36 wniosków o powrót do celi. Skazani z obrożą na nodze
16.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 17:14
Wymyślają najróżniejsze historie, byle tylko się usprawiedliwić. Np. o porodzie, którego nie było. To skazani, którzy odbywają karę w ramach dozoru elektronicznego. Nie siedzą w celi, ale w domu. I trochę zapominają, że to jednak kara pozbawienia wolności. - Nie są w celi pod kluczem, bo tu kluczem jest bransoleta wysyłająca sygnały - mówi sędzia Elżbieta Piotrowska-Kosmala z Lublina
ZOBACZ TAKŻE
- Zatrzymani dilerzy. Sprzedali dwa kilogramy amfetaminy (16-02-12, 16:06)
- Znany adwokat z Lublina skazany. Prowokacja Polsatu (16-02-12, 15:00)
O dozór elektroniczny mogą się starać osoby skazane na kary do roku więzienia. Dostają go m.in. pijani kierowcy i rowerzyści, panowie, którzy uchylają się od płacenia alimentów, damscy bokserzy, ale też drobni oszuści.
W ramach dozoru mogą chodzić do pracy, do kościoła czy na zakupy, ale w ściśle ustalonych w harmonogramie terminach. Harmonogram ustala sąd penitencjarny. Tyle że skazani często nie dotrzymują tych terminów.
System piszczy, gdy coś jest nie tak
System elektroniczny wie, kiedy skazany ma być w domu, a kiedy poza nim. Sąd bardzo szybko dostaje informację, że taka osoba zamiast siedzieć w domu, oddaliła się gdzieś w nieznane.
Sędziowie przyznają, że naruszeń harmonogramów jest dużo. Teoretycznie każde naruszenie mogłoby być podstawą cofnięcia dozoru, ale tak nie jest. Gdy nieustalone wcześniej pobyty poza domem są kilkuminutowe, nie ma problemu. Sąd do każdej sprawy podchodzi indywidualnie. Rozumie, gdy np. osadzony zejdzie do piwnicy, a tam nie ma zasięgu i urządzenie wskaże, że był gdzieś daleko i naruszył harmonogram. Albo wtedy, gdy pracuje w polu i w trakcie pracy nie spojrzy na zegarek.
Ale są też skazani, którzy reguły gry łamią nagminnie i nie ma ich w domu nawet po kilka czy kilkanaście godzin. Wtedy sąd może dozór elektroniczny uchylić. W ubiegłym roku do Sądu Okręgowego w Lublinie wpłynęło prawie 400 wniosków o dozór. Natomiast w 36 przypadkach sąd uchylił zezwolenie na odbywanie kary w takiej formie. W tym roku przypadków uchyleń było już 5.
Kilka godzin poza domem, bo poród?
Jeden ze skazanych w swoich wyjaśnieniach dla sądu napisał, że odwoził żonę do porodu, choć - jak ustalił sąd - żony nigdy nie miał i żadnego porodu nie było. Tłumaczenia są też inne. - Jeden z panów tłumaczył swoją kilkugodzinną nieobecność tym, że kopał grób dla kolegi, a potem był na uroczystości pogrzebowej - mówi sędzia Elżbieta Piotrowska-Kosmala, szefowa Wydziału Penitencjarnego w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Sprawę zbadał kurator, nic się nie potwierdziło.
Inny z dozorowanych oświadczył, że nie dojechał z pracy do domu na czas, bo samochód ugrzązł mu w błocie. Tyle że tego dnia były siarczyste mrozy. - I trudno byłoby przyjąć, że coś takiego mogło mieć miejsce - dodaje sędzia. Kolejne tłumaczenie: że osadzony zabłądził w lesie, a do tego przestawił mu się zegarek w komórce, stąd duże spóźnienie.
