Podrywał sobie kobiety na mundur? Wyrok dla policjanta
19.01.2012
, aktualizacja: 19.01.2012 11:40
Dostał wyrok, ale nie do końca za to, za co można byłoby się spodziewać. Były policjant z Lublina odpowiadał przed sądem za przekroczenie uprawnień jako funkcjonariusz publiczny. Zatrzymywał do kontroli drogowej kobiety, brał od nich numery telefonów i składał im seksualne propozycje. Problem w tym, że żadna z pań nie chciała, by go za to karać
ZOBACZ TAKŻE
- "Jeden raz w tyłek". Proces niani za pobicie dziecka (19-01-12, 16:45)
- Pijany kierowca tira sprawcą kolizji w Starym Zamościu (19-01-12, 13:05)
- Tomaszów. Pijany wuefista przyjechał autem do pracy (19-01-12, 10:45)
- Al. Smorawińskiego. Nie ma utrudnień po zderzeniu aut (19-01-12, 10:11)
- Puławy. Dzieci jechały do kina przepełnionym gimbusem (19-01-12, 09:12)
- W wypadku w Hedwiżynie zginął 19-letni kierowca audi (19-01-12, 08:52)
Chodzi o byłego oficera z drogówki w komendzie wojewódzkiej, Piotra S., który był oskarżony o nagabywanie i składanie seksualnych propozycji kobietom w trakcie kontroli drogowych. Raz zagadnął też kobietę na szkoleniu, które prowadził jako specjalista od ruchu drogowego.
Z aktu oskarżenia wynikało, że policjant od lipca 2006 r. do września 2008 r. złożył niemoralne propozycje czterem paniom. Domagał się od nich numerów telefonów, potem dzwonił i wysyłał sms-y, nalegał na spotkania, składał erotyczne propozycje. Prokuratura zarzucała policjantowi przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści osobistej w postaci znalezienia partnerki do współżycia seksualnego. To czyn zagrożony karą do 10 lat więzienia.
Ale sąd policjanta od tego zarzutu uniewinnił. Uznał, że Piotr S. spotykając się z kobietami nie działał jako funkcjonariusz publiczny. - Nawet jak uzyskiwał od pokrzywdzonych numery telefonów, to nie było zmuszanie ich do tego. To była zwykła, ludzka rozmowa. I to wynika z zeznań samych pokrzywdzonych kobiet - uzasadniał sędzia Tomasz Ślaski z Sądu Rejonowego w Lublinie.
Żadna z czterech kobiet nie złożyła wniosku o ściganie. Nawet ta, która o sprawie zawiadomiła policję. Kobieta dostała od policjanta ponad 400 SMS-ów. Ale, co podkreślił sąd, sama też wysłała do niego około 200. To ona w pewnym momencie uznała, że ma już dość namolnego nagabywania ze strony adoratora w mundurze. Mailowo zawiadomiła Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej. To stąd o sprawie dowiedziała się prokuratura, która przygotowała akt oskarżenia. - Ale ta pokrzywdzona od razu, już będąc przesłuchiwana powiedziała, że nie chce by sprawę karną prowadzić i by karać oskarżonego za cokolwiek, by wszczynać jakiekolwiek postępowanie - mówił sędzia.
Sąd uniewinnił policjanta od zarzutu przekroczenia uprawnień. Skazał go natomiast za groźby kierowane do jednej z pań. Groził, że ją zabije, jeśli opowie komuś o łączącej ich relacji. Miał przy tym pokazywać broń. Dostał za to rok i dwa miesiące więzienia w zawieszeniu oraz 1,8 tys. zł grzywny. Sędzia tłumaczył, że grzywna jest niska, bo Piotr S. nie ma w tej chwili stałego źródła dochodu. Został zwolniony z pracy w policji, a ma na utrzymaniu małe dziecko. oskarżonego na ogłoszeniu wyroku nie było.
Z aktu oskarżenia wynikało, że policjant od lipca 2006 r. do września 2008 r. złożył niemoralne propozycje czterem paniom. Domagał się od nich numerów telefonów, potem dzwonił i wysyłał sms-y, nalegał na spotkania, składał erotyczne propozycje. Prokuratura zarzucała policjantowi przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści osobistej w postaci znalezienia partnerki do współżycia seksualnego. To czyn zagrożony karą do 10 lat więzienia.
Ale sąd policjanta od tego zarzutu uniewinnił. Uznał, że Piotr S. spotykając się z kobietami nie działał jako funkcjonariusz publiczny. - Nawet jak uzyskiwał od pokrzywdzonych numery telefonów, to nie było zmuszanie ich do tego. To była zwykła, ludzka rozmowa. I to wynika z zeznań samych pokrzywdzonych kobiet - uzasadniał sędzia Tomasz Ślaski z Sądu Rejonowego w Lublinie.
Żadna z czterech kobiet nie złożyła wniosku o ściganie. Nawet ta, która o sprawie zawiadomiła policję. Kobieta dostała od policjanta ponad 400 SMS-ów. Ale, co podkreślił sąd, sama też wysłała do niego około 200. To ona w pewnym momencie uznała, że ma już dość namolnego nagabywania ze strony adoratora w mundurze. Mailowo zawiadomiła Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej. To stąd o sprawie dowiedziała się prokuratura, która przygotowała akt oskarżenia. - Ale ta pokrzywdzona od razu, już będąc przesłuchiwana powiedziała, że nie chce by sprawę karną prowadzić i by karać oskarżonego za cokolwiek, by wszczynać jakiekolwiek postępowanie - mówił sędzia.
Sąd uniewinnił policjanta od zarzutu przekroczenia uprawnień. Skazał go natomiast za groźby kierowane do jednej z pań. Groził, że ją zabije, jeśli opowie komuś o łączącej ich relacji. Miał przy tym pokazywać broń. Dostał za to rok i dwa miesiące więzienia w zawieszeniu oraz 1,8 tys. zł grzywny. Sędzia tłumaczył, że grzywna jest niska, bo Piotr S. nie ma w tej chwili stałego źródła dochodu. Został zwolniony z pracy w policji, a ma na utrzymaniu małe dziecko. oskarżonego na ogłoszeniu wyroku nie było.
Najnowsze wiadomości
-
Galerie w całym kraju ostro protestują. Będą zamknięte
-
PKS brnie w Podzamcze. Tu chodzi o wielkie pieniądze?
-
Festiwal "Sąsiedzi": Lublin zmieni się w wielki teatr
-
Takie autobusy z Lublina będą wozić kibiców na Euro
-
Zakładał SLD, był baronem. Czy przejdzie do Palikota?
-
Promocja książki o o. Ludwiku Wiśniewskim "Duszpasterz"
-
Udusiła własną ciocię dla pieniędzy. 13 lat więzienia
-
Niemiec nie kupi musztardy z plastikowym wieczkiem
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...
- Miody z Lublina podbijają świat! 80-lecie ...



