Jak "Bitwę pod Grunwaldem" Matejki w Lublinie ukrywano

Marcin Bielesz
2010-07-15 , aktualizacja: 14.07.2010 16:53
A A A Drukuj
Jan Matejko - Bitwa pod Grunwaldem Jan Matejko Jan Matejko - Bitwa pod Grunwaldem
"To paszkwil i malarska prowokacja" - słyszeli od gestapowca pracownicy Muzeum Narodowego. III Rzesza chciała dostać w swoje ręce płótno Matejki sławiące zwycięstwo Polaków i Litwinów nad zakonem krzyżackim. Za wszelką cenę. Za miliony marek.
Pierwsze konserwacje obrazu po odkopaniu w 1944 r. Kadr z PKF
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJ
Pierwsze konserwacje obrazu po odkopaniu w 1944 r. Kadr z PKF
Ukrywający obraz opowiadają o tym w 1944 r. Kadr z PKF
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJ
Ukrywający obraz opowiadają o tym w 1944 r. Kadr z PKF
Bitwa pod Grunwaldem w wizji Matejki była dla Niemców wymarzonym łupem wojennym. Nie po to, by obraz uświetnił galerię marszałka Rzeszy Hermanna Göringa, który ściągał dzieła sztuki ze wszystkich podbitych przez Niemcy krajów, ani nie po to, by zawisł w kolekcji niemieckiego "króla Polski" - generalnego gubernatora Hansa Franka, który w zagarnianiu dzieł sztuki usiłował dorównać Göringowi. Niemcy chcieli obraz zniszczyć.

Płótno Matejki (od 1902 r. wisiało w warszawskiej Zachęcie) już raz z Warszawy wywieziono, w 1914 r. do Moskwy. Do Zachęty wróciło po ośmiu latach. Gdy w 1939 r. Polska ogłosiła mobilizację, dyrektor administracyjny Zachęty Stanisław Mikulicz-Radecki postanowił wywieźć obraz w bezpieczne miejsce. Ani rząd, ani wojsko nie potrafili zorganizować transportu, więc dopiero 7 września "Bitwę" nawiniętą na wał wraz z "Kazaniem Skargi" załadowano przy pomocy przygodnych przechodniów na zaprzężoną w konie platformę. W ślad za najwyższymi władzami II RP obraz udał się w drogę do Lublina.

Po dwóch dniach wóz dojechał przed gmach Muzeum Lubelskiego. Chwilę później zaczął się nalot. Niemieckie bomby zrujnowały część miasta, zabijając wielu mieszkańców i napływających do Lublina uchodźców, w tym Stanisława Ejsmonda, wiceprezesa Zachęty, który przyjechał wraz z dziełami Matejki.

Sprawę ukrycia dzieł wziął w swoje ręce prof. Władysław Woyda, intendent Muzeum Lubelskiego. Pomogli mu pracownicy urzędu miasta: Roman Pieczyrak i Henryk Krzesiński. Przeraźliwie ciężką skrzynię z obrazami przy pomocy przechodzących ulicą kobiet wciągnęli do muzealnych pomieszczeń i tam ukryli. Dziś nie wiadomo już dokładnie, gdzie. Jedni twierdzą, że w podziemiach, inni że w pomieszczeniu bibliotecznym, gdzie nad płótnami szybko zbudowano ladę z desek. Tam "Bitwa" Matejki przeleżała półtora roku.

Niemcy zaś tropili ślady płótna. Funkcjonariusz gestapo Theobald Diesel przesłuchiwał pracowników Zachęty i Muzeum Narodowego. Minister propagandy III Rzeszy Joseph Goebbels założył, że wśród Polaków znajdzie się zdrajca, który ujawni miejsce ukrycia obrazu za ogromną nagrodę - dwa miliony marek. Nagrodę podniesiono nawet do 10 mln, ale i ta gigantyczna suma nikogo nie skusiła.

Diesel jednak domyślił się, że obraz prawdopodobnie wywieziono na wschód, zapewne do Lublina. Do gmachu Pod Zegarem, lubelskiego odpowiednika warszawskiej al. Szucha, czyli siedziby niemieckiej policji i SS, zaczęto wzywać pracowników lubelskiego muzeum, w tym prof. Woydę.

