Fundusze unijne. Drewniane cerkwie odzyskują blask
07.02.2012
, aktualizacja: 07.02.2012 21:15
Przeciekający dach, dziurawa podłoga i zniszczone ściany. W takich warunkach jeszcze kilka lat temu modlili się prawosławni wierni. Dziś dzięki unijnym dotacjom zabytkowe drewniane cerkwie to prawdziwe perełki
ZOBACZ TAKŻE
- Domek z prądem z wiatraka - Unia dała na to pieniądze (24-04-12, 22:00)
Horostyta i Hola to biedne, rolnicze miejscowości położone na wschodzie województwa, około 30 kilometrów od Włodawy. W obu mieszka po kilkuset mieszkańców. Oprócz rolników pozostali to przeważnie emeryci. Spora część z nich pamięta jeszcze akcję "Wisła", kiedy przesiedlano ich na tereny zachodniej Polski. Część wróciła z powrotem, ale ich rodziny nierzadko mieszkają nadal pod Gorzowem Wielkopolskim, czy Koszalinem.
Trudne zadanie księdza Łotysza
Do prawosławnej parafii Podwyższenia Krzyża Pańskiego w Horostycie należy około 500 osób. Część z nich na nabożeństwa chodzi właśnie do cerkwi w tej miejscowości. Jednak sporej grupie jest bliżej do cerkwi w Holi. Proboszczem parafii w 2003 roku został ks. Tomasz Łotysz. Kiedy tu przychodził widział w jakim stanie znajdują się te obiekty. Dlatego postanawił zdobyć fundusze na remonty.
- Doświadczenia w zdobywaniu dotacji nie miałem. Ale zauważyłem, że możliwości są spore. Można było dostać pieniądze z ministerstwa kultury, Unii Europejskiej, urzędu marszałkowskiego. Postanowiłem spróbować i odrestaurować zabytkowe cerkwie - wspomina ks. Łotysz. W staraniach wspierają go parafianie. Może też liczyć na pomoc Prawosławnej Diecezji Lubelsko-Chełmskiej.
Długa historia cerkwi
Pierwsze wzmianki o miejscowości Horostyta pojawiają się w 1521 roku. Wtedy wioska otrzymała małą cerkiew. Jej fundatorem był dziekan włodawski ks. Jan Sopoćko. Jednak samodzielna parafia powstała dopiero na przełomie XVII i XVIII wieku. Nową, drewnianą, jednokopułową świątynię wybudowano w 1702 roku. Gruntowne remonty przechodziła w latach 1793-94, a później w 1861 roku. Wtedy też dobudowano dzwonnicę, zachowaną do dnia dzisiejszego. Zamknięto ją podczas akcji "Wisła" w 1947 roku. Po dziesięciu latach otworzono i reaktywowano parafię.
Również w 1702 roku powstała cerkiew w Holi. Dziś jest cerkwią filialną parafii w Horostycie. Niebieska, wyróżniająca się na tle miejscowości budowla ostatni remont przechodziła w 1824 roku. Wtedy też zbudowano dzwonnicę, usunięto ikonostas, dostawiono dwa boczne ołtarze i zainstalowano organy. W 1893 roku parafia liczyła 1927 wiernych. Dziś to zaledwie kilkanaście rodzin.
Proboszcz bierze się do pracy
Ksiądz Łotysz przypomina jak kilka lat temu wyglądały cerkwie. - Fundamenty i ściany w Horostycie były przegnite i spróchniałe, a podłoga zapadnięta. Wymiany wymagał cały dach pokryty gontem. Był już w fatalnej kondycji, zaczął go porastać mech. Poza tym przeciekał. Nie można było dłużej czekać - opowiada proboszcz.
Najpierw postarał się o dotację z ministerstwa kultury. To jednak było za mało. Wtedy pojawiła się możliwość skorzystania z unijnego wsparcia. Problemem był tylko wkład własny, który jest wymagany przy takich inwestycjach. Tu z pomocą przyszli wierni oraz diecezja. Prace rozpoczęły się w 2004 roku i z przerwami trwały do 2010 roku.
W tym czasie wzmocniono fundamenty, oczyszczono i naprawiono dach, wymieniono podłogę i sufit. Wokół cerkwi zbudowano chodnik i ogrodzenie. Remont pochłonął prawie pół miliona złotych.
Kiedy cerkiew w Horostycie odzyskała dawny blask proboszcz postanowił pójść za ciosem. Znów ruszył po unijne dotacje. - W Holi sytuacja była chyba jeszcze gorsza. Spróchniałe ściany, dziury w podłodze łatane doraźnie deskami. A na dodatek budynek zaczął się przechylać. Trzeba było działać jak najszybciej. Oczywiście te wszystkie procedury, dokumentacja i pozwolenia są skomplikowane. Jednak patrząc na efekty warto było się pomęczyć. W ubiegłym roku dostaliśmy dotację i zaczął się remont - dodaje ks. Łotysz.
