Płacą i płaczą. Nowe ubezpieczenia pogrążą szpitale?
04.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 21:05
Na posiedzeniu Konwentu Powiatów Województwa Lubelskiego starostowie apelowali do Ministerstwa Zdrowia o zniesienie obowiązku ubezpieczenia od zdarzeń medycznych
Pierwsze szpitale na Lubelszczyźnie zaczynają się ubezpieczać na wypadek błędów lekarskich. Większość jednak liczy na to, że ministerstwo zniesie uciążliwy obowiązek wprowadzony od początku roku. Apeluje o to też Konwent Powiatów Lubelszczyzny
ZOBACZ TAKŻE
- Nie będzie fuzji szpitali? "Wszystko jest możliwe" (30-01-12, 16:26)
- Marszałek chce połączyć 3 lubelskie szpitale. Uda się? (21-11-11, 08:00)
Obowiązkowe ubezpieczenie od zdarzeń medycznych wprowadziła Ustawa o działalności leczniczej. Od stycznia wszystkie szpitale powinny mieć takie ubezpieczenie. Chodzi o to, aby w przypadku błędu lekarza pacjent nie musiał swoich praw dochodzić przez sądem. Teraz wystarczy, że zgłosi się do Wojewódzkiej Komisji do spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych. Przyjmuje ona wnioski od pacjentów, którzy ucierpieli na skutek błędu lekarskiego. Komisja w ciągu czterech miesięcy rozpatruje sprawę i decyduje, czy danej osobie odszkodowanie się należy, czy nie.
Jak się okazuje, nowe rozwiązania spowodowały, że szpitale będą musiały wydawać krocie na ubezpieczenia. - To dla nas poważne obciążenie. Do tej pory opłacaliśmy składkę OC. To koszt 152 tys. zł rocznie. Szacujemy, że za pełne ubezpieczenie będziemy musieli zapłacić dodatkowo 400 tys. zł. Wynika to z tego, że nasz szpital prowadzi wiele zabiegów specjalistycznych, które są obciążone ryzykiem różnych zdarzeń. Nie stać nas na takie koszty - mówi Mirosława Borowiec, dyrektor szpitala kolejowego.
W podobnym tonie wypowiada się szef szpitala klinicznego nr 4 przy ul. Jaczewskiego. - Zdecydowanie protestujemy przeciwko nowym zasadom. Według wstępnych szacunków dodatkowe ubezpieczenie kosztowałoby nas ok. 700 tys. zł. Z tymi, za które płacimy do tej pory [OC i majątkowe - red.] byłby to wydatek 2 mln zł. A kontrakty z NFZ są na tym samym poziomie. Nie mamy rezerw, więc musielibyśmy się zadłużać - wyjaśnia Marian Przylepa, dyrektor PSK 4. Mimo narzekań obie placówki ogłosiły przetargi na wybór ubezpieczyciela. Pierwsze zakończyły się fiaskiem, bo nikt do nich się nie zgłosił. A na rynku jest tylko jeden, który oferuje taki pakiet. To PZU.
Wczoraj szefów szpitali na Lubelszczyźnie poparli starostowie. Konwent Powiatów Województwa Lubelskiego przyjął stanowisko dotyczące dodatkowego ubezpieczenia. Czytamy w nim, że Konwent oczekuje zmian w ustawie "poprzez wyłączenie ubezpieczenia z tytułu zdarzeń medycznych z katalogu ubezpieczeń obowiązkowych". Starostowie apelują, aby pozostawić wybór co do dodatkowego ubezpieczenia samym szpitalom.
Mimo że ustawa poza obowiązkiem ubezpieczenia nie nakłada żadnych konsekwencji, jeśli palcówka go nie ma, to dyrektorzy podpisują umowy z ubezpieczycielem. Tak zrobił Piotr Matej, szef szpitala w Krasnymstawie. - Oczywiście wszyscy jesteśmy solidarni, że tego ubezpieczenia nie powinno być. Tylko każdy z nas odpowiada za swoją placówkę. Ponieważ jesteśmy szpitalem akredytowanym i spełniamy wszystkie najsurowsze wymogi, postanowiłem, że podpiszę umowę. Koszt? OC to 120 tys. zł. Ubezpieczenie od zdarzeń medycznych - 295 tys. A to niejedyne wyższe koszty w tym roku. Przecież trzeba dodać wyższą płacę minimalną i składkę rentową. To wszystko spowoduje dodatkowe obciążenia dla szpitala, około miliona złotych. Ale jaki mam wybór. Płacę i płaczę - mówi obrazowo Matej.
Podobnie swoją decyzję argumentuje Piotr Rybak, dyrektor szpitala w Łęcznej. - Mimo że w ubiegłych latach nie zdarzały się przypadki błędów medycznych w naszym szpitalu, to jednak się ubezpieczyliśmy. Zapłaciliśmy 550 tys. zł. Nie mogłem sobie pozwolić, abyśmy pozostali bez takiego zabezpieczenia - wyjaśnia Rybak. Jak udało nam się ustalić, od zdarzeń medycznych ubezpieczyło się jeszcze kilka szpitali w województwie, m.in. w Janowie Lubelskim i Hrubieszowie.
