120 dni - tak rekordowo wolno rozpatruje się w Polsce wnioski o dotacje unijne
2011-03-08
, aktualizacja: 08.03.2011 19:33
Żeby otrzymać dotację z Unii Europejskiej trzeba złożyć odpowiedni wniosek i czekać na rozstrzygnięcie. Tyle teorii, bo w praktyce polscy urzędnicy rozpatrują wnioski najwolniej w całej Europie. - Dziewięć miesięcy siedziałem jak na szpilkach i nie wiedziałem co mam robić - opowiada przedsiębiorca, który chciał rozbudować firmę i zatrudnić nowych ludzi.
ZOBACZ TAKŻE
- Fundusze unijne. Poślizg z "czarną listą" marszałka (15-02-11, 19:00)
- Fundusze unijne. Bat marszałka na spóźnialskich (21-01-11, 09:00)
- "Czarna lista". Marszałek zmobilizował spóźnialskich (15-03-11, 23:00)
- Jest "czarna lista" marszałka. Na niej 24 spóźnialskich (22-02-11, 18:54)
- Dziewięć miesięcy siedziałem jak na szpilkach i nie wiedziałem, co mam robić - opowiada przedsiębiorca, który chciał rozbudować firmę i zatrudnić nowych ludzi.
Prosi, żeby nie podawać jego prawdziwego imienia, bo, jak mówi, zamieszanie nie jest mu potrzebne. Prowadzi pod Lublinem warsztat samochodowy. - Interes się kręcił i aż prosiło się, żeby pójść za ciosem - mówi. Dlatego jeszcze w zeszłym roku zaczął zabiegać o pieniądze unijne. - Na sąsiedniej działce chciałem wybudować stację kontroli pojazdów - mówi. - Wynająłem specjalną firmę, która znalazła mi odpowiedni konkurs i napisała wniosek o dotacje - opowiada przedsiębiorca.
W oczekiwaniu na rozstrzygnięcie konkursu pan Janusz chodził po firmach produkujących odpowiedni sprzęt, wśród znajomych rozpowiedział, że będzie przyjmował do pracy i wysłał odpowiednie zgłoszenie do Urzędu Pracy.
- Tymczasem na decyzję, że otrzymałem pieniądze czekałem i czekałem. Zacząłem już się rozglądać za kredytem. Dziewięć miesięcy siedziałem jak na szpilkach i nie wiedziałem co robić - wspomina.
Okazuje się, że za długie ocenianie wniosków o pomoc unijną to polska przypadłość. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego porównało czas oceny dokumentów z innymi krajami wspólnoty. Polska zajęła ostatnie miejsce. Selekcja dokumentów trwa u nas średnio 120 dni. Najlepszym - Łotwie, Estonii i Słowenii papierkowa robota zajmuje odpowiednio 60, 74 i 75 dni.
Jeszcze gorzej to wygląda w przypadku Regionalnych Programów Operacyjnych. To specjalna pula pieniędzy, które ma każde województwo i samo ustala reguły ich podziału. W tym przypadku polscy urzędnicy potrzebują aż 175 dni na rozstrzygnięcie konkursu.
Czym to skutkuje? Brakiem inwestycji. Przykład pierwszy z brzegu: władze Lublina czekają na euro-zastrzyk na np. renowację Ogrodu Saskiego i remont ulicy Narutowicza. Odpowiedni konkurs urzędnicy marszałka mieli rozstrzygnąć... pod koniec grudnia 2010 roku. Nie stało się to dziś. Nowy, aktualny termin to maj.
- Złożono aż 80 wniosków, dlatego cały departament strategii i rozwoju regionalnego urzędu marszałkowskiego pracuje nad nimi na pełnych obrotach - tłumaczył nam niedawno Krzysztof Prybuła, rzecznik marszałka województwa. Z tym, że bez tych pieniędzy ratusz remontu Narutowicza nie zacznie w tym roku.
Najdłużej na ocenę wniosków trzeba czekać na Mazowszu, Pomorzu i Podkarpaciu. W jednym z mazowieckich konkursów na wynik przedsiębiorcy czekali... 630 dni.
W tym zestawieniu Lubelszczyzna wypada średnio - Lewiatan ocenił Lubelską Agencję Wspierania Przedsiębiorczości na trzy plus w pięciostopniowej skali.
W badanym konkursie urzędnicy zapowiedzieli, że wyniki oceny merytorycznej (jeden z etapów) będą znane po 21 dniach. Tymczasem potrzebowali na to 105 dni. Kto otrzymał pieniądze okazało się po 260 dniach.
LAWP tłumaczy, że na taki wynik złożyło się kilka rzeczy. - Po raz pierwszy w okresie działalności LAWP w ramach jednego konkursu wpłynęła tak duża liczba wniosków- 653 - tłumaczy Katarzyna Kuszpit i dodaje, że trzeba było jeszcze czekać miesiąc na nowe wytyczne z ministerstwa i w tym czasie nałożyło się kilka konkursów.
Kuszpit zapewnia, że LAWP już wprowadziła zmiany w swojej pracy. Konkursy mają się na siebie nie nakładać, a czas oceny merytorycznej został wydłużony do 60 dni.
