17 mln zł za areszt. "Rzucić się sędziom do gardła"
23.12.2011
, aktualizacja: 23.12.2011 10:59
Tymczasowe aresztowanie Zbigniewa Góry trwało aż trzy lata. Mężczyzna przeżył rozwód i rozłąkę z dziećmi. Wyszedł z celi biedny jak mysz kościelna. Uniewinniony od zbrodni, której nie popełnił, żąda od państwa 17 milionów złotych
ZOBACZ TAKŻE
- Proces o 17 mln. Są wątpliwości, ale sędzi nie zmienią (29-04-12, 16:00)
- Proces o 17 milionów od nowa? Chcą wyłączenia sędziego (23-04-12, 08:00)
- Prokuratorzy i sędziowie niesłusznie zamykają. PAŃSTWO PŁACĄ (13-03-12, 08:00)
- 25 lat więzienia za zabicie Pawła Marzędy z Lubartowa (25-01-12, 15:14)
- Sędzia pił i jechał. Dwa lata, a nawet nie ma zarzutów (27-12-11, 08:00)
- Siedział w celi z gangsterami. Chce ponad 600 tys. zł (23-11-11, 18:32)
- Niesłusznie skazany chce pięć milionów za piekło w celi (21-11-11, 22:00)
- Ile kosztuje cierpienie Ukraińca? Taniej niż Polaka (28-10-11, 21:44)
- Za sikanie siedzi w areszcie, choć sąd go zwolnił (04-08-11, 17:54)
- Nie liczę na te 17 milionów. Chcę jednak, aby sędziowie, którzy będą orzekać w mojej sprawie zastanowili się jakiego zadośćuczynienia domagaliby się gdyby byli na moim miejscu - apeluje Zbigniew Góra.
We wrześniu 2004 roku, w kamienicy w pobliżu trzeciego komisariatu policji w Lublinie znaleziono zwłoki emerytowanej lekarki Haliny B. Morderca bił ją po głowie czymś twardym, a potem udusił. Zabrał nową nokię i biżuterię. Warte około 1,5 tys. złotych.
Pierwsze poszukiwania zabójcy nic nie dały. Nie pomogły apele o pomoc w programie TVP "997". Po kilku miesiącach funkcjonariusze trafili wreszcie na świadka, który zeznał, że Góra sprzedał mu nokię, a córka ofiary przypomniała sobie, że mężczyzna był u matki dzień przed śmiercią.
Góra wyjaśniał to w prosty sposób - wynajmował od lekarki mieszkanie i przyszedł o tym porozmawiać. Uparcie zaprzeczał jakoby miał coś wspólnego z morderstwem, a sprzedana komórka była inna niż ta skradziona.
Prokuratury i sądu, który go aresztował, to nie przekonało. W "997" policjanci otrąbili sukces. W 2006 roku zaczął się poszlakowy proces. Pierwszy wyrok: 25 lat więzienia. Brukowce, choć Zbigniew Góra nie miał kontaktów z półświatkiem, nadały mu ironiczny pseudonim "Dolina".
Góra (kucharz z zawodu) razem z żoną planowali otwarcie pizzeri. Zaskórniaki, zamiast na firmę, przeznaczyli na adwokata. Małżeństwo rozpadło się, gdy mężczyzna siedział w celi. Żona tłumaczyła synom, że tata wyjechał za granicę.
Ale wyrok więzienia uchylono. Konieczny był powtórny proces. - Szukano dowodów obciążających mnie, a nie potwierdzających moją wersję - ubolewa Zbigniew Góra. Wycofał się świadek, który twierdził, że Góra sprzedał mu telefon.
Wątpliwy był też inny dowód - zakrwawiony zegarek ofiary. Początkowo, zaraz po zbrodni został oddany rodzinie. Prokuratura dostała go z powrotem dopiero po trzech miesiącach. Zbadał go biegły. Okazało się, że jest na nim mieszanina potu i krwi mężczyzny. Czyja? Kogolwiek. Sąd: - Taki ślad mógł zostawić co dwudziesty mężczyzna mieszkający w południowej Polsce.
Jeszcze w trakcie drugiego procesu Góra wyszedł z aresztu. Miał być tymczasowy, ale sąd go wielokrotnie przedłużał. "Tymczasowość" trwała prawie trzy lata.
Pomoc społeczna dała Górze 200 złotych na dobry początek na wolności. Nie miał na chleb, więc wyjechał na saksy do Włoch. Proces zakończył się prawomocnym uniewinnieniem.
Góra założył małą pizzerię na wsi pod Lublinem. Ponownie pobrał się z żoną. Interes idzie na tyle dobrze, że niedługo otworzą kolejny lokal.
Gdy sąd uniewinniał mężczyznę, w prokuraturze usłyszeliśmy: - Pani doktor była bardzo szanowana. W momencie, gdy prokuratura kierowała akt oskarżenia, była przekonana o jego słuszności. Cóż, jeśli dziś pojawiły się dowody na korzyść oskarżonego, musimy przyjąć je do wiadomości i się z nimi pogodzić.
- W żaden sposób rekompensata nie zwróci mi tego czasu, gdy wymiar sprawiedliwości bez żadnych skrupułów sekunda po sekundzie niszczył życie moje i moich najbliższych - ubolewa Góra. W czwartek złożył w sądzie wniosek o wypłatę ponad 17 milionów odszkodowania (za utracone dochody) i zadośćuczynienia.
