Protest rektorów. Skomplikowane prawo może zabić naukę
23.02.2012
, aktualizacja: 23.02.2012 11:04
Prawo o zamówieniach publicznych opóźnia rozwój polskiej nauki? Tak uważają rektorzy uniwersytetów z całego kraju
ZOBACZ TAKŻE
- Zamówienia publiczne w nauce. Oto groteskowe sytuacje (25-02-12, 07:00)
- Politechnika. Budynek jest, potrzebny jeszcze sprzęt (15-01-12, 20:55)
- Jedyny taki rezonans! Megamoc i wielkie możliwości (22-12-11, 21:08)
- Lubelskie uczelnie razem, ale jednak osobno (21-12-11, 09:00)
- Politechnika. Superlaboratoria będą świecić pustkami? (24-05-11, 06:00)
- W wielu sytuacjach postępowania przetargowe wynikające z Ustawy prawo zamówień publicznych przeczą zdrowemu rozsądkowi - mówi prof. Karol Musioł, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Przykład: naukowiec kompletuje aparaturę, skomplikowany zestaw, składający się z wielu elementów. By dokupić kolejny moduł - musi ogłosić przetarg. Gdy zbyt szczegółowo określi jego parametry, tak, by uzyskać to, czego dokładnie potrzebuje - pojawią się oskarżenia o ustawianie przetargu, gdy zrobi to zbyt ogólnie - wygra oferent z najniższą ceną, ale dysponujący sprzętem, który niekoniecznie jest dokładnie tym oczekiwanym przez badacza i niekoniecznie kompatybilnym z resztą zestawu.
Przed kilkoma dniami rektorzy zrzeszeniu w Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich, podczas obrad w Lublinie przyjęli uchwałę w tej sprawie. Napisali w niej, że uważają za "konieczne niezwłoczne wyłączenie" wydatków na cele naukowe, w tym zakup aparatury, spod regulacji wynikających ze stosowania ustawy o zamówieniach publicznych. Stwierdzili wprost: opóźnianie terminu rozpoczęcia realizacji projektu badawczego, ze względu na procedury przetargowe, może prowadzić do sytuacji, w której efekty badań nie będą już ani pionierskie, ani innowacyjne.
Prof. Lucjan Pawłowski, dziekan Wydziału Inżynierii Środowiska PL: - Przed kilkoma laty pewna firma wstawiła do nas aparat do analizy chemicznej zanieczyszczeń. Mieliśmy z nią umowę dotyczącą szkolenia pracowników. Po pewnym czasie firma zaproponowała nam kupno tego sprzętu - wart był 1,5 mln zł, firma chciała 700 tys. Gdybym ogłosił przetarg na taki aparat i dokładnie wymienił jego parametry - zostałbym oskarżony o ustawienie przetargu, gdybym ogłosił przetarg na nowy, ale za dokładnie 700 tys. - pewnie też nie uniknąłbym oskarżeń. Nie było wyjścia z tej sytuacji. Zrezygnowaliśmy.
Prof. Marian Wesołowski, rektor Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie zwraca uwagę na odczynniki: - W laboratorium potrzebne są natychmiast, a przez procedury przetargowe trzeba czekać i czekać.
Rektorzy piszą: "W pracy badawczej, wcześniejsze przewidywanie zarówno ilości jak i rodzaju niezbędnych do badań materiałów i usług jest niemożliwe. Zarówno kolejne zakupy jak i usługi zależą przecież od wyników poprzedniego etapu badań np. pojedynczego eksperymentu i/lub analizy".
- Jeżeli nauka ma mieć sens - rezultatów nie da się określić na początku. Jeżeli wiadomo, jaki skutek się osiągnie i co jest potrzebne - wówczas to już nie jest nauka - podkreśla rektor Musioł i dodaje: - Oczekujemy tego, by nauka była traktowana z pewną logiką przynależną nauce. Ponadto chcemy, by pieniądze niepochodzące z dotacji budżetowej, takie, które uczelnia sama zarabia, mogły być wydawane z pominięciem ustawy o zamówieniach publicznych - tak jak to się dzieje w przypadku uczelni prywatnych.
Co na to Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego?
- Zapoznamy się z uchwałą rektorów - zapowiada Bartosz Loba, rzecznik resortu. - Natomiast docierają do nas też sygnały, że nie wszyscy profesorowie korzystają z szerokiego wachlarza możliwości związanych z zamówieniami publicznymi. Wiemy, że niektórzy z naukowców nieco zachowawczo wybierają najbardziej skomplikowane i zaawansowane procedury w sytuacji gdy istnieją inne, szybsze możliwości finalizacji zakupu.