- Niemcy podejrzewali, że on może mieć coś wspólnego z ukryciem obrazu. Kusili go przyznaniem niemieckiego obywatelstwa, umożliwieniem wyjazdu za granicę w zamian za wyjawienie tajemnicy - opowiada Dorota Ignatowicz-Woźniakowska, główny konserwator Muzeum Narodowego.

Woyda milczał. Wiosną 1941 r. dowiedział się jednak, że Niemcy chcą przejąć budynki Muzeum Lubelskiego, gdzie obrazy Matejki spokojnie spoczywały. Wraz z Pieczyrakiem i Krzesińskim zdecydowali się na karkołomny plan wywiezienia obrazów z Muzeum.

Najpierw trzeba było przygotować skrytkę. Wybrali jedną z szop w miejskich taborach przy ul. Elektrycznej. - Wykopali dół, odwodnili go i zacementowali, by obrazy miały dobre warunki - mówi Ignatowicz-Woźniakowska.

Potem, nie wzbudzając podejrzeń, trzeba było wydobyć długą na 4,5 metra skrzynię z obrazami z ukrycia, zapakować na wóz i przewieźć przez pełne Niemców miasto. I to w środku dnia.

Tak jak na obrazie Matejki św. Stanisław modli się o zwycięstwo Polaków nad Krzyżakami, tak pewnego kwietniowego dnia 1941 r. opatrzność czuwała nad Woydą i "spiskowcami". Skrzynię zapakowali na drabiniasty wóz. Jej tył wystawał, więc zamaskowali ją, przybijając... starą balię. Z takim kamuflażem udało się dowieźć obrazy do skrytki. Tam wał z płótnami Matejki został jeszcze owinięty papą i zakopany.

- Dodatkowo, by zmylić poszukiwania, polski serwis BBC podał, że "Bitwa pod Grunwaldem" właśnie dotarła do Londynu - mówi Ignatowicz-Woźniakowska. Obrazy przeleżały w ukryciu 3,5 roku, bo powiernicy tajemnicy ich ukrycia wcale nie byli pewni, co zrobi z nimi władza ludowa.

Dopiero w październiku 1944 r. do urzędującego w Lublinie PKWN zgłosił się Roman Pieczyrak i wskazał niepozorną szopę przy ul. Elektrycznej. Z pompą wydobyto obrazy z dołu. Wszystko uwieczniła Polska Kronika Filmowa, której pierwszy odcinek właśnie kręcono.

Lektor kroniki: "Akt podpisany przez premiera i członków rządu stwierdza, że obrazy uratowane zostały dzięki osobistej odwadze kilku patriotów" - następnie lektor wyjaśnia, że nazwisk owych obywateli wyjawić nie można, bo ich rodziny są w rękach niemieckich oprawców w obozach koncentracyjnych (syn Pieczyraka zginął w Auschwitz). Kamera Kroniki pokazuje również twarze patriotów i szopę: "W tej stodole pod klepiskiem butwiały obrazy Matejki, czekając na nowy Grunwald" - głosi lektor.

Kadry Kroniki ukazują też rozłożone płótno "Bitwy" i pierwsze zabiegi konserwatorskie, których dokonywał sprowadzony z moskiewskiej Galerii Trietiakowskiej prof. Aleksiej Rybnikow. - Gdy skrzynia była zakopana, wał, na którą nawinięte były płótna rozpadł się i obrazy pokryła pleśń. Były w fatalnym stanie. Po pierwszych pracach Rybnikowa zajął się nimi w 1946 r. prof. Bohdan Marconi. Uratował te obrazy - uważa Dorota Ignatowicz-Woźniakowska.

"Bitwa pod Grunwaldem" zawisła w Galerii Malarstwa Polskiego Muzeum Narodowego.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Jak "Bitwę pod Grunwaldem" Matejki w Lublinie u... agiatami 15.07.10, 15:36

    Leopold Pisz naczelnik poczty w Kazimierzu Dolnym uratował Szczerbca, największą pamiątkę I Rzeczypospolitej, i sławne wawelskie arrasy."Bitwę pod Grunwaldem" Matejki ukrywano w »

Polub nas na Facebooku