W Lublinie nikt nie chce pracy za 2950 złotych. Gdzie?
16.02.2012
, aktualizacja: 17.02.2012 14:32
Siedziba sądu elektronicznego w Lublinie. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin z prezesem Sądu Rejonowego Lublin-Zachód Wojciechem Wolskim
Trudno o młodego prawnika, który zgodziłby się pracować za ponad dwa tysiące złotych. Tak jest w przypadku asystentów sędziego. Popularna jest za to praca urzędnika sądowego z wynagrodzeniem o tysiąc złotych mniejszym
ZOBACZ TAKŻE
- Ostra konkurencja - 180 osób na etat. Za jaką pensję? (28-02-12, 18:43)
- Pogoda na dziś: pochmurnie i mały mróz. Spadnie śnieg (17-02-12, 07:13)
- Studenci to potencjał. Tak mówią europejscy eksperci (16-02-12, 21:00)
- Spadła liczba oddawanych mieszkań. Aż o jedną trzecią (14-10-11, 07:00)
- Na Lubelszczyźnie zaczęli więcej płacić, ale wciąż mało (11-08-11, 20:00)
- Lublin 2035. A w nim tylko trzysta tysięcy mieszkańców (10-08-11, 08:00)
Asystentem sędziego może zostać tylko gruntownie wykształcony prawnik. Same wyższe studia, jak było jeszcze kilka lat temu, nie wystarczą. Praca asystenta wymaga ukończenia tzw. aplikacji ogólnej w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie, zdania egzaminu sędziowskiego lub prokuratorskiego albo ukończenia aplikacji notarialnej, adwokackiej lub radcowskiej.
Asystent przygotowuje dla sędziego projekty wyroków i uzasadnień. Pilnuje terminów. Dba, żeby sędzia nie miał zaległości. Słowem - odciąża go i pozwala skupić się na samym orzekaniu.
Co dostaje w zamian? W miarę stabilną pracę (Ministerstwo Sprawiedliwości zwolnień nie planuje) i miesięczną pensję w granicach trzech tysięcy brutto. Daje to dwa tysiące z niewielkim okładem na rękę. Tak jest w sądzie rejonowym. Asystent sędziego okręgowego dostaje o kilkaset złotych więcej. Okazuje się jednak, że chętnych brakuje. Przez to już zatrudnieni asystenci narzekają na przeciążenie obowiązkami. Przekłada się to na wolniejszą pracę sądów.
- Nie przypominam sobie, żebyśmy mieli komplet asystentów - przyznaje Wojciech Wolski, prezes Sądu Rejonowego Lublin-Zachód. 79 sędziów powinno tam obsługiwać 39 asystentów. Sąd Lublin-Zachód ma jednak sześć wakatów. Szanse, że je zapełni, są minimalne.
Przykładem jest ostatni konkurs. Chętnych z Lubelszczyzny nie było w ogóle. Dosłownie w ostatniej chwili na pięć wolnych miejsc zgłosił się... mężczyzna z Sanoka na Podkarpaciu. Nie wiadomo jednak, czy dostanie pracę.
- Musi jeszcze zdać egzamin pisemny - zapowiada prezes Wolski. Kłopot z asystentami ma też sąd w Świdniku (obejmuje również jedną trzecią Lublina). Wciąż poszukuje chętnych na pięć wolnych miejsc. Do poprzedniego konkursu zgłosiły się wprawdzie trzy osoby, ale dwie z nich... nie podeszły nawet do egzaminu.
Skąd wzięły się problemy z asystentami? Raczej nie z braku młodych pracowników z odpowiednim wykształceniem. Co roku w Lublinie prawnicze aplikacje kończą setki osób. Egzamin po najpopularniejszej - radcowskiej - w ubiegłym roku zdało 112 osób.
Co więc zawodzi? - Przyczyną są bardzo wysokie wymagania dla kandydatów. Czy ktoś, kto ukończył trzyletnią aplikację radcowską lub adwokacką, będzie jeszcze zainteresowany pracą asystenta? Czy raczej wybierze wolny zawód? - nie ma wątpliwości prezes Wojciech Wolski.
W Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad zmianą rozporządzenia. Dzięki temu powstanie nowe stanowisko urzędnika w sądzie. - Przejąłby część kompetencji asystenta, a przy jego zatrudnianiu nie obowiązywałby wymóg ukończenia aplikacji - mówi "Gazecie" Grzegorz Wałejko, wiceminister sprawiedliwości.