Przed kilkoma dniami rektorzy zrzeszeniu w Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich, podczas obrad w Lublinie przyjęli uchwałę w tej sprawie. Napisali w niej, że uważają za "konieczne niezwłoczne wyłączenie" wydatków na cele naukowe, w tym zakup aparatury, spod regulacji wynikających ze stosowania ustawy o zamówieniach publicznych. Stwierdzili wprost: opóźnianie terminu rozpoczęcia realizacji projektu badawczego, ze względu na procedury przetargowe, może prowadzić do sytuacji, w której efekty badań nie będą już ani pionierskie, ani innowacyjne.
Prof. Lucjan Pawłowski, dziekan Wydziału Inżynierii Środowiska PL: - Przed kilkoma laty pewna firma wstawiła do nas aparat do analizy chemicznej zanieczyszczeń. Mieliśmy z nią umowę dotyczącą szkolenia pracowników. Po pewnym czasie firma zaproponowała nam kupno tego sprzętu - wart był 1,5 mln zł, firma chciała 700 tys. Gdybym ogłosił przetarg na taki aparat i dokładnie wymienił jego parametry - zostałbym oskarżony o ustawienie przetargu, gdybym ogłosił przetarg na nowy, ale za dokładnie 700 tys. - pewnie też nie uniknąłbym oskarżeń. Nie było wyjścia z tej sytuacji. Zrezygnowaliśmy.
Prof. Marian Wesołowski, rektor Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie zwraca uwagę na odczynniki: - W laboratorium potrzebne są natychmiast, a przez procedury przetargowe trzeba czekać i czekać.
Rektorzy piszą: "W pracy badawczej, wcześniejsze przewidywanie zarówno ilości jak i rodzaju niezbędnych do badań materiałów i usług jest niemożliwe. Zarówno kolejne zakupy jak i usługi zależą przecież od wyników poprzedniego etapu badań np. pojedynczego eksperymentu i/lub analizy".
- Jeżeli nauka ma mieć sens - rezultatów nie da się określić na początku. Jeżeli wiadomo, jaki skutek się osiągnie i co jest potrzebne - wówczas to już nie jest nauka - podkreśla rektor Musioł i dodaje: - Oczekujemy tego, by nauka była traktowana z pewną logiką przynależną nauce. Ponadto chcemy, by pieniądze niepochodzące z dotacji budżetowej, takie, które uczelnia sama zarabia, mogły być wydawane z pominięciem ustawy o zamówieniach publicznych - tak jak to się dzieje w przypadku uczelni prywatnych.
Co na to Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego?
- Zapoznamy się z uchwałą rektorów - zapowiada Bartosz Loba, rzecznik resortu. - Natomiast docierają do nas też sygnały, że nie wszyscy profesorowie korzystają z szerokiego wachlarza możliwości związanych z zamówieniami publicznymi. Wiemy, że niektórzy z naukowców nieco zachowawczo wybierają najbardziej skomplikowane i zaawansowane procedury w sytuacji gdy istnieją inne, szybsze możliwości finalizacji zakupu.
Najnowsze wiadomości
-
Dziś w Lublinie przytulali za darmo. Tak spontanicznie
-
Gwałciciel nie może zbliżać się do 12-letniej ofiary
-
Wyłożyli pieniądze i chcą inwestować na PKS-ie
-
Lublin dostał 400 mln na najdroższą drogę w historii
-
"Jeszcze Polska..." Warka nagrywała w Lublinie hymn ZOBACZ
-
Warszawiacy na weekend wybierają nasze Roztocze. A my?
-
To pewne. "Koko Koko Euro Spoko" zabrzmi w Brukseli
-
Podejrzani o "przestępstwa seksualne" na dzieciach
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Protest rektorów. Skomplikowane prawo może zabi...
anfa05
24.02.12, 10:46
Pan Rzecznik jak zwykle kompetentny. O sposobie realizacji zakupu decyduje Dział Zamówień Publicznych na uczelni a nie "panowie Profesorowie". »
-
Re: Skomplikowane przepisy zabijają naukę?
folkatka
24.02.12, 10:55
Jeśli chodzi o konserwacje zabytków - to system przetargowy praktycznie jest jedną z najgorszych rzeczy którą sobie można wyobrazić. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Gdzie urządzić przyjęcie komunijne w ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...



