Małe firmy na krawędzi upadku po współpracy z UMCS

Paweł P. Reszka
01.02.2012 , aktualizacja: 01.02.2012 08:22
A A A Drukuj
Jak UMCS oszczędza. Uniwersytet nie zapłacił grupie drobnych przedsiębiorców ponad miliona złotych za prace przy budynku Instytut Nauk o Ziemi. Firmy znalazły się na krawędzi bankructwa. Sprawę rozstrzygnie sąd
Budynek Instytutu Nauk o Ziemi
Fot. Rafał Michałowski / AG
Budynek Instytutu Nauk o Ziemi
Artur Olesiejuk prowadzi w Lublinie niewielką firmę budowlaną. Ma 13 pracowników, jest znany w branży, działa na rynku od 1993 r. Współpracował niemal ze wszystkimi publicznymi uczelniami w Lublinie. Remontował rektorat i akademiki Uniwersytetu Medycznego, prowadził też prace przy domach studenckich Uniwersytetu Przyrodniczego. O skutkach swojej ostatniej współpracy z UMCS opowiada: - Do mojej firmy zapukało dwóch komorników. Po latach ciężkiej, uczciwej pracy z dnia na dzień stanąłem na krawędzi bankructwa. Straciłem sporo zdrowia i zaufanie u części kontrahentów - mówi Olesiejuk.

Miało być 1,2 mln - nie ma ani grosza

Ale po kolei. Wiosną 2009 r. grupa przedsiębiorców z Lubelszczyzny zawiązuje konsorcjum. W jego skład wchodzą cztery małe firmy - budowlane, wodno - kanalizacyjne, zajmujące się instalacjami elektrycznymi i gazowymi. Na czele konsorcjum staje Artur Olesiejuk. Przedsiębiorcy chcą walczyć o atrakcyjny kontrakt z UMCS. Chodzi o prace wykończeniowe przy budynku Instytutu Nauk o Ziemi przy ul. Głębokiej. Konsorcjum wygrywa wart około 10 mln złotych przetarg. Prace ruszają. UMCS wiosną ubiegłego roku odbiera budynek. W maju przedsiębiorcy wystawiają uczelni ostatnią fakturę - wynosi ponad 1,2 mln zł.

Olesiejuk: - Gdy jeszcze trwały prace, zorientowaliśmy się, że koszty wyniosą więcej niż uczelnia zakładała. O ponad 300 tys. To efekt błędów w dokumentacji - kosztorysie inwestorskim. Niektóre prace zostały po prostu niedoszacowane. Nie widzieliśmy oczywiście powodu, dla którego mielibyśmy dokładać do interesu. Dodaliśmy więc tę kwotę do faktury. Uczelnia poprosiła nas, byśmy rozłożyli fakturę na dwie mniejsze - po 900 tys. i 300 tys. by łatwiej im było je spłacić. Budynek był finansowany z funduszy unijnych i UMCS nie mógł przekroczyć budżetu. Część pieniędzy więc uniwersytet miał nam zapłacić z własnych środków.

Ale do tej pory nie zapłacił ani grosza z 1,2 mln. Uczelnia twierdzi, że w przypadku jednej z faktur (większej) brakuje ważnego dokumentu (tzw. kosztorysu powykonawczego), a druga jest "niezasadna".

UMCS wbija gwóźdź do trumny

- My ze swej strony uważamy, że złożyliśmy wszystkie niezbędne dokumenty, praca została wykonana i odebrana ale mimo wezwań nie możemy doprosić się o pieniądze - mówi Olesiejuk. - Dla niewielkich firm, takich jak nasze, zaległość wynosząca ponad milion złotych to po prostu gwóźdź do trumny. Część materiałów biorę z hurtowni na kredyt. Płacę, gdy mnie płacą. Ale co zrobić, gdy nie dostaję pieniędzy?

Dostawca materiałów budowlanych, któremu Olesiejuk zalegał z płatnościami pozwał go i wygrał, przedsiębiorca otrzymał nakaz zapłaty, a same koszty komornicze, które musiał też spłacić, wyniosły 30 tys. złotych.

Pieniędzy z UMCS nie ma - są długi do spłacenia

Waldemar Kuśmirski, inny z członków konsorcjum (prace wykończeniowe): - By spłacić swoje zobowiązania, musiałem zaciągnąć kredyt - 400 tys. zł. Wciąż boje się, że mogę stać się niewypłacalny. Przez lata dorobiłem się zaufania u kontrahentów, dobrych upustów. Wiele z nich teraz straciłem.

Krzysztof Mikołajewski, kolejny członek konsorcjum (roboty elektryczne i sanitarne): - Przez pół roku obawiałem się, czy dam radę przetrwać. Udało się. Ale do firmy dołożyłem 300 tys. z własnych oszczędności.

- Każdy z nas, miał wcześniej doświadczenie we współpracy z uczelniami, tylko ja na rzecz UMCS wykonuję prace od kilkunastu lat. Ale nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by uczelnia mi nie zapłaciła. Czuję się oszukany - dodaje Artur Olesiejuk

Sprawą na początku lutego zajmie się sąd okręgowy w Lublinie, do którego przedsiębiorcy wnieśli pozew.

Uniwersytet: bez komentarza

Anna Guzowska, rzeczniczka uniwersytetu poinformowała nas, że do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd uczelnia nie będzie udzielała komentarzy na ten temat.

W styczniu pisaliśmy o tym, że UMCS - kierowany przez rektora prof. Andrzeja Dąbrowskiego oraz kanclerza dr Mirosława Urbanka - nie płaci też Asseco Poland za wdrożenie systemu informatycznego, który miał zrewolucjonizować pracę uczelni. Uniwersytet tłumaczy, że system nie działa, jak powinien. Firma wypowiedziała umowę z UMCS i grozi sądem. Chodzi o kilka milionów złotych.

Przeczytaj także: Zobacz jak UMCS świeci na... tęczowo



Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 91 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Polub nas na Facebooku