Przy budce z kebabami. Polak napluł Turkowi w twarz?

Karol Adamaszek
07.02.2012 , aktualizacja: 07.02.2012 13:14
A A A Drukuj
Odmowa zapłaty za kebaby i naplucie w twarz sprzedawcy tureckiego pochodzenia miało być przyczyną ataku Tunezyjczyka na mieszkańca Lublina, niedaleko popularnego klubu "Fashion"
Kebab
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Kebab
W nocy z pierwszego na drugiego października ub. roku Turek Makni G. i Tunezyjczyk Amor M. handlowali kebabami z samochodu przy popularnym w Lublinie klubie "Fashion".

Tuż przed godziną trzecią w nocy lokal opuścił Marcel J. Razem z ze znajomymi, w tym dwiema kobietami postanowił kupić kebaby.

Marcel J. pokłócił z się Turkiem co do zamówienia i odszedł w kierunku sąsiedniego parkingu. Wówczas dobiegł do niego Makni G. i zaczął się z nim szarpać.

Prokuratura uważa, że do bijatyki przyłączył się również Amor M., który bił Polaka w plecy i dźgnął go nożem w łopatkę, poważnie przy tym raniąc.

Z relacji świadków wynika, że Marcelowi J. udało się oswobodzić i wbiec do "Fashion", gdzie pomogli mu ochroniarze. Po wezwaniu jednego z nich Tunezyjczyk oddał nóż. Amora M. zatrzymała policja. Został tymczasowo aresztowany, a prokuratura oskarżyła go usiłowanie zabójstwa.

Grozi mu nawet dożywocie.

Początkowo mężczyzna odmawiał składania wyjaśnień. Potem ze śledczymi rozmawiał już chętniej.

Relacjonował, że jego kolega Turek nie przyjął zamówienia od Marcela J., bo ten wepchał się w kolejkę, a potem napluł Makniemu G. w twarz.

Amor M. zaprzeczył jakoby zabrał nóż (o długości ostrza 22 cm) z budy z kebabami. Gdy dobiegł do szarpiącego się Polaka z Turkiem, nóż leżał obok Marcela J.

- Wziąłem go, ale działałem w samoobronie - stwierdził Tunezyjczyk. Tej wersji wiary nie dał wiary prokurator.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Polub nas na Facebooku