Festiwal Dwóch Brzegów. Co było, nie minęło
2010-08-06
, aktualizacja: 06.08.2010 18:12
Namiętności, zbrodnie, kłamstwa - żeby ułożyć te puzzle, trzeba wrócić w przeszłość. Ale wszystko zaczyna pasować do siebie dopiero wtedy, gdy dołożymy kawałek pod nazwą "totalitaryzm". Otwarcie i zakończenie Dwóch Brzegów to dwa różne, wybitne filmy, ale podobnie oskarżycielskie wobec wszechwładzy tajniaków.
ZOBACZ TAKŻE
- Festiwal Dwa Brzegi. Kino tęskni za pisarzem (04-08-10, 20:13)
- Dwa Brzegi. Film z cienia zniszczonych wież WTC (03-08-10, 21:40)
- Święto filmu w Kazimierzu. Niespodzianki Dwóch Brzegów (01-08-10, 13:07)
- Ruszają Dwa Brzegi: z Wisły na Rynek (30-07-10, 20:23)
- Wielkie kino w Kazimierzu. Od soboty "Dwa Brzegi" (29-07-10, 18:55)
Festiwal w Kazimierzu otworzył "Sekret jej oczu", thriller świetnie oddający duszną atmosferę lat 70., gdy Argentyną (tam dzieje się akcja filmu) rządziła wojskowa junta. Do wydarzeń z tamtych czasów wraca po latach emerytowany śledczy Benjamin Esposito, wspominający sprawę okrutnego gwałtu i morderstwa pięknej młodej kobiety. Związany z tajnymi służbami sprawca wydawał się wtedy bezkarny, ale choć umknął oficjalnej sprawiedliwości, to kara go nie minęła... Natomiast dla Benjamina powrót do dawnej sprawy i poznanie jej zakończenia jest także impulsem do przeanalizowania i uporządkowania własnych uczuć. To porywająco i precyzyjnie opowiedziana historia o przeszłości, która nie mija bez śladu i o zdemoralizowaniu władzy totalnej, którą reżyser Juan Jose Campanella odmalował bardzo sugestywnie, choć subtelną kreską.
Tę samą traumę "przepracowuje" - mówiąc językiem psychologów - Jan Hrebejk. Jego film "Czeski błąd" widzowie zobaczą w sobotę podczas uroczystego zamknięcia Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym. Do kin "Czeski błąd" wejdzie 3 września. To zupełnie inny Hrebejk od tego, którego znamy. Nie pośmiejemy się tu z zabawnie sportretowanej codzienności, co jest znakiem firmowym czeskiego kina. Nie pomyślimy z rozczuleniem o bohaterach: "No co też oni wyprawiają!". Hrebejk, który mówił w wywiadach, że jak scenariusz wychodzi zbyt tragicznie, to dla równowagi zaczyna sobie robić jaja, tym razem pozostaje poważny. To najmniej "czeski" film Hrebejka, choć źle przetłumaczony tytuł wprowadza w błąd i sugeruje, że oto znów mamy porcję gorzko-śmiesznego, ciepłego czeskiego kina. Oryginalny tytuł brzmiał "Róże Kawasaki" i ma on uzasadnienie w filmowej opowieści. Natomiast szukanie na siłę gry słów zaowocowało tytułem "Czeski błąd" co spłaszcza i trywializuje wymiar opowiedzianej w filmie historii.
Najnowsza fabuła Hrebejka świetnie kontrapunktuje nasze polskie histerie wokół teczek i rozliczania kto był TW, a kto nie. Hrebejk swoją historię opowiada przewrotnie - prawie każdy ma swoje racje i nic w rezultacie nie jest takie, jak mogłoby się wydawać. Jedyna figura, której osąd jest jednoznacznie negatywny, to pan Kafka, były funkcjonariusz tajnej policji. Ale jest on też jedyną postacią, która nie ma żadnych wątpliwości, ani wyrzutów sumienia. Cudzy osąd ma w nosie, liczy się tylko jego prawda.
Wyrzuty sumienia ma natomiast Pavel, który przed laty usunął swoimi donosami konkurenta do ukochanej Jany. To przez niego rzeźbiarz Borek musiał emigrować do Szwecji. Haniebny sekret sprzed lat wyciąga zięć Pavla - Ludek. Ale Hrebejk nie daje nam pochopnie go potępić, bo czy Ludek nie ma powodów, żeby czuć się stłamszonym przez teściów? Jest w filmie taka znacząca scena, gdy teściowa przynosi Ludkowi ubrania za duże już na jej męża i każe przymierzać. Ludek cały czas czuje się wciskany na siłę do wzorca ustanowionego przez teścia - szanowanego profesora i działacza niepodległościowego z czasów komunizmu. Wykorzystuje więc jego teczkę, żeby ten pomnik odbrązowić, ale to zamiast zniszczenia - przynosi oczyszczenie.
