Afera "okienna". Nie było rodzinnego interesu?
2010-08-10
, aktualizacja: 10.08.2010 17:45
Nie ma dowodów na to, że Marzena Jodłowska, dyrektor wydziału inwestycji urzędu miasta zgodziła się dla zysku, by okna instalowane w budynku krytego basenu przy Szkole Podstawowej nr 23 pochodziły z firmy jej męża. Prokuratura umorzyła więc we wtorek śledztwo.
ZOBACZ TAKŻE
- Pani dyrektor i jej mąż, czyli jak to z oknami było (14-01-10, 20:00)
- "Afera okienna" umorzona za wcześnie! Śledztwo na nowo (17-12-10, 13:00)
- Dzieci czekały 2 godziny, bo oficjele otwierali basen (04-09-10, 15:00)
Afera wstrząsnęła zimą lubelskim ratuszem. Okazało się wtedy, że okna w budowanej przez miasto krytej pływalni przy ul. Podzamcze wyprodukowała firma Euroal należąca Dariusza Jodłowskiego, męża Marzeny Jodłowskiej, dyrektorki wydziału odpowiedzialnego za inwestycję. Prezydent Adam Wasilewski skierował zawiadomienie do prokuratury. Pod koniec stycznia śledczy z prokuratury rejonowej Lublin - Północ zdecydowali o wszczęciu śledztwa, które prowadziło CBA. Sprawdzano, czy Jodłowska nie przekroczyła swoich uprawnień podejmując jednoosobowo decyzję o oknach.
We wtorek sprawę umorzono. - Urzędnik miał prawo podjąć taką decyzję i nie znaleziono dowodów, by działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej - tłumaczy Beata Syk - Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
O co chodziło w aferze? W maju 2008 r. ratusz podpisał umowę z Mostostalem Warszawa, głównym wykonawcą budowy basenu i rozbudowy sali gimnastycznej. Mostostal natomiast wybrał podwykonawców i firmy, które miały dostarczać mu materiały. Rok później poinformował ratusz, że chce zmian w części inwestycji dotyczącej właśnie okien. Proponował otwory innego typu, tańsze o ok. 34 tys. zł.
Sporządzono wtedy specjalny protokół, który ze strony ratusza podpisała Marzena Jodłowska. A na budowie zamontowano inne okna, niż wcześniej planowano.
Podejrzeń nabrał zastępca prezydenta Stanisław Fic, który zanim podpisał odpowiednie aneksy do umowy, wysłał ratuszowych kontrolerów na budowę i do wydziału inwestycji. Ci stwierdzili, że jeśli oszczędności będą, to jedynie na kwotę ok. 4 tys. zł. Wyszło im też, że "nowe" okna nie będą identyczne jak poprzednie, lecz porównywalne. Prawo to jednak dopuszcza.
Kontrolerzy natknęli się też na niejasne dla nich powiązania. Okazało się, że okna, które w końcu zamontowano, wyprodukowała firma Dariusza Jodłowskiego, męża dyrektor wydziału inwestycji. Miała je dostarczyć nie spółka Jodłowskiego, tylko pewna firma ze Świdnika. Jodłowski stwierdził, że oficjalnie o sprawie nic nie wie, aferę nazwał "nadmuchaną" i dodał, że jego firma nie była bezpośrednim dostawcą okien.
We wtorek sprawę umorzono. - Urzędnik miał prawo podjąć taką decyzję i nie znaleziono dowodów, by działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej - tłumaczy Beata Syk - Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
O co chodziło w aferze? W maju 2008 r. ratusz podpisał umowę z Mostostalem Warszawa, głównym wykonawcą budowy basenu i rozbudowy sali gimnastycznej. Mostostal natomiast wybrał podwykonawców i firmy, które miały dostarczać mu materiały. Rok później poinformował ratusz, że chce zmian w części inwestycji dotyczącej właśnie okien. Proponował otwory innego typu, tańsze o ok. 34 tys. zł.
Sporządzono wtedy specjalny protokół, który ze strony ratusza podpisała Marzena Jodłowska. A na budowie zamontowano inne okna, niż wcześniej planowano.
Podejrzeń nabrał zastępca prezydenta Stanisław Fic, który zanim podpisał odpowiednie aneksy do umowy, wysłał ratuszowych kontrolerów na budowę i do wydziału inwestycji. Ci stwierdzili, że jeśli oszczędności będą, to jedynie na kwotę ok. 4 tys. zł. Wyszło im też, że "nowe" okna nie będą identyczne jak poprzednie, lecz porównywalne. Prawo to jednak dopuszcza.
Kontrolerzy natknęli się też na niejasne dla nich powiązania. Okazało się, że okna, które w końcu zamontowano, wyprodukowała firma Dariusza Jodłowskiego, męża dyrektor wydziału inwestycji. Miała je dostarczyć nie spółka Jodłowskiego, tylko pewna firma ze Świdnika. Jodłowski stwierdził, że oficjalnie o sprawie nic nie wie, aferę nazwał "nadmuchaną" i dodał, że jego firma nie była bezpośrednim dostawcą okien.
Najnowsze wiadomości
-
Marszałkowie dali stypendia. Na "fabryki bezrobotnych"
-
Konserwator o deptaku: Mniej miejsca dla ogródków
-
AAAA szpital oddam w dobre ręce. Jest dwóch chętnych
-
Długie nocne czekanie w kolejce. Raz w roku to frajda
-
Tytani walczyli z Diabłami. Futbol amerykański w Lublinie ZOBACZ
-
Czwarte Kody. Były wydarzenia, były i rozczarowania
-
Prognoza pogody: To będzie ciepły i słoneczny tydzień
-
Promują Koncert Chwały tańcem, śpiewem i flash mobami
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Afera "okienna". Nie było rodzinnego interesu?
andread61
10.08.10, 19:43
jaka firma? firma z świdnika miała wiele i czesto zamówień publicznych , zawsze był parasol.. dziwny zbieg okoliczności - jest to takie trudne ,ze szkoda komentarza »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- UMCS. Rektor-elekt o karaniu za picie ...




