Ks. Batruch. Przejścia graniczne dla ludzi, nie tirów
11.08.2011
, aktualizacja: 11.08.2011 19:00
Wielkie spotkanie polsko-ukraińskie w Kryłowie trwające od soboty do poniedziałku ma zbliżyć sąsiadów z obu stron granicy oraz między krajami Unii Europejskiej i Europą Środkowo-Wschodnią.
ZOBACZ TAKŻE
- Dni dobrosąsiedztwa. Dobre praktyki na granicy (03-08-11, 19:19)
- Kryłów, Dni Dobrosąsiedztwa. Kto mąci? Politycy (30-08-09, 16:43)
- Młodzi Ukraińcy i Polacy razem w Kryłowie (25-08-09, 21:26)
Na uczestników czekają takie atrakcje jak: koncert ,,Granica", Jarmark Transgraniczny, wystawa fotograficzna, piknik kulinarny z kuchnią tradycyjną czy też zabawy integracyjne dla dzieci i młodzieży. Tegoroczne Europejskie Dni Eurosąsiedztwa trwające od początku sierpnia do 4 września i po raz pierwszy w historii odbywają się aż na pięciu przejściach granicznych. Oprócz spotkania w ten weekend w Kryłowie, Dni Dobrosąsiedztwa odbędą się w Korczminie 28 sierpnia i na przejściu Malhowice/Niżankowice 3-4 września. Odbyły się już na przejściach Horyszcze/Waręż i Zbereże/Adamczuki.
Pierwsza edycja Dni odbyła się w 2004 roku w Korczminie pod hasłem ,,Transgraniczny dialog kultury polskiej i ukraińskiej". W wydarzeniu wzięło udział około 20 tysięcy ludzi z Polski i Ukrainy. Pomysłodawcą imprezy jest m. in. ksiądz Stefan Batruch z Fundacji Kultury Duchowej Pogranicza, proboszcz lubelskiej parafii grekokatolickiej. - Głównym celem organizowania Europejskich Dni Dobrosąsiedztwa jest chęć zmiany sposobu myślenia dotyczącego przejść granicznych wśród Polaków i Ukraińców. Nie mogą one służyć jedynie przemieszczaniu się ciężarówek. Powinny powstać małe przejścia, dzięki którym sąsiedzi z obu krajów będą mogli się odwiedzać funkcjonować i poznawać kulturę sąsiadów. To taka pokojowa demonstracja pokazująca, że ludzie chcą razem żyć. To pierwszy etap, który ma wzbudzić wzajemną świadomość wśród naszych narodów i ukazać, że decyzje o przejściach granicznych nie muszą zapadać w Warszawie czy w Kijowie tylko wśród mieszkańców - mówi.
Jednocześnie ksiądz Batruch ubolewa, że aby przejść się z Ukrainy do Polski na wciąż potrzebne są do tego paszporty. Jego zdaniem takie akcje jak Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa mogą przyczynić się do zmiany tej sytuacji.
Pierwsza edycja Dni odbyła się w 2004 roku w Korczminie pod hasłem ,,Transgraniczny dialog kultury polskiej i ukraińskiej". W wydarzeniu wzięło udział około 20 tysięcy ludzi z Polski i Ukrainy. Pomysłodawcą imprezy jest m. in. ksiądz Stefan Batruch z Fundacji Kultury Duchowej Pogranicza, proboszcz lubelskiej parafii grekokatolickiej. - Głównym celem organizowania Europejskich Dni Dobrosąsiedztwa jest chęć zmiany sposobu myślenia dotyczącego przejść granicznych wśród Polaków i Ukraińców. Nie mogą one służyć jedynie przemieszczaniu się ciężarówek. Powinny powstać małe przejścia, dzięki którym sąsiedzi z obu krajów będą mogli się odwiedzać funkcjonować i poznawać kulturę sąsiadów. To taka pokojowa demonstracja pokazująca, że ludzie chcą razem żyć. To pierwszy etap, który ma wzbudzić wzajemną świadomość wśród naszych narodów i ukazać, że decyzje o przejściach granicznych nie muszą zapadać w Warszawie czy w Kijowie tylko wśród mieszkańców - mówi.
Jednocześnie ksiądz Batruch ubolewa, że aby przejść się z Ukrainy do Polski na wciąż potrzebne są do tego paszporty. Jego zdaniem takie akcje jak Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa mogą przyczynić się do zmiany tej sytuacji.
Najnowsze wiadomości
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- UMCS. Rektor-elekt o karaniu za picie ...



