Powrót policyjnego emeryta. Ujawniamy kolejne fakty
22.02.2012
, aktualizacja: 22.02.2012 16:48
Naczelnik wydziału w komendzie wojewódzkiej wystartował w konkursie na swoje dotychczasowe stanowisko. A że mógł je zdobyć tylko cywil, to policjant przeszedł na emeryturę.... dzień po terminie składania dokumentów
ZOBACZ TAKŻE
- Laguna na drzewie. Ale kto kierował. Pijany policjant? (06-03-12, 08:00)
- Jak dostać pracę w policji. Konkurs przypominał farsę (27-02-12, 07:00)
- "Oburzające"! Posłowie o powrocie policyjnego emeryta (21-02-12, 20:00)
- Odszedł z policji na emeryturę, wziął odprawę i wrócił (20-02-12, 08:00)
- Zamieniają mundury na garnitury. Fala odejść z policji (06-02-12, 20:00)
Włodzimierz Pietroń od poniedziałku jest naczelnikiem wydziału zaopatrzenia komendy wojewódzkiej w Lublinie. Odpowiada m.in. za zakupy sprzętu, przygotowanie przetargów, czuwa nad majątkiem komendy itd.
Pietroń nie jest laikiem, bo na stanowisku zastąpił... samego siebie. W dodatku podatnicy płacą mu teraz podwójnie: policyjną emeryturę i pensję szefa zaopatrzenia. - To zgodne z przepisami - podkreśla Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej KWP. Sprawę ujawniliśmy w poniedziałek. - Nie można mówić nie tylko o złamaniu prawa, ale też zasad etyki zawodowej. Chodziło o zatrudnienie najlepszego kandydata. Nie ma znaczenia, czy to były policjant - argumentuje Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej.
Bardziej radykalni w sądach są parlamentarzyści. - Tupet tego oficera jest nieziemski. To oburzające, że polskie prawo na coś takiego pozwala - utyskuje Andrzej Rozenek poseł klubu Ruchu Palikota. - Niestety, wykorzystano lukę w systemie. Mam nadzieję, że to przykład jednostkowy. Przecież 47-letni funkcjonariusz powinien być u szczytu swoich możliwości intelektualnych, a nie myśleć o przejściu na emeryturę. Trwają prace na projektem ustawy, która zmieni emerytury mundurówki - zapewnił Grzegorz Raniewicz, poseł współrządzącej PO oraz członek sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych.
Udało nam się ustalić kolejne fakty dotyczące nominacji Pietronia. 47-letni oficer, odchodząc niedawno ze służby, miał 27-letni staż pracy, co dało mu emeryturę w wysokości 70 procent ostatniego wynagrodzenia. To nie wszystko, bo na odchodne dostał także sześciomiesięczną odprawę.
Konkurs na wakujące po nim stanowisko naczelnika zaopatrzenia ogłoszono 23 stycznia. Decyzją byłego już komendanta wojewódzkiego Dariusza Działy posadę mógł objąć wyłącznie cywil. Pietroń ze swoim kwalifikacjami pasował komisji konkursowej jak ulał i to on wygrał. Szkopuł w tym, że CV i inne niezbędne dokumenty można było składać do 2 lutego. Tymczasem, jak ustaliła "Gazeta", naczelnik Pietroń pożegnał się z mundurem... dzień później. Sam zresztą dokładnie wskazał tę datę, a przełożony ją zaakceptował. Czy więc naruszono przepisy, aby umożliwić mu start?
- Nic takiego - twierdzi rzecznik Wójtowicz. Choć konkurs mogli wygrać tylko cywile, to startu nie zabroniono mundurowym. Musieli liczy się z tym, że w przypadku ewentualnego zwycięstwa odejdą ze służby. Jak udało nam się dowiedzieć, do finału konkursu razem z Pietroniem dotarły dwie inne osoby. Żadna nie była funkcjonariuszem. Jedna z nich jest zatrudniona na stanowisku cywilnym w KWP.
Nasze źródła w policji zauważają, że odejście Pietronia na emeryturę w czasie trwającego konkursu rozciągnęło okres, przez który brał on policyjną pensję.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie chce odnosić się bezpośrednio do ponownego zatrudnienia oficera. - Znamy sprawę. Minister z zainteresowaniem czeka wciąż na wyniki kontroli - mówi nam Małgorzata Woźniak, rzeczniczka MSW.
Kontrolerzy resortu sprawdzali, jak (i kogo) zatrudnia się w komendach na stanowiskach cywilnych. Według wstępnych informacji potwierdza się, że powroty policyjnych emerytów na dotychczasowe posady w mundurówce wcale nie są rzadkością.
