"Podpisy w szatni", czyli polityka w szkole podstawowej
23.01.2012
, aktualizacja: 23.01.2012 15:51
Szkoła Podstawowa nr 23 w Lublinie. Duży budynek i dwa wejścia: główne i boczne, na basen. Przy obu, na drzwiach wejściowych plakaty Solidarności mówiące o antyrządowym referendum w sprawie wieku emerytalnego. Przy jednym z plakatów dopisek "Podpisy w szatni". Czy dyrektor szkoły o plakatach wiedział? Co na to miasto i Kuratorium Oświaty?
ZOBACZ TAKŻE
- Afera w SP nr 39: Nie było fałszerstw, tylko błędy (27-02-12, 19:00)
Plakaty zauważyła jedna ze słuchaczek TOK FM, gdy odprowadzała córkę na basen. - Zobaczyłam kartkę "Podpisy w szatni", nie wiedziałam o co chodzi, więc poszłam się dopytać, a to sprawa referendum. Chyba szkoła nie jest miejscem na zbieranie podpisów w takiej sprawie? - mówi nam, nie kryjąc oburzenia, pani Ewa.
Sprawa dotyczy zorganizowania referendum, w którym Polacy mieliby się wypowiedzieć, czy są za podwyższeniem wieku emerytalnego do 67 lat. Podpisy pod wnioskiem o referendum zbiera Związek Zawodowy "Solidarność" i to jego plakaty.
"Rząd zamierza wydłużyć wiek emerytalny kobiet i mężczyzn do 67 roku życia. Gabinetu Donalda Tuska nie interesuje opinia Polaków w tej sprawie. Nie zgadzamy się na takie traktowanie obywateli. Dlatego domagamy się ogólnokrajowego referendum w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego" - czytamy na plakatach. I dalej: "Liczy się każdy głos. Także twój".
Dyrektor: "to działalność związkowa". Kurator: "to polityka"
Dyrektor SP 23 o plakatach wiedział, wydał nawet zgodę na ich powieszenie. Nie ma sobie nic do zarzucenia. Na nasze pytanie, dlaczego się zgodził odpowiada, że nie chodzi o politykę, ale o działalność związkową. Jego zdaniem, związki mogą informować pozostałych nauczycieli o tym, że można się podpisywać pod wnioskiem o referendum. - Plakaty są wywieszone w dwóch miejscach w szkole, ponieważ i z jednej i z drugiej strony wchodzą do zakładu nasi pracownicy - mówi dyrektor Marcin Stec.
Inaczej sprawę widzi miasto, które jest organem nadzorującym szkoły. - To niedopuszczalne - mówi nam prezydent Lublina, Krzysztof Żuk. Związki zawodowe mogą prowadzić swoją działalność, ale tylko w wyznaczonych pomieszczeniach. Prezydent podkreśla, że szkoła nie jest miejscem do uprawiania polityki. Miasto obiecuje, że sprawą się zajmie.
Problemu by nie było, gdyby informacja o referendum zawisła np. w związkowej gablocie. Ale, jak mówi kurator oświaty w Lublinie, Krzysztof babisz, wywieszenie plakatów na drzwiach do szkoły to złamanie prawa. - To działalność stricte polityczna. A ustawa o systemie oświaty w art. 56 mówi wyraźnie, że takiej działalności w szkole bezwzględnie nie można prowadzić - dodaje Babisz. Jak mówi, takie a nie inne plakaty na drzwiach wejściowych do szkoły to informacja trafiająca też do rodziców. - I jeszcze adnotacja, że podpisy są zbierane w szatni. Tego typu rzeczy nie powinny dziać się w szkole - dodaje.
Co na to rodzice i dziadkowie odbierający dzieci?
Większość, z którymi rozmawialiśmy odbiera plakaty jako wejście polityki na teren szkoły. Ale słychać też głosy tych, którym pomysł ze zbieraniem podpisów się podoba. - Podpisy powinny być zbierane wszędzie, bo to chore, by podwyższać wiek emerytalny. Musimy zrobić referendum i sprzeciwić się propozycji rządu, bo w głosowaniu na pewno większość będzie na nie - powiedział nam pan Tomasz, odbierając ze szkoły wnuczkę.
