Kraj bez galerii, show - biznes bez oklasków

Danuta Majka
28.01.2012 , aktualizacja: 27.01.2012 21:49
A A A Drukuj
Paweł Laufer prezentuje Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA Paweł Laufer prezentuje "Raport o stanie kultury niezależnej i NGO na Białorusi"
Na Białorusi artyści nie mają gdzie pokazywać obrazów, a muzycy nie są nagradzani oklaskami, bo to zabronione. Mimo tego sztuka zmienia kraj, a Europa dowiaduje się o tym, dzięki lublinianom
Jak pokazać Białoruś Polakom i mieszkańcom zachodniej Europy, żeby przykuć ich uwagę? Co zrobić, żeby materiał był ciekawy jak lifestyle'owy magazyn? - takie pytania zadawał sobie Paweł Laufer, wicenaczelny lubelskiego miesięcznika "Kultura Enter", bo uznał, że o Białorusi świat wie o wiele za mało. Postanowił, że trzeba zrobić bestseller, coś, co urzędnik unijny będzie chciał czytać przy kawie. A urzędnik unijny jest tu ważny, bo jeżeli poruszy go los białoruskich artystów, to da pieniądze na projekty, które mogą im pomóc.

I choć wydany jako numer specjalny "Kultury Enter" dokument nazywa się "Raport o stanie kultury niezależnej i NGO na Białorusi", co sugeruje ciężki naukowy kaliber, to w środku znajdujemy pasjonujące rozmowy z artystami i osobami związanymi z organizacjami pozarządowymi. Oczywiście nie są to artyści z oficjalnego prorządowego nurtu, tylko reprezentanci kultury podziemnej, którzy wyrażają reformatorskie i demokratyczne pragnienia Białorusinów. - We współczesnej Białorusi twórca pozbawiony poglądów politycznych wygląda jakoś dziko. W Niemczech można powiedzieć, że nie interesuje mnie polityka i sprawy Bundestagu. U nas jednak żyć bez konkretnych poglądów po prostu się nie da - mówi autorom "Raportu" Lawon Wolski, białoruski muzyk i literat, legenda alternatywnej sztuki w kraju. W tej samej rozmowie Lawon Wolski dodaje: - O jakim białoruskim show-biznesie można mówić, jeśli w państwie zabronione są oklaski? [Ostatnie akcje protestacyjne w Białorusi miały charakter niemy: ludzie zbierają się na placach i klaszczą. To właśnie klaskanie stało się powodem brutalnych zatrzymań - informują autorzy "Raportu"].

A Artur Klinau, białoruski pisarz, redaktor naczelny niezależnego almanachu o sztuce "pARTisan", uzupełnia ten obraz, zauważając, że galerie, centra sztuki czy istnienie kuratorów to w cywilizowanym kraju standardowa infrastruktura artystyczna. - Takiej infrastruktury w Białorusi nigdy nie było i nie ma - pisze Klinau.

"Raport" diagnozuje sytuację rynku wydawniczego i literatury, teatru i kina, sceny muzycznej i sztuk plastycznych, języka białoruskiego i praw człowieka, edukacji i organizacji pozarządowych. - To żywy głos ludzi, którzy kulturę niezależną na Białorusi tworzą - zwraca uwagę Laufer.

Jednym z autorów "Raportu" jest także obrońca praw człowieka Aleś Bialacki, który został skazany na cztery i pół roku łagru. Swój artykuł o działalności obrońców praw człowieka na Białorusi oddał na godzinę przed aresztowaniem...

"Raport" ma nie tylko popularyzować wiedzę o niezależnych, prodemokratycznych środowiskach Białorusi, ma też pokazać, jakie są potrzeby tamtejszych organizacji i jak mogą odpowiadać na nie instytucje z Europy, żeby pomoc była skuteczna. - Rola organizacji z zagranicy powinna polegać na tym, że przejmują pałeczkę od białoruskich partnerów tam, gdzie ci już nie mogą dalej działać, bo krępują ich bariery administracyjne - mówi Laufer i wyjaśnia: - Na przykład organizacje białoruskie nie mogą ubiegać się o środki unijne, fundusze wyszehradzkie czy granty polskiego rządu, wtedy wkraczamy my jako partnerzy i realizujemy projekty wspólnie.

"Raport" był już prezentowany w Parlamencie Europejskim i na forum Krajów Partnerstwa Wschodniego, jest też dostępny na wielu zagranicznych portalach, ale jego promocja dopiero się zaczyna. W Lublinie można go otrzymać m.in. w Warsztatach Kultury, Galerii Labirynt czy Bibliotece Łopacińskiego.

To pierwszy z takich dokumentów, które zamierza przygotować "Kultura Enter". Cykl będzie obejmował siedem opracowań, każde poświęcone innemu krajowi tzw. postsowieckiemu, następny, który ukaże się w tym roku, będzie prezentował Ukrainę.

Wszystkie części zostaną wydane po polsku, angielsku, w języku kraju, którego dotyczą oraz po rosyjsku, dzięki czemu będą zrozumiałe we wszystkich krajach, które były częścią Związku Radzieckiego, a dziś są niezależne, bo jeszcze jednym celem tych opracowań jest to, aby niezależne środowiska artystyczne i NGO-sy w krajach poradzieckich dowiedziały się wzajemnie o sobie i zaczęły współpracować.

notka

Przygotowanie i wydanie raportu kosztowało 170 tys. zł. Współfinansowało go Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Polub nas na Facebooku