By przyciągnąć biznes trzeba kogoś takiego jak Palikot

Rozmawiał Sławomir Skomra
24.01.2012 , aktualizacja: 24.01.2012 11:50
A A A Drukuj
Janusz Palikot Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta Janusz Palikot
Potrzebny jest nam Palikot, żeby przyciągnąć tu potężny kapitał. Nie on sam, ale firma albo biznesmen, który w skali kraju będzie firmował Lubelszczyznę jako miejsce do robienia pieniędzy. - To nie musi być osoba, może być marka. Pracujemy nad tym - zapowiada Piotr Janczarek, który ma tu ściągnąć inwestycje
Piotr Janczarek
Fot. Tomasz Kowalewicz / AGENCJA GAZETA
Piotr Janczarek
Centrum Obsługi Inwestora (COI) powstało w 2004 roku. Ówczesne władze województwa planowały, że oddelegowani urzędnicy będą zabiegać o krajowy i międzynarodowy kapitał. Z tym, że przez lata nikt jakoś nie słyszał o tym, że takie biuro istnieje. Czarę goryczy przelało to, gdy w zeszłym roku wytknęliśmy, że informacje zamieszczone na stronie internetowej COI pochodzą sprzed 10 lat. Urzędnicy pisali, że w Lublinie powstanie aquapark, a na Felinie będą produkowane puszki do napojów. Tymczasem wszyscy już wiedzieli, że to inwestycje - niewypały.

To był jeden z powodów, że Centrum w październiku zniknęło, a osoby, które tam "zachęcały" inwestorów, już tego nie robią. Natomiast cztery miesiące temu przy ul. Granicznej 4 zaczęło działać Centrum Obsługi Inwestorów i Eksporterów. Od początku jasno określiło swoje cele: ma pomagać rodzimym przedsiębiorcom w przebijaniu się na rynki zagraniczne (targi, sympozja, kojarzenie kontrahentów) oraz firmom zewnętrznym, które chcą zainwestować na Lubelszczyźnie (pomoc prawna, czy inwestorska). Miało też dbać o odpowiednią klasę rodzimej gospodarki (zielona energia, innowacyjność, pomoc w zdobywaniu dotacji unijnych). Centrum po części odpowiada też za współpracę nauki i biznesu (przyznaje stypendia dla doktorantów, których prace są wykorzystywane w przedsiębiorstwach).

To nie jest lubelski patent. Takie centra powstają w całym kraju z inicjatywy Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Ale to u nas Centrum ma wyjątkowo trudne zadanie, bo sytuacja województwa lubelskiego nie jest łatwa. Nadal nie jesteśmy atrakcyjnym regionem do inwestowania. Kiedy nowe Centrum rozpoczynało działalność, to dzięki zagranicznemu kapitałowi w Polsce powstawało 170 fabryk. Z tego na wschód od Wisły tylko jedna.

Po kilku miesiącach pracy Centrum pytamy, co z pięknych planów udało się zrealizować?

Rozmowa z Piotrem Janczarkiem i Dariuszem Donicą

Sławomir Skomra: - Hasło, że urząd marszałkowski ma ściągnąć do województwa nowych inwestorów, jest na pierwszy rzut oka nierealne. Przecież samorząd wojewódzki nie ma hal produkcyjnych, ani na dobrą sprawę działek inwestycyjnych. Nie może nic inwestorom zaoferować. Czy w ogóle może pozyskiwać inwestycje?

Piotr Janczarek*: - Mimo że marszałek faktycznie nie jest właścicielem działek, to ma szereg narzędzi, dzięki którym może wspierać inwestycje zagraniczne. Województwo ma umowę z Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych, która zbiera oferty inwestycyjne z regionów i przekazuje je potencjalnym inwestorom. Na terenie województwa tworzeniem i aktualizacją bazy ofert inwestycyjnych miast, powiatów i gmin zajmuje się właśnie Centrum Obsługi Inwestora. Oprócz tego oferty przygotowywane są również pod indywidualne, konkretne projekty inwestycyjne. Elektroniczna baza terenów inwestycyjnych województwa jest już gotowa i stale aktualizowana.

Dariusz Donica*: - Nasza działalność sprowadza się, w pewnym stopniu, do tego że jesteśmy pośrednikiem na rynku nieruchomości. Wskazujemy odpowiednie tereny inwestycyjne.

