Bezdomny pomógł wyprać mafii paliwowej 22 mln zł

Karol Adamaszek
09.02.2012 , aktualizacja: 09.02.2012 14:40
A A A Drukuj
Mafia paliwowa zrobiła prezesem firmy krzaka bezdomnego z Sosnowca, a "słup" szybko zamienił się w rzutkiego menedżera. Pomógł wyprać gangsterom ponad 22 miliony złotych
akta sprawy
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA
akta sprawy
To nie scenariusz filmu, a ustalenia speców od przestępczości zorganizowanej z Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie.

Jej śledczy ścigają tzw. gangi paliwowe z całej Polski. Z jednej sprawy wykluwają się kolejne. W postępowaniach powtarzają się te same nazwiska i firmy, często właśnie z Lublina lub okolic.

Przestępcy legalnie kupują olej opałowy. Służy do ogrzewania domów, więc jest obłożony znacznie niższymi podatkami (akcyzą i VAT-em) niż napędowy. Opał odbarwiają, a potem szukają sposobu, aby go sprzedać dalej, najczęściej do niewielkich stacji.

Nie inaczej działał gang Krzysztofa W. i Mariana M., którym lubelska prokuratura przypisuje przestępstwa na ogromną skalę. Śledczy szacują, że między listopadem 2007 roku a sierpniem 2008 skarb państwa stracił na podatkach (a gangsterzy zarobili) ponad 50 milionów złotych.

Dla Sądu Okręgowego w Lublinie szykuje się więc sprawa gigant. Sam akt oskarżenia liczy aż 317 stron, a akta 47 opasłych tomów. Podejrzanych jest 19 osób.

Sąd zdecyduje też o winie 41-letniego Dariusza B. Spośród wszystkich oskarżonych wyróżnia go ostatni adres zamieszkania: noclegownia dla bezdomnych prowadzona przez Caritas w Sosnowcu przy ul. Kaliskiej.

- Przychodził do nas wieczorem. Wychodził rano. Niczym się nie wyróżniał - usłyszeliśmy w noclegowni.

Skąd bezdomny w milionowym przekręcie?

- To dość stary i oklepany patent - przyznaje prokurator Andrzej Jeżyński. - Bezdomnego wyszukuje się np. w okolicach dworca. Oferuje się pieniądze, myje, goli, daje nowe ubranie i prowadzi do banku, aby dał swoje nazwisko transakcji. Taki ktoś niewiele ryzykuje. Poprawia mu się życie, a nawet jak trafi do więzienia, to będzie miał cieplej niż na dworcu - tłumaczy.

22 listopada 2007 roku Dariusz B. zostaje nowym i jedynym właścicielem oraz prezesem zarządu katowickiego Elmareksu. Ślusarz po zawodówce, bez grosza przy duszy, przejmuje istniejącą od ośmiu lat spółkę. Nie ma mowy o przypadku. Z bezdomnym ściśle współpracuje uważany za jednego z hersztów paliwowej bandy Piotr J. ps. "Mały".

Po co komuś Elmarex? Aby wystawiać faktury na olej napędowy, przerobiony z opałowego i tym samym go legalizować.

Dariusz B. wspomina: - Podpisywałem czyste kartki papieru, które oddawałem Piotrowi J. Zawieziono mnie do notariusza. Kazano założyć konta w bankach.

Bezdomny szybko z figuranta staje się rzutkim menedżerem. Robi przelewy, wypłaca gotówkę, namawia przyjaciółkę do użyczenia mu swojego konta. Operuje milionami złotych.

Lubelski przedsiębiorca zeznaje: - Dariusz B. zaproponował mi kupno oleju poniżej cen Orlenu. Obiecał nawet załatwić transport. Zerwaliśmy z nim współpracę, bo nie dostarczył zaświadczeń o niezaleganiu z podatkami, a gdy byłem kilka razy w siedzibie jego spółki, nikogo nie zastałem.

Prokuratura uważa, że Dariusz B. wcale nie utrzymywał się z finansowych ochłapów rzucanych mu przez gang. Od każdego litra sfałszowanej ropy sprzedawanej przez Elmarex brał od pięciu do ośmiu groszy. Przez firmę przeszło osiem milionów litrów paliwa. Dzięki temu bezdomny razem z Piotrem J., w niespełna rok zarobił ponad 700 tysięcy złotych, a gang wyprał w Elmareksie 22 miliony!

- Poczuł swoje pięć minut i je wykorzystał - ocenia Dariusza B. jeden z prokuratorów. Mężczyzna czeka na proces w areszcie.

Zobacz też Co Lublin zbudował i zbuduje za kasę z UE



Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

Polub nas na Facebooku