Chcą odwołać szefa sanepidu, bo lubi rozgłos w mediach

Karol Adamaszek
14.12.2011 , aktualizacja: 14.12.2011 23:33
A A A Drukuj
Tymczasem Paweł Policzkiewicz, dyrektor lubelskiego sanepidu stracił zaufanie przełożonych Fot. Rafał Michałowski / AG Tymczasem Paweł Policzkiewicz, dyrektor lubelskiego sanepidu stracił zaufanie przełożonych
Paweł Policzkiewicz, dyrektor Sanepidu w Lublinie może stracić stanowisko. Jego przełożony zarzuca mu, że stawia na medialny poklask, a nie przestrzega przepisów. - Szuka się na mnie haków. Mam dowody na nieprawidłowości - mówi Policzkiewicz
SONDAŻ
Czy szef sanepidu szuka tylko medialnego poklasku?

Tak. Te wszystkie kontrole w knajpach, zamykanie lokali... To tylko pokazówka
Nie. Uważam, że Paweł Policzkiewicz to człowiek zasad i wierzy, w to co robi. Popieram go
Nawet nie wiem, co to takiego sanepid

Pod koniec listopada do ratusza trafił wniosek wojewódzkiego inspektora sanitarnego o odwołanie Pawła Policzkiewicza, szefa powiatowego sanepidu w Lublinie. U prezydenta złożył go Janusz Słodziński, przełożony Policzkiewicza. Tłumaczył wniosek "utratą zaufania" do podwładnego. Dla prezydenta uzasadnienie było zbyt lakoniczne. Poprosił o szczegóły. W poniedziałek dostał je na biurko.

Czym Policzkiewicz podpadł dyrektorowi wojewódzkiemu? Na przykład zbytnim nagłaśnianiem w mediach efektów pracy kontrolerów sanepidu: nałożonych grzywnach czy zamkniętych zakładach. "Nierealizowanie planów kontroli, tylko podejmowanie działań akcyjnych mających na celu nagłośnienie interwencji" - czytamy we wniosku, do którego dotarła "Gazeta".

Policzkiewicz: - Media nam przecież pomagają. Jeśli właściciel restauracji przeczyta o sobie w gazecie, to potem pilnuje jakości w lokalu. Oczywiście, że realizujemy plany kontroli, ale też reagujemy na potrzeby. Okazało się, że wokół Lublina mamy mnóstwo niezarejestrowanych domów weselnych. Czy mieliśmy ich nie sprawdzać, bo nie było ich w planie kontroli?

Dyrektor odrzuca też inne zarzuty Słodzińskiego: * jakoby na inspekcję wysyłani byli pracownicy "bez przygotowania merytorycznego", * sanepid nie sprawdzał na bieżąco jakości wody w powiecie, czy też * nie podjął interwencji w mieszkaniu kobiety, która gromadziła w domu sterty śmieci.

- Jeśli jest tak źle, to dlaczego pan Słodziński przyznał mi 10 tysięcy złotych nagrody rocznej? Dlaczego sanepid z Lublina na odprawach jest stawiany za wzór innym powiatom? Dlaczego zaufania pana Słodzińskiego nie stracił inspektor z Parczewa przyłapany na jeździe po alkoholu? - pyta Policzkiewicz.

Dyrektor Słodziński miał wczoraj wyłączoną komórkę. Nie udało nam się z nim porozmawiać. - Jest w delegacji. Będzie w poniedziałek - ucięła jego sekretarka.

Policzkiewicz jest tymczasem przekonany, że za jego dymisją stoi nie Słodziński, a Główny Inspektor Sanitarny.

- Oczywiście, że były skargi na to, że zamykałem restauracje czy gabinety lekarskie. Uważam jednak, że chodzi o coś innego. Naruszyłem układy towarzysko-biznesowe. Sanepid za moich czasów zajął się rynkiem suplementów diety, które nigdy nie powinny trafić do sprzedaży, a dziwnym trafem można je legalnie kupić. Podobnie jak barwników do żywności. Również dopuszczonych do użytku, a szkodliwych. Jestem gotowy przedstawić dowody na nieprawidłowości w Głównym Inspektoracie Sanitarnym - zapewnia Paweł Policzkiewicz.

Jan Bondar, rzecznik prasowy GIS komentuje krótko: - Szkalowanie urzędnika jest przestępstwem.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Chcą odwołać szefa sanepidu, bo lubi rozgłos w ... bling.bling 14.12.11, 20:19

    Czyli nie byłem osamotniony we wrażeniu że pan Policzkiewicz jednak wykorzystuje swoje stanowisko do działalności politycznej.Wcześniej samodzielnie wygrał wojnę z dopalaczmi czego nie »

Polub nas na Facebooku