Bóg poprowadził ich innym szlakiem
2010-04-12
, aktualizacja: 12.04.2010 21:25
- Tak się złożyło, że poczta dziś przyniosła informację o pozytywnie załatwionej sprawie, o którą starał się i dbał pan Wojtas. On odszedł, a ten ślad dobroci pozostał - mówił arcybiskup Józef Życiński odprawiając w poniedziałek mszę za Edwarda Wojtasa, który zginął w katastrofie rządowego samolotu.
ZOBACZ TAKŻE
- Zapalą znicze. Akt wdzięczności za rosyjskie wsparcie (19-04-10, 21:18)
- Edward Wojtas (11-04-10, 16:39)
- Uratować się nie mogli (10-04-10, 18:18)
Niewielki kościół akademicki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego był zatłoczony, bo na mszę oprócz rodziny Edwarda Wojtasa przyszli jego przyjaciele, koledzy z Polskiego Stronnictwa Ludowego, działacze ludowi z charakterystycznymi zielonymi sztandarami z czterolistną koniczyną - znakiem partii, władze miasta i województwa i wielu studentów i mieszkańców Lublina.
- Chrystusowi Zmartwychwstałemu zawierzamy naszego brata i przyjaciela Edwarda, obejmując modlitwą tu obecną małżonkę pana posła Alinę, jego córki Monikę i Małgorzatę, wszystkich, którzy boleśnie przeżywają to rozstanie - zaczął nabożeństwo metropolita lubelski
Arcybiskup zwrócił się do parlamentarzystów Lubelszczyzny, którzy przyszli na nabożeństwo. - Ta wspólnota, którą wyrażaliście w parlamentarnej trosce o Ojczyznę zamienia się w modlitwę - stwierdził. Wspomniał także o krajach, które solidaryzując się z Polską ogłosiły żałobę narodową wyróżniając Brazylię i Malediwy.
Większą część kazania metropolita poświęcił posłowi Wojtasowi. - On, tak uczynny i bliski jeszcze kilka dni temu, wszedł już w inną, Boską rzeczywistość - mówił abp Życiński. Przypominał, że Wojtas wyniósł patriotyczne wychowanie z domu rodzinnego, ponieważ jego ojciec był żołnierzem Batalionów Chłopskich.
Metropolita przywołał moment wyboru Wojtasa na marszałka województwa. - Było to szczególnym znakiem szacunku dla jego autorytetu i posługi. Przygotowywał się do objęcia mandatu posła do Parlamentu Europejskiego. Bóg jednak poprowadził go innym szlakiem. I możemy dziękować Bogu i zmarłemu Edwardowi za czytelny szlak dobroci pozostawiony w naszym środowisku - stwierdził abp Życiński. Wspominał jego dobroczynną działalność, m.in. na rzecz bractwa miłosierdza im. św. brata Alberta.
Przypominał także swoje rozmowy z Wojtasem. - Często przychodził do mnie pytając o te dziedziny, w których mógłby okazać swoje pomocne działanie - mówił metropolita o zmarłym pośle. Wyznał, że ponieważ tylko przelotnie widzieli się na spotkaniach przed świętami wielkanocnymi nie mieli okazji dłużej porozmawiać. Umawiali się na spotkanie po świętach. Już do niego nie dojdzie.
- Dziękujemy Bogu za dobro, jakie wniósł do naszego środowiska przez swojego sługę Edwarda - mówił metropolita.
Arcybiskup wspomniał też inne osoby blisko związane z KUL, które zginęły w sobotniej tragedii, przede wszystkim prezydenta Lecha Kaczyńskiego: - Przed rokiem przygotowywał spotkania prezydentów upamiętniające Unię Lubelską. Wspominamy jego wykład inauguracyjny i przyjmujemy z wdzięczną pamięcią jego troskę o uczelnię.
