Jałówki, byki, krowy i dwaj bracia. Zorganizowany gang?
20.01.2012
, aktualizacja: 20.01.2012 15:25
Prokuratura Rejonowa w Lublinie prowadzi śledztwo w sprawie kradzieży bydła z obór pod Lublinem. Ze wstępnych ustaleń wynika, że może chodzić o zorganizowany gang. Śledczy nie wykluczają też, że kradzione krowy- po atrakcyjnej cenie - trafiały do masarni.
ZOBACZ TAKŻE
- Brat z bratem, bykami i jałówką. Gorąco! Padły strzały (17-01-12, 13:52)
Wszystko zaczęło się od zatrzymania dwóch braci. To dwaj mieszkańcy Mazowsza, 37-io i 39-latek; wpadli w nocy z 15 na 16 stycznia w Sługocinie. Zabrali dwa byki i jałówkę. - Jedna krowa była oporna, nie chciała iść. Dlatego została na łące - zeznał jeden z nich na przesłuchaniu. Kradzież zauważył syn właścicieli gospodarstwa i rszył za złodziejami w pościg. Udało się ich ująć po śladach na śniegu.
Okazało się jednak, że mają na koncie także inną kradzież bydła, a za przestępstwami stoi jeszcze trzech innych mężczyzn, też braci, tyle, że z innej rodziny. Wszyscy poznali się za kratkami. To tam prawdopodobnie obmyślili plan na szybki zarobek.
Po wyjściu zza krat ustali, że będą kraść krowy, bo można na tym nieźle zarobić. Np. wartość bydła skradzionego w Sługocinie to 10 tysięcy złotych. Kolejna kradzież, trzech krów w Panieńszczyźnie to już 20 tysięcy.
Z ustaleń śledczych wynika, że kradzieży mogło być więcej. Bo jeden z zatrzymanych zeznał, że coś o tym słyszał, ale zastrzegł, że w tym nie uczestniczył. Dlatego policjanci będą teraz sprawdzać wszystkie kradzieże bydła pod Lublinem, by ustalić czy bracia nie mają z tym nic wspólnego. Cała piątka jest w areszcie; trafili tam, bo - w większości - kradli w warunkach recydywy.
Okazało się jednak, że mają na koncie także inną kradzież bydła, a za przestępstwami stoi jeszcze trzech innych mężczyzn, też braci, tyle, że z innej rodziny. Wszyscy poznali się za kratkami. To tam prawdopodobnie obmyślili plan na szybki zarobek.
Po wyjściu zza krat ustali, że będą kraść krowy, bo można na tym nieźle zarobić. Np. wartość bydła skradzionego w Sługocinie to 10 tysięcy złotych. Kolejna kradzież, trzech krów w Panieńszczyźnie to już 20 tysięcy.
Z ustaleń śledczych wynika, że kradzieży mogło być więcej. Bo jeden z zatrzymanych zeznał, że coś o tym słyszał, ale zastrzegł, że w tym nie uczestniczył. Dlatego policjanci będą teraz sprawdzać wszystkie kradzieże bydła pod Lublinem, by ustalić czy bracia nie mają z tym nic wspólnego. Cała piątka jest w areszcie; trafili tam, bo - w większości - kradli w warunkach recydywy.
Najnowsze wiadomości
-
Galerie w całym kraju ostro protestują. Będą zamknięte
-
PKS brnie w Podzamcze. Tu chodzi o wielkie pieniądze?
-
Festiwal "Sąsiedzi": Lublin zmieni się w wielki teatr
-
Takie autobusy z Lublina będą wozić kibiców na Euro
-
Zakładał SLD, był baronem. Czy przejdzie do Palikota?
-
Promocja książki o o. Ludwiku Wiśniewskim "Duszpasterz"
-
Udusiła własną ciocię dla pieniędzy. 13 lat więzienia
-
Niemiec nie kupi musztardy z plastikowym wieczkiem
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...
- Miody z Lublina podbijają świat! 80-lecie ...