Sprawa dotyczy zorganizowania referendum, w którym Polacy mieliby się wypowiedzieć, czy są za podwyższeniem wieku emerytalnego do 67 lat. Podpisy pod wnioskiem o referendum zbiera Związek Zawodowy "Solidarność" i to jego plakaty.
"Rząd zamierza wydłużyć wiek emerytalny kobiet i mężczyzn do 67 roku życia. Gabinetu Donalda Tuska nie interesuje opinia Polaków w tej sprawie. Nie zgadzamy się na takie traktowanie obywateli. Dlatego domagamy się ogólnokrajowego referendum w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego" - czytamy na plakatach. I dalej: "Liczy się każdy głos. Także twój".
Dyrektor: "to działalność związkowa". Kurator: "to polityka"
Dyrektor SP 23 o plakatach wiedział, wydał nawet zgodę na ich powieszenie. Nie ma sobie nic do zarzucenia. Na nasze pytanie, dlaczego się zgodził odpowiada, że nie chodzi o politykę, ale o działalność związkową. Jego zdaniem, związki mogą informować pozostałych nauczycieli o tym, że można się podpisywać pod wnioskiem o referendum. - Plakaty są wywieszone w dwóch miejscach w szkole, ponieważ i z jednej i z drugiej strony wchodzą do zakładu nasi pracownicy - mówi dyrektor Marcin Stec.
Inaczej sprawę widzi miasto, które jest organem nadzorującym szkoły. - To niedopuszczalne - mówi nam prezydent Lublina, Krzysztof Żuk. Związki zawodowe mogą prowadzić swoją działalność, ale tylko w wyznaczonych pomieszczeniach. Prezydent podkreśla, że szkoła nie jest miejscem do uprawiania polityki. Miasto obiecuje, że sprawą się zajmie.
Problemu by nie było, gdyby informacja o referendum zawisła np. w związkowej gablocie. Ale, jak mówi kurator oświaty w Lublinie, Krzysztof babisz, wywieszenie plakatów na drzwiach do szkoły to złamanie prawa. - To działalność stricte polityczna. A ustawa o systemie oświaty w art. 56 mówi wyraźnie, że takiej działalności w szkole bezwzględnie nie można prowadzić - dodaje Babisz. Jak mówi, takie a nie inne plakaty na drzwiach wejściowych do szkoły to informacja trafiająca też do rodziców. - I jeszcze adnotacja, że podpisy są zbierane w szatni. Tego typu rzeczy nie powinny dziać się w szkole - dodaje.
Co na to rodzice i dziadkowie odbierający dzieci?
Większość, z którymi rozmawialiśmy odbiera plakaty jako wejście polityki na teren szkoły. Ale słychać też głosy tych, którym pomysł ze zbieraniem podpisów się podoba. - Podpisy powinny być zbierane wszędzie, bo to chore, by podwyższać wiek emerytalny. Musimy zrobić referendum i sprzeciwić się propozycji rządu, bo w głosowaniu na pewno większość będzie na nie - powiedział nam pan Tomasz, odbierając ze szkoły wnuczkę.
Najnowsze wiadomości
-
Galerie w całym kraju ostro protestują. Będą zamknięte
-
PKS brnie w Podzamcze. Tu chodzi o wielkie pieniądze?
-
Festiwal "Sąsiedzi": Lublin zmieni się w wielki teatr
-
Takie autobusy z Lublina będą wozić kibiców na Euro
-
Zakładał SLD, był baronem. Czy przejdzie do Palikota?
-
Promocja książki o o. Ludwiku Wiśniewskim "Duszpasterz"
-
Udusiła własną ciocię dla pieniędzy. 13 lat więzienia
-
Niemiec nie kupi musztardy z plastikowym wieczkiem
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...
- Miody z Lublina podbijają świat! 80-lecie ...





