Trener Edward Jankowski: Zagraliśmy beznadziejnie
21.02.2012
, aktualizacja: 21.02.2012 17:20
Lubelskie SPR przegrało w Gdyni z Vistalem Łaczpolem 27:35 i straciło fotel lidera PGNiG Superligi. - Zagraliśmy beznadziejne spotkanie - mówi bez ogródek trener wicemistrzyń Polski Edward Jankowski
ZOBACZ TAKŻE
- SPR walczy o finał. Najpierw dwa razy zagrają w Gdyni (13-04-12, 15:25)
- Final Four na lubelskim Globusie. Faworytów dwóch (29-03-12, 17:54)
- Na razie się "bawią". SPR w okrojonym składzie (21-03-12, 19:40)
- SPR wygrało z KSS w Kielcach i powalczy o medale (11-03-12, 17:36)
- Małgorzata Stasiak: Chcemy awansować już teraz (08-03-12, 19:10)
- SPR zdeklasowało KSS w pierwszym meczu 1/4 play-off (04-03-12, 19:10)
- SPR zaczyna fazę play-off od meczu z kieleckim KSS (01-03-12, 19:08)
- SPR gorsze od Zagłębia. Do play-off z trzeciego miejsca (26-02-12, 18:30)
- SPR walczy o pierwsze miejsce przed fazą play-off (23-02-12, 20:29)
- Pucharowe atrakcje. Lubelski Final Four szczypiornistek (21-02-12, 17:18)
- SPR przegrało w Gdyni i już nie jest liderem (19-02-12, 19:26)
- Szczypiornistki SPR Lublin namęczyły się z Piotrcovią (05-02-12, 17:56)
- Bez kłopotu. Wysoka wygrana SPR z KPR Jelenia Góra (22-01-12, 20:50)
- Pewna wygrana piłkarek ręcznych SPR w Elblągu (18-01-12, 21:20)
- SPR pokonało Ruch. Koncert w drugiej połowie (15-01-12, 20:08)
Rozmowa z Edwardem Jankowskim*
Dominik Masierak: Porażka w Gdyni z Vistalem Lączpolem zepchnęła was z fotela lidera. Przegraliście zasłużenie?
Edward Jankowski: Zagraliśmy beznadziejne spotkanie w każdym elemencie. Nie można wyróżnić ani jednej zawodniczki. Beznadziejna obrona, prawie nie było kontrataków, z których rzuciliśmy tylko pięć bramek, a rywalki aż 12. Do tego dużo naszych błędów technicznych, bo aż 22, plus 24 "odpały" rzutowe. W takim wypadku nie ma jak wygrać meczu.
Skąd taki słaby występ?
- Nie wiem. Chyba dziewczyny wyszły sparaliżowane. Bardzo chciały wygrać, dobrze się czuły, wszystko wyglądało OK, a wyszły na mecz i rozpoczęły fatalnie, tak jak zawsze ostatnio. Spodziewałem się trudnego spotkania z Vistalem i porażka wchodziła w rachubę, ale nie taka wysoka. W sobotę już po 20 min gry było po meczu. Do tego dołożyli się też sędziowie, którzy dali parę "numerków". Nasze bramkarki też nic nie broniły, bo tylko 29 proc. skuteczności w bramce to bardzo mało.
Vistal Łączpol jest taki silny, jak wskazują łatwe wygrane nad SPR i Zagłębiem?
- Vistal bardzo podbudował się po wygranej w Lubinie nad Zagłębiem i one wyszły na mecz strasznie "napakowane". Gdynianki grały tak mocno w obronie, że my padaliśmy jak kawki. Moje dziewczyny nie podjęły walki.
Gdynianki są faworytem do złota?
- W tej chwili Vistal ma najlepszy zespół. Nie ma luk, są zmienniczki, duża siła ognia z tyłu. Do formy wróciła Karolina Siódmiak i jest pierwszoplanową postacią. W pewnym momencie musieliśmy ja kryć "na singla", bo nie dawaliśmy sobie z nią rady.
Podczas pobytu w Gdyni spotkał się pan też z trenerem kadry narodowej Kimem Rasmussenem. O co chodziło?
