Protest rektorów. Skomplikowane prawo może zabić naukę

Paweł P. Reszka
23.02.2012 , aktualizacja: 23.02.2012 11:04
A A A Drukuj
Campus Politechniki Lubelskiej Fot. Damian Danak / AG Campus Politechniki Lubelskiej
Prawo o zamówieniach publicznych opóźnia rozwój polskiej nauki? Tak uważają rektorzy uniwersytetów z całego kraju
- W wielu sytuacjach postępowania przetargowe wynikające z Ustawy prawo zamówień publicznych przeczą zdrowemu rozsądkowi - mówi prof. Karol Musioł, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Przykład: naukowiec kompletuje aparaturę, skomplikowany zestaw, składający się z wielu elementów. By dokupić kolejny moduł - musi ogłosić przetarg. Gdy zbyt szczegółowo określi jego parametry, tak, by uzyskać to, czego dokładnie potrzebuje - pojawią się oskarżenia o ustawianie przetargu, gdy zrobi to zbyt ogólnie - wygra oferent z najniższą ceną, ale dysponujący sprzętem, który niekoniecznie jest dokładnie tym oczekiwanym przez badacza i niekoniecznie kompatybilnym z resztą zestawu.

Przed kilkoma dniami rektorzy zrzeszeniu w Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich, podczas obrad w Lublinie przyjęli uchwałę w tej sprawie. Napisali w niej, że uważają za "konieczne niezwłoczne wyłączenie" wydatków na cele naukowe, w tym zakup aparatury, spod regulacji wynikających ze stosowania ustawy o zamówieniach publicznych. Stwierdzili wprost: opóźnianie terminu rozpoczęcia realizacji projektu badawczego, ze względu na procedury przetargowe, może prowadzić do sytuacji, w której efekty badań nie będą już ani pionierskie, ani innowacyjne.

Prof. Lucjan Pawłowski, dziekan Wydziału Inżynierii Środowiska PL: - Przed kilkoma laty pewna firma wstawiła do nas aparat do analizy chemicznej zanieczyszczeń. Mieliśmy z nią umowę dotyczącą szkolenia pracowników. Po pewnym czasie firma zaproponowała nam kupno tego sprzętu - wart był 1,5 mln zł, firma chciała 700 tys. Gdybym ogłosił przetarg na taki aparat i dokładnie wymienił jego parametry - zostałbym oskarżony o ustawienie przetargu, gdybym ogłosił przetarg na nowy, ale za dokładnie 700 tys. - pewnie też nie uniknąłbym oskarżeń. Nie było wyjścia z tej sytuacji. Zrezygnowaliśmy.

Prof. Marian Wesołowski, rektor Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie zwraca uwagę na odczynniki: - W laboratorium potrzebne są natychmiast, a przez procedury przetargowe trzeba czekać i czekać.

Rektorzy piszą: "W pracy badawczej, wcześniejsze przewidywanie zarówno ilości jak i rodzaju niezbędnych do badań materiałów i usług jest niemożliwe. Zarówno kolejne zakupy jak i usługi zależą przecież od wyników poprzedniego etapu badań np. pojedynczego eksperymentu i/lub analizy".

- Jeżeli nauka ma mieć sens - rezultatów nie da się określić na początku. Jeżeli wiadomo, jaki skutek się osiągnie i co jest potrzebne - wówczas to już nie jest nauka - podkreśla rektor Musioł i dodaje: - Oczekujemy tego, by nauka była traktowana z pewną logiką przynależną nauce. Ponadto chcemy, by pieniądze niepochodzące z dotacji budżetowej, takie, które uczelnia sama zarabia, mogły być wydawane z pominięciem ustawy o zamówieniach publicznych - tak jak to się dzieje w przypadku uczelni prywatnych.

Co na to Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego?

- Zapoznamy się z uchwałą rektorów - zapowiada Bartosz Loba, rzecznik resortu. - Natomiast docierają do nas też sygnały, że nie wszyscy profesorowie korzystają z szerokiego wachlarza możliwości związanych z zamówieniami publicznymi. Wiemy, że niektórzy z naukowców nieco zachowawczo wybierają najbardziej skomplikowane i zaawansowane procedury w sytuacji gdy istnieją inne, szybsze możliwości finalizacji zakupu.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Polub nas na Facebooku