Są problemy - mówią sędziowie
Skazani zamiast siedzieć w domu, często wychodzą, piją alkohol, spotykają się z kolegami, bywa, że łamią prawo, np. kradnąc. A sąd często nawet o tym nie wie. Z czego to wynika? - Osoba taka w momencie, gdy stara się o dozór, przedstawia nam zaświadczenie o zatrudnieniu. A już za tydzień tam nie pracuje i my o tym nie wiemy. A w harmonogramie ma te godziny, kiedy np. na 8-9 godzin może wychodzić do pracy - tłumaczy sędzia. I wychodzi - tyle że zamiast do pracy idzie tam, gdzie ma tylko ochotę. Sprawa wychodzi, gdy coś się stanie (np. dopuści się przestępstwa) albo gdy w domu zjawi się kurator i osadzonego nie zastanie. Ale kurator, zgodnie z prawem, ma obowiązek stawiać się tylko raz w miesiącu.
Skazani, którzy nie wychodzą, ale siedzą w domu, też łamią prawo. Nierzadko mają donoszony przez znajomych alkohol, piją i wszczynają awantury. Bywa, że biją swoje żony, dzieci, stosują przemoc fizyczną i psychiczną. I nikt, w tym sąd, nic o tym nie wie. Do czasu.
"Dozoru nie udzielimy"
O dozór mogą się ubiegać skazani z wyrokiem do roku. Ale muszą mieć zgodę rodziny na zamieszkanie w domu. Co ważne, w miejscu zamieszkania musi być odpowiedni zasięg, by działały urządzenia elektroniczne, w tym bransoleta.
Są przypadki, że sąd dozoru nie udziela; pozostawia wniosek bez rozpoznania. Dzieje się tak wtedy, gdy nie ma zasięgu, ale nie tylko.
Bywa, że sąd nie zgadza się na dozór z powodu... braku toalety. - Dość często spotykamy się z sytuacją, gdzie nie ma w domu toalety. Jest ona kilkadziesiąt albo kilkanaście metrów od domu. Albo jest wspólna na klatce schodowej. I to jest problem - mówi sędzia Piotrowska-Kosmala. Jak dodaje, sąd każdorazowo bada w takim przypadku, czy rozszerzenie obszaru, w którym skazany ma przebywać (np. o tych kilkanaście metrów), nie wpłynie negatywnie na sposób odbywania kary pozbawienia wolności. Czyli czy skazany nie będzie tego wykorzystywał do odwiedzania sąsiadów albo spotykania się na zakrapianych alkoholem imprezach.
W ramach dozoru mogą chodzić do pracy, do kościoła czy na zakupy, ale w ściśle ustalonych w harmonogramie terminach. Harmonogram ustala sąd penitencjarny. Tyle że skazani często nie dotrzymują tych terminów.
System piszczy, gdy coś jest nie tak
System elektroniczny wie, kiedy skazany ma być w domu, a kiedy poza nim. Sąd bardzo szybko dostaje informację, że taka osoba zamiast siedzieć w domu, oddaliła się gdzieś w nieznane.
Sędziowie przyznają, że naruszeń harmonogramów jest dużo. Teoretycznie każde naruszenie mogłoby być podstawą cofnięcia dozoru, ale tak nie jest. Gdy nieustalone wcześniej pobyty poza domem są kilkuminutowe, nie ma problemu. Sąd do każdej sprawy podchodzi indywidualnie. Rozumie, gdy np. osadzony zejdzie do piwnicy, a tam nie ma zasięgu i urządzenie wskaże, że był gdzieś daleko i naruszył harmonogram. Albo wtedy, gdy pracuje w polu i w trakcie pracy nie spojrzy na zegarek.
Ale są też skazani, którzy reguły gry łamią nagminnie i nie ma ich w domu nawet po kilka czy kilkanaście godzin. Wtedy sąd może dozór elektroniczny uchylić. W ubiegłym roku do Sądu Okręgowego w Lublinie wpłynęło prawie 400 wniosków o dozór. Natomiast w 36 przypadkach sąd uchylił zezwolenie na odbywanie kary w takiej formie. W tym roku przypadków uchyleń było już 5.
Kilka godzin poza domem, bo poród?
Jeden ze skazanych w swoich wyjaśnieniach dla sądu napisał, że odwoził żonę do porodu, choć - jak ustalił sąd - żony nigdy nie miał i żadnego porodu nie było. Tłumaczenia są też inne. - Jeden z panów tłumaczył swoją kilkugodzinną nieobecność tym, że kopał grób dla kolegi, a potem był na uroczystości pogrzebowej - mówi sędzia Elżbieta Piotrowska-Kosmala, szefowa Wydziału Penitencjarnego w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Sprawę zbadał kurator, nic się nie potwierdziło.