Szanse, że tyle dostanie, są nikłe. Suwalska sędzia Grażyna Zielińska za pięć miesięcy niesłusznego aresztowania w rzekomej aferze łapówkarskiej żądała od państwa miliona złotych. Koledzy po fachu przyznali jej 300 tysięcy.
Przed lubelskim sądem Góra będzie występował sam. - Chcę udowodnić, że w mojej sprawie fałszowano dowody, a robili to prowadzący dochodzenie za akceptacją sędziów. Nie znalazłem adwokata, który by rzucił się wymiarowi sprawiedliwości do gardła - tłumaczy.
We wrześniu 2004 roku, w kamienicy w pobliżu trzeciego komisariatu policji w Lublinie znaleziono zwłoki emerytowanej lekarki Haliny B. Morderca bił ją po głowie czymś twardym, a potem udusił. Zabrał nową nokię i biżuterię. Warte około 1,5 tys. złotych.
Pierwsze poszukiwania zabójcy nic nie dały. Nie pomogły apele o pomoc w programie TVP "997". Po kilku miesiącach funkcjonariusze trafili wreszcie na świadka, który zeznał, że Góra sprzedał mu nokię, a córka ofiary przypomniała sobie, że mężczyzna był u matki dzień przed śmiercią.
Góra wyjaśniał to w prosty sposób - wynajmował od lekarki mieszkanie i przyszedł o tym porozmawiać. Uparcie zaprzeczał jakoby miał coś wspólnego z morderstwem, a sprzedana komórka była inna niż ta skradziona.
Prokuratury i sądu, który go aresztował, to nie przekonało. W "997" policjanci otrąbili sukces. W 2006 roku zaczął się poszlakowy proces. Pierwszy wyrok: 25 lat więzienia. Brukowce, choć Zbigniew Góra nie miał kontaktów z półświatkiem, nadały mu ironiczny pseudonim "Dolina".
Góra (kucharz z zawodu) razem z żoną planowali otwarcie pizzeri. Zaskórniaki, zamiast na firmę, przeznaczyli na adwokata. Małżeństwo rozpadło się, gdy mężczyzna siedział w celi. Żona tłumaczyła synom, że tata wyjechał za granicę.
Ale wyrok więzienia uchylono. Konieczny był powtórny proces. - Szukano dowodów obciążających mnie, a nie potwierdzających moją wersję - ubolewa Zbigniew Góra. Wycofał się świadek, który twierdził, że Góra sprzedał mu telefon.
Wątpliwy był też inny dowód - zakrwawiony zegarek ofiary. Początkowo, zaraz po zbrodni został oddany rodzinie. Prokuratura dostała go z powrotem dopiero po trzech miesiącach. Zbadał go biegły. Okazało się, że jest na nim mieszanina potu i krwi mężczyzny. Czyja? Kogolwiek. Sąd: - Taki ślad mógł zostawić co dwudziesty mężczyzna mieszkający w południowej Polsce.
Jeszcze w trakcie drugiego procesu Góra wyszedł z aresztu. Miał być tymczasowy, ale sąd go wielokrotnie przedłużał. "Tymczasowość" trwała prawie trzy lata.
Pomoc społeczna dała Górze 200 złotych na dobry początek na wolności. Nie miał na chleb, więc wyjechał na saksy do Włoch. Proces zakończył się prawomocnym uniewinnieniem.
Góra założył małą pizzerię na wsi pod Lublinem. Ponownie pobrał się z żoną. Interes idzie na tyle dobrze, że niedługo otworzą kolejny lokal.
Gdy sąd uniewinniał mężczyznę, w prokuraturze usłyszeliśmy: - Pani doktor była bardzo szanowana. W momencie, gdy prokuratura kierowała akt oskarżenia, była przekonana o jego słuszności. Cóż, jeśli dziś pojawiły się dowody na korzyść oskarżonego, musimy przyjąć je do wiadomości i się z nimi pogodzić.
- W żaden sposób rekompensata nie zwróci mi tego czasu, gdy wymiar sprawiedliwości bez żadnych skrupułów sekunda po sekundzie niszczył życie moje i moich najbliższych - ubolewa Góra. W czwartek złożył w sądzie wniosek o wypłatę ponad 17 milionów odszkodowania (za utracone dochody) i zadośćuczynienia.
Szanse, że tyle dostanie, są nikłe. Suwalska sędzia Grażyna Zielińska za pięć miesięcy niesłusznego aresztowania w rzekomej aferze łapówkarskiej żądała od państwa miliona złotych. Koledzy po fachu przyznali jej 300 tysięcy.
Przed lubelskim sądem Góra będzie występował sam. - Chcę udowodnić, że w mojej sprawie fałszowano dowody, a robili to prowadzący dochodzenie za akceptacją sędziów. Nie znalazłem adwokata, który by rzucił się wymiarowi sprawiedliwości do gardła - tłumaczy.
Najnowsze wiadomości
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
95 głosów
-
17 mln zł za areszt. "Rzucić się sędziom do gar...
badziewiak66
23.12.11, 08:22
To jest podsumowane 20 lat transformacji w Polsce - "Nie znalazłem adwokata który byłby skłonny pomóc mi w walce o sprawiedliwość". »
-
17 mln zł za areszt. "Rzucić się sędziom do gar...
48matrix
24.12.11, 10:04
Ale za to mamy dużo buty w sobie aby krytykować sądy na Białorusi, Ukrainie i w Rosji...»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- UMCS. Rektor-elekt o karaniu za picie ...






więcej zdjęć