Jak się okazuje, nowe rozwiązania spowodowały, że szpitale będą musiały wydawać krocie na ubezpieczenia. - To dla nas poważne obciążenie. Do tej pory opłacaliśmy składkę OC. To koszt 152 tys. zł rocznie. Szacujemy, że za pełne ubezpieczenie będziemy musieli zapłacić dodatkowo 400 tys. zł. Wynika to z tego, że nasz szpital prowadzi wiele zabiegów specjalistycznych, które są obciążone ryzykiem różnych zdarzeń. Nie stać nas na takie koszty - mówi Mirosława Borowiec, dyrektor szpitala kolejowego.
W podobnym tonie wypowiada się szef szpitala klinicznego nr 4 przy ul. Jaczewskiego. - Zdecydowanie protestujemy przeciwko nowym zasadom. Według wstępnych szacunków dodatkowe ubezpieczenie kosztowałoby nas ok. 700 tys. zł. Z tymi, za które płacimy do tej pory [OC i majątkowe - red.] byłby to wydatek 2 mln zł. A kontrakty z NFZ są na tym samym poziomie. Nie mamy rezerw, więc musielibyśmy się zadłużać - wyjaśnia Marian Przylepa, dyrektor PSK 4. Mimo narzekań obie placówki ogłosiły przetargi na wybór ubezpieczyciela. Pierwsze zakończyły się fiaskiem, bo nikt do nich się nie zgłosił. A na rynku jest tylko jeden, który oferuje taki pakiet. To PZU.
Wczoraj szefów szpitali na Lubelszczyźnie poparli starostowie. Konwent Powiatów Województwa Lubelskiego przyjął stanowisko dotyczące dodatkowego ubezpieczenia. Czytamy w nim, że Konwent oczekuje zmian w ustawie "poprzez wyłączenie ubezpieczenia z tytułu zdarzeń medycznych z katalogu ubezpieczeń obowiązkowych". Starostowie apelują, aby pozostawić wybór co do dodatkowego ubezpieczenia samym szpitalom.
Mimo że ustawa poza obowiązkiem ubezpieczenia nie nakłada żadnych konsekwencji, jeśli palcówka go nie ma, to dyrektorzy podpisują umowy z ubezpieczycielem. Tak zrobił Piotr Matej, szef szpitala w Krasnymstawie. - Oczywiście wszyscy jesteśmy solidarni, że tego ubezpieczenia nie powinno być. Tylko każdy z nas odpowiada za swoją placówkę. Ponieważ jesteśmy szpitalem akredytowanym i spełniamy wszystkie najsurowsze wymogi, postanowiłem, że podpiszę umowę. Koszt? OC to 120 tys. zł. Ubezpieczenie od zdarzeń medycznych - 295 tys. A to niejedyne wyższe koszty w tym roku. Przecież trzeba dodać wyższą płacę minimalną i składkę rentową. To wszystko spowoduje dodatkowe obciążenia dla szpitala, około miliona złotych. Ale jaki mam wybór. Płacę i płaczę - mówi obrazowo Matej.
Podobnie swoją decyzję argumentuje Piotr Rybak, dyrektor szpitala w Łęcznej. - Mimo że w ubiegłych latach nie zdarzały się przypadki błędów medycznych w naszym szpitalu, to jednak się ubezpieczyliśmy. Zapłaciliśmy 550 tys. zł. Nie mogłem sobie pozwolić, abyśmy pozostali bez takiego zabezpieczenia - wyjaśnia Rybak. Jak udało nam się ustalić, od zdarzeń medycznych ubezpieczyło się jeszcze kilka szpitali w województwie, m.in. w Janowie Lubelskim i Hrubieszowie.
Najnowsze wiadomości
-
Wyłożyli pieniądze i chcą inwestować na PKS-ie
-
Lublin dostał 400 mln na najdroższą drogę w historii
-
"Jeszcze Polska..." Warka nagrywała w Lublinie hymn ZOBACZ
-
Warszawiacy na weekend wybierają nasze Roztocze. A my?
-
To pewne. "Koko Koko Euro Spoko" zabrzmi w Brukseli
-
Podejrzani o "przestępstwa seksualne" na dzieciach
-
Targi Lublin poślizgnęły się na płatnej Strefie Kibica
-
List ws. Pietrasiewicza. "Lublin zdobywa ponurą sławę"
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Płacą i płaczą. Nowe ubezpieczenia pogrążą szpi...
hektor51
04.02.12, 23:22
Ten rząd schodzi na psy. Co ustawa to kolejny bubel. Panowie, a może by tak się ubezpieczyli od odpowiedzialności cywilnej samo le. To wszak zawód ryzyka, a zarobki mają takie że ich stać. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Gdzie urządzić przyjęcie komunijne w ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...