Hrebejk opowiada nam skomplikowaną historię o tym, jak polityka splata się z losami ludzi i że z tego mogą wynikać nieoczekiwane konsekwencje.
Z Janem Hrebejkiem na Dwóch Brzegach spotkamy się w sobotę dwa razy - o godz. 12. w Małym Kinie zacznie się Lekcja Kina z jego udziałem, a o 16.30 w Kinie PGE, po uroczystym zamknięciu festiwalu, reżyser zaprosi na pokaz swojego filmu "Czeski błąd".
Tę samą traumę "przepracowuje" - mówiąc językiem psychologów - Jan Hrebejk. Jego film "Czeski błąd" widzowie zobaczą w sobotę podczas uroczystego zamknięcia Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym. Do kin "Czeski błąd" wejdzie 3 września. To zupełnie inny Hrebejk od tego, którego znamy. Nie pośmiejemy się tu z zabawnie sportretowanej codzienności, co jest znakiem firmowym czeskiego kina. Nie pomyślimy z rozczuleniem o bohaterach: "No co też oni wyprawiają!". Hrebejk, który mówił w wywiadach, że jak scenariusz wychodzi zbyt tragicznie, to dla równowagi zaczyna sobie robić jaja, tym razem pozostaje poważny. To najmniej "czeski" film Hrebejka, choć źle przetłumaczony tytuł wprowadza w błąd i sugeruje, że oto znów mamy porcję gorzko-śmiesznego, ciepłego czeskiego kina. Oryginalny tytuł brzmiał "Róże Kawasaki" i ma on uzasadnienie w filmowej opowieści. Natomiast szukanie na siłę gry słów zaowocowało tytułem "Czeski błąd" co spłaszcza i trywializuje wymiar opowiedzianej w filmie historii.
Najnowsza fabuła Hrebejka świetnie kontrapunktuje nasze polskie histerie wokół teczek i rozliczania kto był TW, a kto nie. Hrebejk swoją historię opowiada przewrotnie - prawie każdy ma swoje racje i nic w rezultacie nie jest takie, jak mogłoby się wydawać. Jedyna figura, której osąd jest jednoznacznie negatywny, to pan Kafka, były funkcjonariusz tajnej policji. Ale jest on też jedyną postacią, która nie ma żadnych wątpliwości, ani wyrzutów sumienia. Cudzy osąd ma w nosie, liczy się tylko jego prawda.
Wyrzuty sumienia ma natomiast Pavel, który przed laty usunął swoimi donosami konkurenta do ukochanej Jany. To przez niego rzeźbiarz Borek musiał emigrować do Szwecji. Haniebny sekret sprzed lat wyciąga zięć Pavla - Ludek. Ale Hrebejk nie daje nam pochopnie go potępić, bo czy Ludek nie ma powodów, żeby czuć się stłamszonym przez teściów? Jest w filmie taka znacząca scena, gdy teściowa przynosi Ludkowi ubrania za duże już na jej męża i każe przymierzać. Ludek cały czas czuje się wciskany na siłę do wzorca ustanowionego przez teścia - szanowanego profesora i działacza niepodległościowego z czasów komunizmu. Wykorzystuje więc jego teczkę, żeby ten pomnik odbrązowić, ale to zamiast zniszczenia - przynosi oczyszczenie.
Hrebejk opowiada nam skomplikowaną historię o tym, jak polityka splata się z losami ludzi i że z tego mogą wynikać nieoczekiwane konsekwencje.
Z Janem Hrebejkiem na Dwóch Brzegach spotkamy się w sobotę dwa razy - o godz. 12. w Małym Kinie zacznie się Lekcja Kina z jego udziałem, a o 16.30 w Kinie PGE, po uroczystym zamknięciu festiwalu, reżyser zaprosi na pokaz swojego filmu "Czeski błąd".
Najnowsze wiadomości
-
Wyprzedzał na zakręcie, wpadł na drzewo. Trzech rannych
-
Radni PO: "Jesteśmy nieznani, bo nas nie zapraszają"
-
Poranek na ulicach Lublina. Jeździ się coraz gorzej
-
Pogoda na środę. Będzie bardzo ciepło i słonecznie
-
Pułkownik, kryminaliści, matka i porwanie JAK TO BYŁO
-
Z Europarlamentu: Jakoś to będzie, ale czy o to chodzi?
-
Ratusz nie dogaduje się z Echo Investment. Jest zwłoka
-
Pacjenci DSK malują: "Tu jest biedronka a tu krasnal"
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Gdzie urządzić przyjęcie komunijne w ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- Miody z Lublina podbijają świat! 80-lecie ...
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...