Oczywiście stopień przygotowania danej oferty zależy również od samorządu i staramy się uświadomić naszym samorządom, że koniecznością jest tworzenie kontekstu, pewnej wizji wokół terenów inwestycyjnych. Znacznie łatwiej jest promować gotowe projekty inwestycyjne wymagające jedynie nakładów finansowych, niż niezagospodarowane działki.

A co do tego, czy się nam to udaje, to właśnie odnieśliśmy drobny sukces. O szczegółach na razie nie możemy mówić, ale przekonaliśmy lubelskiego inwestora, żeby 40 mln zł zainwestował tutaj. Chociaż już był w połowie drogi, żeby wyprowadzić się do innego województwa. Jeśli się uda, to oznacza to kilkaset nowych miejsc pracy.

Oferta to jedno, ale czy ktoś się w ogóle skusi?

Piotr Janczarek: - Efekty powoli stają się widoczne. Mamy pierwsze oferty z PAIiIZ i sądzę, że będzie ich więcej. Część inwestorów kieruje się bezpośrednio do gmin.

... A czy one są do tego przygotowane?

Piotr Janczarek : - Znacząca część samorządów jest już bardzo dobrze przygotowana do obsługi inwestorów, na przykład Biała Podlaska, Zamość, Janów Lubelskie, Puławy, Tomaszów Lubelski, Lubartów. Niestety, jeszcze w wielu przypadkach samorządy mają dużo pracy do wykonania. Często brakuje osoby bezpośrednio odpowiedzialnej za obsługę inwestora w danej gminie czy powiecie.

Naszą rolą jest wsparcie samorządów terytorialnych w profesjonalnej obsłudze inwestora. Musimy pamiętać również o tym, że często zdarza się tak, że inwestorowi ktoś polecił daną gminę, może o niej usłyszał i chce tam ulokować swój biznes. Po dalszej weryfikacji okazuje się jednak, że gmina nie spełnia wymaganych warunków - dotyczących terenu, jego powierzchni, czy lokalizacji. Wójt nie jest w stanie przedstawić inwestorowi działek w innej gminie, ponieważ nie ma wystarczającej wiedzy na ich temat. W tym momencie wchodzimy my . Dzięki temu, że nasze Centrum dysponuje informacjami o wielu działkach inwestycyjnych w województwie, możemy zaproponować inwestorowi lokalizacje alternatywne. Naszym zadaniem jest przekonać inwestora, że to właśnie województwo lubelskie jest odpowiednim miejscem na ulokowanie danej inwestycji.

To o czym pan mówi, to przypadek Husqvarny, która wybierała między Lublinem, a Mielcem. Zdecydowała się na Mielec. A może warto było zaproponować Szwedom Lubartów, albo Puławy?

Piotr Janczarek: - Dokładnie tak. W każdym takim przypadku mamy kilka możliwości i konkurencyjnych ofert.

Rozmawiając z wieloma przedsiębiorcami bardzo często słyszę, że potrzebujemy "Palikota biznesu", przedsiębiorcy, który będzie utożsamiany z regionem. Mówiąc Kulczyk - od razu myślimy Poznań. Może trzeba nam osoby - wizytówki, dzięki której ktoś pomyśli "jeśli on tu robi pieniądze, to czemu ja nie mógłbym tak samo". To ma sens?

Piotr Janczarek : - Zastanawiam się, czy realne jest wykreowanie takich osobowości, które stałyby się naturalnymi filarami lubelskiego biznesu. Pojawienie się wybitnych osobowości jest raczej sumą splotu wydarzeń oraz cech osobowości danej osoby. Animujemy życie gospodarcze poprzez konkursy biznesowe, wyjazdy na targi czy sympozja. Pokazujemy naszych przedsiębiorców Polsce, Europie i światu. Jednak wykreowanie osoby jest niezmiernie trudne. Z pewnością potrzebujemy marki gospodarczej, która kojarzyć się będzie z naszym województwem. Promocja marki jest możliwa. Taką firmą na pewno jest Bogdanka.

A o sukcesie lidera decydują jego cechy osobowościowe. Ktoś może być znakomitym szefem, ale bez charyzmy nie będzie miał szans na stanie się wybitną osobowością. W promocji gospodarczej powinniśmy podążać drogą marki. Możemy tak powiedzieć, że naszym, "gospodarczym Palikotem" może być jakaś marka.





*Piotr Janczarek, dyrektor departamentu gospodarki i innowacji urzędu marszałkowskiego

*Dariusz Donica - nadzoruje Centrum Obsługi Inwestorów i Eksporterów

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Polub nas na Facebooku