Prosi, żeby nie podawać jego prawdziwego imienia, bo, jak mówi, zamieszanie nie jest mu potrzebne. Prowadzi pod Lublinem warsztat samochodowy. - Interes się kręcił i aż prosiło się, żeby pójść za ciosem - mówi. Dlatego jeszcze w zeszłym roku zaczął zabiegać o pieniądze unijne. - Na sąsiedniej działce chciałem wybudować stację kontroli pojazdów - mówi. - Wynająłem specjalną firmę, która znalazła mi odpowiedni konkurs i napisała wniosek o dotacje - opowiada przedsiębiorca.
W oczekiwaniu na rozstrzygnięcie konkursu pan Janusz chodził po firmach produkujących odpowiedni sprzęt, wśród znajomych rozpowiedział, że będzie przyjmował do pracy i wysłał odpowiednie zgłoszenie do Urzędu Pracy.
- Tymczasem na decyzję, że otrzymałem pieniądze czekałem i czekałem. Zacząłem już się rozglądać za kredytem. Dziewięć miesięcy siedziałem jak na szpilkach i nie wiedziałem co robić - wspomina.
Okazuje się, że za długie ocenianie wniosków o pomoc unijną to polska przypadłość. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego porównało czas oceny dokumentów z innymi krajami wspólnoty. Polska zajęła ostatnie miejsce. Selekcja dokumentów trwa u nas średnio 120 dni. Najlepszym - Łotwie, Estonii i Słowenii papierkowa robota zajmuje odpowiednio 60, 74 i 75 dni.
Jeszcze gorzej to wygląda w przypadku Regionalnych Programów Operacyjnych. To specjalna pula pieniędzy, które ma każde województwo i samo ustala reguły ich podziału. W tym przypadku polscy urzędnicy potrzebują aż 175 dni na rozstrzygnięcie konkursu.
Czym to skutkuje? Brakiem inwestycji. Przykład pierwszy z brzegu: władze Lublina czekają na euro-zastrzyk na np. renowację Ogrodu Saskiego i remont ulicy Narutowicza. Odpowiedni konkurs urzędnicy marszałka mieli rozstrzygnąć... pod koniec grudnia 2010 roku. Nie stało się to dziś. Nowy, aktualny termin to maj.
- Złożono aż 80 wniosków, dlatego cały departament strategii i rozwoju regionalnego urzędu marszałkowskiego pracuje nad nimi na pełnych obrotach - tłumaczył nam niedawno Krzysztof Prybuła, rzecznik marszałka województwa. Z tym, że bez tych pieniędzy ratusz remontu Narutowicza nie zacznie w tym roku.
Najdłużej na ocenę wniosków trzeba czekać na Mazowszu, Pomorzu i Podkarpaciu. W jednym z mazowieckich konkursów na wynik przedsiębiorcy czekali... 630 dni.
W tym zestawieniu Lubelszczyzna wypada średnio - Lewiatan ocenił Lubelską Agencję Wspierania Przedsiębiorczości na trzy plus w pięciostopniowej skali.
W badanym konkursie urzędnicy zapowiedzieli, że wyniki oceny merytorycznej (jeden z etapów) będą znane po 21 dniach. Tymczasem potrzebowali na to 105 dni. Kto otrzymał pieniądze okazało się po 260 dniach.
LAWP tłumaczy, że na taki wynik złożyło się kilka rzeczy. - Po raz pierwszy w okresie działalności LAWP w ramach jednego konkursu wpłynęła tak duża liczba wniosków- 653 - tłumaczy Katarzyna Kuszpit i dodaje, że trzeba było jeszcze czekać miesiąc na nowe wytyczne z ministerstwa i w tym czasie nałożyło się kilka konkursów.
Kuszpit zapewnia, że LAWP już wprowadziła zmiany w swojej pracy. Konkursy mają się na siebie nie nakładać, a czas oceny merytorycznej został wydłużony do 60 dni.
Najnowsze wiadomości
-
Marszałkowie dali stypendia. Na "fabryki bezrobotnych"
-
Konserwator o deptaku: Mniej miejsca dla ogródków
-
AAAA szpital oddam w dobre ręce. Jest dwóch chętnych
-
Długie nocne czekanie w kolejce. Raz w roku to frajda
-
Tytani walczyli z Diabłami. Futbol amerykański w Lublinie ZOBACZ
-
Czwarte Kody. Były wydarzenia, były i rozczarowania
-
Prognoza pogody: To będzie ciepły i słoneczny tydzień
-
Promują Koncert Chwały tańcem, śpiewem i flash mobami
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Wnioski unijne rozpatrujemy najwolniej w Europie
jurand-lublina
09.03.11, 09:37
Potwierdza sie to , że tak się będzie działo kiedy jak zatrudnia się z nadania partyjnego lub "znajomych królika", niedouczone miernoty po skończonych tzw. studiach zawodowych na »
-
120 dni - tak rekordowo wolno rozpatruje się w ...
lucjak
14.03.11, 09:27
Być może przyczyną takiego stanu rzeczy jest konieczność zapewnienia ciągłości pracy ludziom, których tam zatrudniono? Już teraz z znacznej części urzędów obserwuje się ruchy pracowników, bo»
-
Tak się kończy zatrudnianie kolesi
swiergotek_drzewny
14.03.11, 12:45
Jeżeli pracowników administracji dobiera się według kryterium genetyczno - towarzyskiego, to trudno się potem dziwić, że jakość świadczonych społeczeństwu usług lezy i kwiczy. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- UMCS. Rektor-elekt o karaniu za picie ...