- O to, bym pozwolił Annie Baranowskiej i Małgorzacie Stasiak na udział w zgrupowaniu, które zaczęło się w poniedziałek.
I zgodził się pan? Ostatnio narzekał pan, że to przeszkadza w przygotowaniach klubowych...
- W ogóle mi to nie pasuje, ale trener obiecał, że puści je wcześniej do domu i już we wtorek wieczorem mają być w Lublinie. Powołanie dla Baranowskiej jeszcze mogę zrozumieć, bo ma być organizowany jakiś specjalistyczny camp dla bramkarek. Ale Stasiak czy Wojtas, którą też chciał powołać trener Rasmussen? Stasiak w meczu z Vistalem nie istniała. To był dla niej paraliż i chyba jeszcze nie ten poziom, bo oprócz silnego rzutu na razie nie ma atutów. Psychicznie jest bardzo słaba.
Jeśli już mówimy o psychice, to musicie się szybko pozbierać, bo z Zagłębiem zagracie o pozycję przed play-off. Możecie być liderem, ale równie dobrze możecie być tylko na trzecim miejscu. Vistal pokazał jednak, że można pokonać lubinianki nawet w ich hali...
- Wszyscy wiedzą, o co grają. Zagłębie jest teraz w dołku i jeśli moje zawodniczki zrealizują założenia przedmeczowe, to można wygrać. Ale jeśli Zagłębie odskoczy szybko, to będzie tak jak z Vistalem, a sędziowie też pewnie nie pozwolą nam dojść do rywala. Trzeba zagrać 60 minut na dobrym poziomie. Przede wszystkim w obronie.
Mówi pan dużo o sędziach. W polskiej lidze gwiżdże się przeciw SPR. Krzywdzą was?
- Nie, ale włączają się w mecz. Zresztą o czym ja będę opowiadał. Po spotkaniu w Gdyni podszedł do mnie trener Wojciech Nowiński, który komentuje mecze dla Polsatu Sport i powiedział, że sędziowie byli pierwszoplanowymi postaciami, wyrzucali nas za byle co, zabierali nam piłki, nie dyktowali rzutów karnych. Ale tak sędziowie gwiżdżą, jak wygląda mecz. Jak przewaga jest zdecydowana, to co się będą "szczypać".
Z Zagłębiem gracie w piątek o 20.30. Pasuje wam ten termin? Trochę dziwny pomysł, choć już tak graliście i to też w Lubinie...
- Nie, to w ogóle jest bez sensu. Niedługo będziemy grali o północy. Trenujemy w innych godzinach, a potem nam przesuwają mecze ze względu na transmisję. Ja tego nie rozumiem, bo to jest ze szkodą dla zespołów, nie tylko dla nas, ale dla wszystkich.
* Edward Jankowski jest trenerem SPR Lublin
Dominik Masierak: Porażka w Gdyni z Vistalem Lączpolem zepchnęła was z fotela lidera. Przegraliście zasłużenie?
Edward Jankowski: Zagraliśmy beznadziejne spotkanie w każdym elemencie. Nie można wyróżnić ani jednej zawodniczki. Beznadziejna obrona, prawie nie było kontrataków, z których rzuciliśmy tylko pięć bramek, a rywalki aż 12. Do tego dużo naszych błędów technicznych, bo aż 22, plus 24 "odpały" rzutowe. W takim wypadku nie ma jak wygrać meczu.
Skąd taki słaby występ?
- Nie wiem. Chyba dziewczyny wyszły sparaliżowane. Bardzo chciały wygrać, dobrze się czuły, wszystko wyglądało OK, a wyszły na mecz i rozpoczęły fatalnie, tak jak zawsze ostatnio. Spodziewałem się trudnego spotkania z Vistalem i porażka wchodziła w rachubę, ale nie taka wysoka. W sobotę już po 20 min gry było po meczu. Do tego dołożyli się też sędziowie, którzy dali parę "numerków". Nasze bramkarki też nic nie broniły, bo tylko 29 proc. skuteczności w bramce to bardzo mało.
Vistal Łączpol jest taki silny, jak wskazują łatwe wygrane nad SPR i Zagłębiem?