Inny z dozorowanych oświadczył, że nie dojechał z pracy do domu na czas, bo samochód ugrzązł mu w błocie. Tyle że tego dnia były siarczyste mrozy. - I trudno byłoby przyjąć, że coś takiego mogło mieć miejsce - dodaje sędzia. Kolejne tłumaczenie: że osadzony zabłądził w lesie, a do tego przestawił mu się zegarek w komórce, stąd duże spóźnienie.
Są problemy - mówią sędziowie
Skazani zamiast siedzieć w domu, często wychodzą, piją alkohol, spotykają się z kolegami, bywa, że łamią prawo, np. kradnąc. A sąd często nawet o tym nie wie. Z czego to wynika? - Osoba taka w momencie, gdy stara się o dozór, przedstawia nam zaświadczenie o zatrudnieniu. A już za tydzień tam nie pracuje i my o tym nie wiemy. A w harmonogramie ma te godziny, kiedy np. na 8-9 godzin może wychodzić do pracy - tłumaczy sędzia. I wychodzi - tyle że zamiast do pracy idzie tam, gdzie ma tylko ochotę. Sprawa wychodzi, gdy coś się stanie (np. dopuści się przestępstwa) albo gdy w domu zjawi się kurator i osadzonego nie zastanie. Ale kurator, zgodnie z prawem, ma obowiązek stawiać się tylko raz w miesiącu.
Skazani, którzy nie wychodzą, ale siedzą w domu, też łamią prawo. Nierzadko mają donoszony przez znajomych alkohol, piją i wszczynają awantury. Bywa, że biją swoje żony, dzieci, stosują przemoc fizyczną i psychiczną. I nikt, w tym sąd, nic o tym nie wie. Do czasu.
"Dozoru nie udzielimy"
O dozór mogą się ubiegać skazani z wyrokiem do roku. Ale muszą mieć zgodę rodziny na zamieszkanie w domu. Co ważne, w miejscu zamieszkania musi być odpowiedni zasięg, by działały urządzenia elektroniczne, w tym bransoleta.
Są przypadki, że sąd dozoru nie udziela; pozostawia wniosek bez rozpoznania. Dzieje się tak wtedy, gdy nie ma zasięgu, ale nie tylko.
Bywa, że sąd nie zgadza się na dozór z powodu... braku toalety. - Dość często spotykamy się z sytuacją, gdzie nie ma w domu toalety. Jest ona kilkadziesiąt albo kilkanaście metrów od domu. Albo jest wspólna na klatce schodowej. I to jest problem - mówi sędzia Piotrowska-Kosmala. Jak dodaje, sąd każdorazowo bada w takim przypadku, czy rozszerzenie obszaru, w którym skazany ma przebywać (np. o tych kilkanaście metrów), nie wpłynie negatywnie na sposób odbywania kary pozbawienia wolności. Czyli czy skazany nie będzie tego wykorzystywał do odwiedzania sąsiadów albo spotykania się na zakrapianych alkoholem imprezach.
Najnowsze wiadomości
-
Gwałciciel nie może zbliżać się do 12-letniej ofiary
-
Wyłożyli pieniądze i chcą inwestować na PKS-ie
-
Lublin dostał 400 mln na najdroższą drogę w historii
-
"Jeszcze Polska..." Warka nagrywała w Lublinie hymn ZOBACZ
-
Warszawiacy na weekend wybierają nasze Roztocze. A my?
-
To pewne. "Koko Koko Euro Spoko" zabrzmi w Brukseli
-
Podejrzani o "przestępstwa seksualne" na dzieciach
-
Targi Lublin poślizgnęły się na płatnej Strefie Kibica
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
36 wniosków o powrót do celi. Skazani z obrożą ...
microb66
16.02.12, 18:53
Ale bełt!!! Kara zaostrzona odosobnieniem za brak sracza w domu!!!! Ha ha ha ha!!! Bo skazany może wychodzić do kibelka kilkanaście metrów od domu i spotkać się z kimś niepowołanym. A czy »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Gdzie urządzić przyjęcie komunijne w ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...



