Obwodnica? Przenieśmy do Kołbieli kilka ministerstw

Jacek Brzuszkiewicz, Sławomir Skomra
22.01.2012 , aktualizacja: 22.01.2012 15:45
A A A Drukuj
Zakorkowane rondo w Kołbieli Fot. Tomasz Kowalewicz / AGENCJA GAZETA Zakorkowane rondo w Kołbieli
Zamiast budować obwodnicę przenieśmy do Kołbieli część stołecznych urzędów. Albo wybudujmy w Kołbieli wielki parking, gdzie będziemy zostawiać samochody. Stamtąd do Warszawy dowiezie nas specjalna linia kolejowa
Zakorkowane rondo w Kołbieli
Fot. Tomasz Kowalewicz / AGENCJA GAZETA
Zakorkowane rondo w Kołbieli
Zakorkowane rondo w Kołbieli
Fot. Tomasz Kowalewicz / AGENCJA GAZETA
Zakorkowane rondo w Kołbieli
SERWISY
Od trzech miesięcy walczymy o przyspieszenie budowy obwodnicy Kołbieli, gdzie lubelska "siedemnastka" krzyżuje się z drogą krajową nr 50. W szczycie korki sięgają tam nawet ośmiu kilometrów. Zebraliśmy już ponad 18 tys. podpisów pod petycją. W lutym przekażemy je ministrowi transportu Sławomirowi Nowakowi. To właśnie on decyduje o podziale pieniędzy dla drogowców.

Zanim to się stanie, proponujemy kilka chwil odprężenia. Nasi czytelnicy prześcigają się w pomysłach, w jaki sposób rozładować tamtejsze korki. Okazuje się, że na temat korków w Kołbieli wśród naszych czytelników krążą już dowcipy.

I tak, pan Andrzej proponuje, by w poniedziałki rano i w piątki po południu, kiedy korki są największe, wzorem filmowego "Misia", drogowcy organizowali dla uwięzionych tam kierowców festyny z występami gwiazd: - Na jeden z nich proponuję zaprosić ministra Nowaka i minister sportu Joannę Muchę, chyba najładniejszą parę polityków Platformy. Zaproszenie musiałby też dostać Janusz Palikot, który zawsze dużo mówił, ale będąc posłem PO nie zrobił nic w sprawie przyspieszenia budowy obwodnicy - sugeruje pan Andrzej, lublinianin pracujący w stolicy, który jak obliczył w kołbielowym korku spędził już w sumie kilka dni.

Pan Tomasz jest "przeciwnikiem" budowy obwodnicy Kołbieli. - Osobiście przeniósłbym tam z Warszawy kilka ministerstw i urzędów centralnych. W ten sposób część z nas nie musiałaby jeździć do Warszawy, tylko podróżowałaby do Kołbieli. Dodatkowym argumentem jest to, że z Lublina jest tam tylko 135 km, a nie, tak jak do Warszawy, ponad 170 - tłumaczy pan Tomasz.

Pan Grzegorz też nie chce obwodnicy. - Doprowadziłbym do Kołbieli szybką linię kolejową łączącą tę gminę z dworcem centralnym PKP w Warszawie. Natomiast w samej Kołbieli postawiłbym wielki parking dla lubelskich kierowców, którzy przesiadaliby się tam do pociągów - proponuje nasz czytelnik, który trasę Lublin-Warszawa pokonuje dwa razy w tygodniu.

Pan Dariusz też jest zwolennikiem wielkiego parkingu. - Po warszawskiej stronie drogi krajowej nr 50 uruchomiłbym wypożyczalnię samochodów, do których przesiadaliby się lubelscy kierowcy. Żeby było bezpieczniej, wybudowałbym dla nich specjalną kładkę ponad zakorkowaną drogą - radzi.

Najbardziej oryginalny pomysł przedstawił jednak pan Jacek: - Proponuję uruchomienie w Kołbieli bazy małych helikopterów, które na specjalnych linach przenosiłyby samochody na drugą stronę ronda. Na przykład za sto złotych. W ten sposób obwodnica po prostu nie byłaby potrzebna.



Podpisz apel

W każdym wydaniu "Gazety" i w internecie na lublin.gazeta.pl widnieje apel do ministra transportu, parlamentarzystów oraz władz Lublina i Lubelszczyzny o przyspieszenie budowy niespełna sześciokilometrowej obwodnicy Kołbieli. Domagamy się, by tę inwestycję rozpoczęto jak najszybciej, niezależnie od budowy całej ekspresówki między Zakrętem a Kurowem.





Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Polub nas na Facebooku