- Mam pytanie do przedstawicieli Uniwersytetu Medycznego - zapytał jeden ze studentów obecnych wczoraj na debacie "Gazety". - Ile właściwie wynosi czesne dla studentów zagranicznych i jak to się ma do kosztów studiowania w ich kraju? Bo mi się wydaje, że jedynym powodem dla którego tu przyjeżdżają jest to, że jest taniej. Taka "Biedronka".
Prof. Wojciech Załuska, prodziekan wydziału lekarskiego Uniwersytetu Medycznego nie ukrywał, że argument ekonomiczny jest ważny: - Czesne to jakieś 50 tys. zł rocznie. Na elitarnych uniwersytetach amerykańskich opłaty są ogromne, w granicach nawet 90 tys. dolarów. Daleko nam do Stanford czy Yale, ale staramy się być dobrzy w tym wymiarze, w którym możemy. Nasi absolwenci w 100 proc. zdają amerykańskie egzaminy lekarskie.
Prof. Załuska i drugi z przedstawicieli Uniwersytetu Medycznego: jego prorektor - prof. Kazimierz Głowniak podczas debaty "Gazety" opowiadali, jak ich uczelni udało się osiągnąć wielki sukces - od lat konsekwentnie ściąga do na studia w Lublinie studentów z zagranicy, ma ich już 630, z 49 krajów, w tym większość z USA. Uczelnia zaczynała przed szesnastu laty. Jakich dziś używa argumentów - oprócz ekonomicznych - by zachęcić do studiowania? Jeden z nich może zaskakiwać.
- W naszych folderach reklamowych zwracamy uwagę, że Lublin jest niezwykle bezpiecznym miastem - opowiadał prof. Załuska. - Taką opinię ma wśród studentów anglojęzycznych. Czują się tu naprawdę dobrze.
Naukowiec z UM podkreślał, że kluczowa jest kadra - stypendyści amerykańskich i angielskich uniwersytetów, a także - co również bardzo istotne - rygorystyczna kontrola wykładowców. Szybkie reagowania na opinie studentów dotyczące nauczycieli akademickich, ocena tego jak prowadzą zajęcia i traktują słuchaczy.
Prof. Jan Pomorski, były wieloletni prorektor UMCS zaproponował z kolei konkretne rozwiązanie, które mogłoby ułatwić absolwentom start w życiu zawodowym. - Na każdym kierunku studiów wprowadziłbym ścieżkę dydaktyczną "zarządzanie projektami".
O co chodzi? Co roku w Lublinie bronionych jest 10 tys. prac magisterskich. Trafiają w większości na półkę i nie ma z nich żadnego pożytku. "Zarządzanie projektami" pomogłoby studentom tak sprecyzować temat pracy - np. ze współpracy z miastem - by dotyczył rozwiązania realnego problemu.
Obecny na sali Krzysztof Żuk, zastępca prezydenta Lublina pochwalił pomysł i obiecał, że miasto będzie go wspierać, pochwalił również potencjał akademicki miasta i jako jeden z pierwszych opuścił debatę. Przez to nie usłyszał i nie był w stanie odpowiedzieć na jedno z najważniejszych pytań spotkania, a dotyczących właśnie relacji miasto - uczelnie - które wkrótce potem zadała jedna z obecnych na sali studentek: - A stypendia dla najlepszych?
Przypomnijmy - że w tym roku - po półtora roku apeli środowisk akademickich Adam Wasilewski, prezydent miasta zamierza ogłosić w końcu konkurs na pracę dyplomową dotyczącą Lublina. Jej budżet wywołuje śmiech: pierwsza nagroda to 3 tys. zł, a wyróżnienie 1 tys. zł. Poznań na wspieranie badań wykładowców na swoich uczelniach wyda w tym roku 800 tys. zł.
Dr Paweł Frelik z Zakładu Literatury i Kultury Amerykańskiej UMCS proponował tworzenie na lubelskich uczelniach unikalnych na skalę polski specjalności, w ramach istniejących już kierunków. Przykład? - Ścieżka dla tłumaczy chemicznych. Tak by w ciągu kilku lat było wiadomo w Polsce, że jak ktoś chce został tłumaczem chemicznym to powinien przejechać do Lublina - mówił Frelik. - Druga rzecz to reklama. Bezwzględnie trzeba się chwalić, choćby na portalach internetowych.
Prof. Grzegorz Gładyszewski, prodziekan wydziału podstaw techniki PL zwracał uwagę trend polegający na łączeniu sił poszczególnych uczelni, które powołują wspólne laboratoria naukowe. - Bo na razie z Warszawy nas nie widać.
Prof. Lena Kolarska - Bobińska, lubelska posłanka do Parlamentu Europejskiego z listy PO z kolei mówiła o konieczności doprowadzenia do końca sprawy powołania uniwersytetu polsko-ukraińskiego, który ostatnio stanął pod znakiem zapytania. - Taka uczelnia - podobna do Uniwersytet Europejskiego Viadrina we Frankfurcie nad Odrą - jest Lublinowi bardzo potrzebna - mówiła.
Daniel Stelmasiewicz, student prawa UMCS, Forum Rozwoju Lublina: - W Lublinie brakuje atmosfery sukcesu, krakowskiej megalomani, przekonania, że jesteśmy świetni. Bo wpaja nam się tu przekonanie, że "tu się nic nie da". Tymczasem to ja jestem panem swojego losu, muszę tylko chcieć. W żadnym innym mieście w Polsce nie ma tak dobrej atmosfery studenckiej jak w Lublinie.
Głos studencki z sali: - Ważne, by student nie odbijał się od ściany. I tak - na jednym kierunku są trzy specjalizacje, a dwie trzecie studentów idzie się zapisać na jedną. Ja też chcę, idę wiec do dziekanatu, by zapytać czy jest na to szansa. Żadnej. Odbijam się od ściany. A gdyby uczelnia była elastyczna? Jakoś rozwiązała ten problem? Gdyby uczelnia zmieniała się dla studentów, a nie odwrotnie, to byłby dopiero jej wielki atut.
W debacie "Gazety Wyborczej": jak zwabić studentów do Lublina udział wzięli:
Prowadzący prof. Grzegorz Janusz, dziekan Wydziału Politologii UMCS
Prof. Kazimierz Głowniak, prorektor ds. współpracy z zagranicą i szkolenia podyplomowego, Uniwersytet Medyczny
Prof. Wojciech Załuska, prodziekan ds. oddziału anglojęzycznego na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Medycznego
Prof. Jan Pomorski, Zakład Metodologii Historii UMCS
Prof. Grzegorz Gładyszewski, prodziekan ds. nauki wydziału podstaw techniki PL
Prof. Lena Kolarska - Bobińska, lubelska posłanka do Parlamentu Europejskiego z listy PO
Dr Paweł Frelik, Zakład Literatury i Kultury Amerykańskiej UMCS
Daniel Stelmasiewicz, student prawa UMCS
Piotr Brożek, student historii UMCS
Wymarzony Lublin do studiowania
We wtorkowym wydaniu "Gazety" ogłosimy zwycięzców konkursu. Zaproponowaliśmy Wam, byście przedstawili Lublin, w jakim chcielibyście studiować, miasto bez wad. Jutro w "Gazecie" wyniki konkursu i najlepsze prace.
Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin