Z sądu zginął dowód, ale nie wiadomo, kto go zabrał

kad
2010-07-28 , aktualizacja: 28.07.2010 17:22
A A A Drukuj
Prokuratura nie potrafiła ustalić, czy z akt procesu byłego inspektora nadzoru budowlanego Stanisława B. ktoś ukradł ważny dowód, czy też dokument zaginął w sądowym bałaganie. Sprawa została umorzona.
Postępowanie wszczęto po publikacji "Gazety". Było to dochodzenie, więc zgodnie z przepisami prokuratura nie musi uzasadniać na piśmie dlaczego je umorzyła.

Pod koniec marca ujawniliśmy, że z akt sprawy B. zniknął oryginał obciążającego go dokumentu. Mężczyzna jest oskarżony o niedopełnienie obowiązków: inspektor odmawiał właścicielom domu przy ul. Peowiaków 10 w Lublinie zgody na remont balkonów. W efekcie wiosną 2005 r. fragment jednego z balkonów spadł na głowę młodej dziewczynie. W zaginionym piśmie autorstwa samego B. miał on nakłaniać byłego podwładnego do zachowania milczenia (w ramce). Oryginał korespondencji zaginął na przełomie września i października ub. roku. Ale przewodniczący III wydziału karnego sądu rejonowego (tam toczy się proces b. inspektora) zwlekał z powiadomieniem prokuratury, tłumacząc, że pracownicy wydziału sami bezskutecznie starali się odnaleźć dokument. Sprawa trafiła do prokuratury dopiero po naszej publikacji. Wcześniej ustaliliśmy, że dostęp do zaginionego dokumentu mieli tylko pracownicy sekretariatu III wydziału oraz Stanisław B. Jego obrońca wykluczyła możliwość, że to on zabrał dowód. Na zlecenie prokuratury policja weszła do mieszkania oskarżonego, ale nic obciążającego tam nie znalazła. Śledczy nie mają nawet pewności, że pismo zostało skradzione i czy w ogóle doszło do jakiegoś przestępstwa. - Nie jesteśmy w stanie ustalić, co stało się z dokumentem. Nie wiemy, czy ktoś go ukradł, czy też zgubił się w sekretariacie sądu - mówi Marek Zych, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ.

Fragment zaginionego pisma Stanisława B.:

"Jesteś inteligentny człowiek. Proponuje Ci byś nie informował mediów, organów, osób, trzecich o inspektoracie. Odeszłeś [pisownia zgodna z oryginałem] z pracy w związku z reorganizacją, które narzuciło na mnie prawo budowlane. Jeżeli do mnie dotrze, że działasz na niekorzyść inspektoratu, poinformuje publicznie, że od maja 2000 r. mocą mojego pełnomocnictwa Ty osobiście bez mojego udziału: - zwalniałeś i zatrudniałeś pracowników, byłeś odpowiedzialny za organizację".

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Ale wiadomo, kto odpowiada za to. robertw18 29.07.10, 13:29

    Z pewnością wiadomo, kto z urzędu ponosi odpowiedzialność za to, by dowody były. Nawet jeśli on sam nie postarał się o zniknięcie dowodów (np. za łapówkę), to źle zabezpieczył je. No i ktoś »

Polub nas na Facebooku