Biegły, były policjant: "Nie karać za ściąganie muzyki"
24.01.2012
, aktualizacja: 24.01.2012 13:09
Mariusz Walas przez lata w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Lublinie był szefem sekcji do walki z przestępczością komputerową. Dziś jest emerytowanym oficerem policji, biegłym sądowym z zakresu legalności oprogramowania komputerowego i fonografii. Reporterce TOK FM mówi o swoim stosunku do ACTA, o tym, czy zaskoczyły go protesty internautów i zachowanie rządu. Opowiada też, jak na co dzień bada komputery.
ZOBACZ TAKŻE
- Ruch Palikota założy dzisiaj w Sejmie maski. "Solidarność z manifestującymi" (26-01-12, 09:09)
- Czy internautom wolno więcej? Kultura nie istnieje bez odbiorców (i ich pieniędzy) (25-01-12, 12:27)
- ACTA. Maturzysta organizuje manifestację. Z ONR WIDEO (24-01-12, 14:55)
- Kradli torebki "na wyrwę", w końcu ich złapali. ZOBACZ (24-01-12, 13:24)
- Boni: Za późno na wycofanie się, do ACTA dodamy klauzulę bezpieczeństwa (24-01-12, 09:06)
- Manifestacja przeciw ACTA. Jeśli nie środa, to czwartek? (23-01-12, 16:23)
- Palikot nawołuje: Blokujcie, ale nie strony państwowe. Tusk ma Facebooka..." (23-01-12, 12:28)
TOK FM: Przez wiele lat szefował Pan jednostce policji, zajmującej się przestępczością komputerową. Dziś jest Pan biegłym sądowym. Jak, jako fachowiec, ocenia Pan porozumienie ACTA?
Mariusz Walas: - Sam dokument ACTA jest na takim stopniu abstrakcji sformułowany, że trudno mówić o szczegółach i rozważać, czy on będzie dla nas dobry czy zły. To czego jestem pewien to, że twórcy, których utwory są wykorzystywane w sieci, nie mogą być dalej krzywdzeni.
Ale pojawiają się głosy, że ACTA to cenzurowanie internetu
- Wszystko zależy od przepisów wykonawczych do tego porozumienia, bo diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach. Zapisy muszą być precyzyjne i konkretne.
Ale czy przepisy generalnie są w stanie wyeliminować z sieci nielegalne MP3 czy filmy?
- Ja uważam, że trzeba próbować, choć to trudne. Internet ma to do siebie, że nie ma granic. Ale ja nie odbieram tego jako cenzurowania sieci. Wierzę, że będzie to wykorzystane rzeczywiście do zwalczania naruszeń własności intelektualnej w internecie.
Pan na co dzień bada komputery, szuka pan m.in. nielegalnych plików. O jakich ilościach mówimy?
- To są ogromne ilości, najbardziej świeże nowości filmowe od razu trafiają do sieci. To jest taka nieustanna walka między policjantami, coraz lepiej wyszkolonymi, a osobami, które udostępniają najróżniejsze treści w sieci. Ja uważam, że trzeba dopasowywać prawo do szybko rozwijających się nowości internetowych i technicznych.
Na jakie pliki pan ostatnio trafił w trakcie pracy biegłego?
- Np. na film "Och Karol 2". Najczęściej to firmy producenckie, fonograficzne, czyli pokrzywdzeni, zgłaszają się do prokuratury wskazując numery IP komputerów, których użytkownicy rozpowszechniali nielegalnie filmy czy muzykę. Policja zabezpiecza komputery i do moich obowiązków należy przeszukanie komputera. Jako biegły odnajduję nielegalne pliki, opisuję je i przedkładam na żądanie policji, prokuratury albo sądu.
Wiem, że w ubiegłym roku przejrzał pan ponad sto komputerów. Jak dużo plików pan znajduje?
- Zdarzało mi się pracować nad komputerami, gdzie były zbiory kilkutysięczne i rozpowszechniano je przez programy P2P (peer to peer). Czasami niektórzy użytkownicy komputerów próbują ukrywać nielegalne pliki w swoich komputerach. Zakładają hasła, tworzą nowe katalogi, wierząc, że nikt do nich nie zajrzy. Ale to błędne założenie.
Dziś ci, którzy pobierają pliki z sieci nie są karani. Ale to może się zmienić. Pan uważa, że powinni ponosić konsekwencje?
- Dziś polskie prawo dopuszcza pobieranie muzyki i filmów i osoby takie nie są narażone na odpowiedzialność. Czy będzie zmiana? To zależy od tego, jak będą sformułowane akty wykonawcze do tych nowych przepisów. Ale moim zdaniem, ustawa o prawie autorskim i tak jest wystarczająco restrykcyjna w porównaniu z kilkoma innymi krajami. Jestem za tym, żeby osób pobierających muzykę czy filmy nie karać.
Zaskoczyło Pana stanowisko polskich internautów, to blokowanie stron, cyberataki?
- Nie zaskoczyło mnie to. W Lublinie był taki atak przed lat, gdy planowana była podwyżka cen biletów, gdy hakerzy zablokowali strony MPK. Dziś to co się dzieje, pokazuje czarną stronę internetu. Chciałbym wierzyć w to, że są to wolnomyśliciele i osoby, którym zależy wyłącznie na wolności. Ale podejrzewam, że w znacznej mierze są to ludzie, którym nie pasuje chęć ogarnięcia tego w jakieś sztywniejsze ramy prawne. Młodzież, która lubi się buntować.
A coś pana zaskoczyło w związku z ACTA?
