uczelnia krzywdzi osoby najsłabsze.

Na UMCS mówi się, że rezygnację z funkcji rozważa profesor Michałowski. Zapytany przez "Gazetę", nie chce odpowiedzieć jednoznacznie, stwierdza jedynie: - Jestem nadal optymistą i wierzę, że uda się znaleźć rozwiązanie, które uwzględni aspekty ekonomiczne, ale i społeczne. Liczę, że uda się uniknąć tak dużych zwolnień grupowych.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 52 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

  • UMCS. Sprawa zwolnień sprzątaczek. Brak jednomy... mamara 29.10.09, 11:21

    Mam dla pana Kitlińskiego propozycję: niech zatrudni u siebie 400 osób, a nie wydaje pieniądze uczelni. Takim komunistą w białych skarpetkach najłatwiej być. Za nic się nie odpowiada, używa »

  • UMCS. Sprawa zwolnień sprzątaczek. Brak jednomy... michaline 29.10.09, 12:22

    Ja myslę , ze najlepiej awansowac wszystkich przewidzianych do zwolnienia i dorzucić po 500,00 -wtedy zadowoli się opinię rektorską.»

  • UMCS. Sprawa zwolnień sprzątaczek. mr_kagan 29.10.09, 16:16

    1. Przeciez ktos bedzie musial sprzatac te budynki UMCSu. Po prostu zwolnione sprzataczki znajda prace w firmie zajmujacej sie sprzataniem, ktora bedzie swiadczyc uslugi utrzymaia czystosci »

Polub nas na Facebooku