- Vistal bardzo podbudował się po wygranej w Lubinie nad Zagłębiem i one wyszły na mecz strasznie "napakowane". Gdynianki grały tak mocno w obronie, że my padaliśmy jak kawki. Moje dziewczyny nie podjęły walki.
Gdynianki są faworytem do złota?
- W tej chwili Vistal ma najlepszy zespół. Nie ma luk, są zmienniczki, duża siła ognia z tyłu. Do formy wróciła Karolina Siódmiak i jest pierwszoplanową postacią. W pewnym momencie musieliśmy ja kryć "na singla", bo nie dawaliśmy sobie z nią rady.
Podczas pobytu w Gdyni spotkał się pan też z trenerem kadry narodowej Kimem Rasmussenem. O co chodziło?
- O to, bym pozwolił Annie Baranowskiej i Małgorzacie Stasiak na udział w zgrupowaniu, które zaczęło się w poniedziałek.
I zgodził się pan? Ostatnio narzekał pan, że to przeszkadza w przygotowaniach klubowych...
- W ogóle mi to nie pasuje, ale trener obiecał, że puści je wcześniej do domu i już we wtorek wieczorem mają być w Lublinie. Powołanie dla Baranowskiej jeszcze mogę zrozumieć, bo ma być organizowany jakiś specjalistyczny camp dla bramkarek. Ale Stasiak czy Wojtas, którą też chciał powołać trener Rasmussen? Stasiak w meczu z Vistalem nie istniała. To był dla niej paraliż i chyba jeszcze nie ten poziom, bo oprócz silnego rzutu na razie nie ma atutów. Psychicznie jest bardzo słaba.
Jeśli już mówimy o psychice, to musicie się szybko pozbierać, bo z Zagłębiem zagracie o pozycję przed play-off. Możecie być liderem, ale równie dobrze możecie być tylko na trzecim miejscu. Vistal pokazał jednak, że można pokonać lubinianki nawet w ich hali...
- Wszyscy wiedzą, o co grają. Zagłębie jest teraz w dołku i jeśli moje zawodniczki zrealizują założenia przedmeczowe, to można wygrać. Ale jeśli Zagłębie odskoczy szybko, to będzie tak jak z Vistalem, a sędziowie też pewnie nie pozwolą nam dojść do rywala. Trzeba zagrać 60 minut na dobrym poziomie. Przede wszystkim w obronie.
Mówi pan dużo o sędziach. W polskiej lidze gwiżdże się przeciw SPR. Krzywdzą was?
- Nie, ale włączają się w mecz. Zresztą o czym ja będę opowiadał. Po spotkaniu w Gdyni podszedł do mnie trener Wojciech Nowiński, który komentuje mecze dla Polsatu Sport i powiedział, że sędziowie byli pierwszoplanowymi postaciami, wyrzucali nas za byle co, zabierali nam piłki, nie dyktowali rzutów karnych. Ale tak sędziowie gwiżdżą, jak wygląda mecz. Jak przewaga jest zdecydowana, to co się będą "szczypać".
Z Zagłębiem gracie w piątek o 20.30. Pasuje wam ten termin? Trochę dziwny pomysł, choć już tak graliście i to też w Lubinie...
- Nie, to w ogóle jest bez sensu. Niedługo będziemy grali o północy. Trenujemy w innych godzinach, a potem nam przesuwają mecze ze względu na transmisję. Ja tego nie rozumiem, bo to jest ze szkodą dla zespołów, nie tylko dla nas, ale dla wszystkich.
* Edward Jankowski jest trenerem SPR Lublin
Najnowsze wiadomości
-
Marszałkowie dali stypendia. Na "fabryki bezrobotnych"
-
Konserwator o deptaku: Mniej miejsca dla ogródków
-
AAAA szpital oddam w dobre ręce. Jest dwóch chętnych
-
Długie nocne czekanie w kolejce. Raz w roku to frajda
-
Tytani walczyli z Diabłami. Futbol amerykański w Lublinie ZOBACZ
-
Czwarte Kody. Były wydarzenia, były i rozczarowania
-
Prognoza pogody: To będzie ciepły i słoneczny tydzień
-
Promują Koncert Chwały tańcem, śpiewem i flash mobami
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- UMCS. Rektor-elekt o karaniu za picie ...