- Tak, zaskoczyło mnie to, że rząd tak utajniał swoje uzgodnienia przed podpisaniem tego dokumentu. I dopiero w ostatniej chwili wyszło na jaw, że mamy coś podpisać. Może rząd obawiał się wcześniej takich reakcji. Sam jestem ciekaw, co będzie dalej.
Mariusz Walas: - Sam dokument ACTA jest na takim stopniu abstrakcji sformułowany, że trudno mówić o szczegółach i rozważać, czy on będzie dla nas dobry czy zły. To czego jestem pewien to, że twórcy, których utwory są wykorzystywane w sieci, nie mogą być dalej krzywdzeni.
Ale pojawiają się głosy, że ACTA to cenzurowanie internetu
- Wszystko zależy od przepisów wykonawczych do tego porozumienia, bo diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach. Zapisy muszą być precyzyjne i konkretne.
Ale czy przepisy generalnie są w stanie wyeliminować z sieci nielegalne MP3 czy filmy?
- Ja uważam, że trzeba próbować, choć to trudne. Internet ma to do siebie, że nie ma granic. Ale ja nie odbieram tego jako cenzurowania sieci. Wierzę, że będzie to wykorzystane rzeczywiście do zwalczania naruszeń własności intelektualnej w internecie.
Pan na co dzień bada komputery, szuka pan m.in. nielegalnych plików. O jakich ilościach mówimy?
- To są ogromne ilości, najbardziej świeże nowości filmowe od razu trafiają do sieci. To jest taka nieustanna walka między policjantami, coraz lepiej wyszkolonymi, a osobami, które udostępniają najróżniejsze treści w sieci. Ja uważam, że trzeba dopasowywać prawo do szybko rozwijających się nowości internetowych i technicznych.
Na jakie pliki pan ostatnio trafił w trakcie pracy biegłego?
- Np. na film "Och Karol 2". Najczęściej to firmy producenckie, fonograficzne, czyli pokrzywdzeni, zgłaszają się do prokuratury wskazując numery IP komputerów, których użytkownicy rozpowszechniali nielegalnie filmy czy muzykę. Policja zabezpiecza komputery i do moich obowiązków należy przeszukanie komputera. Jako biegły odnajduję nielegalne pliki, opisuję je i przedkładam na żądanie policji, prokuratury albo sądu.
Wiem, że w ubiegłym roku przejrzał pan ponad sto komputerów. Jak dużo plików pan znajduje?
- Zdarzało mi się pracować nad komputerami, gdzie były zbiory kilkutysięczne i rozpowszechniano je przez programy P2P (peer to peer). Czasami niektórzy użytkownicy komputerów próbują ukrywać nielegalne pliki w swoich komputerach. Zakładają hasła, tworzą nowe katalogi, wierząc, że nikt do nich nie zajrzy. Ale to błędne założenie.
Dziś ci, którzy pobierają pliki z sieci nie są karani. Ale to może się zmienić. Pan uważa, że powinni ponosić konsekwencje?
- Dziś polskie prawo dopuszcza pobieranie muzyki i filmów i osoby takie nie są narażone na odpowiedzialność. Czy będzie zmiana? To zależy od tego, jak będą sformułowane akty wykonawcze do tych nowych przepisów. Ale moim zdaniem, ustawa o prawie autorskim i tak jest wystarczająco restrykcyjna w porównaniu z kilkoma innymi krajami. Jestem za tym, żeby osób pobierających muzykę czy filmy nie karać.
Zaskoczyło Pana stanowisko polskich internautów, to blokowanie stron, cyberataki?
- Nie zaskoczyło mnie to. W Lublinie był taki atak przed lat, gdy planowana była podwyżka cen biletów, gdy hakerzy zablokowali strony MPK. Dziś to co się dzieje, pokazuje czarną stronę internetu. Chciałbym wierzyć w to, że są to wolnomyśliciele i osoby, którym zależy wyłącznie na wolności. Ale podejrzewam, że w znacznej mierze są to ludzie, którym nie pasuje chęć ogarnięcia tego w jakieś sztywniejsze ramy prawne. Młodzież, która lubi się buntować.
A coś pana zaskoczyło w związku z ACTA?
- Tak, zaskoczyło mnie to, że rząd tak utajniał swoje uzgodnienia przed podpisaniem tego dokumentu. I dopiero w ostatniej chwili wyszło na jaw, że mamy coś podpisać. Może rząd obawiał się wcześniej takich reakcji. Sam jestem ciekaw, co będzie dalej.
Najnowsze wiadomości
-
"Jarzębina" w drodze do Brukseli. Z "Koko Euro Spoko"
-
Biłgoraj. Policjanci wyłapują narkotykowych dilerów
-
PO na grillu. Mucha z gitarą śpiewa Kaczmarskiego FOTO
-
Lublin ma drzewko radiowej "Trójki". Lipę "Baranek" ZOBACZ
-
Rodzinna tragedia. Ojciec zabił córki i się powiesił
-
Posada nie dla działacza PO. Dyrektorem spec od dróg
-
Sprawdzian szóstoklasistów. 10 najlepszych szkół ZOBACZ
-
Przekroczył prędkość o 120 km/h. No i stracił motocykl
- 9 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Biegły, były policjant: "Nie karać za ściąganie...
kacze_buty
24.01.12, 17:13
Tusk nie odpowiedział dlaczego robili to w tajemnicy a robili to dokładnie jak SBecja naloty»
-
Biegły, były policjant: "Nie karać za ściąganie...
gryzli5
24.01.12, 18:32
O mój Boże !"Och Karol 2" ....ja nawet w kinie nie wysiedziałem do końca tej kichy ! a dopiero co paprać się ściąganiem takiego czegoś-podziwiam ludzi że im się chciało !Choć z drugiej »
Najczęściej czytane24 htydzień





