Spółdzielni nie chce się sprzątać liści, więc tnie drzewa?

Bartłomiej Budzyński
11.12.2011 , aktualizacja: 12.12.2011 09:20
A A A Drukuj
- Powinny być pielęgnowane, a nie wycięte. Uważam, że spółdzielnia szuka pretekstu, aby nie sprzątać liści, których z klonów spada naprawdę dużo - mówi o drzewach, które mają iść pod topór, naukowiec z Uniwersytetu Przyrodniczego
Tak mieszkańcy bloku przy Dziewanny 9 bronili swoich drzew
Fot. Rafał Michałowski / AG
Tak mieszkańcy bloku przy Dziewanny 9 bronili swoich drzew
Późnym popołudniem we wtorek, 6 grudnia z ogłoszeń wiszących na klatkach schodowych mieszkańcy ul. Dziewanny 9 i 14 dowiedzieli się, że nazajutrz Spółdzielnia Mieszkaniowa "Czuby" planuje wyciąć okazałe klony. Jednocześnie poproszono ich o usunięcie samochodów sprzed bloku. W środę przed godziną 8 rano kilkunastu zdesperowanych mieszkańców wyszło przed blok. Wywiesili własnoręcznie namalowane plakaty z napisem "nie pozwolimy wyciąć klonów". Następnie otoczyli je kordonem. Dwadzieścia minut później spółdzielnia odwołała drwali oraz firmę, która miała wywieźć wycięte drzewa, tłumacząc przy tym, że pogoda tego dnia nie pozwala na przeprowadzenie prac. Zapowiedziała wycinkę w innym terminie.

Zwróciliśmy się do SM "Czuby" z prośbą o odpowiedź na pytanie, dlaczego chce klony usunąć. Przekazano nam, że mają zgodę od wydziału ochrony środowiska. W ekspertyzie, którą na prośbę spółdzielni przeprowadziła inż. Marta Kałużniacka z Zakładu Zieleni LSM, czytamy, że "Ubytki i wypróchnienia w koronach świadczą o osłabieniu drzew, czego skutkiem są połamane konary" oraz że " istnieje ryzyko dalszego odłamywania konarów, co stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi".

Tymczasem Wiesław Piątkowski, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska mówi:. - Rozumiem, że mieszkańcy potrzebują tych drzew. Spółdzielnia, występując do nas o pozwolenie na wycinkę, powinna wziąć pod uwagę ich sugestie. Wydaliśmy pozwolenie, a nie nakaz wycięcia. Decyzja należy więc do zarządu osiedla.

O opinię na temat stanu drzew poprosiliśmy prof. Annę Słowińską-Jurkiewicz z Instytutu Gleboznawstwa i Kształtowania Środowiska Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. - Jak najbardziej popieram inicjatywę mieszkańców - mówi "Gazecie". - Te drzewa powinny być pielęgnowane, a nie wycięte. Jeśli w koronach są ubytki, to wystarczy odciąć chore gałęzie. Uważam, że spółdzielnia szuka pretekstu, aby nie sprzątać liści, których z klonów spada naprawdę dużo. Jeśli chcielibyśmy wycinać wszystkie drzewa, w których są wypróchnienia i ubytki, to w mieście zostałoby ich niewiele. Na osiedlach mieszkaniowych takie klony to skarb - dodaje.

Mieszkańcy zapowiedzieli w piątek, że nie złożą broni i będą pilnować zagrożonych drzew dzień i noc. - Piszemy pismo do spółdzielni. Żądamy w nim ponownego zbadania stanu drzew przez dendrologa, którego sami wskażemy. Mamy nadzieję, że mimo wszystko uda nam się uratować klony, które są ozdobą naszego osiedla - mówi Maria Golan, mieszkanka bloku przy Dziewanny 9.

Zobacz też Dyrektor: "Ja cię ch... załatwię". Szefowie go bronią



Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

Polub nas na Facebooku