Przegonili Muchę z Narodowego - gorące newsy przed Euro w Polsce >>

Asystent przygotowuje dla sędziego projekty wyroków i uzasadnień. Pilnuje terminów. Dba, żeby sędzia nie miał zaległości. Słowem - odciąża go i pozwala skupić się na samym orzekaniu.
Co dostaje w zamian? W miarę stabilną pracę (Ministerstwo Sprawiedliwości zwolnień nie planuje) i miesięczną pensję w granicach trzech tysięcy brutto. Daje to dwa tysiące z niewielkim okładem na rękę. Tak jest w sądzie rejonowym. Asystent sędziego okręgowego dostaje o kilkaset złotych więcej. Okazuje się jednak, że chętnych brakuje. Przez to już zatrudnieni asystenci narzekają na przeciążenie obowiązkami. Przekłada się to na wolniejszą pracę sądów.
- Nie przypominam sobie, żebyśmy mieli komplet asystentów - przyznaje Wojciech Wolski, prezes Sądu Rejonowego Lublin-Zachód. 79 sędziów powinno tam obsługiwać 39 asystentów. Sąd Lublin-Zachód ma jednak sześć wakatów. Szanse, że je zapełni, są minimalne.
Przykładem jest ostatni konkurs. Chętnych z Lubelszczyzny nie było w ogóle. Dosłownie w ostatniej chwili na pięć wolnych miejsc zgłosił się... mężczyzna z Sanoka na Podkarpaciu. Nie wiadomo jednak, czy dostanie pracę.
- Musi jeszcze zdać egzamin pisemny - zapowiada prezes Wolski. Kłopot z asystentami ma też sąd w Świdniku (obejmuje również jedną trzecią Lublina). Wciąż poszukuje chętnych na pięć wolnych miejsc. Do poprzedniego konkursu zgłosiły się wprawdzie trzy osoby, ale dwie z nich... nie podeszły nawet do egzaminu.
Skąd wzięły się problemy z asystentami? Raczej nie z braku młodych pracowników z odpowiednim wykształceniem. Co roku w Lublinie prawnicze aplikacje kończą setki osób. Egzamin po najpopularniejszej - radcowskiej - w ubiegłym roku zdało 112 osób.
Co więc zawodzi? - Przyczyną są bardzo wysokie wymagania dla kandydatów. Czy ktoś, kto ukończył trzyletnią aplikację radcowską lub adwokacką, będzie jeszcze zainteresowany pracą asystenta? Czy raczej wybierze wolny zawód? - nie ma wątpliwości prezes Wojciech Wolski.
W Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad zmianą rozporządzenia. Dzięki temu powstanie nowe stanowisko urzędnika w sądzie. - Przejąłby część kompetencji asystenta, a przy jego zatrudnianiu nie obowiązywałby wymóg ukończenia aplikacji - mówi "Gazecie" Grzegorz Wałejko, wiceminister sprawiedliwości.
Przegonili Muchę z Narodowego - gorące newsy przed Euro w Polsce >>

Najnowsze wiadomości
-
Eksposeł PO dyrektorem w ratuszu. A konkurs? Nie było
-
Impel: Nie zmuszaliśmy nikogo do pracy przy Euro 2012
-
Pieniądze z Unii? Starczy na używanego golfa z Niemiec
-
Wybieramy najfajniejszy ogródek piwny, cz. 1 ZOBACZ
-
Była żona Palikota przegrała. "Dziwne i niezrozumiałe"
-
"Jarzębina" w drodze do Brukseli. Z "Koko Euro Spoko"
-
Biłgoraj. Policjanci wyłapują narkotykowych dilerów
-
PO na grillu. Mucha z gitarą śpiewa Kaczmarskiego FOTO
- 19 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
32 głosy
-
W Lublinie nikt nie chce pracy za 2950 złotych....
mtp01
16.02.12, 23:22
I co w tym dziwnego? Pensja asystenta to nawet nie jest średnia krajowa, a wymagania bardzo duże. Praca nie należy do najłatwiejszych i jest jej zawsze pod dostatkiem. Jak ktoś idzie na »
-
Ależ durny tytuł. Redakcjo trzymaj poziom!
krzysio69
17.02.12, 07:50
Jak w temacie.»
-
W Lublinie nikt nie chce pracy za 2950 złotych....
wojtuz
17.02.12, 23:00
Kolejny durny tytuł, ciekawe jak autor, taki sam ?»
Najczęściej czytane24 htydzień