Prace przy remoncie cerkwi w Holi rozpoczęły się w maju 2011 roku. Za ponad 470 tysięcy złotych wymieniona będzie konstrukcja ścian, pokrycie dachów cerkwi i dzwonnicy. W ubiegłym roku udało się już wymienić podłogi. Pozostałe prace mają się zakończyć w tym roku.
* Korzystałem z książki "Śladami Wschodniosłowiańskiej tradycji cerkiewnej na Polesiu Lubelskim" pod redakcją ks. Tomasza Łotysza.
Trudne zadanie księdza Łotysza
Do prawosławnej parafii Podwyższenia Krzyża Pańskiego w Horostycie należy około 500 osób. Część z nich na nabożeństwa chodzi właśnie do cerkwi w tej miejscowości. Jednak sporej grupie jest bliżej do cerkwi w Holi. Proboszczem parafii w 2003 roku został ks. Tomasz Łotysz. Kiedy tu przychodził widział w jakim stanie znajdują się te obiekty. Dlatego postanawił zdobyć fundusze na remonty.
- Doświadczenia w zdobywaniu dotacji nie miałem. Ale zauważyłem, że możliwości są spore. Można było dostać pieniądze z ministerstwa kultury, Unii Europejskiej, urzędu marszałkowskiego. Postanowiłem spróbować i odrestaurować zabytkowe cerkwie - wspomina ks. Łotysz. W staraniach wspierają go parafianie. Może też liczyć na pomoc Prawosławnej Diecezji Lubelsko-Chełmskiej.
Długa historia cerkwi
Pierwsze wzmianki o miejscowości Horostyta pojawiają się w 1521 roku. Wtedy wioska otrzymała małą cerkiew. Jej fundatorem był dziekan włodawski ks. Jan Sopoćko. Jednak samodzielna parafia powstała dopiero na przełomie XVII i XVIII wieku. Nową, drewnianą, jednokopułową świątynię wybudowano w 1702 roku. Gruntowne remonty przechodziła w latach 1793-94, a później w 1861 roku. Wtedy też dobudowano dzwonnicę, zachowaną do dnia dzisiejszego. Zamknięto ją podczas akcji "Wisła" w 1947 roku. Po dziesięciu latach otworzono i reaktywowano parafię.
Również w 1702 roku powstała cerkiew w Holi. Dziś jest cerkwią filialną parafii w Horostycie. Niebieska, wyróżniająca się na tle miejscowości budowla ostatni remont przechodziła w 1824 roku. Wtedy też zbudowano dzwonnicę, usunięto ikonostas, dostawiono dwa boczne ołtarze i zainstalowano organy. W 1893 roku parafia liczyła 1927 wiernych. Dziś to zaledwie kilkanaście rodzin.
Proboszcz bierze się do pracy
Ksiądz Łotysz przypomina jak kilka lat temu wyglądały cerkwie. - Fundamenty i ściany w Horostycie były przegnite i spróchniałe, a podłoga zapadnięta. Wymiany wymagał cały dach pokryty gontem. Był już w fatalnej kondycji, zaczął go porastać mech. Poza tym przeciekał. Nie można było dłużej czekać - opowiada proboszcz.
Najpierw postarał się o dotację z ministerstwa kultury. To jednak było za mało. Wtedy pojawiła się możliwość skorzystania z unijnego wsparcia. Problemem był tylko wkład własny, który jest wymagany przy takich inwestycjach. Tu z pomocą przyszli wierni oraz diecezja. Prace rozpoczęły się w 2004 roku i z przerwami trwały do 2010 roku.
W tym czasie wzmocniono fundamenty, oczyszczono i naprawiono dach, wymieniono podłogę i sufit. Wokół cerkwi zbudowano chodnik i ogrodzenie. Remont pochłonął prawie pół miliona złotych.
Kiedy cerkiew w Horostycie odzyskała dawny blask proboszcz postanowił pójść za ciosem. Znów ruszył po unijne dotacje. - W Holi sytuacja była chyba jeszcze gorsza. Spróchniałe ściany, dziury w podłodze łatane doraźnie deskami. A na dodatek budynek zaczął się przechylać. Trzeba było działać jak najszybciej. Oczywiście te wszystkie procedury, dokumentacja i pozwolenia są skomplikowane. Jednak patrząc na efekty warto było się pomęczyć. W ubiegłym roku dostaliśmy dotację i zaczął się remont - dodaje ks. Łotysz.
Prace przy remoncie cerkwi w Holi rozpoczęły się w maju 2011 roku. Za ponad 470 tysięcy złotych wymieniona będzie konstrukcja ścian, pokrycie dachów cerkwi i dzwonnicy. W ubiegłym roku udało się już wymienić podłogi. Pozostałe prace mają się zakończyć w tym roku.
* Korzystałem z książki "Śladami Wschodniosłowiańskiej tradycji cerkiewnej na Polesiu Lubelskim" pod redakcją ks. Tomasza Łotysza.
Najnowsze wiadomości
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- UMCS. Rektor-elekt o karaniu za picie ...