Metropolita wspominał także Janusza Krupskiego, kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, który studiował na KUL: - Gorąco przeciwstawiał się, gdy KUL-owi usiłowano narzucić stworzenie na uczelni struktur ZSMP.
Abp Życiński przypomniał także ks ppłk Jana Osińskiego, urodzonego w Michowie, który zginął w prezydenckim samolocie towarzysząc bp polowemu Wojska Polskiemu ks gen. Tadeuszowi Płoskiemu, którego był sekretarzem. - Jeszcze niedawno gościł z biskupem w naszym mieście, a dziś najbliżsi pojechali do Moskwy, żeby zidentyfikować jego zwłoki - mówił ze smutkiem arcybiskup.
Dodał, że otrzymał wiele listów i e-maili z kondolencjami po katastrofie. W poniedziałek pierwszego e-maila na adres metropolity przysłała warszawska wspólnota żydowska. Na stronie internetowej KUL pojawiło się wiele wpisów ze współczuciem dla Polski, głównie z Ukrainy, a także z Rosji i Gruzji.
Podobnie jak w trakcie niedzielnej mszy za zmarłych w archikatedrze arcybiskup podkreślił swoje uznanie dla władz Rosji i obywateli tego państwa za pomoc i zrozumienie, jakiej udzielili Polsce po tragicznym sobotnim wydarzeniu. Zwrócił uwagę, że prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew zaczynając orędzie do Polaków wypowiedział słowa "Drodzy przyjaciele". Przypomniał rosyjskie wyrazy solidarności i żałobne nabożeństwa odbywające się w prawosławnych cerkwiach (odbyło się takie również w Lublinie).
- To przejaw pięknej chrześcijańskiej solidarności w tym wydarzeniu - ocenił abp Życiński.
Na koniec kazania metropolita raz jeszcze zwrócił uwagę na niewytłumaczalność zamiarów Boga: - Stając przed Chrystusem z pytaniami, na które nie ma łatwych odpowiedzi, stańmy w zadumie, że wiatr Ducha świętego wieje tam, gdzie chce.
- Chrystusowi Zmartwychwstałemu zawierzamy naszego brata i przyjaciela Edwarda, obejmując modlitwą tu obecną małżonkę pana posła Alinę, jego córki Monikę i Małgorzatę, wszystkich, którzy boleśnie przeżywają to rozstanie - zaczął nabożeństwo metropolita lubelski
Arcybiskup zwrócił się do parlamentarzystów Lubelszczyzny, którzy przyszli na nabożeństwo. - Ta wspólnota, którą wyrażaliście w parlamentarnej trosce o Ojczyznę zamienia się w modlitwę - stwierdził. Wspomniał także o krajach, które solidaryzując się z Polską ogłosiły żałobę narodową wyróżniając Brazylię i Malediwy.
Większą część kazania metropolita poświęcił posłowi Wojtasowi. - On, tak uczynny i bliski jeszcze kilka dni temu, wszedł już w inną, Boską rzeczywistość - mówił abp Życiński. Przypominał, że Wojtas wyniósł patriotyczne wychowanie z domu rodzinnego, ponieważ jego ojciec był żołnierzem Batalionów Chłopskich.
Metropolita przywołał moment wyboru Wojtasa na marszałka województwa. - Było to szczególnym znakiem szacunku dla jego autorytetu i posługi. Przygotowywał się do objęcia mandatu posła do Parlamentu Europejskiego. Bóg jednak poprowadził go innym szlakiem. I możemy dziękować Bogu i zmarłemu Edwardowi za czytelny szlak dobroci pozostawiony w naszym środowisku - stwierdził abp Życiński. Wspominał jego dobroczynną działalność, m.in. na rzecz bractwa miłosierdza im. św. brata Alberta.
Przypominał także swoje rozmowy z Wojtasem. - Często przychodził do mnie pytając o te dziedziny, w których mógłby okazać swoje pomocne działanie - mówił metropolita o zmarłym pośle. Wyznał, że ponieważ tylko przelotnie widzieli się na spotkaniach przed świętami wielkanocnymi nie mieli okazji dłużej porozmawiać. Umawiali się na spotkanie po świętach. Już do niego nie dojdzie.
