Mieszkańcy bloku przy Dziewanny bronią swoich klonów

Bartłomiej Budzyński
07.12.2011 , aktualizacja: 07.12.2011 21:32
A A A Drukuj
Mieszkańcy bloku przy ul. Dziewanny na Rucie, kiedy dowiedzieli się że spółdzielnia chce wyciąć ich klony, nie spali prawie całą noc. Robili plakaty, szukali kontaktów do dziennikarzy, a rano otoczyli drzewa żywą tarczą. Pierwsze starcie wygrali, ale spółdzielnia nie składa broni.
Wczoraj udało się obronić drzewa. Ale czy na długo?
Fot. Rafał Michałowski / AG
Wczoraj udało się obronić drzewa. Ale czy na długo?
Ruta to wielkie blokowisko na Czubach. Przed czteropiętrowym blokiem przy Dziewanny 9: betonowa alejka, parking i dwa potężne, kilkunastometrowe klony. Duma wszystkich mieszkańców.

To było we wtorek po południu. Ludzie spostrzegli pracowników administracji rozwieszających na klatkach schodowych zawiadomienia. Spółdzielnia Mieszkaniowa "Czuby" informowała mieszkańców, by w środę rano sprzątnęli samochody z parkingu z powodu wycinki klonów.

Ludzie osłupieli. - Ale to trwało tylko chwilę, bo zaraz zaczęliśmy myśleć, co zrobić, by drzewa uratować - opowiada pan Bogdan. - Na ratunek mieliśmy tylko kilkanaście godzin. Ktoś wymyślił, żeby otoczyć drzewa żywą tarczą. Inny rzucił, że sama tarcza nic nie da, bo o akcji trzeba powiadomić media. Sąsiad zadzwonił do znajomego ekologa, który znał telefony komórkowe do kilku dziennikarzy. Rozesłaliśmy im SMS-y. Żeby być pewnym, że dziennikarze przyjadą zadzwoniliśmy do wszystkich gazet, radia i telewizji.

W nocy część mieszkańców bloku przy Dziewanny 9 nie spało. Malowali plakaty, które następnego dnia przykleili taśmą do klonów. W środę ludzie, oczywiście ci co mogli, pozwalniali się z pracy i w sile kilkunastu osób punktualnie o godz. 7.45 stanęli wokół drzew (ekipa drwali miała przyjechać o ósmej).

Akcja propagandowa powiodła się: na Rutę przyjechało większość lubelskich mediów, w sumie kilkunastu dziennikarzy.

Maria Golan z Dziewanny 9: - Mieszkam tu od 25 lat. Nie rozumiem, dlaczego spółdzielni przeszkadzają drzewa, które dają cień w lecie i są ozdobą naszego osiedla. Z roku na rok drzew na naszym osiedlu jest coraz mniej. Nie pozwolimy, aby wycięto kolejne.

Jerzy Guz, jej sąsiad: - Spółdzielnia tłumaczyła nam, że klony zagrażają bezpieczeństwu mieszkańców. To jakiś absurd. Niby w jaki sposób one miałyby nam zagrażać. Klony to okazy zdrowia. Nie spotkałem nikogo, kto by się na nasze drzewa żalił.

W środę, mimo zapowiedzi na miejscu nie zjawili się pracownicy firmy, która miała wyciąć drzewa.

Zwróciliśmy się do SM "Czuby" z prośbą o odpowiedź na pytanie, dlaczego chce klony usunąć. Przez telefon nikt nie chciał udzielić odpowiedzi. Sekretarka zażądała pytań na piśmie. Po kilku godzinach dowiedzieliśmy się, że spółdzielnia otrzymała zgodę na wycinkę od wydziału ochrony środowiska ratusza z powodu, jak czytamy w piśmie SM Czuby, "niezadowalającej kondycji" klonów. Zdaniem Bożeny Zielińskiej, zastępcy prezesa ds. eksploatacyjnych SM Czuby, z tego powodu drzewa "stanowią zagrożenie bezpieczeństwa osób i mienia".

Mieszkańcy Dziewanny 9 przeczytali odpowiedź władz spółdzielni. - Te tłumaczenia to kpina. Zakładamy komitet, nie damy klonom zrobić krzywdy - zapowiedzieli w środę wieczorem.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 15 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Polub nas na Facebooku