Pietroń nie jest laikiem, bo na stanowisku zastąpił... samego siebie. W dodatku podatnicy płacą mu teraz podwójnie: policyjną emeryturę i pensję szefa zaopatrzenia. - To zgodne z przepisami - podkreśla Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej KWP. Sprawę ujawniliśmy w poniedziałek. - Nie można mówić nie tylko o złamaniu prawa, ale też zasad etyki zawodowej. Chodziło o zatrudnienie najlepszego kandydata. Nie ma znaczenia, czy to były policjant - argumentuje Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej.
Bardziej radykalni w sądach są parlamentarzyści. - Tupet tego oficera jest nieziemski. To oburzające, że polskie prawo na coś takiego pozwala - utyskuje Andrzej Rozenek poseł klubu Ruchu Palikota. - Niestety, wykorzystano lukę w systemie. Mam nadzieję, że to przykład jednostkowy. Przecież 47-letni funkcjonariusz powinien być u szczytu swoich możliwości intelektualnych, a nie myśleć o przejściu na emeryturę. Trwają prace na projektem ustawy, która zmieni emerytury mundurówki - zapewnił Grzegorz Raniewicz, poseł współrządzącej PO oraz członek sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych.
Udało nam się ustalić kolejne fakty dotyczące nominacji Pietronia. 47-letni oficer, odchodząc niedawno ze służby, miał 27-letni staż pracy, co dało mu emeryturę w wysokości 70 procent ostatniego wynagrodzenia. To nie wszystko, bo na odchodne dostał także sześciomiesięczną odprawę.
Konkurs na wakujące po nim stanowisko naczelnika zaopatrzenia ogłoszono 23 stycznia. Decyzją byłego już komendanta wojewódzkiego Dariusza Działy posadę mógł objąć wyłącznie cywil. Pietroń ze swoim kwalifikacjami pasował komisji konkursowej jak ulał i to on wygrał. Szkopuł w tym, że CV i inne niezbędne dokumenty można było składać do 2 lutego. Tymczasem, jak ustaliła "Gazeta", naczelnik Pietroń pożegnał się z mundurem... dzień później. Sam zresztą dokładnie wskazał tę datę, a przełożony ją zaakceptował. Czy więc naruszono przepisy, aby umożliwić mu start?
- Nic takiego - twierdzi rzecznik Wójtowicz. Choć konkurs mogli wygrać tylko cywile, to startu nie zabroniono mundurowym. Musieli liczy się z tym, że w przypadku ewentualnego zwycięstwa odejdą ze służby. Jak udało nam się dowiedzieć, do finału konkursu razem z Pietroniem dotarły dwie inne osoby. Żadna nie była funkcjonariuszem. Jedna z nich jest zatrudniona na stanowisku cywilnym w KWP.
Nasze źródła w policji zauważają, że odejście Pietronia na emeryturę w czasie trwającego konkursu rozciągnęło okres, przez który brał on policyjną pensję.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie chce odnosić się bezpośrednio do ponownego zatrudnienia oficera. - Znamy sprawę. Minister z zainteresowaniem czeka wciąż na wyniki kontroli - mówi nam Małgorzata Woźniak, rzeczniczka MSW.
Kontrolerzy resortu sprawdzali, jak (i kogo) zatrudnia się w komendach na stanowiskach cywilnych. Według wstępnych informacji potwierdza się, że powroty policyjnych emerytów na dotychczasowe posady w mundurówce wcale nie są rzadkością.
Najnowsze wiadomości
-
Córka sędzi chce do sądu. Mama ją popiera "Nieetyczne"
-
Wiesz co źle działa w mieście? Zgłoś to przez internet
-
Pogoda na dziś: niemal idealna. Słonecznie i ciepło!
-
Parada rowerowa, a potem piknik w Nałęczowie. [FOTO]
-
Zaginął 14-latek z Hrubieszowa. Szukają go policjanci
-
Sąsiedzi. Mieszane uczucia, odkrycia i rozczarowania
-
14-latek ukradł dwa auta i wybrał się na przejażdżkę
-
Wesele żydowskie na Starym Mieście. ZOBACZ ZDJĘCIA
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Powrót 47 letniego policyjnego emeryta.
blendyks
22.02.12, 23:38
lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,11211975,Powrot_policyjnego_emeryta__Ujawniamy_kolejne_fakty.htmlCywile mają pracować minimum 30 lat do 67 roku życia, agentom wystarczy tylko 15 lat pracy »
-
Grecja w policji
ajatuse
23.02.12, 06:46
bo wyczesywanie kasy na głupa to jedyne od lat poważne zajęcie budżetowców»
-
Powrót policyjnego emeryta. Ujawniamy kolejne f...
tynjus
23.02.12, 06:56
Niewątpliwie sprawa Pietronia negatywnie wpływa na kształtowanie opinii o policji w okresie podejmowania decyzji o emeryturach mundurowych i wydaje sie, że winę za ten stan rzeczy ponoszą »
Najczęściej czytane24 htydzień




