120 dni - tak rekordowo wolno rozpatruje się w Polsce wnioski o dotacje unijne

Sławomir Skomra
2011-03-08 , aktualizacja: 08.03.2011 19:33
A A A Drukuj
Urząd Marszałkowski przy ul. Stefczyka Fot. Rafał Michałowski / AG Urząd Marszałkowski przy ul. Stefczyka
Żeby otrzymać dotację z Unii Europejskiej trzeba złożyć odpowiedni wniosek i czekać na rozstrzygnięcie. Tyle teorii, bo w praktyce polscy urzędnicy rozpatrują wnioski najwolniej w całej Europie. - Dziewięć miesięcy siedziałem jak na szpilkach i nie wiedziałem co mam robić - opowiada przedsiębiorca, który chciał rozbudować firmę i zatrudnić nowych ludzi.
Marszałek województwa Krzysztof Hetman razem z czterema marszałkami województw, które tak jak Lubelskie leżą na gazie łupkowym, wyjechał na wizytę studyjną do USA
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA
Marszałek województwa Krzysztof Hetman razem z czterema marszałkami województw, które tak jak Lubelskie leżą na gazie łupkowym, wyjechał na wizytę studyjną do USA

fot. AG
- Dziewięć miesięcy siedziałem jak na szpilkach i nie wiedziałem, co mam robić - opowiada przedsiębiorca, który chciał rozbudować firmę i zatrudnić nowych ludzi.

Prosi, żeby nie podawać jego prawdziwego imienia, bo, jak mówi, zamieszanie nie jest mu potrzebne. Prowadzi pod Lublinem warsztat samochodowy. - Interes się kręcił i aż prosiło się, żeby pójść za ciosem - mówi. Dlatego jeszcze w zeszłym roku zaczął zabiegać o pieniądze unijne. - Na sąsiedniej działce chciałem wybudować stację kontroli pojazdów - mówi. - Wynająłem specjalną firmę, która znalazła mi odpowiedni konkurs i napisała wniosek o dotacje - opowiada przedsiębiorca.

W oczekiwaniu na rozstrzygnięcie konkursu pan Janusz chodził po firmach produkujących odpowiedni sprzęt, wśród znajomych rozpowiedział, że będzie przyjmował do pracy i wysłał odpowiednie zgłoszenie do Urzędu Pracy.

- Tymczasem na decyzję, że otrzymałem pieniądze czekałem i czekałem. Zacząłem już się rozglądać za kredytem. Dziewięć miesięcy siedziałem jak na szpilkach i nie wiedziałem co robić - wspomina.

Okazuje się, że za długie ocenianie wniosków o pomoc unijną to polska przypadłość. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego porównało czas oceny dokumentów z innymi krajami wspólnoty. Polska zajęła ostatnie miejsce. Selekcja dokumentów trwa u nas średnio 120 dni. Najlepszym - Łotwie, Estonii i Słowenii papierkowa robota zajmuje odpowiednio 60, 74 i 75 dni.

Jeszcze gorzej to wygląda w przypadku Regionalnych Programów Operacyjnych. To specjalna pula pieniędzy, które ma każde województwo i samo ustala reguły ich podziału. W tym przypadku polscy urzędnicy potrzebują aż 175 dni na rozstrzygnięcie konkursu.

Czym to skutkuje? Brakiem inwestycji. Przykład pierwszy z brzegu: władze Lublina czekają na euro-zastrzyk na np. renowację Ogrodu Saskiego i remont ulicy Narutowicza. Odpowiedni konkurs urzędnicy marszałka mieli rozstrzygnąć... pod koniec grudnia 2010 roku. Nie stało się to dziś. Nowy, aktualny termin to maj.

- Złożono aż 80 wniosków, dlatego cały departament strategii i rozwoju regionalnego urzędu marszałkowskiego pracuje nad nimi na pełnych obrotach - tłumaczył nam niedawno Krzysztof Prybuła, rzecznik marszałka województwa. Z tym, że bez tych pieniędzy ratusz remontu Narutowicza nie zacznie w tym roku.

Najdłużej na ocenę wniosków trzeba czekać na Mazowszu, Pomorzu i Podkarpaciu. W jednym z mazowieckich konkursów na wynik przedsiębiorcy czekali... 630 dni.

W tym zestawieniu Lubelszczyzna wypada średnio - Lewiatan ocenił Lubelską Agencję Wspierania Przedsiębiorczości na trzy plus w pięciostopniowej skali.

W badanym konkursie urzędnicy zapowiedzieli, że wyniki oceny merytorycznej (jeden z etapów) będą znane po 21 dniach. Tymczasem potrzebowali na to 105 dni. Kto otrzymał pieniądze okazało się po 260 dniach.

LAWP tłumaczy, że na taki wynik złożyło się kilka rzeczy. - Po raz pierwszy w okresie działalności LAWP w ramach jednego konkursu wpłynęła tak duża liczba wniosków- 653 - tłumaczy Katarzyna Kuszpit i dodaje, że trzeba było jeszcze czekać miesiąc na nowe wytyczne z ministerstwa i w tym czasie nałożyło się kilka konkursów.

Kuszpit zapewnia, że LAWP już wprowadziła zmiany w swojej pracy. Konkursy mają się na siebie nie nakładać, a czas oceny merytorycznej został wydłużony do 60 dni.



Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

  • Wnioski unijne rozpatrujemy najwolniej w Europie jurand-lublina 09.03.11, 09:37

    Potwierdza sie to , że tak się będzie działo kiedy jak zatrudnia się z nadania partyjnego lub "znajomych królika", niedouczone miernoty po skończonych tzw. studiach zawodowych na »

  • 120 dni - tak rekordowo wolno rozpatruje się w ... lucjak 14.03.11, 09:27

    Być może przyczyną takiego stanu rzeczy jest konieczność zapewnienia ciągłości pracy ludziom, których tam zatrudniono? Już teraz z znacznej części urzędów obserwuje się ruchy pracowników, bo»

  • Tak się kończy zatrudnianie kolesi swiergotek_drzewny 14.03.11, 12:45

    Jeżeli pracowników administracji dobiera się według kryterium genetyczno - towarzyskiego, to trudno się potem dziwić, że jakość świadczonych społeczeństwu usług lezy i kwiczy. »

Polub nas na Facebooku