- Dziękujemy Bogu za dobro, jakie wniósł do naszego środowiska przez swojego sługę Edwarda - mówił metropolita.
Arcybiskup wspomniał też inne osoby blisko związane z KUL, które zginęły w sobotniej tragedii, przede wszystkim prezydenta Lecha Kaczyńskiego: - Przed rokiem przygotowywał spotkania prezydentów upamiętniające Unię Lubelską. Wspominamy jego wykład inauguracyjny i przyjmujemy z wdzięczną pamięcią jego troskę o uczelnię.
Metropolita wspominał także Janusza Krupskiego, kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, który studiował na KUL: - Gorąco przeciwstawiał się, gdy KUL-owi usiłowano narzucić stworzenie na uczelni struktur ZSMP.
Abp Życiński przypomniał także ks ppłk Jana Osińskiego, urodzonego w Michowie, który zginął w prezydenckim samolocie towarzysząc bp polowemu Wojska Polskiemu ks gen. Tadeuszowi Płoskiemu, którego był sekretarzem. - Jeszcze niedawno gościł z biskupem w naszym mieście, a dziś najbliżsi pojechali do Moskwy, żeby zidentyfikować jego zwłoki - mówił ze smutkiem arcybiskup.
Dodał, że otrzymał wiele listów i e-maili z kondolencjami po katastrofie. W poniedziałek pierwszego e-maila na adres metropolity przysłała warszawska wspólnota żydowska. Na stronie internetowej KUL pojawiło się wiele wpisów ze współczuciem dla Polski, głównie z Ukrainy, a także z Rosji i Gruzji.
Podobnie jak w trakcie niedzielnej mszy za zmarłych w archikatedrze arcybiskup podkreślił swoje uznanie dla władz Rosji i obywateli tego państwa za pomoc i zrozumienie, jakiej udzielili Polsce po tragicznym sobotnim wydarzeniu. Zwrócił uwagę, że prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew zaczynając orędzie do Polaków wypowiedział słowa "Drodzy przyjaciele". Przypomniał rosyjskie wyrazy solidarności i żałobne nabożeństwa odbywające się w prawosławnych cerkwiach (odbyło się takie również w Lublinie).
- To przejaw pięknej chrześcijańskiej solidarności w tym wydarzeniu - ocenił abp Życiński.
Na koniec kazania metropolita raz jeszcze zwrócił uwagę na niewytłumaczalność zamiarów Boga: - Stając przed Chrystusem z pytaniami, na które nie ma łatwych odpowiedzi, stańmy w zadumie, że wiatr Ducha świętego wieje tam, gdzie chce.
Najnowsze wiadomości
-
Marszałkowie dali stypendia. Na "fabryki bezrobotnych"
-
Konserwator o deptaku: Mniej miejsca dla ogródków
-
AAAA szpital oddam w dobre ręce. Jest dwóch chętnych
-
Długie nocne czekanie w kolejce. Raz w roku to frajda
-
Tytani walczyli z Diabłami. Futbol amerykański w Lublinie ZOBACZ
-
Czwarte Kody. Były wydarzenia, były i rozczarowania
-
Prognoza pogody: To będzie ciepły i słoneczny tydzień
-
Promują Koncert Chwały tańcem, śpiewem i flash mobami
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Lublin z lotu ptaka. Niesamowite zdjęcia ...
- Obwodnica Lublina. Dlaczego wywłaszczeni ...
- Wisła magnesem na turystów? Ogromne ...
- Mega rachunki z Orange za telefony widmo. ...
- Jak pić to na salonie miasta. Na deptaku, ...
- Sukces policji? Poczekali, aż wyjdą, po ...
- UMCS. Rektor-elekt o karaniu za picie ...




więcej zdjęć